Wisła Kraków ma za sobą słodko-gorzki 2024 rok. Z jednej strony wygrała Puchar Polski i grała w europejskich pucharach, z drugiej wciąż kopie na pierwszoligowych boiskach i nikt nie ma przekonania, że awans uda się wywalczyć. Prezes Białej Gwiazdy Jarosław Królewski udzielił wywiadu portalowi „WP Sportowe Fakty”, w którym odniósł się do finansów klubu i planowanych zmian kadrowych zimą.
– Uważam, że budżet na ten sezon przygotowaliśmy dobrze z jednym małym wyjątkiem. Nie ma co ukrywać, że przewidywaliśmy, iż te nasze zaległości i kary nałożone przez UEFA będą w granicach 250 tys. euro. Myślę, że większość osób wie, że skończyło się na kwocie 750 tys. euro. Dla takiego klubu, jak Wisła to jest dwa i pół miesiąca „życia”. Trochę nam to zepsuło końcówkę roku, ale nie aż tak strasznie. Mogło być gorzej. […] Uśredniając, jesteśmy na ten moment poniżej jednej pensji zaległości, jeśli chodzi o piłkarzy. Choć zależy to indywidualnie od zawodnika. Uważam, że jest całkiem nieźle. Staramy się rozmawiać o tym z zawodnikami, być z nimi w kontakcie – powiedział Jarosław Królewski na łamach „WP Sportowe Fakty”, po czym zdementował plotki dotyczące powiększającego się długu.
UEFA doi polskie kluby? Płacimy najwyższe kary, Legia wydała fortunę
Na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków SA przedstawiono dane finansowe klubu. Rozliczono czas od 1 lipca 2023 r. do 30 czerwca 2024 roku. W tym okresie zadłużenie urosło do 98,8 mln zł, przy jednoczesnym wzroście przychodów z 29 mln do ponad 43 mln zł.
– Przeczytałem ostatnio na portalu X, że w pół roku zwiększyłem zadłużenie klubu o 18 milionów złotych. Choćbym się bardzo starał, to by było niemożliwe. W półtora roku – to by się zgadzało. Tymczasem ta błędna informacja jest powielana. A jak to skomentuję, to zaraz będzie afera, że się do takich rzeczy odnoszę. Ja już tak od czterech czy pięciu lat słyszę, że nie przeżyjemy kolejnego roku. Cały czas udaje się nam wymyślać różne rozwiązania i wzmacniać się sponsorsko na różnych poziomach. Myślę, że nie będzie aż tak źle i że sobie poradzimy – dodał Królewski, który ponownie celuje w awans do Ekstraklasy. Nie będzie o to jednak łatwo.
Wisła zimuje na siódmej pozycji w I lidze. Do ostatniego barażowego miejsca traci dwa punkty, a bezpośredniego awansu aż dziesięć. Drużyna potrzebuje wzmocnień i te są zapowiadane, choć jeszcze bez konkretnych nazwisk. Odpowiedzialność za zaprowadzenie zespołu do Ekstraklasy weźmie Mariusz Jop, który ostatniego dnia 2024 roku przedłużył umowę z klubem.
– Nie chcielibyśmy też przeinwestować, jeśli chodzi o drużynę. Celujemy w to, by zimą odszedł jeden czy dwóch zawodników oraz być może niektórzy na wypożyczenia. To byłoby dobre też dla ich rozwoju. Mamy też taki plan na to okienko, by wypożyczyć do klubu dwóch czy trzech mocnych zawodników. Takich, którzy w mocnych ligach czy zespołach nie łapią się do pierwszej jedenastki, a chcą regularnie grać. Moglibyśmy przejąć część lub całość ich wynagrodzenia, np. na pół roku z opcją wykupu. Tak, by byli to zawodnicy, którzy już teraz chcą udowadniać swoją jakość – stwierdził prezes Białej Gwiazdy.
WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Hiszpańska dominacja. Najważniejsze wydarzenia 2024 roku w światowym futbolu
- 60 rzeczy, które na pewno NIE wydarzą się w 2025 roku
- Jagiellonia na tronie. Najważniejsze wydarzenia 2024 roku w polskiej piłce klubowej
Fot. Newspix