W Realu Madryt nie mogą narzekać na brak wielkiego potencjału i wielkich gwiazd. Mbappe, Vinicius, Bellingham i… ten czwarty. Rodrygo w linii ofensywnej Królewskich pełni rolę tego najbardziej zapomnianego, choć jego zdaniem kompletnie niesłusznie.
– Byłem zdenerwowany, gdy zobaczyłem, że nie uwzględnili mnie na liście nominowanych do Złotej Piłki – mówił piłkarz w rozmowie z ESPN. Jego zdaniem, organizatorzy niesłusznie go pominęli. – Myślę, że na to zasłużyłem. Nie chcę umniejszać graczom, którzy tam są, ale wydaje mi się, że powinienem być w tym gronie – mówił z żalem.
W zestawieniu brakło miejsca także dla kilku innych klasowych piłkarzy, ale, ku zdziwieniu wielu, wyróżniony został choćby Mats Hummels. Rodrygo uważa, że on też mógłby zostać uznany za jednego z trzydziestu najlepszych piłkarzy na świecie.
Choć przyznaje, że styl jego gry nie za bardzo sprzyja takim nominacjom: – Często po prostu wypełniam luki. Kogoś brakuje po prawej stronie? Wystawmy Rodrygo. Czy kogoś brakuje na szpicy? Niech gra Rodrygo. Gdziekolwiek jest luka? Rodrygo – mówi zawodnik. – Może trochę mi to przeszkadzać, ale jestem graczem zespołowym – dodaje od razu.
Real Madryt i tak może się pochwalić niemałą liczbą nominowanych do Złotej Piłki. O nagrodę powalczą Jude Bellingham, Vinicius Junior, Kylian Mbappe, Federivo Valverde, Dani Carvajal i Antonio Rudiger. Za swoje występy w barwach Królewskich nominację otrzymał też Toni Kroos, który niedawno zakończył karierę.
Rodrygo w ubiegłym sezonie zdobył dla Realu siedemnaście goli i zanotował dziewięć asyst. Strzelał także dla reprezentacji Brazylii – przez ostatnie dwanaście miesięcy trafiał dla Canarinhos pięć razy.
WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Samotność kapitana. Powiedz „Lewy”, gdzieś ty był?
- Jannik jest wielki. Sinner wygrał US Open i to… problem dla ATP
- Tacy sami, a ściana między nami. Szklany sufit nad Polakami w starciach z najwyższą półką
Fot. Newspix