Krzysztof Ratajski: Zrobię wszystko, by sprawić niespodziankę [WYWIAD]

Jakub Radomski

01 stycznia 2026, 13:00 • 6 min czytania 8

Z jednej strony Polak, z drugiej – genialny 18-letni Luke Littler, najlepszy zawodnik na świecie. Dziś o 20.00 Krzysztof Ratajski spróbuje powalczyć w ćwierćfinale mistrzostw świata w darcie. – Strasznie się cieszę, że z nim gram – nie ukrywa Ratajski. W rozmowie z Weszło „Polski Orzeł”, bo taki ma przydomek, opowiada o kulisach tegorocznych mistrzostw świata i wraca do trudnych chwil z 2024 roku, kiedy usłyszał bolesną diagnozę i podłamała go ona psychicznie.

Krzysztof Ratajski: Zrobię wszystko, by sprawić niespodziankę [WYWIAD]
Reklama

Najpierw zmierzył się z Alexisem Toylo z Filipin, najwolniej grającym zawodnikiem spośród szeroko rozumianej czołówki. Ratajski zachował w tym meczu spokój i pewnie wygrał 3:0. Następny był przyzwoity Anglik Ryan Joyce, numer 24 w turnieju. Polak ograł go 3:1. Później oglądaliśmy horror z Holendrem Wesleyem Plaisierem. Rywal wygrywał 3:1 w setach, w obu kolejnych partiach był bliski zakończenia spotkania. Miał nawet lotki meczowe. Ale Ratajski wrócił do gry, potrafił prezentować się najlepiej w kluczowych momentach i pokonał rywala 4:3.

Czwarta runda? Tu czekał Luke Woodhouse – Polak prowadził, ale Anglik do doganiał, na szczęście Ratajski wszedł na wyższy poziom w dwóch ostatnich setach. Efekt? 4:2 dla zawodnika ze Skarżyska-Kamiennej.

Reklama

Krzysztof Ratajski zagra w ćwierćfinale mistrzostw świata z najlepszym zawodnikiem darta na świecie

W ćwierćfinale czeka wyzwanie największe z możliwych. Luke Littler jako 16-latek w 2024 roku sensacyjnie doszedł do wielkiego finału mistrzostw świata. Został pokonany, ale rok później to już on był najlepszy. W obecnych mistrzostwach w trzech pierwszych meczach nawet nie przegrał seta. Zawodnik idealny, nie do ruszenia? Aż tak to nie. W czwartej rundzie postawił mu się trochę Rob Cross, choć w zasadzie Littler mógł przegrać tamten mecz z… samym Littlerem. Nie podobało mu się, że widownia była za przeciwnikiem. Że czasami gwizdała. Zaczął lekko prowokować kibiców, bywał rozchwiany. A po zwycięstwie wypalił: „Wasze buczenie mi nie przeszkadza, naprawdę. Nie jest dla mnie kłopotem. To wy płacicie za bilety, a to idzie na pulę nagród. Dlatego dziękuję wam za moje pieniądze. Dziękuję, że buczeliście na mnie”.

Na pewno dużo tymi słowami przegrał. Później tłumaczył, że po prostu stracił głowę, ale nie będzie mogło dziwić, jeśli w dzisiejszym spotkaniu kibice w Londynie będą mocniej wspierać Ratajskiego, z którym udało nam się porozmawiać przed tym elektryzującym wszystkich spotkaniem.

Jakub Radomski: Oglądamy obecnie najlepszą wersję Krzysztofa Ratajskiego?

Krzysztof Ratajski, ćwierćfinalista mistrzostw świata w darcie: Nie wiem, czy aż tak bym to określił. Podczas sezonu moja dyspozycja nie wyglądała jakoś super, ale na tych mistrzostwach świata gram równo. Moje średnie oscylują wokół setki, wyglądam dość dobrze na podwójnych wartościach. I to wszystko złożyło się na dobry wynik.

Który z dotychczasowych czterech meczów był najtrudniejszy sportowo i mentalnie?

Mentalnie powiedziałbym, że ten ostatni, w którym moim przeciwnikiem był Luke Woodhouse. Czwarta runda, dosyć wysoka stawka. Im ona jest wyższa, tym ciężej się gra. Byłem w tym meczu trochę spięty. Prowadziłem, on wyrównywał, udało się na szczęście dobrze zagrać w końcówce. Gdy po spotkaniu zerknąłem na statystyki, byłem zaskoczony. Nie spodziewałem się, że średnie będą tak wysokie. Wydawało mi się, że grałem sporo słabiej. A sportowo i tak emocjonalnie? Tutaj zdecydowanie wskazałbym mecz z Wesleyem Plaisierem w trzeciej rundzie.

Krzysztof Ratajski

Krzysztof Ratajski 

Czyli mecz, w którym przeciwnik miał lotki meczowe. Wierzył pan do końca w wygraną? To trochę przypominało spotkanie czwartej rundy z Gabrielem Clemensem z MŚ 2021, choć nie było aż tak dramatyczne. Wtedy w końcówce obaj, na zmianę, nie wytrzymywaliście presji.

