Kim jest nowy piłkarz Górnika? „Stylem gry przypomina Fodena”

Jakub Radomski

24 stycznia 2026, 15:22 • 8 min czytania 12

Kim jest nowy piłkarz Górnika? „Stylem gry przypomina Fodena”

Ousmane Sow stał się w Górniku Zabrze jedną z gwiazd Ekstraklasy. Wiadomo, że niełatwo będzie go zastąpić, ale spróbuje zrobić to Mathias Sauer. To piłkarz, który w ubiegłym roku miał świetne liczby, tyle że było to na poziomie drugiej ligi norweskiej. Skaut, który obserwuje w Europie nieoczywistych piłkarzy, widział jego wielki potencjał i polecał go do tureckiej Ekstraklasy. Trener Egersund, pod wodzą którego Sauer błyszczał, porównuje go, ze względu na sposób gry, do dwóch zawodników Manchesteru City. Opisuje jego zalety i mówi o jednym mankamencie. Okazuje się, że nowy zawodnik Górnika, oprócz tego, że był klubowym kolegą Sondre Lisetha, miał też kontakt z Mario Balotellim. Ale charakterologicznie są przeciwieństwami.

Reklama

Sow w 19 spotkaniach (licząc razem z STS Pucharem Polski) zdobył dziewięć bramek dla zespołu Michala Gasparika i miał trzy asysty. Zimą odszedł jednak do duńskiego Brondby za trzy miliony euro. Wszyscy mają świadomość, że to duża strata, ale jednocześnie godny zarobek dla klubu z Zabrza.

My wszyscy i trener nie chcieliśmy pozbywać się kluczowego zawodnika. Ale musimy funkcjonować tak, jak musimy. Trzeba samemu się finansować. Trener wiedział, w jakich realiach działamy. Nie był przeszczęśliwy, Sow dał nam przecież najwięcej liczb w rundzie, ale kiedy usłyszał o kwocie, to stwierdził, że idziemy dalej, bo to bardzo dobry deal – mówił w zimowej „Lidze Minus” na Weszło TV Michał Siara, członek zarządu Górnika. Dodał, że dzięki negocjacjom udało się osiągnąć aż 180 procent więcej za gracza, a klub ma też zapisany procent od kolejnej transakcji.

Reklama

Górnik działał szybko, by wypełnić lukę i ma już piłkarza, który w teorii ma być następcą Sowa. Kim jest Mathias Sauer i czy ma ku temu potencjał?

Skaut o Mathiasie Sauerze: Ciężko jest go zatrzymać

To 21-letni Duńczyk, który przebijał się w rodzimym Aarhus GF od kategorii młodzieżowych, a w kwietniu 2024 roku został wypożyczony do norweskiego Haugesund. Tam najczęściej wybiegał w pierwszym składzie, ale pewnie zgodzicie się, że jego bilans, jak na ofensywnego skrzydłowego, nie jest imponujący: 27 spotkań, gol, dwie asysty.

Dynamiczny, odważny w graniu, czasami sporo ryzykujący. Ale nie przykuwał uwagi i nie wyróżniał się tak, jak np. Sondre Liseth – mówi w rozmowie z Weszło Gisle Jorgensen, norweski dziennikarz, zajmujący się Haugesund. I dodaje: – Żeby bardziej pokazać swój potencjał, Sauer musiał zejść poziom niżej.

Tak właśnie się stało – zawodnik wrócił do Aarhus, po czym znowu przeniósł się do Norwegii, ale tym razem do Egersund, które występuje na drugim poziomie rozgrywek. Tam szybko stał się liderem, kluczowym graczem. Bilans Sauera w Egersund w 2025 roku:

  • 36 meczów
  • 12 goli
  • 7 asyst

Musi robić wrażenie.

Na koncie AKTAN Scouting na platformie X czasami można zobaczyć opisy nieoczywistych piłkarzy, którzy zdaniem autora powinni trafić do lepszej drużyny. Już w 2024 roku, gdy Sauer był w Haugesund, pojawiła się tam taka jego charakterystyka: „Jest wypożyczony z Aarhus i dziwi mnie, że nikt o nim szerzej nie mówi. W Norwegii jest próbowany na kilku pozycjach. Nie zadomowił się póki co w żadnej konkretnej roli, jednak jego ostatni występ na prawym skrzydle był bardzo ciekawy. On zagrał na poziomie europejskim. Występował już wcześniej na podobnej pozycji, ale trochę niżej. Jego lewa noga bardzo utrudnia zatrzymanie go przeciwnikowi. Poza tym to gracz, który poradzi sobie też w środku pola”.

Kolejny opis Sauera pochodzi już z lata ubiegłego roku. Autor zdążył obejrzeć jego imponujące mecze w Egersund. Opis: „Ten gość występuje w drugiej lidze norweskiej, ale to zdecydowanie nie jest jego miejsce. Jest lewonożny, silny, a gra na prawej stronie. Potrafi błyskawicznie zdecydować się na mocny strzał i piłka leci tam, gdzie on tego chce. Uważam, że kluby tureckiej Ekstraklasy powinny się nim poważnie zainteresować, bo to duża okazja”.

Okazję wykorzystał jednak Górnik.

Były trener Sauera porównuje go do piłkarzy Manchesteru City

Trenerem Duńczyka w Egersund był Endre Eide. Młody, 32-letni szkoleniowiec odważnie na niego postawił.

To skrzydłowy, którego największe atuty to szybkość i naprawdę dobra lewa noga. Próbowałem jak najbardziej wykorzystać fakt, że świetnie atakuje przestrzeń i można mu zagrać prostopadłe podanie. Potrafi świetnie pokazać się w odpowiednim miejscu. Na skrzydle potrafi zagrać i szeroko, i schodzić do środka. Wyszedłem z założenia, że Sauer musi dostać ode mnie dużo wolności, swobody na boisku. Że należy trochę mniej wtłaczać go w ramy taktyczne. To typ zawodnika, który z piłką porusza się szybciej niż bez niej, a to nie jest łatwa umiejętność. Zdobył dla nas dużo bramek, choć, jeżeli mam być szczery, to powinien strzelić więcej. Trafiał do siatki, ale też marnował sporo okazji – analizuje Eide w rozmowie z Weszło.

Trener Egersund zaczął od szybkości Sauera. Spoglądając na dane statystyczne, widać, że Duńczyk potrafi osiągnąć jeszcze większą prędkość niż Sow. W jednym z meczów rozpędził się do 36,44 km/h. Oddaje też bardzo dużo strzałów. Problemem mogą natomiast być starcia fizyczne, bo w tym elemencie nie wyróżniał się nawet na zapleczu norweskiej elity, a w Ekstraklasie mają one duże znaczenie.

Kluczem – tak się wydaje – będzie odpowiednie wykorzystanie Sauera.

A że przychodzi z drugiej ligi w Norwegii? Sow półtora roku przed transferem do Górnika był zawodnikiem… czwartej ligi francuskiej. 

Patrząc na zespół Michala Gasparika, widać, że słowacki szkoleniowiec ma specyficzne podejście do skrzydłowych. Próbuje wytworzyć im na boisku środowisko, w którym zawodnicy na tej pozycji chętnie schodzą do środka. Nie są przywiązani do linii. Środowisko, w którym łatwiej znajdują się na pozycjach, z których można oddawać strzały. To był klucz do odpowiedniego wykorzystania Sowa. Być może lepsze liczby miałby też Taofeek Ismaheel, ale ten został wypożyczony do Lecha Poznań.

Nie mogliśmy wiele zrobić, gdy po Sauera zgłosił się Górnik. Wiadomo, że zaoferowano mu dużo lepsze warunki finansowe. Mieliśmy świadomość, że jego odejście do wyższej ligi i lepszego klubu może być tylko kwestią czasu. Chcemy w Egersund rozwijać zawodników, być dla nich jednym z kroków naprzód w karierze. Mathias spisał się u nas świetnie, a Górnik i Polska to nie był jedyny z możliwych kierunków – mówi nam Eide, który nigdy nie zapomni spotkania przeciwko Stabaek.

Wyjazdowy mecz, do przerwy przegrywaliśmy 0:1, a Sauer grał bardzo źle. Wiedziałem jednak, że to taki piłkarz, w którego trzeba ciągle wierzyć. I w drugiej połowie najpierw kapitalnie przyłożył z lewej nogi, zdobywając pięknego gola. Minęło kilkanaście minut i Mathias, choć gra głową nie należy do jego najmocniejszych stron, strzelił w ten sposób gola z 10 metrów. Sprawił, że odmieniliśmy losy meczu i ostatecznie wygraliśmy 3:1. To było niesamowite – opisuje były szkoleniowiec gracza Górnika.

Zachowując wszystkie proporcje, można powiedzieć, że Mathias Sauer stylem gry przypomina trochę Bernardo Silvę i Phila Fodena z Manchesteru City. Chodzi o to, że też jest świetny z piłką przy nodze, potrafi zejść do środka i mocno, groźnie uderzyć – dodaje Eide.

Nowy piłkarz Górnika poznał Mario Balotelliego

Gdy kluby dogadały warunki transferu, kolejnego dnia rano Sauer wczesnym lotem podróżował do Polski. Następny dzień? Znów wczesna pobudka i zameldował się na obozie w Turcji. W rozmowie z klubowymi mediami Górnika Sauer opowiedział o świetnym dla niego 2025 roku. – Postanowiłem zejść ligę niżej, by dostać więcej minut i zebrać potrzebne doświadczenie. Trafiłem do świetnego zespołu, który prawie awansował na najwyższy szczebel rozgrywek. Miałem obok siebie naprawdę dobrych zawodników i fantastyczny sztab – powiedział.

Eide, gdy już porozmawialiśmy o Sauerze, pyta mnie o innych norweskich piłkarzy w Ekstraklasie. Jest ciekawy, jak radzi sobie Liseth. Wie, że Sauer i on występowali razem w Haugesund w 2024 roku. O tej znajomości opowiedział zresztą również sam piłkarz. – Sondre był jednym z czynników, który pomógł mi wybrać Górnika. Rozmawialiśmy o klubie, dał mi sporo wiedzy od środka. Mówił, że stadion jest na zupełnie innym poziomie, kibice niesamowici, poza tym to dobra szatnia. Było mi więc łatwiej powiedzieć Górnikowi „tak” – tłumaczył.

A później jeszcze dodał: – Jestem bardzo ofensywnie nastawionym zawodnikiem. Dynamicznym. Ale jednocześnie staram się być na boisku Wikingiem i walczyć tak, jak Sondre.

Piłkarzem jest też starszy brat Mathiasa, Nikolaj. On występuje jako środkowy pomocnik, ale reprezentuje słabsze zespoły. Obecnie jest zawodnikiem duńskiego Odder IGF. Kiedyś obaj mieli specjalne zajęcia z jednym z włoskich trenerów. Nagle zaskoczenie – pojawia się na nich nie kto inny, jak Mario Balotelli. – To było niesamowite, ale nie udzielił nam żadnych rad – opowiadał Sauer na stronie Górnika.

A Eide dodaje: – Wydaje mi się, że Mathias ma zupełnie inną osobowość, niż Balotelli. To spokojny, grzeczny chłopak. Taki normalny, a jednocześnie bardzo bystry. Ma świetny charakter do pracy. Nie jest człowiekiem, który robi atmosferę w szatni, ale swoją osobowość pokazuje na boisku.

Były trener Sauera pracował z Jonatanem Brautem Brunesem

Szkoleniowiec Egersund pyta mnie też o Jonatana Brauta Brunesa. Nie jest zaskoczony, że Norweg to jeden z najlepszych napastników całej Ekstraklasy. Okazuje się, że razem pracowali w norweskim klubie IK Start – Eide był tam asystentem… Sindre Tjelmelanda, który dziś jest bardzo ważną postacią w sztabie Lecha Poznań, ale ma taką markę, że zatrudnić go chcą, jako pierwszego trenera, różne skandynawskie kluby.

Brunes spędził w tej drużynie pół roku na wypożyczeniu w 2022 roku. Start grał wtedy na drugim szczeblu rozgrywek, a napastnik Rakowa, mający wówczas 21 lat, błyszczał od samego początku. Osiem pierwszych spotkań? Brunes zdobył w nich 11 bramek i miał jeszcze dwie asysty.

Są tacy zawodnicy, którzy przychodzą do twojego klubu, a ty od samego początku widzisz, że mają niezwykłą łatwość, wręcz talent do zdobywania bramek. Jonatan właśnie taki był. Zadziwiało nas, jak znakomicie wie, gdzie ustawić się, by po chwili mieć piłkę przy nodze. Cieszę się też, że tak dobrze wiedzie się Sindre. Gdy zaczynaliśmy razem pracować, miał 31 lat, ale widać było, że to ktoś, kto jako szkoleniowiec może wiele osiągnąć – kończy Eide.

JAKUB RADOMSKI 

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

12 komentarzy

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama