Medal Siemirunnija potwierdza – jesteśmy krajem skoczków i… łyżwiarzy

Sebastian Warzecha

13 lutego 2026, 20:02 • 6 min czytania 31

Reklama
Medal Siemirunnija potwierdza – jesteśmy krajem skoczków i… łyżwiarzy

Władimir Semirunnij zdobył dziś srebrny medal olimpijski. To drugi krążek dla Polski na włoskich igrzyskach, a 25. w ogóle w historii naszego kraju. Nasz medalowy worek otworzył z kolei Kacper Tomasiak. A więc skoki i łyżwy szybkie. Symboliczne. Bo w 70-letniej historii naszych medali to te dwie konkurencje dały nam ich najwięcej. Gdy przychodzi do igrzysk, to jesteśmy krajem skoczków, ale i właśnie łyżwiarzy.

Reklama

Siemirunnij to potwierdzenie. Polska na igrzyskach stoi skokami i łyżwami

25 medali to… w sumie niewiele. W historycznej tabeli igrzysk zimowych daje to miejsce pod koniec drugiej dziesiątki. O ile jesteśmy dla naszych osiągnięć łagodni i nie rozbijamy medali Rosji na różne kraje i twory czy Niemiec na trzy: RFN, NRD i Niemcy po zjednoczeniu. Widzicie więc, że nie są to osiągnięcia wybitne w skali świata.

Biorąc jednak pod uwagę, że gdy zaczynał się XXI wiek mieliśmy na koncie cztery krążki, to ostatnio radzimy sobie świetnie. Ba, mieliśmy nawet o tym tekst – bo często narzekamy na wyniki naszych sportowców, ale okazuje się, że jednak nawet jeśli nie przywożą tych medali przesadnie dużo, to przywożą w ogóle.

A to wcale nie tak oczywiste.

Reklama

CZYTAJ: POLSKA POTĘGĄ SPORTU? PRZYWOZIMY MEDALE Z KAŻDYCH IGRZYSK W XXI WIEKU

Z zimowych igrzysk – jako się rzekło – często nie przywoziliśmy nic. Na premierowy medal czekaliśmy od pierwszych ZIO w 1924 roku, aż do 1956. Potem udało się zgarnąć krążki w 1960, a po nich znowu zanotowaliśmy dwa puste przeloty. Później? Przyszedł Fortuna, pierwsze historyczne złoto. A potem ciemne, bardzo ciemne czasy, gdy o medalach właściwie momentami nie było co marzyć, bo nawet TOP 8 bywało odległe.

CZYTAJ: POLSKIE MEDALE ZIMOWYCH IGRZYSK. CZĘŚĆ II: GRUBE I CHUDE LATA

I tak do 2002 roku. A potem się zaczęło. I o ile skoki są naszym oczywistym numerem jeden w historii olimpijskiej, o tyle numerem dwa… są łyżwy. Może nie kojarzymy tego aż tak mocno z Polską i naszą zimą.

Reklama

Ale taka jest prawda. Łyżwiarze dają nam powody do dumy.

Nasz dorobek? Zasługa trzech sportów

Można to liczyć na różne sposoby. Najprostszym byłaby klasyfikacja medalowa naszych sportów zimowych. W niej łyżwy zajmowałyby trzecie miejsce, za skokami i biegami narciarskimi. Całość wygląda tak:

  1. Skoki narciarskie: 4 złote, 4 srebrne i 3 brązowe medale.
  2. Biegi narciarskie: 2 złote, srebrny i 2 brązowe medale.
  3. Łyżwiarstwo szybkie: 1 złoty, 3 srebrne i 3 brązowe medale.
  4. Biathlon: 1 srebrny medal.
  5. Kombinacja norweska: 1 brązowy medal.

Po pierwsze: mało tych dyscyplin, co?

Reklama

No mało, niestety. Nie udało się nigdy osiągnąć podium choćby w nartach alpejskich, czekamy na coś w short tracku, w którym często nieźle przędziemy, podobnie nadzieje w ostatnich latach dawał nam snowboard alpejski, ale trzykrotnie kończyło się na ćwierćfinałach.

A po drugie: kombinacja dziś za nic nie da nam medalu. Biathlon się rozwija, mamy teraz pokolenie młodych i bardzo zdolnych zawodników, więc może za cztery lata, kto wie. Biegi narciarskie nie mają szans na medale, a cały ten dorobek to zasługa jednej, wybitnej jednostki, jaką jest Justyna Kowalczyk.

Tak naprawdę jako dyscypliny, na które możemy liczyć regularnie, zostają nam skoki i łyżwy.

Łyżwy tylko za skokami

Zresztą gdyby wziąć pod uwagę nie „wartość”, a po prostu liczbę medali, łyżwy już zostawiłyby w tyle biegi – mamy w nich siedem krążków, w biegach „tylko” pięć. Wiadomo, skoki odstają ze swoimi 11 medalami. Ale to skoki – nasza chluba i duma narodowa. Okazuje się, że – przynajmniej w XXI wieku – niemal zawsze trafi nam się w nich ktoś podium (bo zabrakło nas tylko w Turynie, 20 lat temu).

Reklama

No i ogółem – najwięcej igrzysk w historii z miejscem na podium dawały nam właśnie skoki. Bo to z kolei wygląda tak:

  • 7 igrzysk: skoki (1972, 2002, 2010, 2014, 2018, 2022, 2026).
  • 4 igrzyska: łyżwiarstwo szybkie (1960, 2010, 2014, 2026).
  • 3 igrzyska: biegi narciarskie (2006, 2010, 2014).
  • 1 igrzyska: kombinacja norweska (1956), biathlon (2006).

Sami widzicie – po długiej przerwie wróciliśmy w łyżwach na pewien poziom… i raczej z niego nie spadamy. Nawet jeśli na igrzyskach niekoniecznie nam się wiedzie – ale trzeba też podkreślić, że nastąpiła w międzyczasie wymiana łyżwiarskich pokoleń – to zdobywamy sporo medali poza nimi. W biegach jako się rzekło: była Justyna Kowalczyk i nikt nie zadbał o to, by po niej też ktoś jeździł na najwyższym poziomie. Aktualnie zresztą w sportach zimowych udaje nam się to na najwyższym poziomie tylko w skokach – i nie sposób nie przyznać, że trochę w tym szczęścia – i w łyżwach.

CZYTAJ TEŻ: NIE BĘDZIEMY JAK HOLANDIA. ALE MOŻEMY JĄ PODGRYZAĆ [KOMENTARZ]

Bo weźmy jeszcze jeden wskaźnik: ile osób zdobywało medale w tych dwóch sportach. Tych dwóch, bo biathlon, biegi i kombinacja, to – jak wiemy – po jednej osobie. Przy czym, co istotne: medal drużyny liczymy tak, jakby zdobyła go jedna osoba.

Reklama
  • Skoki: Wojciech Fortuna, Adam Małysz, Kamil Stoch, drużyna, Dawid Kubacki i Kacper Tomasiak – 6 osób.
  • Łyżwiarstwo: Helena Pilejczyk, Elwira Seroczyńska, drużyna kobiet, drużyna mężczyzn, Zbigniew Bródka i Władimir Semirunnij – 6 osób.

Tyle że, gdyby rozbijać drużyny na jednostki, to w skokach byłoby tych osób łącznie osiem (dojdą Maciej Kot i Stefan Hula). A w łyżwiarstwie? Aż 12. Bo w składy drużyn wchodziły Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak, Natalia Czerwonka i Luiza Złotowska u kobiet oraz Konrad Niedźwiedzki i Jan Szymański u mężczyzn (w drużynie jechał jeszcze Bródka). W łyżwach mieliśmy więc naprawdę sporo wybitnych jednostek. Ale to już poprzednie sportowe pokolenia.

Dziś rozpoczęły się medale tego nowego. A przecież to nie musi być koniec.

Będzie więcej łyżwiarskich medali?

O ile w skokach mimo wszystko trudno sobie wyobrazić, że zdobędziemy kolejne krążki, o tyle na łyżwach jest to jak najbardziej możliwe. Na 10000 metrów na pewno powalczy Władimir Siemirunnij. Ogromne szanse mamy też w sprintach, czyli na 500 metrów – jednym z faworytów będzie Damian Żurek, czwarty na 1000 metrów, ale w walkę o podium mogą też włączyć się pozostali Polacy. U kobiet jedną z głównych faworytek jest Kaja Ziomek-Nogal, a Andżelika Wójcik może „podgryzać” rywalki.

CZYTAJ TEŻ: JAK ROSJANIN ZACZĄŁ ZDOBYWAĆ MEDALE DLA POLSKI. HISTORIA WŁADIMIRA SIEMIRUNNIJA

Reklama

Może się więc zaraz okazać, że łyżwiarstwo będzie gonić skoki. I jasne, jest w nim więcej medali do zdobycia, oczywiście.

Ale może właśnie dlatego tym bardziej powinno nas cieszyć, że jesteśmy w nim mocni.

I tak na koniec – bo spodziewam się, że ktoś może zaraz powiedzieć: „przecież to nie efekt naszego szkolenia”. No nie, ale chciał dla nas jeździć, przyszedł do nas jeszcze przed największymi sukcesami i pod okiem naszych trenerów szybko wszedł na najwyższy poziom. Te sukcesy – co on sam podkreśla – to w dużej mierze zasługa Polski.

W tym medal olimpijski. Który przecież jest właśnie polski.

Reklama

Czytaj więcej o igrzyskach na Weszło:

Fot. Newspix

31 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Igrzyska Olimpijskie

Reklama