Lechita wrócił na boisko. Nie grał od dziewięciu miesięcy

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

21 lutego 2026, 20:53 • 3 min czytania 7

Lechita wrócił na boisko. Nie grał od dziewięciu miesięcy

Już na początku sezonu Daniel Hakans dowiedział się, że całą rundę jesienną ma z głowy. Zimą poleciał z Lechem na obóz przygotowawczy, ale w Abu Zabi jedynie odbywał treningi. Teraz wreszcie doczekał się występu w meczu o stawkę, choć póki co tylko w trzecioligowych rezerwach.

Reklama

Długa przerwa Daniela Hakansa

Już kilka dni po starcie tego sezonu kibice Lecha dowiedzieli się, że Daniel Hakans całą rundę jesienną ma z głowy. Kolejorz poinformował wówczas, że zastosowane w porozumieniu z lekarzami fińskiej kadry leczenie zapobiegawcze nie powiodło się i 12-krotny reprezentant tego kraju zmuszony jest przejść operację. Po półrocznej pauzie Hakans poleciał z zespołem na zgrupowanie do Abu Zabi, ale w żadnym z trzech sparingów nie zagrał. Szkoleniowiec mistrza Polski, Niels Frederiksen, informował podczas obozu, że Fin potrzebuje jeszcze trochę czasu:

– Hakans wykonał duży progres. Oczekujemy, że za tydzień lub dwa będzie w pełni trenował z całym zespołem. Być może miną dwa-trzy tygodnie zanim wróci do gry. W jego przypadku musimy być szczególnie ostrożni ze względu na jego eksplozywność. Musimy mieć pewność, że jego mięśnie są w stu procentach na wiosenną intensywność. Jego sytuacja jest jednak pozytywna – mówił duński trener.

Reklama

Wreszcie zagrał, choć tylko w rezerwach

Hakans faktycznie po trzech tygodniach wrócił do gry, ale póki co jedynie w trzecioligowych rezerwach. Znalazł się w podstawowym składzie na mecz 1/16 finału wojewódzkiego Pucharu Polski z Huraganem Pobiedziska. Podopieczni Grzegorza Wojtkowiaka formalnie pełnili rolę gości, ale spotkanie odbyło się na poznańskim Golęcinie. Piąty zespół grupy II Betclic 3. Ligi pokonał czwartoligowca 5:0, a już w 24. minucie strzelił gola na 3:0. Kiedy wybiła 30. minuta, występ Fina się zakończył. Zmienił go Igor Stankiewicz.

Hakans zagrał w meczu o stawkę po raz pierwszy od 11 maja 2025 roku. Wówczas zaliczył 45 minut w wyjazdowym meczu 32. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Legią, który Lech wygrał 1:0. Po dwóch asystach przeciwko Puszczy (8:1) sprzed tygodnia utrzymał miejsce w podstawie. Musiał jednak zostać zmieniony już w przerwie z powodu urazu mięśniowego. Okazał się na tyle poważny, że wykluczył Fina z pozostałej części sezonu. Sprowadzony z Valerengi za 900 tys. euro (dane za Transfermarkt) skrzydłowy opuścił mecze z GKS-em i Piastem.

Kontuzje mięśniowe regularnie zresztą trapiły bazującego na szybkości zawodnika. Wcześniej pauzował w dziesięciu spotkaniach Kolejorza. Dotąd wychowanek Vasa IFK uzbierał 20 występów w barwach Lecha – wszystkie w PKO BP Ekstraklasie. W wyjściowej jedenastce rozegrał 13 z nich. Zaliczył sześć asyst i zdobył jedną bramkę- w marcu 2025 roku przeciwko Stali Mielec. Miesiąc wcześniej głośno było o jego występie przeciwko Widzewowi Łódź. Zanotował w nim aż 43 sprinty, co na tamten moment było rekordem Ekstraklasy.

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

fot. 400mm.pl

7 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Legia oddała sześć strzałów, ale wygrała. Koniec żenującej serii

Jakub Białek
25
Legia oddała sześć strzałów, ale wygrała. Koniec żenującej serii
Reklama

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Legia oddała sześć strzałów, ale wygrała. Koniec żenującej serii

Jakub Białek
25
Legia oddała sześć strzałów, ale wygrała. Koniec żenującej serii
Reklama
Reklama