W piątek Śląsk Wrocław zremisował na wyjeździe 1:1 z Jagiellonią Białystok w ramach 31. kolejki Ekstraklasy. Na konferencji prasowej Jacek Magiera podkreślał, że to jeszcze nie koniec, walka o utrzymanie trwa i mogą jeszcze wyjść z tej trudnej sytuacji.
Trzy mecze do końca sezonu. Śląsk ma na swoim koncie 32 punkty. I w tym momencie traci trzy punkty do miejsca gwarantującego utrzymania. Z tym że bezpośredni rywale w walce o pozostanie w lidze nie rozegrali jeszcze swoich spotkań w tej serii gier.
– Nic się jeszcze nie skończyło, są teraz dwa najważniejsze dla nas spotkania na własnym boisku i będziemy w nich walczyć o sześć punktów. Sześć punktów daje szansę na to, że będziemy dalej liczyć się w walce o utrzymanie – mówił Magiera.
Śląsk prowadził 1:0 z Jagiellonią po golu Johna Yeboaha, ale nie był w stanie utrzymać tego wyniku do końcowego gwizdka sędziego. Jak to spotkanie wyglądało oczami Magiery? – Czujemy niedosyt. Po pierwszej połowie prowadziliśmy 1:0, po ostatnich 15 minutach bardzo dobrych w wykonaniu zespołu Śląska i strzeleniu gola, schodziliśmy na przerwę z prowadzeniem. W pierwszych minutach drugiej połowy zostaliśmy zepchnięci, być może też podświadomie, do defensywy.
Gola na wagę remisu zdobył Marc Gual z rzutu karnego. – Rzut karny, taki który był błędem indywidualnym i to na pewno boli, bo mogliśmy uchronić zespół przed takim karnym. Ostatnie minuty to nasze dwie, trzy sytuacje do tego, żeby strzelić gola, być może jeszcze więcej powinniśmy mieć w sobie determinacji do tego, żeby zadać decydujący cios – zaznaczał szkoleniowiec Śląska.
WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Pazdan wyciągnął do Śląska pomocną dłoń, ale dało to niewiele
- Kłamstewka. Patologia w Błoniance Błonie
- 25 najgłupszych oświadczeń w polskim futbolu [RANKING]
- Apogeum zapaści klubów na Dolnym Śląsku
Fot. Newspix