– Pytanie powinno brzmieć raczej: czy ja zatrudniłbym Czesia Michniewicza jako pierwszego selekcjonera? – zaczyna Zbigniew Boniek, zapytany przez jednego z czytelników czy zwolniłby selekcjonera po awansie do 1/8 finału mundialu. – Jedno jest pewne. Gdybym był prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej, to nie byłoby żadnej afery premiowej, która zdecydowała o tym, że Czesiu nie mógł już dalej pracować – dodaje. Byłego prezesa PZPN pytamy też o powrót Ekstraklasy, Ligę Mistrzów, piłkarskie kontuzje, a nawet uczestnictwo w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w 2006 roku.
Ten tekst jest elementem stałego cyklu Zibi Top, który co piątek ukazuje się na łamach Weszło!
Jeśli i Ty chcesz zadać pytanie Zbigniewowi Bońkowi, zostaw je w komentarzu pod tym tekstem. Okazją do zostawienia swojego pytania są też dedykowane posty w social mediach.
Zbigniew Boniek o powrocie Ekstraklasy:
Wreszcie rusza nasza liga! Liga, która jest nieprzewidywalna, w której Wisła Płock może być liderem po rundzie jesiennej, a Legia Warszawa może być w strefie spadkowej. To powoduje, że nasza liga to taki trochę kogel-mogel. Nie ma w niej faworytów, ani tzw. drużyn topowych. Oczywiście, wiemy, że Jagiellonia, Lech, Legia, Raków, Widzew i może ktoś jeszcze są w teorii najlepszymi zespołami, ale to jest tylko teoria! Na boisku tego nie widać.
Czego się spodziewam? Nowej jakości i świeżego spojrzenia. Dziś okna transferowe wyglądają zupełnie inaczej i liczę na to, że pójdzie to wszystko do przodu. Nasza liga jest szalenie emocjonująca. Sam jestem ciekawy, jak to się wszystko ułoży, kto zostanie mistrzem Polski. Teoretycznie to… nawet Legia ma szansę. Bo jeżeli ktoś wygra pozostałych szesnaście spotkań, to może liczyć na mistrzostwo, dystanse punktowe są bardzo małe. Niech więc to zacznie się kręcić. Nareszcie!
O tym, czy zwolniłby Czesława Michniewicza po 1/8 finału MŚ:

Pytanie powinno brzmieć raczej: czy ja zatrudniłbym Czesia Michniewicza jako pierwszego selekcjonera? Zatrudniłem go do roli selekcjonera reprezentacji U21 po przebadaniu wielu sytuacji i wielu spraw. Natomiast gdybym już zrobił go trenerem pierwszej kadry i wyszlibyśmy z grupy do 1/8 finału, to pewnie bym go nie zwolnił.
Bo jedno jest pewne. Gdybym był prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej, to nie byłoby żadnej afery premiowej, która zdecydowała o tym, że Czesiu nie mógł już dalej pracować. Klimat zrobił się gęsty, nieprzyjemny… Cała ta sytuacja z premierem i 40 milionami złotych była źle zarządzana. Uważam, że gdybym był prezesem, to w ogóle nie byłoby tematu premii, ani takiego impasu w tej kwestii.
A tak notabene, to uważam, że w życiu trzeba dotrzymywać obietnic. Szczególnie jeśli są to obietnice powszechnie znane. Bo obietnice czasami są pod względem prawnym tak samo ważne jak podpisane umowy. Skoro pan Morawiecki kiedyś powiedział, że za awans do fazy pucharowej da 40 milionów złotych, to powinien je dać. Nie mówię, że koniecznie do kieszeni polskich piłkarzy, ale wypadałoby, żeby te pieniądze zostały przekazane na rozwój piłki młodzieżowej, dziecięcej. Bo na razie oprócz obietnicy, że „dam Wam 40 milionów”, to ja tych pieniędzy nie widzę. A to nie najlepiej świadczy o tej obietnicy.
O nowym formacie Ligi Mistrzów:
Kiedy tworzyliśmy nowy format Ligi Mistrzów, mieliśmy pewne drobne wątpliwości. A rzeczywistość przerosła najśmielsze oczekiwania. Uważam, że jest to format dobry i ciekawy, taki, który nie daje nikomu z urzędu miejsca w 1/8 finału, tylko trzeba o to zawalczyć. Widzimy świetne drużyny, które będą musiały grać w play-offach i pewnie nie poradzą sobie w komplecie.
Zauważyłem, że ostatnia kolejka nowego formatu powoduje ogromne zainteresowanie. Zmiany wyników powodują zmiany miejsc w tabeli, dzieje się naprawdę dużo i to jest dobre. Uważam, że jest to więc pomysł udany, pomysł, który spowoduje, że Champions League, czyli rozgrywki premium na całe świecie, jeszcze bardziej na tym zyskają.
O coraz częściej zrywanych więzadłach krzyżowych:

