Legia z bramką kontaktową na 1:2. Czy starczy czasu? [WIDEO]

Jakub Radomski

Opracowanie:Jakub Radomski

07 lutego 2026, 15:29 • 2 min czytania 69

Reklama
Legia z bramką kontaktową na 1:2. Czy starczy czasu? [WIDEO]

Niby przyszedł Marek Papszun, co dało wielkie nadzieje, że Legia zacznie grać dużo lepiej. Niby w sparingach wyglądało to nieźle. Ale Legia w lidze wciąż prezentuje się bardzo źle. W poprzedni weekend przegrała u siebie 1:2 z Koroną Kielce, a teraz, mierząc się w Gdyni z Arką, straciła bramkę. I to kuriozalną, bo przeciwnik tuż przed bramką był praktycznie bez krycia. 

Reklama

Mecz Arka – Legia to starcie trenerskie Papszuna z Dawidem Szwargą, który w Rakowie był jego asystentem, a później następcą. Legia spotkanie w Gdyni niby rozpoczęła jako tako, była zespołem nieco bardziej konkretnym. Aż nadeszła 26. minuta.

Michał Marcjanik nie był kryty przez nikogo. I strzelił łatwego gola Legii Warszawa

Arka wykonywała rzut rożny i wydawało się, że to dośrodkowanie musi ktoś przeciąć. Ale nic z tego. Piłka przeleciała nad Miletą Rajoviciem, który, jak widać, kompromituje się również w obronie, po czym trafiła na głowę Michała Marcjanika, a ten skierował ją bez problemu do siatki.

Reklama

Piłkarze Legii mieli do siebie spore pretensje: blisko tego zdarzenia był również Kamil Piątkowski i oczywiście bramkarz Kacper Tobiasz.

Po raz kolejny potwierdziło się, że Legia nie potrafi bronić się przed stałymi fragmentami gry. To jeden z największych problemów, jakie musi rozwiązać Papszun.

Reklama

Legia wyglądała jak zespół z końcówki rundy jesiennej. A Arka? Drugi celny strzał także poskutkował trafieniem. Najpierw rzut rożny, później kontra i dziękuję, do widzenia.

W 90. minucie to Legia za to świetnie wykonała stały fragment gry, a do siatki trafił po strzale z główki Antonio Colak. Zaliczył tym samym pierwsze trafienie w sezonie. Przypomnijmy – jego pozycja to napastnik.

Reklama

Fot. Newspix.pl 

WIĘCEJ O PIŁCE NA WESZŁO:

69 komentarzy
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Inne sporty

Polacy przez własną głupotę giną w Tatrach. „Została z niego smuga krwi”

Jakub Radomski
13
Polacy przez własną głupotę giną w Tatrach. „Została z niego smuga krwi”

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Lakoniczny komunikat Legii na temat sektora gości. Zielone światło na remont

Adrian Mańko
24
Lakoniczny komunikat Legii na temat sektora gości. Zielone światło na remont