Pierwszy sparing Legii w Hiszpanii na remis

Maciej Piętak

12 stycznia 2026, 18:20 • 3 min czytania 21

Legia Warszawa kontynuuje przygotowania do rundy wiosennej Ekstraklasy. Po pokonaniu Pogoni Grodzisk Mazowiecki podopieczni Marka Papszuna zremisowali 1:1 z Puskas Akademia FC. Jedynego gola dla stołecznego klubu strzelił po indywidualnym rajdzie Kacper Urbański.

Pierwszy sparing Legii w Hiszpanii na remis
Reklama

Legia w Hiszpanii

Od 10 stycznia na zgrupowaniu w Mijas przebywają podopieczni Marka Papszuna. Jeszcze przed wylotem na Półwysep Iberyjski Legioniści pokonali w meczu kontrolnym rewelację rozgrywek 1. ligi Pogoń Grodzisk Mazowiecki. Mecz zakończył się wynikiem 3:2.

Teraz poprzeczka poszła nieco do góry – Puskas Akademia to piąta drużyna obecnego sezonu węgierskiej ekstraklasy. Piłkarzem tego zespołu jest m.in. Wojciech Golla, który wyszedł na boisko z opaską kapitańską.

Reklama

Jeśli chodzi zaś o skład Legii, Marek Papszun planowo chciał sprawdzić w boju dwie różne jedenastki. W okolicach 30. minuty boisko musiał opuścić Ruben Vinagre. Wahadłowy utykał i wskazywał na problem z pachwiną.

– Musimy zrobić diagnostykę. Z odczuć Rubena nie wygląda to źle, normalny uraz przeciążeniowy w okresie, kiedy mocno pracujemy – powiedział po spotkaniu trener Legii, cytowany przez oficjalną stronę klubu.

Portugalczyk w spotkaniu z Węgrami prezentował się nieźle w ofensywie na lewej stronie. Wykreował szansę Kacprowi Urbańskiemu, także po jego wrzutce (i lekkim zamieszaniu) okazję na gola miał Rafał Augustyniak, ale ostatecznie Vinagre zszedł z boiska bez asysty. Zdecydowanie gorzej prezentował się w obronie. Raz wolno wracał na własną połowę i niewiele brakowało, a po zagraniu z jego strony węgierska drużyna strzeliłaby gola. Swój zespół uratował wówczas Kacper Tobiasz.

Ponadto raz też w nieodpowiedzialny sposób stracił piłkę przed własnym polem karnym (po nieudanej próbie dryblingu), ale na jego szczęście Węgrzy nie potrafili tego wykorzystać i nie oddali nawet strzału.

Generalnie, w pierwszej połowie to Legia optycznie przeważała. Miała mnóstwo dośrodkowań, więcej strzałów, ale nie przekuła tego na zdobyte bramki, a to rywal miał najgroźniejszą szansę.

Gole po przerwie

Druga część spotkania mogła rozpocząć się idealnie dla Wojskowych. Reca dograł na trzeci metr przed bramkę do Rajovicia, ale ten nie trafił w piłkę. Trudno powiedzieć, jak dużo zabrakło napastnikowi, ale zdobyta bramka, nawet w sparingu, podbudowałaby go mentalnie.

Ostatecznie, w 58. minucie Legii udało się wyjść na prowadzenie. O dziwo, nie za sprawą dośrodkowania albo jakiejś pięknej drużynowej akcji. Elitim zagrał do Kacpra Urbańskiego, ten przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów, urwał się dwóm obrońcom i precyzyjnym strzałem w dolny narożnik dał prowadzenie zespołowi. Na tak grającego Polaka liczą w Legii – pytanie, czy będzie w stanie przełożyć to na ligę.

Chwilę później na listę strzelców mógł wpisać się również Kacper Chodyna, ale nie wykorzystał genialnego zagrania piętką Jakuba Żewłakowa i po rykoszecie piłka trafiła jedynie w poprzeczkę.

Po zmianie stron podopieczni Marka Papszuna nie mieli aż tak dużo szans na gola, jak w pierwszej połowie. Ostatecznie nie zamknęli meczu i to się zemściło. W samej końcówce piłkę stracił Chodyna (dramatyczne przyjęcie), Lukacs oraz Nagy rozklepali defensywę Legii i co prawda przy pierwszym strzale skutecznie interweniował Kobylak, ale przy dobitce Mondovicsa był już bezradny. Na twarzy golkipera Wojskowych po tym trafieniu pojawił się również grymas bólu, a sam zawodnik wskazywał na udo.

Ostatecznie mecz zakończył się remisem, zatem Legia Marka Papszuna wciąż pozostaje niepokonana. Następne spotkanie już 16 stycznia – rywalem będzie czeska Sigma Ołomuniec.

Legia Warszawa – Puskas Akademia FC 1:1 (0:0)

  • 1:0 – Kacper Urbański 58′
  • 1:1 – Kevin Mondovics 84′

Fot. Youtube/Legia Warszawa

21 komentarzy

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama