Nie kilka dni, a miesiące pauzy. Vinagre przeszedł operację

Patryk Idasiak

29 stycznia 2026, 12:10 • 3 min czytania 18

Nie kilka dni, a miesiące pauzy. Vinagre przeszedł operację

Roben Vinagre może nie zachwycał formą w sezonie 2025/26, ale i tak znajdował się w TOP 6 najczęściej grających zawodników Legii Warszawa (1800 minut). Trochę spadnie w tym wewnętrznym rankingu, ponieważ czeka go długa przerwa. Portugalczyk właśnie przeszedł operację. 

Reklama

Kliknij tutaj i załóż konto z kodem promocyjnym WESZLOCPLUS, zweryfikuj konto, wpłać 40 zł i otrzymasz kod na 3 miesiące darmowe C+ z  Ekstraklasą i Ligą Mistrzów! Real Madryt vs AS Monaco - promocja Superbet

Początkowo Ruben Vinagre miał pauzować kilka dni, a problem nie wydawał się poważny. Taka teza okazała się jednak nietrafiona. Musiał poddać się operacji. To oznacza, że Marek Papszun będzie tym bardziej liczył na umiejętności Arkadiusza Recy.

Reklama

Ruben Vinagre na długo kontuzjowany, choć pierwszy raport był inny

Legia – około dwa tygodnie temu – w jednym ze sparingów mierzyła się z Puskas Academy FC. W okolicach 30. minuty boisko musiał opuścić Ruben Vinagre. Wahadłowy utykał i wskazywał na problem z pachwiną. Było to o tyle martwiące, ponieważ akurat w tym meczu towarzyskim prezentował się nieźle. Wykreował dwie dogodne szanse kolegom w te pół godziny. Papszun – opierając się o odczucia samego Vinagre – uspokajał. Przekazał wtedy, że to raczej zwykły uraz obciążeniowy i wszystko powinno zaraz wrócić do normy.

Niedługo później pojawił się raport medyczny Legii: – Ruben Vinagre w trakcie meczu Legia Warszawa – Puskas Academy FC niegroźnie naciągnął mięsień przywodziciela. Jego przerwa w treningach potrwa kilka dni.

Kilka dni zamieni się jednak w… kilka miesięcy. Vinagre rzeczywiście miał problem z mięśniem przywodziciela, ale na tyle duży, że konieczna była operacja. Co to oznacza? Że praktycznie przez całą rundę wiosenną będzie wyłączony z gry. Jeżeli wróci, to gdzieś w okolicach maja – czyli na jakieś trzy mecze.

Ostatnio Vinagre grał przeciętnie

Portugalczyk w ostatnim czasie mocno rozczarowywał. „Fenomenalna jesień, pojawienie się na radarze selekcjonera reprezentacji Portugalii, kontuzja, rekordowy transfer i tajemnicze zniknięcie. Coraz mocniej dopomina się, żeby jego sprawą zajęło się biuro detektywistyczne” – pisał w swoim artykule Szymon Janczyk w kwietniu 2025 roku, zastanawiając się gdzie zniknął Ruben Vinagre?

Od tego czasu za wiele się nie zmieniło. Legia ośmieszała się raz za razem w rundzie jesiennej nowych rozgrywek, a Vinagre też w tym wszystkim uczestniczył. Zrobił na przykład – o tak – w Lidze Konferencji przeciwko Noah FC:

Zawodził, grał przeciętnie, nie dostarczał liczb. Odkąd Legia wykupiła zawodnika Sportingu CP, a suma odstępnego była rekordem Ekstraklasy, ten znacząco obniżył loty. Przestał się jakkolwiek wyróżniać. Pod wodzą Marka Papszuna miał jednak prawo wierzyć w powrót do świetnej dyspozycji i czasów notowania kolejnych asyst w naszej lidze.

Absencja Portugalczyka jest wielką szansą dla Arkadiusza Recy, który na razie w sezonie 2025/26 rozegrał tylko około 1000 minut we wszystkich rozgrywkach i pełnił rolę rezerwowego lewego obrońcy.

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

Fot. 400mm.pl

18 komentarzy

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama