Ademola Lookman kolejny raz bohaterem transferowej sagi

Marcin Ziółkowski

31 stycznia 2026, 19:24 • 3 min czytania 0

Ademola Lookman kolejny raz bohaterem transferowej sagi

Gdy Ademola Lookman jest w formie, bez wątpienia należy do najlepszych ofensywnych zawodników Serie A. Nigeryjczyk, piłkarz roku w Afryce ponad rok temu, niejednokrotnie łączony był z czołowymi klubami Europy. Zimą sporo mówiło się o jego przenosinach do Fenerbahce. Atalanta nie jest jednak przekonana co do wiarygodności finansowej Turków i średnio chciałaby sprzedać piłkarza nad Bosfor.

Reklama

Jest jeszcze jedna możliwa destynacja dla Lookmana i niewiele brakuje do powodzenia całej transakcji.

Nie będzie Turcji, ale będzie Hiszpania?

Ostatnie dni to przede wszystkim plotki o Lookmanie i Fenerbahce. Turecki klub nie przestaje wzmacniać swojego składu. Tej zimy zespół ze Stambułu pozyskał choćby Matteo Guendouziego i Anthony’ego Musabę, a nie ustają też starania celem ściągnięcia N’Golo Kante z ligi saudyjskiej.

Reklama

Według Gianluki Di Marzio, Atalanta osiągnęła porozumienie w sprawie Lookmana z Atletico Madryt. Yagiz Sabuncuoglu, czyli topowe tureckie źródło pod kątem transferów – potwierdza niejako doniesienia z Włoch. Według jego informacji, Atletico uzgodniło z Atalantą kwotę w wysokości 35 milionów euro plus pięciu w bonusach za Lookmana. Hiszpanie proponują też znacznie mniejsze wynagrodzenie netto, w porównaniu do Turków.

Problem tkwi w tym, że Nigeryjczyk nie otworzył się jeszcze na transfer do ligi hiszpańskiej. Nigeryjczyk jest na ten moment bardziej skłonny wobec propozycji z Turcji. Okno transferowe nad Bosforem trwa do 6 lutego, więc klub ze Stambułu ma jeszcze kilka dni na dopięcie transakcji. Wydaje się jednak, że Atalanta nie wypuści Lookmana po zakończeniu okna we Włoszech, z uwagi na brak możliwości znalezienia odpowiedniego zastępstwa. Czas ucieka.

Lookman i kolejna saga transferowa

Ademola Lookman nie pierwszy raz próbuje odejść z Atalanty – i zawsze coś stoi na przeszkodzie. Latem 2024 roku, krótko po wybitnym występie w finale Ligi Europy w Dublinie, pod koniec okna zgłosiła się drużyna Paris Saint-Germain. Nigeryjczyk miał ustne porozumienie z klubem z Paryża, ale negocjacje wyhamowały do zera. Mistrzowie Francji finalnie nie wystosowali żadnej oficjalnej oferty.

Ostatnie lato było pod tym względem jeszcze bardziej intensywne. Nigeryjczyka chciał Inter Mediolan. Wicemistrz Włoch i finalista Ligi Mistrzów chciał postawić na swoim i zaoferował 45 milionów euro. W Bergamo chcieli takiej kwoty, ale w ramach podstawy transferowej. Nie udało się dojść do końcowego porozumienia. Lookman wystosował na ten temat oświadczenie, że nie uszanowano dżentelmeńskiej umowy, czemu Atalanta zaprzeczyła.

Na koniec – pominięto go w kadrze meczowej w pierwszych dwóch kolejkach sezonu Serie A. Nigeryjczyka zgłoszono jednak do Ligi Mistrzów, a Ivan Jurić po kilkunastu dniach przywrócił go do treningów.

Kibice Atalanty po przywróceniu Lookmana do kadry La Dei, skierowali do niego transparent w okolicach centrum treningowego Zingonia. Napisali oni wówczas: – Numer 11 ponownie włączony [do kadry zespołu – przyp. red.], ale dla nas pozostajesz niewdzięcznikiem.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama
Reklama