Legia Warszawa broni się przed spadkiem z Ekstraklasy, zaś jej kibice starają się zmotywować piłkarzy, grożąc im z trybun. Były zawodnik Wojskowych, Jakub Kosecki, nie widzi nic przeciwko takiej strategii mobilizacji.
Kosecki zanotował w Legii Warszawa ponad sto spotkań w latach 2009-2016. Na kanale Sport.pl przyznał, że za jego czasów kibice stosowali podobne metody wpływania na piłkarzy, co obecnie. I niekoniecznie była do tego potrzebna seria fatalnych wyników.
Kosecki: Jak ja bym na dwadzieścia spotkań wygrał cztery, to bym podszedł do kibiców na kolanach
– Takie rozmowy się zdarzały, także w klubie – w szatni, na stołówce. Mieliśmy taką sytuację, gdy jechaliśmy na mecz do Białegostoku, byliśmy wtedy na pierwszym miejscu w tabeli. Akurat jakiś czas wcześniej była sytuacja, że kibicom ukradli flagę. Przyszli do nas kibice Legii, dziesięciu-dwudziestu wysportowanych, dużych, panów i stwierdzili, że nie liczy się dla nich, czy zdobędziemy mistrzostwo Polski, ale powiedzieli, co się stanie, jeśli nie wygramy tego meczu z Jagiellonią – wspomina 35-latek.
Przekonywał przy tym, że kibice, którzy decydują się na takie rozmowy z piłkarzami, są często oceniani wyłącznie po pozorach.
– Ci ludzie są źle odbierani. To są inteligentni ludzie, którzy rządzą grupami kibicowskimi. Jest dużo przekleństw, ale to nie jest tak, że oni wchodzą, grożą i biją – zapewnił trzykrotny mistrz Polski.
Dodał też, że gdyby to on był w sytuacji, w której znajduje się obecnie Legia, w pełni rozumiałby reakcję kibiców.
– Jak ja bym na dwadzieścia spotkań wygrał cztery, to bym jeszcze podszedł do nich na kolanach pod te kraty i powiedział „dziękuję, że mi jeszcze nie wp*********ście” – stwierdził Kosecki.
Następnie wyraził jeszcze przekonanie, że motywacyjna przyśpiewka „A jak spadniemy, to wszystkich was zaj***emy”na pewno odpowiednio zmobilizuje zawodników.
– Legia wygra ten mecz i wtedy wszyscy powiedzą, że kibice Legii zrobili to, co pan Dariusz Mioduski powinien zrobić już dwa lata temu – zapewnił były piłkarz Legii.
Cóż, jak się okazało, w Katowicach ekipa Papszuna jednak nie wygrała. Co więcej, Fakt donosi, że śpiewy kiboli wcale nie uskrzydliły Legionistów, a wręcz sprawiły, że część z nich wolałaby, aby fani przestali towarzyszyć im na wyjazdach z powodu strachu o bezpieczeństwo.
CZYTAJ WIĘCEJ O LEGII WARSZAWA NA WESZŁO:
- Piłkarze Legii czują się zaszczuci. Nie chcą kibiców na wyjazdach
- Kto byłby gotów kupić Legię za 300 milionów? Padło nazwisko
- Ekspert nie ma wątpliwości. Piłkarz Legii powinien wylecieć z boiska!
Fot. Youtube – sportpl