Kulisy transferu Luquinhasa. Chcieli go zniechęcić do Radomiaka

Szymon Janczyk

13 stycznia 2026, 21:10 • 3 min czytania 11

Od kiedy po raz pierwszy informowaliśmy o tym, że Luquinhas dołączy do Radomiaka, minęło trochę czasu, ale transfer nie stał pod znakiem zapytania. Dlaczego więc były piłkarz Legii Warszawa dopiero teraz dołączył do zespołu z Radomia? Oto szczegóły transferu.

Kulisy transferu Luquinhasa. Chcieli go zniechęcić do Radomiaka
Reklama

Brazylijski pomocnik Luquinhas w poniedziałek 12 stycznia dotarł do Moncarapacho, gdzie trwa zgrupowanie Radomiaka przed rundą wiosenną sezonu. Zawodnik, który w Radomiu ma być opcją na skrzydło oraz dziesiątkę, w końcu sfinalizował swój powrót do Ekstraklasy. Zgodnie z naszymi informacjami piłkarz podpisał półtoraroczną umowę z Radomiakiem, która zawiera opcję przedłużenia o kolejne lata.

Reklama

Luquinhas wraca do Polski! Nowy klub finalizuje jego transfer

Ekstraklasa. Luquinhas w Radomiaku, transfer sfinalizowany

Sprawa transferu przeciągała się i wzbudzała zainteresowanie, bo w grze o Luquinhasa były także Wisła Płock oraz Motor Lublin. Obydwa kluby oferowały piłkarzowi lepsze warunki finansowe, lecz Brazylijczyk niemal od początku był zdecydowany na przenosiny do Radomia. Czuł, że to Radomiak stanowi dla niego odpowiednie środowisko: spotka tu znajomych trenerów oraz masę zawodników, którzy mówią w jego ojczystym języku. Druga sprawa jest o tyle istotna, że Luquinhas nie zna angielskiego, co mogłoby być przeszkodą w innej szatni.

Co ciekawe, do Radomia docierają głosy, że transfer próbowano wywrócić poprzez… wysyłanie piłkarzowi negatywnych opinii o klubie, próbując zachęcić go do zmiany zdania.

Luquinhas od początku miał dołączyć do Radomiaka już na obozie w Portugalii – nie było sensu ściągać go do Polski, skoro klub za moment i tak leciał do miejsca, w którym przebywa zawodnik. Choć i to było wyzwaniem logistycznym, bo przelot z Azorów do Faro to nie taka drobnostka, przez trudności z wydostaniem się z portugalskich wysp w przeszłości przedłużył się transfer Nene do Jagiellonii Białystok.

Główną przeszkodą na drodze do transferu były jednak sprawy Brazylijczyka z jego poprzednim pracodawcą. Zanim sam zainteresowany dogadał się i rozliczył z CD Santa Clara, minęło kilka dni, co alarmowało kibiców Radomiaka. W klubie zapewniano jednak, że Luquinhas przez cały czas był dogadany i zdecydowany na transfer, więc wszelkie informacje o możliwej wywrotce i włączaniu się do gry kolejnych klubów były przesadzone.

Niemcy chcą czołowego piłkarza Ekstraklasy. Oto szczegóły oferty

Dla Radomiaka zimowe okno transferowe ma być niezwykle spokojne. Klub planuje jeszcze drobne, pojedyncze korekty. Wiele zależy od tego, czy chętni na transfer Capity podbiją stawkę i zaoferują pieniądze, których oczekują w Radomiu. Jeśli tak się stanie, to do zespołu dołączy kolejny skrzydłowy.

SZYMON JANCZYK

fot. FotoPyK

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

11 komentarzy

Nie wszystko w futbolu da się wytłumaczyć liczbami, ale spróbować zawsze można. Żeby lepiej zrozumieć boisko zagląda do zaawansowanych danych i szuka ciekawostek za kulisami. Śledzi ruchy transferowe w Polsce, a dobrych historii szuka na całym świecie - od koła podbiegunowego przez Barcelonę aż po Rijad. Od lat śledzi piłkę nożną we Włoszech z nadzieją, że wyprodukuje następcę Andrei Pirlo, oraz zaplecze polskiej Ekstraklasy (tu żadnych nadziei nie odnotowano). Kibic nowoczesnej myśli szkoleniowej i wszystkiego, co popycha nasz futbol w stronę lepszych czasów. Naoczny świadek wszystkich największych sportowych sukcesów w Radomiu (obydwu). W wolnych chwilach odgrywa rolę drzew numer jeden w B Klasie.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama