Lucas Pinheiro Braathen zdobył pierwszy w historii medal dla Ameryki Południowej podczas zimowych igrzysk olimpijskich! W dodatku dokonał tego nie w jakimś wymyślonym i niszowym sporcie, ale klasycznie – w narciarstwie alpejskim. I od razu było to złoto! Warto jednak dodać kontekst, który nieco umniejsza znaczeniu tego faktu to – otóż urodził się on w Norwegii. Jednak mimo to mamy do czynienia z wydarzeniem historycznym. Sporty zimowe stają się coraz popularniejsze na całym świecie. Przypominamy historię tego, jak dołączały do nich inne kontynenty. Wciąż przed nami pierwsze zimowe podium dla Afryki.
Lucas Pinheiro Braathen pierwszym zimowym medalistą olimpijskim reprezentującym kraj z Ameryki Południowej
Lucas Pinheiro Braathen urodził się w 2000 roku w Oslo. Jego matka jest Brazylijką, a ojciec Norwegiem. Po ich rozwodzie wyjechał do Ameryki Południowej. Grał tam w piłkę i dość późno zaczął jeździć na nartach, gdy wrócił do Skandynawii. Przez lata reprezentował Norwegię i to na bardzo wysokim poziomie. W 2023 roku wygrał klasyfikację Pucharu Świata w slalomie.
I wtedy wszystko się zawaliło. Ogłosił zakończenie kariery:
Co jednak zdecydowało o tak niespodziewanej decyzji utalentowanego Norwega? Nie kontuzja, nie problemy mentalne (a przynajmniej nie tylko one), a, jak podawały media w Norwegii, konflikt z krajową federacją. Ta była bowiem niezadowolona, że Lucas wziął udział w reklamie marki odzieżowej konkurencyjnej dla tej, z którą normalnie współpracują norwescy alpejczycy. Innymi słowy: za kulisami naprawdę musiało się dziać, konflikt eskalował i miał sensacyjny finał.
Oto słowa Braathena:
– Skończyłem. Po raz pierwszy w mojej karierze czuję się wolny. Aby rywalizować w tym systemie, musiałem nie tylko odłożyć na bok moje marzenia, ale i szczęście. Nie jestem na to gotowy. W związku z tym, będąc w miejscu, w którym wygrałem swoje pierwsze zawody Pucharu Świata, ogłaszam, że kończę karierę. To koniec – powiedział Norweg, który wspominał też, że generalnie nie czuje wielkiej satysfakcji z życia sportowca.
Brazylijski Siemirunnij
Pół roku później Braathen ogłosił, że wraca do gry w barwach… Brazylii:
– Powrót do narciarstwa alpejskiego jako reprezentant Brazylii sprawia, że jestem bardziej niż dumny. Jako osoba urodzona i wychowana w wielokulturowej rodzinie, moim celem jest uprawianie sportu poprzez wyrażanie własnego siebie […] Brazylia miała olbrzymi wpływ na to, jakim człowiekiem oraz sportowcem jestem. To, że będę mógł reprezentować 200 milionów Brazylijczyków na mistrzostwach świata oraz igrzyskach olimpijskich, jest dla mnie spełnieniem marzeń – opowiadał Braathen.
By móc startować w barwach nowej ojczyzny musiał odbyć roczną karencję.
No i właśnie po tak krętej drodze przeszedł do historii. Po prowadzeniu w pierwszym przejeździe zdobył złoty medal w slalomie gigancie podczas igrzysk w Cortinie i Mediolanie. Jest to pierwszy w historii medal dla Ameryki Południowej w sportach zimowych! Brazylia wyprzedza tym samym Polskę w klasyfikacji medalowej 2026.

Lucas Pinheiro Braathen podczas olimpijskiego przejazdu
A jak wygląda historia wchodzenia nowych kontynentów na zimowe podia?
Pierwszy medal dla Azji
Pierwszy zimowy medal dla Azji to dopiero 1956 rok i wywalczyła go Japonia. Jednak przed igrzyskami w Sapporo w 1972 roku ten kraj miał zaledwie jeden krążek! Zdobył go Chiharu Igaya, który w slalomie przegrał tylko ze słynnym Tonim Sailerem. Wychowywał się w Stanach Zjednoczonych. Po zawodach trener Amerykanów zgłosił, że Igaya ominął jedną z bramek, ale jury po wielogodzinnych naradach nie zmieniło wyników. Chiharu do dziś pozostaje jedynym japońskim medalistą w narciarstwie alpejskim.
Gdy kilka dni przed złotym skokiem Wojciecha Fortuny na Okurayamie Japończycy zajęli całe podium na małej skoczni, było to dopiero pierwsze złoto Azjatów na zimowych igrzyskach!
Ten kontynent stał się poważną siłą w sportach zimowych dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych. W latach 1972-1992 nikt stamtąd nie zdobył złota, a zdarzały się tylko pojedyncze krążki w skokach i panczenach, a nawet igrzyska bez medalu.
Przełomem było Albertville
W Albertville nastąpił przełom. Nie tylko Japonia zdobyła złoto w drużynowej kombinacji norweskiej (Kenji Ogiwara!), ale dołożyła do tego jeszcze sześć medali. Pierwsze medale w historii zdobyły wtedy także Chiny, a Korea Południowa wywalczyła aż dwa złota, wyprzedzając w klasyfikacji igrzysk nawet Szwecję i Szwajcarię. Była to olbrzymia sensacja. Medal zgarnęła wtedy nawet… Korea Północna. Wszystkie trzy kraje Azji kontynentalnej na podium wskakiwały na torze lodowym.
W Lillehammer w 1994 roku Azja była już potęgą. Cztery złota Korei Południowej, pięć medali Japonii, trzy Chin, a do tego złoto wywalczył Władimir Smirnow z Kazachstanu, legendarny dla tego kraju biegacz i Lina Cheryazova w narciarstwie dowolnym dla… Uzbekistanu. Kazachstan w 2026 roku, dopiero co, miał swój wielki moment, gdy Michaił Szajdorow w absolutnie sensacyjny sposób odebrał złoto murowanemu faworytowi Ilii Malininowi, który kompletnie spalił się w programie dowolnym łyżwiarstwa figurowego.
Nagano to już wielkie sukcesy wielu krajów Azji. Od tego czasu nikogo nie dziwią tamtejsi sportowcy na najwyższych stopniach podium. Japonia ma już czternaście krążków na trwających igrzyskach. Chiny cztery lata temu z dziewięcioma złotymi medalami zajęły czwarte miejsce w klasyfikacji całych igrzysk, Korea u siebie w 2018 roku miała pięciu mistrzów olimpijskich, a w Turynie i Vancouver nawet sześciu, w Kanadzie zajmując piąte miejsce w rankingu medalowym.
Choć tak naprawdę Azjaci zostali nagrodzeni już na pierwszych zimowych igrzyskach… 102 temu. Podczas ceremonii ich zamknięcia w Chamonix, Pierre de Coubertin wręczył złote medale za osiągnięcia w dziedzinie alpinizmu. Otrzymała ją brytyjska nieudana ekspedycja, mająca na celu zdobycie Mount Everestu.
Nagrodzonych zostało 21 Anglików, nepalski żołnierz oraz siedmiu Szerpów, którzy zginęli w lawinie. Nie zaliczają się oni jednak do grona klasycznych zimowych medalistów olimpijskich.
Także w Chamonix pierwsze „prawdziwe” podia zaliczyli sportowcy północnoamerykańscy – Kanadyjczycy i Amerykanie. Najszybszy był Charles Jewtraw z USA, który w łyżwiarskim wyścigu na 500 metrów zdobył pierwszy złoty medal w historii zimowych igrzysk. Jego czas – 44 sekundy, dałby mu ósme miejsce na tegorocznych mistrzostwach Polski wśród kobiet.
Australia i Oceania
Australia zadebiutowała zimą 1936 roku w Garmisch, a Nowa Zelandia dopiero po wojnie w Oslo, ale to ona zdobyła pierwszy medal dla Oceanii. Annelise Coberger została pierwszym sportowcem z południowej półkuli na zimowym podium. Zdobyła srebro w slalomie w Albertville. Co ciekawe, tuż za nią uplasowała się Hiszpanka. W Pekinie Kiwi wywalczyli swoje pierwsze złota w snowboardzie i narciarstwie dowolnym. W Cortinie także mają już dwa krążki w tych sportach.
Australia na medal czekała dopiero do Lillehammer i był to brąz w short-trackowej sztafecie. Do niej także należy najefektowniej zdobyte złoto w historii zimowych igrzysk, a więc Steven Bradbury, który wygrał, bo wszyscy w jego wyścigach się przewracali!
Le casse du siècle 🥇⛸️
Champion olympique à #SaltLakeCity2002, Steven Bradbury remportait la première médaille d’or australienne aux Jeux Olympiques d’hiver sur le 1 000 m en short track 🤯
📺 Suivez le patinage de vitesse sur piste courte à partir de 20h15 (CET) !… pic.twitter.com/PPTWIjWml9
— Jeux Olympiques (@jeuxolympiques) February 12, 2026
W Cortinie i Mediolanie Australijczycy mają już trzy złote medale!
