Ruka ma swoje humory. Ale Polacy na tym skorzystali

Sebastian Warzecha

01 grudnia 2024, 17:22 • 3 min czytania

Reklama
Ruka ma swoje humory. Ale Polacy na tym skorzystali

Najlepszy konkurs Polaków w sezonie. Brzmi dobrze? Brzmi. Choć rzeczywistość jest daleka od ideału. Do drugiej serii awansowało dziś bowiem trzech Biało-Czerwonych, a uplasowali się po swoich pierwszych skokach na 10., 14. i 15. miejscu. Poprawić (lub zepsuć) tych rezultatów nie mieli okazji, bo druga seria została odwołana w połowie – tuż przed skokiem Pawła Wąska. W efekcie Ruka przyniosła nam trochę szczęścia. I oby była to zapowiedź nieco lepszych czasów. 

Reklama

Wczorajszy konkurs? Niespecjalnie było co wspominać. Aleksander Zniszczoł był co prawda 13., ale w punktach zawody skończył poza nim tylko Kamil Stoch… i to dopiero na 27. miejscu, po zepsutym drugim skoku. Dziś było nieco lepiej. Co prawda już w kwalifikacjach przepadł – z powodu dyskwalifikacji – Jakub Wolny, ale w pierwszej serii odpadł tylko jeden z Polaków. I to, jak to w Ruce bywa, wszystko się odwróciło. Najbardziej pechowym z naszych skoczków okazał się bowiem Olek Zniszczoł.

I to faktycznie był pech. Zniszczoł trafił bowiem na najgorszy moment, gdy w torach przymarzał padający deszcz, a i wiatr nie pomagał. W efekcie przepadała wówczas większość zawodników, a tylko kilku miało do warunków szczęście.

Reklama

Na to ostatnie narzekać nie mógł Dawid Kubacki. Mistrzowi świata z 2019 roku nieźle powiało, w efekcie osiągnął 130.5 metra. Do tego zrobił to w niezłym stylu, co sprawiło, że przez skoki dobrych kilku kolejnych zawodników Polak pozostawał liderem. A nawet gdy ostatecznie wyprzedził go Artti Aigro, to Dawid nie spadał w klasyfikacji przesadnie szybko. Ostatecznie tylko dziewięciu zawodników okazało się lepszych od niego, stąd mogliśmy zobaczyć Kubackiego na 10. miejscu. I to, uwaga, pierwszy raz w tym sezonie, gdy któryś z Polaków zameldował się w dyszce.

A gdy dodamy do tego 14. i 15. miejsce dwóch innych, to wychodzi nam najlepszy konkurs w sezonie. Choć, żeby zdobyć się na szczerość, trzeba przyznać, że w normalnych warunkach Kamil Stoch i Paweł Wąsek skokami na 127.5 oraz 124.5 m raczej by takich lokat nie zajęli. Ale że wiatr kręcił, duża część ich rywali odpadała, często dotykając nartami śniegu już w okolicach setnego metra, to obaj Polacy pięli się w górę. I ostatecznie dotarli na całkiem niezłe lokaty.

A co działo się z przodu? Przede wszystkim dziś na podium nie stanął Pius Paschke, który do tej pory pudła w tym sezonie nie opuścił. Lider Pucharu Świata skoczył co prawda aż 144 metry, ale w połączeniu z innymi czynnikami – notami i przelicznikami wiatru oraz belki – wystarczyło to na siódme miejsce. Na podium zameldowali się za to dwaj Niemcy – Karl Geiger był trzeci, a Andreas Wellinger pierwszy. I ten drugi trafił tam w pełni zasłużenie, to on oddał dziś bowiem najdłuższy skok konkursu – Andi lądował aż na 146.5 m. O półtora metra bliżej swój lot zakończył z kolei Stefan Kraft i to on skończył w Ruce drugi.

Za tydzień z kolei czas na konkursy w Wiśle. I pozostaje nam liczyć, że tam Polacy pokażą, że dzisiejsze niezłe wyniki nie były tylko zasługą szczęścia do warunków i pecha rywali. No, poza Olkiem Zniszczołem – on z kolei mógłby udowodnić, że dzisiejszy skok to właśnie wina tego, jak mu powiało.

Reklama

Fot. Newspix

Czytaj więcej o skokach narciarskich:

Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Grzelak nie jest magikiem, więc Cracovia dalej gra słabo. Ale Pogoń też!

Paweł Paczul
15
Grzelak nie jest magikiem, więc Cracovia dalej gra słabo. Ale Pogoń też!

Polecane

Reklama
Ekstraklasa

Grzelak nie jest magikiem, więc Cracovia dalej gra słabo. Ale Pogoń też!

Paweł Paczul
15
Grzelak nie jest magikiem, więc Cracovia dalej gra słabo. Ale Pogoń też!