Widzew po zaledwie jednej rundzie może pożegnać wielu zawodników sprowadzonych w trakcie letniego okienka transferowego. Mówi się choćby o wypożyczeniach Tonio Teklicia, Samuela Akere czy Macieja Kikolskiego. Padło nazwisko innego gracza, który może opuścić Łódź definitywnie. Zagrałby w lidze, w której radził sobie znacznie lepiej niż w Ekstraklasie.
Jak przekonuje francuski portal Ouest-France, Pape Meissa Ba wkrótce może wrócić do Francji, gdzie występował przez sześć lat. Miałby stać się wzmocnieniem dla Stade Lavallois, które walczy o utrzymanie na zapleczu Ligue 1. Ofensywny gracz Widzewa cieszy się sporym zainteresowaniem wśród klubów z tych rozgrywek i chętnych na niego ma być znacznie więcej. RTS zapewne chętnie pożegnałby się z Senegalczykiem, robiąc miejsce dla nowego napastnika do rywalizacji z Andim Zeqirim oraz Sebastianem Bergierem i mógłby powiedzieć: „Dzięki za nic, nara”.
„Według informacji przekazanych przez dziennikarzy Ouest-France, Stade Lavallois jest zainteresowane pozyskaniem byłego napastnika Grenoble, Pape Meissy Ba, który obecnie występuje w Polsce. Mający problemy w tabeli Tango planuje zimowe wzmocnienia. Jak podaje regionalny dziennik, były snajper Grenoble jest jedną z rozważanych opcji. Ouest-France zaznacza, że cieszy się on dużym zainteresowaniem w Ligue 2, co sugeruje, że Stade Lavallois nie jest jedynym klubem zaplecza francuskiej ekstraklasy, który chciałby sprowadzić Meïssę Ba z powrotem do Francji” – czytamy we francuskich mediach.
Widzew pożegna niewypał transferowy. Ma wrócić do Francji
Pape Meissa Ba do Łodzi trafił latem z niemieckiego Schalke, dla którego w 13 spotkaniach zdobył dwie bramki i zaliczył tyle samo asyst. Senegalczyk był opcją awaryjną przy problemach z transferem wymarzonego napastnika, na którego długo w klubie czekano. W końcu udało się pozyskać Andiego Zeqiriego, a 28-latek trafił na dalszy plan. Miał on być także alternatywą na skrzydło, jednak również i na tej pozycji nie wywalczył sobie miejsca w składzie.
Ba rozegrał zaledwie 69 minut w czterech występach. Szansę w podstawowym składzie dostał tylko w spotkaniu z Arką Gdynia, jednak już w przerwie został zmieniony przez swojego szwajcarskiego konkurenta. Jego sytuacja nie poprawiła się nawet pod koniec rundy, gdy Igor Jovićević zdecydował się przejść na formację z dwoma napastnikami.
Senegalczyk doskonale wie, jak wygląda gra na drugim szczeblu rozgrywkowym we Francji. W Ligue 2 występował zarówno w barwach Troyes, jak i Grenoble. Łącznie w pięciu sezonach rozegranych na zapleczu tamtejszej ekstraklasy rozegrał 107 meczów, strzelił 26 goli i zaliczył 10 asyst. Znaczna część dorobku przypada na grę w tym drugim zespole, gdzie był wyróżniającą się postacią. Tam ma więc bardzo dobrą opinię.
W Widzewie może być co najwyżej trudną do przypomnienia sobie ciekawostką w quizie o składach Ekstraklasy za jakieś 10 lat.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Trening noworoczny Cracovii musi być! Gola strzelił… sędzia
- Górnik wzmocni drużynę. Czesi zapowiadają transfer rodaka
- Raków szuka stopera. Złożył ofertę niedawnemu rywalowi
Fot. Newspix