Rzeczywiście coraz częściej mamy do czynienia z zerwanymi więzadłami krzyżowymi. Z czego to wynika? Mam swoją teorię. Która brzmi tak: organizm ludzki jest idealny i więzadła też są idealne. Natomiast więzadła utrzymują normalną ludzką sylwetkę i normalne mięśnie. Jeśli jest przyrost mięśniowy, jeśli jest coraz więcej muskułów, to więzadła są coraz mocniej nadwyrężane.
Porównałbym to do takiej sytuacji: jeśli masz kilogram cukru zawieszony na nitce, to on sobie wisi. Ale jeśli dołożymy jeszcze dziesięć gramów, jeszcze dziesięć gramów i jeszcze dziesięć gramów, to kiedyś nitka może się przerwać. To samo dzieje się z więzadłami, które muszą ciągle utrzymywać coraz większą masę mięśniową. Kiedyś problemem była łękotka, bo masa mięśniowa nie była aż tak duża. My bardziej przypominaliśmy 400-, 800-metrowców. Dziś piłkarze wyglądają jak 100-, 200-metrowcy, a więc są bardziej umięśnieni, masa mięśniowa się zwiększa i czasami więzadła tego nie wytrzymują.
Nie wydaje mi się za to, by problemem była sztuczna murawa. To jest dorabianie jakiejś teorii. Wydaje mi się, że to powiększanie masy mięśniowej sprawia, że więzadła nie wytrzymują tego obciążenia.
O roli attache na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w 2006 roku:
Było to dla mnie wielkim wyróżnieniem. Zaproponował mi to śp. Piotr Nurowski, były szef PKOl. Muszę powiedzieć, że nie interesowała mnie rola attache po to, by być w pięknym hotelu jak wszyscy działacze w centrum Turynu. Byłem za to z polskimi sportowcami, byłem w miejscu, w którym mieszkali nasi skoczkowie i gdzie przygotowywali się do zawodów. Byłem także w Sestriere, gdzie nasza Justyna Kowalczyk, trochę odizolowana od innych, też przygotowywała się do swoich startów. Początek nie był najlepszy, ale później fantastyczny bieg Justyny spowodował, że nastroje błyskawicznie się zmieniły.
Muszę powiedzieć, że przebywanie wśród sportowców dyscyplin, które – że tak powiem – nie są na co dzień na pierwszych stronach gazet, pozwoliło mi nabrać dystansu i zrozumieć też ludzi z innych dyscyplin sportu. Było to fantastyczne, piękne przeżycie.
O tym czy więcej zawdzięcza Romie czy Juve:

Roma i Juventus to moje dwa kluby, w których grałem po wyjeździe z Polski. W obu była nieco inna rzeczywistość. Juventus był fantastyczną drużyną, wówczas chyba najlepszą na świecie. W latach osiemdziesiątych graliśmy wspaniale, wygraliśmy wszystko co było do wygrania. Nie było to łatwe, bo pamiętajmy, że systemy rozgrywek były wówczas inne. W Pucharze Europy Mistrzów Klubowych, ówczesnej Lidze Mistrzów, grali tylko mistrzowie poszczególnych rozgrywek. Od pierwszej rundy od razu była faza pucharowa. W trzy lata osiągnęliśmy trzy finały, dwa wygrane, jeden przegrany, bo po drodze był też finał Pucharu Zdobywców Pucharów. Był też zwycięski Superpuchar UEFA.
W Juventusie była wspaniała grupa chłopaków i wielkie sukcesy. Wiadomo, że Roma nie była już klubem o takiej renomie międzynarodowej, ale też była klubem mocnym, też wygraliśmy Puchar Włoch, raz zajęliśmy drugie miejsce w lidze, przegrywając mistrzostwo w sposób nieprawdopodobny. Później zostałem w Rzymie, więc na co dzień jestem bardziej związany z Romą, ale zarówno pobyt w AS Roma jak i w Juventusie były dla mnie fantastycznymi przygodami.
O tym, czy widzi kandydatów, by reprezentowali nas w FIFA i UEFA:

Oczywiście! W polskiej piłce jest wielu kandydatów, którzy mogliby nas reprezentować zarówno w PZPN, a już niektórzy to robią, jak i w organach międzynarodowych. Natomiast naszym problemem jest to – i nie mówię tutaj o PZPN, tylko w ogóle o polskim sporcie – że bardziej od kompetencji liczy się kolesiostwo. To powoduje, że najwięcej szans mają ci, którzy mają jakieś wsparcie, poparcie polityczne, postawionych kolegów lub innych znajomych. Nie zawsze o tym, czy ktoś zostaje wybrany decydują wartości ludzkie, umiejętności, sposób zarządzania, tylko układy. I to w niczym nie pomaga.
Natomiast mogę Wam powiedzieć, że spokojnie wymieniłbym przynajmniej dziesięć osób, które mądrze i godnie reprezentują polską piłkę. Niektórzy z nich są znani i cenieni we władzach międzynarodowych.
CZYTAJ WIĘCEJ FELIETONÓW ZBIGNIEWA BOŃKA NA WESZŁO:
- Polscy trenerzy, pieniądze miasta dla Śląska i transfer Kornviga
- Drągowski w Widzewie, a Boniek znów w PZPN?
- Nocny wypad Boruca, Milik i transfer Pietuszewskiego
- Co zrobi Grosicki? Kulisy propozycji z Barcelony
- Rok według Zibiego! Kto Piłkarzem, a kto Baronem Roku?
- Zmiany w Legii, pensja Grosika i Gianni Infantino
- Jedenastu Lewandowskich kontra jedenastu Bońków!
- Awans Zawiszy, zero głosów dla Polski i konflikt z Tłokińskim!
- Górnik mistrzem, policzek od Papszuna i igrzyska w Warszawie
- Papszun w Legii – to nieetyczne! Sukcesy Brzęczka i ataki… Kowala
- Boniek znów w Widzewie? Wyjazd Lewandowskiego i mecz z Holandią
- Kara dla Maccabi, Lewandowski i bunt w PZPN!