Afryka daleko w tyle
Zdecydowanie w tyle pozostaje Afryka. W 1960 roku Republika Południowej Afryki wysłała do Squaw Valley swoich łyżwiarzy figurowych. Marcelle Matthews miała wtedy… jedenaście lat. W 1968 roku Maroko reprezentowało czterech narciarzy alpejskich.
Pierwszym reprezentantem Czarnej Afryki był alpejczyk z Senegalu Lamine Gueye. W Sarajewie wzbudził euforię maszerując podczas otwarcia samotnie między dwoma olbrzymimi i skłóconymi krajami: Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim. Od tego czasu na każdych igrzyskach pojawiają się Afrykanie, ale pełnią oni rolę wyłącznie tła dla pozostałych zawodników.
Czy Ameryka Południowa pójdzie śladem Azji i Oceanii? Z pewnością nie będzie zdobywała medali na taką skalę, co największy kontynent świata.
Jednak coś się ruszyło. Dopiero co słyszeliśmy, że dziewięć milionów Brazylijczyków oglądało konkurs skoków narciarskich w Predazzo:
🇧🇷 W brazylijskiej telewizji Globo transmisję z pierwszego olimpijskiego konkursu skoków narciarskich oglądało średnio 9 mln widzów! To najchętniej oglądana relacja z zimowych igrzysk w historii Brazylii.
Ciekawe, jaką oglądalność będą miały zawody narciarstwa alpejskiego z… pic.twitter.com/xT8JTAp1t6
— Adam Pawlukiewicz (@apawlukiewicz) February 11, 2026
Brazylia była maruderem
Ciekawe ilu widziało historyczne zawody alpejskie?
Co ciekawe, akurat Brazylia to kraj, który zdecydowanie nie był w awangardzie sportów zimowych w Ameryce Południowej.
Pionierami byli Argentyńczycy. Już na drugie igrzyska w 1928 roku wysłali dwie ekipy bobsleistów, którzy zajęli fenomenalne czwarte i piąte miejsce, wyprzedzając wyraźnie między innymi Polaków i niewiele tracąc do Niemców. Później regularnie co cztery lata wysyłali głównie alpejczyków o niemiecko brzmiących imionach i nazwiskach, co wiele w ich przypadku tłumaczy.
Podobnie było z Chile, które nie miało swojego przedstawiciela tylko na dwóch zawodach od 1948 roku.
Na poprzednie igrzyska w Cortinie w 1956 roku swojego alpejczyka niemieckiego pochodzenia wysłała też… Boliwia, która później dość regularnie wystawiała swoich reprezentantów.
Brazylia czekała dość długo w stosunku do swoich sąsiadów. Pierwszy raz wystawiła swoją reprezentację dopiero w Albertville w 1992 roku. Najlepszym jej występem było dziewiąte miejsce Isabel Clark Ribeiro w snowboardzie w Turynie.
Idzie nowe
Warto dodać, że mieliśmy już do czynienia z egzotycznymi medalami na Zimowych Igrzyskach Młodzieży. Urodzony w Kanadzie Adam Lamhamedi wygrał zawody alpejskie w 2012 roku dla Maroka. Diego Amaya zdobył srebro w 2020 roku dla Kolumbii w łyżwiarstwie szybkim. Pochodząca z Turynu Agnese Campeol zajęła drugie miejsce w monobobach w 2024 roku, reprezentując Tajlandię. Na tych samych zawodach na podium stał też Tunezyjczyk, w łyżwiarstwie – Turek, a w snowboardzie Brazylijczyk Zion Bethonico.
Czy przed Ameryką Południową rysują się perspektywy rozwoju sportów zimowych? Są tam góry, jest duży potencjał ludnościowy. Organizuje się tam zawody, bo jest zainteresowanie widzów.
Już w 1966 roku Chile organizowało alpejskie mistrzostwa świata, które odbyły się w… sierpniu. W latach osiemdziesiątych argentyńskie Las Leñas organizowało zawody Pucharu Świata. Odbywały się one także w… Australii i Nowej Zelandii. Chyba czas na to, by zdarzało się to częściej.
CZYTAJ WIĘCEJ O ZIMOWYCH IGRZYSKACH OLIMPIJSKICH 2026 NA WESZŁO:
- Stoch o krytyce wobec Bełtowskiej: Każdy z nas to przechodził
- Uciekł z Rosji, wybrał Polskę i zdobył medal IO! Kim jest Władimir Siemirunnij?
- Polskie Predazzo. Włoskie skocznie są najlepszymi przyjaciółmi Polaków
- Co Tomasiak osiągnie na dużej skoczni? „To zależy od warunków”
- Władimir Siemirunnij? Bardziej polski od wielu Polaków [KOMENTARZ]
Fot. Newspix.pl