Klich wrócił do tematu Interu Miami. „Ja wiem, jak jest”

Marcin Ziółkowski

17 stycznia 2026, 15:47 • 2 min czytania 1

Klich wrócił do tematu Interu Miami. „Ja wiem, jak jest”

Trwa okres przygotowawczy przed wiosenną częścią rozgrywek Ekstraklasy. Oznacza to, że kluby mają ostatnią szansę, aby dokonać zarówno poprawek taktycznych, jak i kadrowych. Wiele zespołów przygotowuje się do drugiej części sezonu w tureckim Belek i do tego grona należy choćby Cracovia. Jedna z rewelacji sezonu wiele zawdzięcza Mateuszowi Klichowi, który po blisko 15 latach wrócił do kraju. Reprezentant Polski był gościem ostatniej Ligi Minus Zimą.

Reklama

Klich odpowiada na krytykę ws. oceny działań Interu Miami

W ostatnich miesiącach bardzo poniosła się po sieci wypowiedź Klicha na temat Interu Miami. Polski pomocnik podkreślił wtedy rolę rodziny Messi poza boiskiem. Wspomniał o dużym wpływie w funkcjonowanie klubu nie tylko z uwagi na Lionela, ale także jego ojca. Jesienią przyznał:

– Nowy Jork na pewno bym polecał. Red Bull ma teraz lepszy stadion, ale City buduje kozak-obiekt. Odradzam natomiast Miami, dopóki Messi tam jest, bo Inter to jest w tej chwili klub-dramat. Uciekają stamtąd ludzie. Rządzi tam Messi ze swoim tatą. Wszyscy mówią po hiszpańsku, nie da się niczego zrobić bez ich zgody. Uciekają stamtąd trenerzy, fizjoterapeuci. Średni, średni klub – ocenił 41-krotny reprezentant Polski.

Reklama

W programie Liga Minus Zimą zapytano Klicha o tamtą wypowiedź. Pomocnik Cracovii nie żałuje tych słów, choć oberwało mu się mocno w sieci zwłaszcza od hiszpańskojęzycznych kibiców.

– Nie żałuję, bo pytanie było, jaki klub bym doradzał, a jaki bym odradzał chłopakom z Polski. Powiedziałem, jak jest. Nie będę tego ciągnął, bo znów Instagram po hiszpańsku mi się zapali.

– Ja grałem w tej lidze, poznałem dużo ludzi w Stanach, więc wiem, jak jest. Tak więc te teksty, że nie grałem w Interze Miami i się nie znam były śmieszne. Bardzo dużo ludzi mi pisało. To temat drażliwy, bo Messi to najlepszy piłkarz w historii i nie można na niego nic powiedzieć. A że mi się zdarza czasem coś powiedzieć, to jest jak jest.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

1 komentarz

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama