Kulesza dał Brzęczkowi nagrodę pocieszenia [KOMENTARZ]

Jakub Radomski

08 sierpnia 2025, 12:44 • 7 min czytania 20

Reklama
Kulesza dał Brzęczkowi nagrodę pocieszenia [KOMENTARZ]

Jerzy Brzęczek bardzo się cieszy, że obejmuje reprezentację U-21. Wierzymy, że to szczere, ale jednocześnie mamy duże wątpliwości, czy to właściwa decyzja. Młodzieżówka od dłuższego czasu wydaje się być taką nagrodą pocieszenia, którą PZPN daje trenerom, gdy chce im jakoś pomóc. Teraz padło na „kolegę” Brzęczka. A że nie jest specjalnie znany z pracy z młodzieżą? Że nie pracowal od prawie trzech lat? Że spuścił Wisłę Kraków? „Nic to” – zdaje się mówić PZPN. Chluby związkowi nie przynosi też fakt, że jeszcze niecałe dwa miesiące temu wychwalał Adama Majewskiego, podpisując z nim nową umowę (nie wiadomo, po co akurat wtedy), a teraz postanowiono go zwolnić.

Reklama

Jeszcze niedawno Brzęczek był kandydatem i to dość poważnym, do objęcia pierwszej reprezentacji. Miał mieć w swoim sztabie Eugena Polanskiego, który zbiera niezłe recenzje jako początkujący trener w Niemczech. Cezary Kulesza postawił jednak na Jana Urbana, co było wyborem spodziewanym, wyczekiwanym i trochę oczywistym. A Brzęczkowi właśnie dał młodzieżówkę. Trochę jak taką nagrodę pocieszenia, na zasadzie: „Nie byłeś wystarczający dobry na kadrę A, no to łap U-21, bo w sumie nie wiemy, co z nią zrobić i komu ją dać po tym żenującym EURO”.

PZPN daje reprezentację U-21 trenerom, którym akurat chce pomóc

Mam wrażenie, że młodzieżówka przez władze związku jest od pewnego czasu traktowana właśnie w ten sposób. Kulesza jest od lat w bliskiej znajomości z Michałem Probierzem? No to cyk, w lipcu 2022 roku były szkoleniowiec Jagiellonii i Cracovii, który nie był raczej znany z rozwijania młodych talentów, dostał zespół do lat 21. Probierz przejmuje dorosłą kadrę? No to młodzieżówkę objął we wrześniu 2023 roku Adam Majewski.

Jego trenerskie CV w tamtym momencie wyglądało tak: asystent w Wiśle Płock, trener rezerw w tej samej Wiśle, później Stomil i przez niemal dwa lata Stal Mielec, gdzie nie zrobił specjalnej furory. Jakieś specjalne predyspozycje, skłaniające, by to właśnie on rozwijał zespół do lat 21? Nie widać. Ale po co one ludziom z PZPN? Fajnie by było, jakby Majewski coś dostał, sugerowali to też sponsorzy, no to dostał. Nie mówiąc już o tym, że szczególnie trener pracujący z zespołem narodowym – tak nam się przynajmniej wydaje – powinien mieć osobowość lidera, bo mniej zrobi w procesie treningowym i większe znaczenie ma motywowanie piłkarzy.

Majewski, co pewnie sami zauważyliście, nie jest typem charyzmatycznego przywódcy.

Reklama

Adam Majewski podczas słowackiego EURO U-21

Adam Majewski podczas słowackiego EURO U-21

Chwalili Majewskiego, a teraz zwalniają

Awans na tegoroczne EURO do lat 21 jest pewnym sukcesem. Tego mu nie odbieramy. Mecz z Niemcami, zremisowany 3:3, mógł się podobać, choć z drugiej strony ten zespół mocno bazował na zrywach jednostek. Patrz – bramka Mariusza Fornalczyka w wyżej wymienionym spotkaniu. Gdy na zgrupowaniu w Woli Chorzelowskiej, kilkanaście dni przed startem turnieju na Słowacji, usłyszeliśmy sugestię, że umowa Majewskiego może zostać przedłużona jeszcze przed pierwszym meczem na EURO, byliśmy zaskoczeni. A później dokładnie to się stało. 11 czerwca PZPN oficjalnie przedłużył kontrakt Majewskiego do 2027 roku. W komunikacie pisano o długofalowej strategii dotyczącej drużyn młodzieżowych i cytowano Marcina Dornę, dyrektora sportowego związku, który mówił: „Wierzymy, że kontynuacja tej współpracy przyniesie kolejne dobre efekty”.

Turniej na Słowacji pewnie pamiętacie: wpadka z Gruzją, w kuriozalnych okolicznościach (1:2). Klęska z Portugalią (0:5). Kompromitujący mecz z Francją (1:4). Piłkarze, grający zdecydowanie poniżej swoich możliwości, jak np. Antoni Kozubal, który przed turniejem zapowiadał, że pragnie złota. I Majewski, w pomeczowych wypowiedziach ewidentnie zagubiony i niewyglądający jak lider z prawdziwego zdarzenia.

Reklama

Mamy 8 sierpnia, nie minęły nawet dwa miesiące od przedłużenia umowy, a Majewski, w którego tak bardzo wierzono, zostaje zwolniony. To kolejny ruch, który, patrząc całościowo, nie przynosi chluby władzom PZPN.

Brzęczek miał być Kazimierzem Górskim nowych czasów

Ale wróćmy do Brzęczka. Czy jako selekcjoner dorosłej reprezentacji był czasami za bardzo krytykowany? Czy powinniśmy go trochę bardziej docenić, patrząc na to, co działo się z kadrą A później? Odpowiedź na oba pytania brzmi: „Tak”. Ale jednocześnie Brzęczek sam sobie nie pomagał. Nazwijmy to wprost – mocno sobie szkodził. Ta cała kreowana również przez niego narracja wokół drużyny, że piłkarzy są niszczeni, obrażani przez perfidnie działające media nie mogła dać zbyt wiele dobrego. Podobnie jak książka Małgorzaty Domagalik, która pokazała, że jeżeli ktoś nie ma pojęcia o piłce nożnej, to raczej nie powinien pisać na jej temat kilkuset stron. Nigdy nie zapomnimy jej zapowiedzi, w której Brzęczka nazwano „Kazimierzem Górskim na nowe czasy” i pisano o jego „wejściu na szczyty europejskiego futbolu”.

Reklama

Tym wejściem na szczyt był awans na EURO 2020, który należy docenić, ale jednocześnie pamiętać o przeciętnej grupie eliminacyjnej. Jak również o tym, że niedługo w turnieju finałowym będzie występował cały kontynent.

No litości. Jak to mówią: „Odklejenie level hard”. Najgorsze jest to, że Brzęczek – tak zakładamy – musiał to wszystko autoryzować. Pewnie nawet mu się te określenia podobały, co też sporo mówi o człowieku.

Spadł z Wisłą Kraków w bardzo złym stylu

Wydaje nam się, że Brzęczek niekoniecznie jest złym trenerem klubowym, ale jednocześnie zupełnie nie pasuje nam do roli właściwego w tej chwili kandydata do pracy w kadrze z młodymi zawodnikami. Po pierwsze, podobnie jak poprzednicy, nigdy nie był specjalnie z tego znany. Po drugie – mówimy o człowieku, który od października 2022 roku pozostaje bez pracy. Po kadrze A był trenerem Wisły Kraków i spuścił ją do I ligi.

Z jednej strony gra drużyny z Krakowa pod jego wodzą była lepsza niż wyniki, ale te rezultaty były naprawdę katastrofalne. Pamiętacie, ile meczów wygrał Brzęczek z Wisłą w Ekstraklasie? Podpowiemy wam – jeden z trzynastu, przeciwko Górnikowi Zabrze. Pamiętamy klęskę w Radomiu: absurdalny mecz z Radomiakiem, w którym Wisła prowadziła 2:0 i wydawało się, że kontroluje spotkanie, by po wejściu Karola Angielskiego dać sobie wbić cztery gole, z czego trzy były jego autorstwa. Kibice na stadionie śmiali się z Brzęczka, a Kazimierz Kmiecik, legenda Wisły, siedział długo załamany na ławce rezerwowych, z twarzą w dłoniach.

Reklama

Jerzy Brzęczek jako trener Wisły Płock. 2018 rok

Jerzy Brzęczek jako trener Wisły Płock. 2018 rok

Brzęczek to nie jest w tej chwili trener z topu. Nie miał roboty, często gościł w telewizyjnych studiach, a chciał gdzieś popracować, to w końcu robotę mu dali. A że to trochę tak, jakby powiedzieć Bartoszowi Kurkowi, że zagra na libero? Myślicie, że ktoś w związku będzie się tym przejmować?

PZPN mógł zaimponować, szukając kogoś o określonym profilu, kto pasowałby akurat do kadry U-21. Gdyby postawił np. na Marcina Włodarskiego, bardziej byśmy to zrozumieli. Nie poszło mu w Zagłębiu Lubin tak jak Brzęczkowi w Wiśle. Ale on doprowadził kadrę do lat 17 do półfinału EURO, w którym Polacy urządzili sobie naiwną, ale zarazem efektowną strzelaninę (przegraną 3:5) z Niemcami. Jego drużyna była ciekawa i widowiskowa. Włodarski to tylko przykład. Chodzi nam o to, że można było zadziałać jak w normalnych korporacjach, gdzie szefowie zastanawiają się, jaki zestaw cech i doświadczeń jest potrzebny, by wybrać właściwą osobę. Ale nie – przy Bitwy Warszawskiej uznali, że wezmą „kolegę”. Tego, który jest pod ręką i kogo dobrze znają.

Reklama

Zbigniew Boniek zdążył już napisać na platformie X, że Brzęczek to trener, który może jeszcze sporo zrobić dla polskiej piłki, ale akurat w roli selekcjonera kadry U-21 to on go nie widzi. Napisał to człowiek, który sam zatrudniał Brzęczka w kadrze A, a później go zwalniał, i dobrze zna realia polskiej piłki. Podzielamy jego opinię.

Kulesza najwidoczniej nie. Prezes PZPN zaszkodzi Brzęczkowi, chcąc dobrze? Jeżeli tak, to będzie jak Domagalik.

JAKUB RADOMSKI

Fot. Newspix.pl

Reklama

WIĘCEJ O PIŁCE NOŻNEJ NA WESZŁO:

20 komentarzy
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama