Wiadomo, nie wszystkie zespoły muszą jeździć zimą do cieplejszych krajów. To nie jest żaden wymóg, którego pominięcie wyklucza klub z grona profesjonalnych. Niektórzy fani Śląska Wrocław mogli być jednak bardzo zdziwieni, kiedy dowiedzieli się, że ich drużyna ostatecznie nie wybiera się poza granice Polski i w mroźnej aurze będzie przygotowywać się do rundy rewanżowej na własnych, ewentualnie okolicznych obiektach. Bez zgrupowania, bez typowego obozu. Co stoi za takim stanem rzeczy?
Jak często w takich przypadkach, rozbija się o finanse. Śląsk zdecydował się zrezygnować z zimowego wyjazdu do Hiszpanii, gdzie wszystko miało już na zespół czekać. Hotel, sparingpartnerzy. Wszystko. Stwierdzono jednak, że nie ma na to środków, że takie zgrupowanie niepotrzebnie drenowałoby klubową kasę i ostatecznie drużyna została we Wrocławiu.
To o tyle wyjątkowa sytuacja, że w czasie gdy pierwszy zespół przygotowuje się do rundy wiosennej na obiekcie przy Oporowskiej i okolicznych obiektach ze sztucznymi płytami, na obóz do Wałbrzycha pojechała ekipa rezerw. Wszystko stanęło na głowie, czy może po prostu tak musiało być?
O sprawę postanowiliśmy spytać rzecznika Śląska, Jędrzeja Rybaka.
Śląsk został w domu, rezerwy wyjechały na obóz. „Warunki pogodowe w Polsce są wszędzie podobne”
– Tak, drużyna rezerw Śląska jest w Wałbrzychu na krótkim, pięciodniowym zgrupowaniu. Dla pierwszego zespołu Śląska planowano obóz przygotowawczy w Hiszpanii, tak jak przed rokiem. Ostatecznie, z powodów finansowych, zdecydowano się zmienić plany i postawić na przygotowania w kraju – tłumaczy w rozmowie z Weszło rzecznik prasowy klubu z Wrocławia. – Obecnie, ze względu na mróz i śnieg, zajęcia piłkarskie oraz sparingi organizowane są na sztucznych płytach we Wrocławiu i najbliższych okolicach (Kobierzyce), w przypadku lepszych warunków atmosferycznych do dyspozycji drużyny będą również naturalne boiska przy Oporowskiej 62, czyli w centrum treningowym drużyny, w którym odbywają się teraz chociażby treningi siłowe.
Nie było jakiegoś obozowego planu B? Skoro nawet rezerwy gdzieś pojechały, to nie myślano też o znalezieniu czegoś na szybko dla pierwszej drużyny?
– Organizacja obozu zwykle zajmuje kilka miesięcy, więc znalezienie „na szybko” odpowiedniego miejsca zdecydowanie nie jest łatwe. Plan B był tworzony, decyzja pozostała jednak niezmienna – jeżeli nie jedziemy na obóz, to zostajemy na miejscu. Musimy też pamiętać, że w tamtym momencie krajowe ośrodki, które oferują odpowiednie warunki do przyjęcia drużyny na zgrupowaniu, były już pozajmowane. Podobnie wygląda sytuacja ze sparingpartnerami. Do tego należy wziąć pod uwagę, że organizacja obozu przygotowawczego na dobrym poziomie w Polsce kosztowo nie różni się za bardzo od wyjazdu np. do Turcji, gdzie można dodatkowo liczyć na dużo lepsze warunki atmosferyczne, a co za tym idzie – dobrze przygotowane, naturalne boiska. Na pewno inaczej wyglądają przygotowania zagraniczne, a inaczej te w Polsce, jednak większość klubów I ligi została w kraju, więc nie jesteśmy jakimś wyjątkiem i z pewnością możemy dobrze przygotować się do rundy wiosennej. Ostatecznie rzecz jasna wszystkie plany i treningi weryfikować będą spotkanie ligowe, które startują już w lutym.
Z tego co się orientuję, drużyna rezerw trafiła w miejsce o rozbudowanej infrastrukturze – basen, sauna, profesjonalna regeneracja. Nie było takiej myśli, opcji, by wymienić się tymi obozami i zostawić we Wrocławiu drugi zespół, a ten pierwszy wysłać do Wałbrzycha?
– Pamiętajmy, że obóz drużyny rezerw trwa tylko pięć dni, zgrupowanie pierwszego zespołu było planowane na mniej więcej dwa razy tyle. To duża różnica w kwestiach organizacyjnych i treningowych. Skoncentrowaliśmy się na znalezieniu jak najlepszego rozwiązania dla pierwszej drużyny, a nie wywracania planu przygotowań drużyny rezerw. We wszystkich tych rozmowach trzeba również uwzględnić decyzje sztabu szkoleniowego oraz mecze sparingowe – to znaczy logistykę i plany drużyn przeciwnych.
Problemy. Śląsk Wrocław w poszukiwaniu oszczędności
Cóż, trudno z takim stawianiem sprawy jakkolwiek polemizować. Nie ma pieniędzy, z pustego nie nalejesz. A odwołaniem obozu rezerw też nie zaoszczędzisz tyle, by sfinansować zagraniczny obóz dla pierwszego zespołu.
Warunki przy Oporowskiej nie są może najlepszymi w Polsce, lecz Śląsk wybrał ostatecznie strategię opartą o, tak to nazwijmy, brak zbędnego kombinowania. Bo skoro dodatkowe nakłady finansowe i tak nie dadzą wyraźnej poprawy warunków treningowych, to może faktycznie takie postawienie sprawy nie jest absolutną bzdurą?
W słowach rzecznika prasowego Śląska kryje się to, co najważniejsze – boisko zweryfikuje przygotowania zespołu do rundy wiosennej. Kibice mają jednak pełne prawo się martwić, skoro ostatnie doniesienia są wyraźnie alarmujące. Transfery problemem, bo kłopot z finansami. Obóz problemem, bo kłopot z finansami. A w ostatecznym rozrachunku problemem może być także awans – powód należałoby wówczas podać dokładnie ten sam.
Przeprowadzana właśnie, kolejna już, rewolucja w Śląsku może więc być dużym obciążeniem dla jej głównych bohaterów. Przed świeżo wybranym prezesem Jezierskim w gruncie rzeczy niełatwe zadanie. Nie tylko z uwagi na kwestie dostępnych środków – następny sezon w I lidze mógłby być dla klubu z Wrocławia trudnym doświadczeniem.
CZYTAJ WIĘCEJ O ŚLĄSKU WROCŁAW NA WESZŁO:
- Nahuel Leiva wróci do Śląska Wrocław?!
- Stary Jezierski przychodzi do Śląska, a młody Jezierski odchodzi
- Kolejna rewolucja w Śląsku Wrocław. Nowy dyrektor sportowy [NEWS]
Fot. Newspix