Bach, bach, Raków!

Jan Mazurek

Autor:Jan Mazurek

26 lipca 2023, 22:53 • 3 min czytania

Bach, bach, Raków!

Bohaterem jest Sonny Kittel. Przyjął piłkę, łypnął, huknął i władował sztukę Karabachowi. Daleko jeszcze jakichkolwiek rozstrzygnięć w kwestii awansu do trzeciej rundy eliminacji Ligi Mistrzów, ale odczuwamy niczym nieskrępowaną satysfakcję, że to nie w Polsce, a w Azerbejdżanie wybrzmiewa gorzkie: Bach, bach…

Reklama

Raków!

Tak, Raków, a nie Karabach.

Reklama

Raków – Karabach 3:2. Za polskie grzechy

Dość dziwny był to mecz. Przede wszystkim Mehemmedeliyev w całkiem uprzejmym geście postanowił odwdzięczyć się polskiemu narodowi za grzechy niesławnego Rudki sprzed roku. Przy pierwszym golu złapał się więc pod ramię z Cafarguliyevem i zaplątaniem się w samobója sfinalizował ładną indywidualną akcję Cebuli, zaś przy drugim trafieniu dla gospodarzy po prostu przepuścił lecącą wprost w niego główkę Piaseckiego. Albo krócej: odegrał rolę godną parodysty z Pafos.

Było 2:0.

A za chwilę już 2:2.

Karabach to bowiem wciąż naprawdę mocna ekipa, cokolwiek tzw. eksperci „nieoglądanych meczów” mówiliby o nim przed tym dwumeczem. Gurbanov taktykiem jest świetnym, prowadzi ich twardą ręką, grają ostro, a indywidualności tam nie brakuje, taki Zoubir to niezmiennie postrach polskich klubów. Tak czy inaczej, goście podkręcili tempo, a mistrz Polski kompletnie się zagubił. Bayramov na głowę Xhinhy, błąd w ustawieniu Svarnasa, zrobiło się 2:1. Chwilę później Keyta kiwnął Svarnasa, nastrzelił klatkę piersiową Xhixhy, no i już 2:2.

Drugą z tych bramek Raków wstrzelił sobie właściwie sam. To był mechanizm głupoty: Berggren napędził na skrzydle Carlosa Silvę, ten wycofał piłkę do Papanikolaou, a Grek stracił ją w sposób najdurniejszy, jak się tylko dało. Bach, bach, Karabach – głośniej i głośniej.

SUPER PROMOCJA W FUKSIARZ.PL! MOŻESZ ODEBRAĆ 100% DO 300 ZŁ

Oto Sonny Kittel

Wszystko odmienił Sonny Kittel. Po prawdzie: to uderzenie z dystansu było jedynym udanym zagraniem jego piętnastominutowego debiutu w Rakowie. Ale nikt go z niemrawego kwadransa w obliczu cudownego gola rozliczać przecież nie będzie. On pojawił się w tym klubie właśnie po to, żeby zasypać dziurę po Ivim Lopezie. Być gwiazdorem, który w kluczowym momencie da coś ekstra. Tak jak tu. Lepiej publiczności przedstawić się nie mógł.

Czy Raków zasłużył na to zwycięstwo? I tak, i nie. Nie zdominował Karabachu. Wprost przeciwnie. Kovacević miał dużo szczęścia. Momentami pachniało bolesną lekcją. Ważne: „momentami”. Trzy gole znikąd się nie wzięły. Zwycięstwo zresztą tak samo.

W kontekście rewanżu jednobramkowa zaliczka nic jednak nie znaczy. Rok temu Lech też jechał do Azerbejdżanu z taką przewagą w dwumeczu, a wyjechał po bolesnym laniu. Na wyjeździe trzeba będzie zagrać jeszcze lepiej. Strzelać. Strzelać. Strzelać. Dużo strzelać. I reagować na własne wpadki. A wtedy może uda się już na dobre odczarować klątwę Karabachu.

fuksiarz-promocja

Raków Częstochowa 3:2 Karabach

55′ sam. Cafarguliyev, 71′ Piasecki, 90′ Kittel – 73′, 75′ Xhixha

Czytaj więcej o Rakowie Częstochowa:

Fot. Newspix

Urodzony w 2000 roku. Jeśli dożyje 101 lat, będzie żył w trzech wiekach. Od 2019 roku na Weszło. Sensem życia jest rozmawianie z ludźmi i zadawanie pytań. Jego ulubionymi formami dziennikarskimi są wywiad i reportaż, którym lubi nadawać eksperymentalną formę. Czyta około stu książek rocznie. Za niedoścignione wzory uznaje mistrzów i klasyków gatunku - Ryszarda Kapuscińskiego, Krzysztofa Kąkolewskiego, Toma Wolfe czy Huntera S. Thompsona. Piłka nożna bezgranicznie go fascynuje, ale jeszcze ciekawsza jest jej otoczka, przede wszystkim możliwość opowiadania o problemach świata za jej pośrednictwem.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Kowal wydał wyrok na trenera Widzewa. „Właściciel nie będzie się patyczkował”

Braian Wilma
13
Kowal wydał wyrok na trenera Widzewa. „Właściciel nie będzie się patyczkował”
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama