Arne Slot uważa, że poważna kontuzja barku, której doznał letni nabytek Jeremy Jacquet, podsumowuje pecha Liverpoolu w tym sezonie. Obrońcę może czekać operacja kończąca jego rozgrywki.
Jacquet może przejść zabieg chirurgiczny po urazie barku, którego doznał podczas sobotniej porażki Rennes 1:3 z RC Lens. Pojawiły się doniesienia, że kontuzja może wykluczyć go z gry do końca sezonu.
Poważny uraz letniego wzmocnienia. Liverpool walczy z fatum
To zwieńczenie burzliwego tygodnia dla 20-latka, który w ciągu ośmiu dni sfinalizował transfer do Liverpoolu za 60 milionów funtów, odpadł z Pucharu Francji, doznał kontuzji, a także doznał zwolnienia trenera Habiba Beye.
Zapytany na przedmeczowej konferencji prasowej przed spotkaniem z Sunderlandem o fatalnego pecha Liverpoolu w tym sezonie, Slot nawiązał do sytuacji Jacqueta. – Wygląda na to, że brak szczęścia nam towarzyszy, to na pewno – powiedział dziennikarzom. – Nawet kiedy podpisujemy kontrakt z zawodnikiem, który jeszcze dla nas nie gra, on już doznaje kontuzji!
Szczegóły urazu Jacqueta nie są jeszcze znane, ale na pewno młody Francuz doznał poważnego uszkodzenia barku po niefortunnym upadku w przegranym przez Rennes 1:3 meczu z Lens.
Francuski dziennik „L’Equipe” poinformował później, że zawodnik może wymagać operacji, a w takim przypadku istnieją wątpliwości, czy zagra jeszcze w tym sezonie.
Obecnie nie ma jednak obaw, że opuści okres przygotowawczy przed nowym sezonem – jego powrót do pełnej sprawności ma być po prostu odpowiednio monitorowany.
Liverpool ma rozpocząć przygotowania do kolejnych rozgrywek na początku lipca. Według doniesień klub planuje następnie tournée po Stanach Zjednoczonych, w tym możliwy mecz towarzyski z Wrexham w Nowym Jorku.
*Przy okazji kolejki ligowej dobrze zerknąć, którzy bukmacherzy w Polsce oferują obecnie najlepsze warunki. Często decydują o tym dodatkowe bonusy bukmacherskie na start.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Manchester United stracił punkty. Trzeba liczyć wygrane od nowa
- Zwrot akcji na Old Trafford! Anglik zostanie jednak w klubie
- Steve Bruce o pracy w Newcastle. „Grozili mi śmiercią”
fot. Newspix