Austriackie podium w Engelbergu. Błysk Polaka w drugiej serii

Błażej Gołębiewski

22 grudnia 2024, 18:07 • 4 min czytania

Reklama
Austriackie podium w Engelbergu. Błysk Polaka w drugiej serii

Austriacy rozbili bank i zajęli wszystkie miejsca na podium podczas niedzielnego konkursu Pucharu Świata rozgrywanego w szwajcarskim Engelbergu. Polacy dziś nie zachwycili, choć w finałowej serii świetnym skokiem popisał się Aleksander Zniszczoł, któremu udało się zaliczyć awans o kilkanaście pozycji.

Pogoda dalej swoje  

Warunki w Engelbergu w niedzielę ponownie dały o sobie znać. I to właśnie z tego powodu kwalifikacje mogliśmy dziś oglądać w dość nietypowej porze, bo przed południem. W niełatwych okolicznościach dobrze poradzili sobie Polacy, którzy w komplecie awansowali do konkursu. Kto z Biało-Czerwonych poradził sobie najlepiej? 

Ze świetnej strony kolejny raz w tym sezonie pokazał się Jakub Wolny. Po wczorajszych zawodach miał powody do narzekania, bo odpadł już w pierwszej serii. Dziś zaprezentował się już znacznie lepiej, lądując na 126. metrze. I taki wynik dał Polakowi doskonałe, piąte miejsce w kwalifikacjach. Trzecią dziesiątkę otworzył natomiast Paweł Wąsek, który pofrunął na odległość 117,5 metra. Nieco gorzej poszło Aleksandrowi Zniszczołowi (116 metrów i 29. lokata), a także Kamilowi Stochowi (113,5 metra, 37. miejsce). Piotr Żyła, zdyskwalifikowany wczoraj za za nieregulaminowy kombinezon, w niedzielnych kwalifikacjach ze skokiem na 112 metrów był 35. 

Reklama

Rozczarował na pewno lider Pucharu Świata, Pius Paschke. Niemiec w dość loteryjnych warunkach zaliczył niezbyt udaną próbę na odległość 113 metrów. To z kolei dało mu… 40. lokatę. Zresztą już wczoraj było widać, że Paschke w Engelbergu czuje się co najwyżej średnio, bo przecież w sobotnim konkursie był dopiero dziesiąty. 

Bez Stocha w drugiej serii 

Jeśli ktoś miał nadzieję na planowe przeprowadzenie niedzielnych zawodów Pucharu Świata, to już podczas rywalizacji kobiet mógł te oczekiwania wyrzucić do kosza. Na Gross-Titlis-Schanze skok oddało bowiem 48 z 55 zawodniczek, po czym konkurs odwołano. Nad obiektem oprócz silnego wiatru pojawiła się dodatkowo śnieżyca, co skutecznie utrudniło bezpieczne skakanie. 

I niesprzyjające warunki były również powodem przesunięcia pierwszej serii konkursu indywidualnego panów. Najpierw start niedzielnych zmagań ustalono na godzinę 16:15, ale prace na zeskoku cały czas opóźniały pojawienie się zawodników na belce. I wreszcie, po kolejnym kwadransie, rywalizację rozpoczął Yanick Wasser. 

Jako pierwszy z Polaków skoczył Piotr Żyła. Nie zawiódł, bo z odległością 120 metrów od razu wyszedł na prowadzenie, robiąc spory krok w kierunku awansu do serii finałowej. Tymczasem znowu dawały o sobie znać warunki – silny wiatr przeszkodził choćby Domenowi Prevcowi, który po swoim występie otrzymał… ponad 20 punktów rekompensaty. 

Reklama

Dokładnie tyle, co Żyła, skoczył Aleksander Zniszczoł. I, podobnie jak jego kolega, był pewny występu w drugiej serii, choć nadal pojawiały się obawy, że ta może się nie odbyć. Lepszy od obu wymienionych okazał się natomiast Paweł Wąsek, skacząc na odległość 123,5 metra. Jedynym z Biało-Czerwonych, który nie dał rady wywalczyć awansu do głównej fazy niedzielnego konkursu w Engelbergu, był Kamil Stoch. 

Klasą samą dla siebie byli z kolei Austriacy. W pierwszej piątce rozdzielił ich tylko reprezentant gospodarzy, Gregor Deschwanden. Szwajcar był trzeci – przed Maximilianem Ortnerem i Janem Hoerlem, a za Stefanem Kraftem i Danielem Tschofenigiem. Gdzie w tym wszystkim lider PŚ, Pius Paschke? Cóż, Niemiec dalej nie zachwycał na Gross-Titlis-Schanze, a jego 123 metry dały mu odległą, 24. lokatę po pierwszej serii. 

Kolosalny awans Zniszczoła

Dalsze miejsca Polaków na półmetku sprawiły, że dość szybko mogliśmy oglądać kolejne skoki Biało-Czerwonych. I okazały się one bardzo dobre – najpierw 134 metry skoczył Olek Zniszczoł, chwilę później dwa metry bliżej wylądował Piotr Żyła. Obaj świetnie wykorzystali dobre warunki, które akurat pojawiły się w Engelbergu. Przy nieco mniej korzystnym wietrze leciał natomiast Paweł Wąsek, ale jego skok na 122,5 metra był – co tu dużo mówić – po prostu nieudany. Próbę o metr dalszą zanotował natomiast ostatni z Polaków, Kuba Wolny. Było zatem jasne, że o wysokie pozycje w dzisiejszych zawodach walczyć mogą tylko Żyła i Zniszczoł. Ostatecznie zajęli kolejno 17. i 14. miejsce, co dla Olka oznaczało awans aż o jedenaście oczek! 

Reklama


Tymczasem nad skocznią śnieg sypał już coraz mocniej, co skutecznie obniżało prędkości najazdowe kolejnych zawodników. To z kolei sprawiło, że przez długi czas na prowadzeniu utrzymywał się sensacyjnie… Benjamin Oestvold. 

Najpierw jednak wyprzedzili go koledzy z kadry, Kristoffer Eriksen Sundal i Johann Andre Forfang, a potem do zrzucania Norwega z wysokiej lokaty dołączyli Deschwanden oraz świetni dziś Austriacy. I to ci ostatni zdominowali całkowicie rywalizację w Engelbergu, zajmując wszystkie miejsca na podium. Na jego najniższym stopniu zameldował się dziś Stefan Kraft, drugi był Jan Hoerl, a triumfatorem niedzielnego konkursu okazał się Daniel Tschofenig. 

Sporo ze swojej przewagi w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata stracił natomiast Pius Paschke. Lider Pucharu Świata zakończył zawody dopiero na 18. lokacie, co z pewnością jest dla Niemców powodem do niepokoju przed nadchodzącym Turniejem Czterech Skoczni.

Fot. Newspix

Reklama

Czytaj więcej o skokach:

Błażej Gołębiewski

Uwielbia boks, choć ostatni raz na poważnie bił się w podstawówce (i wygrał!). Pisanie o inseminacji krów i maszynach CNC zamienił na dziennikarstwo, co było jego marzeniem od czasów studenckich. Kiedyś notorycznie wyżywał się na gokartach, ale w samochodzie przestrzega przepisów, będąc nudziarzem za kierownicą. Zachował jednak miłość do sportów motorowych, a największą słabość ma do ich królowej – Formuły 1. Kocha też Real Madryt, mimo że pierwszą koszulką piłkarską, którą przywdział w życiu, był trykot Borussii Dortmund z Matthiasem Sammerem na plecach.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Polecane