Paweł Dawidowicz udzielił wywiadu, w którym beztrosko zasugerował, że Robert Lewandowski powinien… udawać kontuzję. Tak, dobrze czytacie. UDAWAĆ. KONTUZJĘ. Bo tak robiłby „na jego miejscu”.
A my naiwnie myśleliśmy, że najgorsze co może spotkać Roberta w kadrze, to brak podań z drugiej linii. Tymczasem dostaje instrukcję obsługi piłkarskiego honoru od gościa, który w reprezentacji bywa – z całym szacunkiem – równie błyskotliwy, co światełko w tunelu po przegranej 1:5 z Portugalią.
Paweł Dawidowicz doradza Lewandowskiemu udawanie kontuzji
Ale wróćmy do meritum. Dawidowicz dziwi się Lewandowskiemu, że ten… nie udał kontuzji, żeby uniknąć gry z orzełkiem na piersi. Ale chwali, że ma jaja, bo pokazał, że „krytykę ma w dupie”.
Szczery Dawidowicz: Na miejscu Lewandowskiego udawałbym kontuzję!
Cholera, szkoda, że obrońca Hellasu nie zdecydował się jednak zadzwonić do Lewego wcześniej. Być może wystarczyło powiedzieć: Robert, mam plan. Jaki? Sprytny!
A Robert po prostu odpowiedziałby tak:
I całej dramy z jego nieobecnością by nie było. W sumie to logiczne. Bo po co tracić czas na bronienie biało-czerwonych barw, skoro można koledze rzucić: „Panie Robercie, zobacz pan na Sebastiana Milę – za Nawałki też prawie nie grał, a wszyscy go kochają.”
Przecież udawanie kontuzji ma już w naszej kadrze długą i chlubną tradycję.

Znakomite zagranie piłkarskie według Pawła Dawidowicza
Wypowiedź ta byłaby może nawet śmieszna, gdyby nie była tak smutna. Bo serio, gość, który sam tak nieudolnie udawał faul, że do jego memicznego wyskoku dodawano noty za styl, teraz chce dawać lekcje sprytu kapitanowi reprezentacji?
Odbicie w punkt! #POLTUR pic.twitter.com/NWNwvOjMx6
— Paweł Baran (@pawelbae) June 10, 2024
A teraz uwaga – to przecież ten sam Dawidowicz, który już raz chciał osobiście zrejterować ze zgrupowania kadry po niepowołaniu do meczowej osiemnastki. I kto go zatrzymał? Robert Lewandowski. Ten sam, któremu dziś Paweł radzi „ucieczkę na niby”. Niezła logika – najpierw ktoś cię ratuje przed zrobieniem głupstwa, potem mu doradzasz symulowanie skręconego kolana. Piękna, biało-czerwona relacja.
A przecież Robert mógł wówczas doradzić mu prosto: „Wiesz, na twoim miejscu złapałbym się za udo, zrobił kwaśną minę, zszedł z treningu i dzień później wypuścił komunikat, że nabawiłem się kontuzji”. Po problemie.
Paweł Dawidowicz na straży dobrego wizerunku reprezentacji!
Ale wiecie co w tym wszystkim jest najlepsze? Że rada Dawidowicza wynika z troski. Że on jest serio święcie przekonany, że w ten sposób – doradzając udawanie kontuzji – dbałby o dobry PR reprezentacji. Bo przecież byłyby obrazki w tv, bo nikt by się nie czepiał. On naprawdę myśli, że daje koledze świetną radę!
Ale jednocześnie docenia, że Robert ma jaja i krytykę w dupie. No jasny gwint.
No dobra, to może teraz na poważnie – czy udawanie kontuzji to nowy kodeks honorowy kadrowicza? Czy może właśnie zaczynamy pisać „Złote Myśli Reprezentanta” dla pokoleń? Bo jeśli to ma być plan naprawczy naszej kadry, to może zróbmy z tego oficjalną strategię: „Kto się wstydzi – symuluje. Kto się boi – udaje uraz. Kto nie umie grać – daje wywiad”. Napiszmy Narodowy Model Udawania!
Bo może to jednak sposób na uniknięcie kolejnych wpadek na boisku? W końcu, kto nie gra, ten nie popełnia błędów. To może Dawidowicz sam powinien udawać, choć już po fakcie, że to nie on grał w październikowym meczu z Chorwacją?
Nie wiemy, co gorsze: fakt, że takie słowa padają z ust reprezentanta Polski, czy to, że ktoś może uznać je za „szczerą i odważną opinię”. Bo jak widać, dla niektórych „mentalność zwycięzcy” to nie wygrywać mimo wszystko, tylko ładnie zejść ze sceny udając, że się potknęło o kostkę brukową.
Dzięki, Pawle. Właśnie dzięki takim wypowiedziom wiemy, dlaczego od wielkich sukcesów dzieli nas nie taktyka, nie selekcja, tylko… wielka symulka.
WIĘCEJ O REPREZENTACJI POLSKI NA WESZŁO:
- Wygląda na to, że Lewandowski stracił wiarę w kadrę Probierza
- Piątek tłumaczy transfer do Kataru: Nie patrzę na głosy ludzi
- Trela: Razem, ale osobno. Liga i kadra rzadko idą ramię w ramię
fot. Newspix.pl