Reklama

Knockout Chaos. Dziś w Rijadzie Joshua zmierzy się z Ngannou

Szymon Szczepanik

Autor:Szymon Szczepanik

08 marca 2024, 12:25 • 5 min czytania 5 komentarzy

Knockout Chaos. Przyznajcie, że nie można było lepiej nazwać wydarzenia, w którym obaj główni bohaterowie widowiska łącznie na wagę wnieśliby ponad 238 kilogramów. I choć pierwotnie rywalem Anthony’ego Joshuy (27-3, 24 KO) miał być inny król nokautu, Deontay Wilder (43-3-1, 42 KO), to fani boksu i tak nie mają na co narzekać. Dziś około północy Brytyjczyka sprawdzi bowiem Francis Ngannou (0-1), który przebojem wkroczył na światową scenę boksu. I z pewnością będzie chciał w niej jeszcze trochę namieszać, a jego pierwszą ofiarą ma zostać były mistrz świata trzech federacji.

Knockout Chaos. Dziś w Rijadzie Joshua zmierzy się z Ngannou

JOSHUA JESZCZE SIĘ NIE WYPALIŁ

Ach, jak pięknie to wszystko było zaplanowane. Pierwotnie na jednej karcie daniem głównym miał być pojedynek Tysona Fury’ego (34-0-1, 24 KO) i Oleksandra Usyka (21-0, 14 KO). Jako pokaźna przystawka do dania głównego, starcie Anthony’ego Joshuy z Deontayem Wilderem. A wszystko to podane w scenerii odpowiadającej restauracji okraszonej trzema gwiazdkami przewodnika Michelin – hali Kingdom Arena w Rijadzie.

Później do bokserskiej kuchni wkradł się chaos. Najpierw mieliśmy do czynienia z sagą ciągłego przenoszenia walki unifikacyjnej o mistrzowskie tytuły wagi ciężkiej. Z czasem jasne stało się, że nie zobaczymy tych dwóch pojedynków podczas jednej gali. Mało tego, termin walki Brytyjczyka z Ukraińcem ponownie został przesunięty. Tym razem z 17 lutego na 18 maja, z powodu kontuzji Tysona na dwa tygodnie przed walką.

Jednak kibice mogli sobie ostrzyć zęby na drugi hit. Może to nie byłoby starcie o cztery mistrzowskie pasy, ale wciąż pojedynek Joshuy z Wilderem nosiłby znamiona wielkiego wydarzenia w świecie boksu. Obaj nawet walczyli na jednej gali pod koniec grudnia ubiegłego roku. W starciu z bardzo niewygodnym Otto Wallinem (26-2, 14 KO) były mistrz federacji IBF, WBA i WBO zaprezentował się wyśmienicie. Szwed to naprawdę twardy zawodnik, tymczasem AJ przeorał go w ringu tak, że Wallin nie wyszedł do szóstej rundy. Grudniowe starcie to był powrót Anthony’ego na wielką scenę boksu. Brytyjczyk pokazał, że określanie go pięściarzem wypalonym to spora przesada.

Reklama

NGANNOU ODNALAZŁ SIĘ W RINGU

Szkoda tylko, że tego samego dnia plan na hitową walkę z Wilderem wziął w łeb. A to dlatego, że po łbie dostał sam Amerykanin, którego w dość nudnym pojedynku pokonał Joseph Parker (34-3, 23 KO). Tym samym szejkowie śniący o kolejnym wielkim wydarzeniu mieli nie lada orzech do zgryzienia. Nie odkryjemy Ameryki, jeżeli napiszemy, że bardziej niż aspektami sportowymi, boksem rządzi pieniądz. Parker, chociaż zdobył szacunek środowiska, w mainstreamie był pięściarzem anonimowym. Poza tym już walczył z Brytyjczykiem w 2018 roku i wyraźnie przegrał z nim na punkty.

Tak oto w głowach promotorów narodziła się koncepcja, aby jednego mocarnie bijącego, aczkolwiek surowego technicznie pięściarza, zastąpić innym. Znacznie mniej doświadczonym – w końcu stoczył tylko jedną zawodową walkę bokserską. W dodatku przegrał. Lecz kiedy w swoim debiucie zapoznajesz z deskami Tysona Fury’ego i jesteś blisko pokonania mistrza świata (w starciu na 10 rund sędziowie przyznali niejednogłośne zwycięstwo Gipsy Kinga), to trudno aby nie zrobiło się o tobie głośno. Jednak by dokonać takiej rzeczy, musisz nazywać się Francis Ngannou.

Były mistrz wagi ciężkiej UFC przebojem wkroczył na bokserski ring. W obliczu porażki Wildera, jego znakomita postawa w starciu z Olbrzymem z Wilmslow spadła Eddiemu Hearnowi z nieba. Ngannou ma wszystko, by godnie zastąpić Wildera w hitowym starciu z drugim z Brytyjczyków.

Jest medialny, zna go każdy fan MMA, a i kibice boksu zdążyli obdarzyć sympatią. W dodatku walczy w stylu, który kibice lubią. Nie jest wyboksowany, a w rękach posiada moc dynamitu. To pozwala mu przeć przed siebie niczym czołg, dążąc do wymiany. A że Joshua także ma czym uderzyć… no cóż, w tej walce nokaut od początku do końca będzie wisiał w powietrzu.

OBSTAW WYNIK WALKI JOSHUA-NGANNOU W FUKSIARZ.PL!

PYSKÓWKI NA KONFERENCJI I OGROMNA KASA NA STOLE

– Jestem z jednej strony przekonany o wygranej AJ-a, z drugiej jednak bardzo się stresuję tym pojedynkiem. Fury zrobił błąd, bo dawał odpocząć Ngannou w ich walce. AJ nie pozwoli mu na odpoczynek, ale trzeba również wziąć pod uwagę fakt, że dziś Francis jest dużo bardziej pewny swoich bokserskich umiejętności, bo dzięki walce z Furym urósł mentalnie. On nie ma w sobie strachu przed AJ-em i wierzy, że jeden dobry cios przyniesie mu zwycięstwo. Tak jak jestem pewny wygranej mojego zawodnika, tak samo mocno się stresuję – mówił Eddie Hearn [te i inne tłumaczenia za bokser.org].

Reklama

Kolejny raz nie zawiodła przy tym promocja wydarzenia. Materiał zwiastujący główną walkę gali zatytułowanej „Knockout Chaos” ponownie dowiózł temat. I owszem, zdajemy sobie sprawę, że to szeroko zakrojony sportswashing. Jednak musimy przyznać, że Saudyjczycy przy pomocy cytowanego powyżej Eddiego Hearna i DAZN wznoszą promocję wielkich pięściarskich wydarzeń na jeszcze wyższy poziom.

Wcześniej nie mogło zabraknąć konferencji prasowej, na której obaj zawodnicy emanowali pewnością siebie. Kiedy Ngannou zapowiadał, że znokautuje rywala, ten momentalnie odpowiadał: – Doskonale, lubię jak naprzeciw mnie stoi ktoś, kto próbuje mnie znokautować. Nie mogę się już doczekać piątku, by móc pokazać swoje bokserskie umiejętności na jego tle.

O odpowiednią atmosferę zadbał także… Tyson Fury, który był obecny podczas konferencji Joshuy i Ngannou. A jak wiadomo, Król Cyganów uwielbia robić wokół siebie zamieszanie. Tę utarczkę słowną z Ngannou jednak przegrał. Kiedy Tyson próbował wciąć się w zdanie Kameruńczykowi, krzycząc z sali swoje przytyki, Francis wygłosił potężny roast, za który zebrał gromkie owacje publiczności.

– Znów wytrę twoim tyłkiem matę ringu. Stary, jedyną szansę jaką ze mną masz, to w ringu bokserskim i na zasadach boksu. Kiedy zejdziesz z ringu, lepiej trzymaj się ode mnie z daleka. Bo jak się wkurzę, to możesz mieć mocno pod górkę i zabawa stanie się nieprzyjemna. Uszanuj więc to, że chronią cię zasady bokserskie, ponieważ bez nich byłbyś dla mnie nikim, rozwaliłbym cię ot tak. Pobiłbym cię każdego dnia tygodnia, w niedzielę nawet dwa razy – powiedział Ngannou.

Czy w tak samo bojowym nastawieniu Francis będzie dziś wieczorem, kiedy stanie w ringu naprzeciwko Joshuy? Tego nie wiemy. Wiadomo natomiast, że Ngannou kolejny raz zgarnie wypłatę życia. Za walkę z AJ-em otrzyma 20 milionów dolarów, Brytyjczyk zaś zainkasuje okrągłe 50 baniek.

I niech to będzie najlepszą odpowiedzią na pytanie, dlaczego pomimo iż Ngannou pewnie nie miałby sobie równych w MMA, woli założyć rękawice bokserskie i stoczyć kilka walk w tej formule. Nawet jeżeli może przegrać z najlepszymi.

Fot. YouTube/DAZN Boxing

Czytaj więcej o sportach walki:

Pierwszy raz na stadionie żużlowym pojawił się w 1994 roku, wskutek czego do dziś jest uzależniony od słuchania ryku silnika i wdychania spalin. Jako dzieciak wstawał na walki Andrzeja Gołoty, stąd w boksie uwielbia wagę ciężką, choć sam należy do lekkopółśmiesznej. W zimie niezmiennie od czasów małyszomanii śledzi zmagania skoczków, a kiedy patrzy na dzisiejsze mamuty, tęskni za Harrachovem. Od Sydney 2000 oglądał każde igrzyska – letnie i zimowe. Bo najbardziej lubi obserwować rywalizację samą w sobie, niezależnie od dyscypliny. Dlatego, pomimo że Ekstraklasa i Premier League mają stałe miejsce w jego sercu, na Weszło pracuje w dziale Innych Sportów. Na komputerze ma zainstalowaną tylko jedną grę. I jest to Heroes III.

Rozwiń

Najnowsze

Boks

Ekstraklasa

Grosicki: Mam nadzieję, że za rok przyjadę na galę z drużyną, która zdobędzie mistrzostwo

Piotr Rzepecki
13
Grosicki: Mam nadzieję, że za rok przyjadę na galę z drużyną, która zdobędzie mistrzostwo

Komentarze

5 komentarzy

Loading...