W meczu z Clemensem w pewnym momencie wydawało mi się, że jest po sprawie. Że on to wygra. Nawet w pewnej chwili odłożyłem lotki. Tutaj było trochę inaczej: Plaisier prowadził 3:1 w setach. Byłem realistą, zdawałem sobie sprawę, że sytuacja jest trudna, ale cały czas wierzyłem w sukces. Najpierw wygrałem piątego seta. W szóstym on był jeszcze bliżej zwycięstwa, ale nie trafił. Przy stanie 3:3 miałem już w głowie, że ze względu na okoliczności stałem się faworytem tego spotkania i trzeba po prostu to wykorzystać.

W ćwierćfinale, dziś wieczorem, czeka Luke Littler. 18-latek, obrońca tytułu i zdecydowanie najlepszy obecnie zawodnik świata. Ciężko chyba o większe wyzwanie.

To prawda. Nie dość, że numer jeden rankingu, to jeszcze człowiek, który gra fenomenalnie i z wielką łatwością wykręca kapitalne średnie. Niesamowita jest u niego ta lekkość rzucania. Maks, czyli 180 w jednym podejściu, to jednak jest pewien wyczyn, a Littler rzuca go w taki sposób, jakby to było coś bardzo prostego.

Szczerze? Strasznie się cieszę, że z nim gram, i zrobię wszystko, by sprawić niespodziankę. Ale jednocześnie mam świadomość, że będzie bardzo ciężko. Nie pamiętam, ile razy z nim grałem (czterokrotnie – przyp. red.), ale za każdym razem przegrywałem. Było takie spotkanie w European Tourze, w którym prowadziłem z Littlerem 3:1, miałem lotkę na 4:1, ale nie wykorzystałem jej. I później wszystkie pozostałe legi padły już jego łupem.

Luke Littler

Luke Littler

Da się obecne mistrzostwa świata jakoś porównać do tych z 2021 roku?

Podobne jest oczywiście to, że w obu turniejach idzie mi dobrze. Tam był awans do ćwierćfinału, teraz też jest. Ale przypomnę, że wtedy ze względu na pandemię w ogóle nie było publiczności. Rzucaliśmy w ciszy, to było trochę smutne i takie inne. Teraz za nami jest tłum ludzi, który się bawi. To są prawdziwe mistrzostwa świata w darcie.

Wiem też, że turniejem żyje wielu Polaków. To zasługa telewizji, która pokazuje mistrzostwa w otwartym kanale. Uważam, że to świetna sprawa dla naszej dyscypliny. Byłoby super, gdyby TVP wykupiła również prawa do innych turniejów. Nastąpiłby kolejny krok w rozwoju darta w Polsce.

Osoby, z którymi rozmawiałem, pisząc tekst o panu, uważają, że jest pan trochę innym człowiekiem, niż kilka lat temu. Po wygraniu z Plaisierem wracał pan na konferencji do 2024 roku, który był bardzo trudny, ze względu na poważne problemy zdrowotne.

Wykryto u mnie wtedy tętniaki w mózgu. To stało się nagle, zostały wykryte w zasadzie przypadkowo. Trudny moment w życiu, takie chwile zmieniają człowieka. Na pewien czas podłamało mnie to psychicznie. Przeszedłem dwie operacje, które zostały wykonane przez świetnego neurochirurga. Teraz już wszystko powinno być pod kontrolą. Dwa razy w roku mam rezonans. Czy takie coś zmienia człowieka? Na pewno tak.

Jak pan spędzał ostatni dzień roku?

Spokojnie. Odpoczywałem. Posiedziałem przy dobrym filmie. Nie korciło mnie, by wybrać się do centrum Londynu. Dziś gram mecz, wolałem w miarę wcześnie pójść spać.

Ma pan jakieś rytuały przed meczami?

Próbuję się wyciszyć. To działa na mnie lepiej niż jakieś pobudzanie. Sporo zależy od tego, o której godzinie odbywa się mój mecz, ale staram się zjeść posiłek sporo wcześniej. A później wychodzę powalczyć, przy dźwiękach „Whatever you want”.

Dlaczego akurat ta piosenka zespołu Status Quo?

Skakałem kiedyś po różnych tytułach, szukając czegoś dobrego na wejście. I ta piosenka błyskawicznie wpadła mi w ucho. Uznałem, że ma coś w sobie i będzie pasowała do okoliczności.

Fot. Newspix.pl

WIĘCEJ O DARCIE NA WESZŁO:  

8 komentarzy

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń

Najnowsze

Piłka nożna

W Premier League nie wypalił. Ruszy na pomoc czerwonej latarni

redakcja
0
W Premier League nie wypalił. Ruszy na pomoc czerwonej latarni
Reklama

Inne sporty

Inne sporty

„To mój moment”. Ratajski zachwycił i powalczy w ćwierćfinale MŚ

Wojciech Piela
10
„To mój moment”. Ratajski zachwycił i powalczy w ćwierćfinale MŚ
Inne sporty

Ratajski zainkasował pokaźną kwotę po awansie. Teraz czas na ćwierćfinał

Wojciech Piela
0
Ratajski zainkasował pokaźną kwotę po awansie. Teraz czas na ćwierćfinał
Reklama
Reklama