Guehi znów to zrobił. Anglik postrachem The Reds

Aleksander Rachwał

09 lutego 2026, 10:11 • 2 min czytania 1

Guehi znów to zrobił. Anglik postrachem The Reds

Marc Guehi w zimowym oknie transferowym trafił z Crystal Palace do Manchesteru City. Wcześniej obrońcę przez długi czas łączono z przenosinami do innego giganta Premier League – Liverpoolu. W niedzielę reprezentant Anglii miał okazję wystąpić przeciwko swojemu niedoszłemu klubowi. Dzięki zwycięstwu 25-latek może się w tym sezonie pochwalić niezwykle korzystnym bilansem spotkań z ekipą The Reds.

Reklama

Gdy Guehi pojawił się na Anfield w barwach Manchesteru City, kibice gospodarzy dawali mu jasno do zrozumienia, co myślą o jego wyborze. Każdemu kontaktowi Anglika z piłką towarzyszyło głośne buczenie z trybun.

Marc Guehi postrachem Liverpoolu. Kolejne zwycięstwo Anglika z The Reds

Nie przeszkodziło to jednak obrońcy zagrać znakomitego spotkania i w dużej mierze przyczynić się do zwycięstwa Obywateli 2:1. Był dosłownie wszędzie – blokował strzały, wygrywał pojedynki, to był perfekcyjny występ obrońcy (może poza nierozważnym faulem przed szesnastką). Dla fanów Liverpoolu może to być wyjątkowo frustrujące, ponieważ do wątku transferowego dochodzi fakt, że to już czwarta wygrana stopera przeciwko The Reds w tym sezonie.

Reklama

Najpierw Guehi triumfował nad Liverpoolem w barwach Crystal Palace w meczu o Tarczę Wspólnoty, który Orły wygrały po rzutach karnych. Następnie było wygrane 2:1 spotkanie ligowe na Selhurst Park, w którym Anglik zaliczył asystę. Potem Palace mierzyli się z The Reds w Carabao Cup. Tam już było prawdziwe lanie, bo ekipa z Londynu wygrała aż 3:0, co dało jej przepustkę do ćwierćfinału.

Widok triumfującego Guehiego może być więc dla fanów Liverpoolu nieco traumatyzujący. A przecież to nie musiało być ostatnie starcie Anglika z The Reds w tym sezonie. Drużyny mogą jeszcze wpaść na siebie w Pucharze Anglii oraz w Lidze Mistrzów.

WIĘCEJ O PREMIER LEAGUE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

1 komentarz
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Polecane

Reklama
Reklama