Pietrzak: Najtrudniejszy w Wieczystej był awans z III do II ligi [WYWIAD]

Przemysław Michalak

01 czerwca 2026, 18:10 • 6 min czytania 10

Reklama
Pietrzak: Najtrudniejszy w Wieczystej był awans z III do II ligi [WYWIAD]

Rafał Pietrzak to jeden z niewielu zawodników, którzy przeszli z Wieczystą Kraków drogę od III ligi do Ekstraklasy. Doświadczony obrońca w tym sezonie odgrywał już mniejszą rolę niż w dwóch wcześniejszych latach, ale w finale barażu z Chrobrym Głogów wszedł za kontuzjowanego Kamila Pestkę i dał radę.

Reklama

Z trzykrotnym reprezentantem Polski rozmawiamy o radości z osiągniętego celu, trudnym wyjściu z trzecioligowych realiów, sygnałach dotyczących przyszłości klubu oraz dużej presji, która w Wieczystej jest stałym towarzyszem. Zapraszamy.

*

O której się położyłeś i o której wstałeś po świętowaniu awansu?

Wróciliśmy do domu o 3 w nocy. O 7:30 pobudka, bo trzeba było wyprawić dzieci do szkoły. To jest właśnie odpowiedzialność.

Reklama

Jest jeszcze w planach jakaś feta?

Raczej nie. Wczoraj posiedzieliśmy w wąskim gronie razem z rodzinami i cieszyliśmy się chwilą.

Jak się czujesz jako ponowny ekstraklasowicz po kilku latach?

Szczerze mówiąc, dopiero powoli dociera do mnie to, co się wydarzyło. Gdy trzy lata temu przychodziłem do Wieczystej, gdzieś tam uśmiechaliśmy się na myśl o takim scenariuszu. Może wierzyłem w jego realizację, ale nie aż tak bardzo, a dziś się to dzieje. Jestem bardzo szczęśliwy i mam nadzieję, że będzie nam dane to kontynuować.

Reklama

Rafał Pietrzak: W najbliższych dniach zaczną się konkretne rozmowy w klubie

Kontrakt wygasa ci za miesiąc. Coś się klaruje?

Nie. Wczoraj dostaliśmy tylko informację, że w tym tygodniu będą przeprowadzane rozmowy. Na spokojnie czekam. Rozmawiałem też ze Sławkiem Peszką. Najpierw muszę się dowiedzieć, jaką decyzję co do mnie podejmie klub, a potem będę myślał, co dalej.

Jako piłkarze macie już pewność, że Wieczysta przystąpi do Ekstraklasy i to już koniec spekulacji związanych z odejściem Wojciecha Kwietnia?

Oficjalnie jeszcze nic nie wiemy, dlatego właśnie powiedziano nam, że w najbliższych dniach wszystko będzie dogadywane. Dziś każdy się obudził i podchodzi do tego spokojnie, a od jutra zaczną się konkretniejsze rozmowy. Jeszcze przez chwilę musimy się uzbroić w cierpliwość.

Reklama

Wieczysta Kraków

Można się było zastanawiać, jak te trwające od kilku tygodni plotki na was wpłyną. Jak widać, da się funkcjonować w takich realiach.

To nie kilka tygodni, tylko tak naprawdę 2-3 miesiące, w trakcie których było naprawdę ciężko. Nie ma co gadać. W szatni poruszaliśmy te tematy, natomiast pokazaliśmy, że jako zawodnicy i sztab szkoleniowy tworzymy grupę, która bez względu na okoliczności robi swoje. Tym bardziej cieszymy się z tego awansu. Odkąd te informacje zaczęły się pojawiać, przegraliśmy tylko raz, z Miedzią Legnica.

Mieliście jakiś moment przełomowy w tym sezonie? W Śląsku Wrocław na przykład były to szczere rozmowy po lutowej porażce z Miedzią.

Reklama

W pierwszej rundzie na pewno przeżywaliśmy kryzys, trudno nazwać to inaczej. Gdyby nie on, sądzę, że awansowalibyśmy do Ekstraklasy bezpośrednio i żadne baraże nie byłyby potrzebne. Nie pamiętam jednak, żeby do drużyny wdarła się większa nerwowość, która przekładała się na niepewność na boisku. Mentalnie mamy bardzo mocną ekipę. W innym wypadku pewnie byśmy dziś nie świętowali. Ci zawodnicy często wiele już osiągnęli, a mimo to wciąż są głodni sukcesów. Teraz to udowodniliśmy. Gratulacje dla całego zespołu i dla całego klubu.

Jesienią przez chwilę prowadził was Gino Lettieri. Samo jego zatrudnienie było szokiem. Jak wspominasz tę współpracę?

Pomidor. Trudny okres, do zapomnienia.

Rafał Pietrzak: Trudniej grało się w III i II lidze

Jakbyś porównał presję grania w Wieczystej, gdzie wszyscy zawsze oczekują zwycięstw ze względu na inwestycje właściciela, do tego, co odczuwałeś w GKS-ie Katowice, Wiśle Kraków czy Lechii Gdańsk?

Reklama

Nie chciałbym wchodzić w takie porównania, natomiast naprawdę nie jest łatwo tak długo utrzymać się w kadrze takiego klubu jak Wieczysta. Rozmawialiśmy z Michałem Pazdanem, że poza nami przejść całą drogę z III ligi do Ekstraklasy udało się chyba tylko Michałowi Trąbce i Tomkowi Swędrowskiemu.

W Wieczystej co chwila następowała weryfikacja. Musiałeś prezentować wysoki poziom, żeby ją przejść i nie wypaść po tylu zmianach. Sądzę, że to było bardziej obciążające niż wygrywanie pojedynczych meczów, choć muszę przyznać, że w III czy II lidze grało się gorzej niż ostatnio na zapleczu Ekstraklasy. Presja zwycięstw była większa i tam zawsze się nastawiałeś, że innej opcji nie ma. Z drugiej strony, presja jest też przywilejem. Jeżeli ją masz, to dobrze, bo to znaczy, że wszedłeś na określony poziom i musisz sobie na nim poradzić.

W III i II lidze rywale zawsze się przed wami murowali, a w Betclic 1. Lidze toczyliście już bardziej otwarte boje?

To prawda, natomiast w pierwszej kolejności chodziło mi o sferę mentalną. Komuś może się wydawać, że co to za problem, ale naprawdę nie jest tak łatwo grać w niedzielę o 11:00 czy 12:00 w piknikowej atmosferze, często na słabych boiskach i przebierać się w szatniach odbiegających od tego, do czego jesteś przyzwyczajony. Trzeba było ciągle nakręcać siebie i drużynę, żeby w takich okolicznościach nie zejść z wysokich obrotów. To się udało, w ciągu trzech sezonów wywalczyliśmy trzy awanse.

Reklama

Który z tych awansów uważasz za najtrudniejszy?

Ten pierwszy, z III do II ligi. Każdy awans nie przyszedł łatwo, ale wtedy wyzwanie było największe, żeby na tych boiskach i stadionach to zrobić.

piłkarze Wieczystej Kraków

Jak Wieczysta rozwinęła się jako klub przez trzy lata? Długo kojarzono ją wyłącznie przez pryzmat wydawania kasy, ale mówi się, że w ostatnim czasie poszła też do przodu strukturalnie i organizacyjnie.

Reklama

Na pewno jest różnica, z sezonu na sezon wymagania na wielu polach rosły. Mamy lepsze warunki do treningów, boiska są jeszcze lepsze, ale talk naprawdę jako piłkarze nigdy nie mogliśmy narzekać. Od początku pozostawało nam skupiać się na robocie i to robiliśmy, co dało upragniony efekt. Jest satysfakcja, bo gdy przychodziłem do III ligi, wszyscy się śmiali, a dziś – mam nadzieję – jeszcze raz zagram w Ekstraklasie.

Rafał Pietrzak: W Wieczystej aż się pali na treningach

Pojawiało się czasem zwątpienie, że wykonałeś zbyt duży krok w tył, odchodząc z Lechii do Wieczystej?

Były momenty, gdy człowieka nachodziły pewne wątpliwości, ale generalnie patrzę pozytywnie na świat, więc nigdy nie trwało to dłużej. Zawsze widziałem, że jestem w szatni z grupą osób, które też mają duże ambicje i poważnie myślą o awansie, mimo że mogłyby się już czuć nasycone po zdobyciu różnych trofeów, graniu za granicą czy nawet występach w reprezentacji. Wierzę, że nie rozmawiamy o ostatnim rozdziale, który tu napiszemy.

Widziałeś przykłady zawodników, którzy po przyjściu do Wieczystej ewidentnie nastawiali się na odcinanie kuponów?

Reklama

Pojedyncze przypadki się zdarzały. Nie powiedziałbym, że ktoś przychodził wyłącznie dla pieniędzy. Bardziej myślał, że na poziomie drugo- czy trzecioligowym będzie się już trochę bawił w piłkę, bez codziennego zasuwania na treningach. U nas nie było to możliwe. Mieliśmy i mamy drużynę, w której każdy może grać w pierwszym składzie i jakość boiskowa na tym nie ucierpi. Na naszych treningach wręcz się pali, jest ostra rywalizacja. Przy nastawieniu, że trochę sobie pokopiesz i wejdziesz z buta do gry, długo nie zagrzejesz tu miejsca. Jeśli trener, dyrektor Peszko czy właściciel widzieli takie podejście, po pół roku zawodnik był żegnany.

Siłę kadry Wieczystej widać również na twojej pozycji. Kazimierz Moskal mógł na lewej obronie wybierać między tobą a Kamilem Pestką. Duży komfort.

Peselu nie zmienię, Kamil jest trochę młodszy, ale walczyłem. Na każdej pozycji wygląda to podobnie. Nieraz ktoś długo musiał czekać na szansę. Przykładem Dawid Szymonowicz. W ostatnim czasie praktycznie nie grał, często nawet nie mieścił się w kadrze meczowej. W półfinałowym barażu z Polonią Warszawa musiał wejść po czerwonej kartce Aleksandara Djermanovicia i dał radę, podobnie w finale. Pokazał, że nadal jest ważną postacią zespołu. I sądzę, że w wielu innych przypadkach byłoby tak samo.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

Reklama

Fot. Newspix

10 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Betclic 1. Liga

Reklama