Robert Lewandowski jednak przylatuje do Polski. Co prawda nie zagra w meczu z Mołdawią, ale będzie na zgrupowaniu obok kolegów. Pożegna Kamila Grosickiego, który zdążył zasygnalizować, że nieobecność „Lewego” niezbyt mu się podoba. To podobno był tajny plan kapitana, w który nie został wtajemniczony żaden z innych zawodników. Jak to wszystko wyszło? Mało poważnie, by nie powiedzieć – fatalnie. Ludzie pytają, czy ten „tajny plan” nie powstał przypadkiem niedawno w głowie specjalistów od wizerunku. I my te wątpliwości zdecydowanie rozumiemy.
Najpierw było oświadczenie Lewandowskiego, napisane dzień przed oficjalnym ogłoszeniem powołań. Czytaliśmy w nim m.in.: „Drodzy kibice. Biorąc pod uwagę okoliczności oraz natężenie sezonu klubowego, wspólnie z trenerem zdecydowaliśmy, że tym razem nie wezmę udziału w czerwcowym zgrupowaniu reprezentacji Polski. Gra w biało-czerwonych barwach zawsze była dla mnie spełnieniem marzeń, ale czasem organizm daje sygnał, że trzeba na chwilę odetchnąć”.
Kilka dni później Lewandowski opowiada w niemieckich mediach, że czuje się znakomicie, a swój biologiczny wiek ocenia na 30 lat. Tego samego dnia uśmiechnięty napastnik pojawia się na wyścigu Formuły 1 o Grand Prix Hiszpanii. Zdjęcia obiegają internet.
Wojciech Górski niedługo później napisał na naszych łamach ten tekst, zatytułowany; „Wygląda na to, że Lewandowski stracił wiarę w kadrze Probierza”. Jest w nim dużo wypowiedzi piłkarza. Z postawioną tezą ciężko się nie zgodzić.
Czy możemy wierzyć w tajny plan Roberta Lewandowskiego?
Z kadry płyną głosy niezadowolenia. Krytyka pod adresem Lewandowskiego narasta. I dziś możemy przeczytać, że napastnik Barcelony jednak przyleci do Polski. „Lewy” miał przez cały czas pamiętać, jak wiele zawdzięcza Grosickiemu i jak bardzo go lubi. Miał wpaść na pomysł, że swojego kolegę z drużyny zaskoczy, podobnie jak wszystkich. Totalna niespodzianka, przyjazd do Polski, o którym prawie nikt nie wiedział. Wtajemniczony, według mediów, miał być m.in. Cezary Kulesza i selekcjoner Michał Probierz. A poza nimi ledwie kilka osób.
Czy potrafimy sobie wyobrazić, że dokładnie tak to wszystko wyglądało? Że mamy do czynienia z tajnym planem, który narodził się sporo wcześniej? Tak, potrafimy, bo mamy bujną wyobraźnię, choć dziwi nas, że nikt – ani Lewandowski, ani jego otoczenie – nie pomyślał, że to wszystko, co do tej pory, może właśnie tak się potoczyć i zostać źle odebrane.
Ale potrafimy też sobie wyobrazić, że jest w tym wszystkim, mniejszy lub większy, element ratowania PR-owego całej sytuacji. Kapitan informuje, że nie przyjedzie na kadrę, bo jest zmęczony. Tymczasem w mediach hiszpańskich wysyła nieco inny przekaz, idzie sobie też na wyścig Formuły 1. Kibice wściekli, Grosicki sugeruje, że też jest niezadowolony. Wewnątrz reprezentacji, jak można usłyszeć, mówiło się w ostatnich dniach o tym wszystkim też w negatywnym świetle. No to co – niech Robert się jednak pojawi! Szybka akcja, prywatny odrzutowiec! Tylko, kurde, ludzie będą mówić, że przejął się krytyką i negatywnymi komentarzami. Że trochę się ukorzył. A przecież jest gwiazdą. To nie będzie najlepiej wyglądać. Dobra – to niech pójdzie przekaz, że mamy do czynienia z misternym i tajnym planem, o którym prawie nikt nie wiedział. Bo przecież najważniejsze było zaskoczenie „Grosika”. Im większa niespodzianka, tym lepiej, prawda?

Lewandowski w meczu z Maltą
To nie pierwsza wizerunkowa porażka
Tyle że to, co mamy teraz, też, mówiąc łagodnie, nie wygląda najlepiej. Nieprzypadkowo napisaliśmy w naszym tekście, że to „podobno” tajny plan. W komentarzach mało kto wierzy Lewandowskiemu, że tak właśnie było.
Przykładowe komentarze, które znajduję na Facebooku:
„Kapitan i jego sztab naprawdę mają ludzi za debili”
„Tak, tak, ten tajny plan wczoraj wieczorem pewnie wymyślili ludzie od PR Lewego, bo zobaczyli, że się sraczka zrobiła”.
„Lol. A pelikany łykają”.
„Wieczorynka panie Robercie za pana i moich czasów była o godzinie 19,00. A takie bajeczki to pan swoim córkom może wciskać, że to była niespodzianka dla Kamila”.
Nie wyrokujemy w tej sprawie, ale fakty są takie, że Lewandowski przyleci do Polski i będzie obok kolegów z drużyny narodowej, a oni będą się zastanawiać, czy kapitan ich zespołu i jeden z najlepszych napastników świata w ostatnich latach rzeczywiście planował to wszystko od dawna. Część pewnie uwierzy, część będzie mieć wątpliwości. Niektórzy – duże wątpliwości.
Niezależnie od tego, jak naprawdę było, mamy do czynienia z wizerunkową porażką Roberta Lewandowskiego.
Niestety, nie pierwszą porażką i pewnie nie ostatnią.
Fot. Newspix.pl
WIĘCEJ O PIŁCE NA WESZŁO:
- Paweł Dawidowicz: ekspert od udawania na straży honoru kadry
- Od nałogowca do wzoru profesjonalisty. Historia Kamila Grosickiego
- Trela: Jak wyglądała droga od debiutu do regularnej gry w reprezentacji?