Reklama

Darwin Nunez ratuje Liverpool w doliczonym czasie gry

Paweł Wojciechowski

Autor:Paweł Wojciechowski

02 marca 2024, 19:12 • 2 min czytania 0 komentarzy

Liverpool wyspecjalizował się ostatnio w bramkach last-minute. Kilka dni temu, w finale Pucharu Ligi, Virgil van Dijk decydującego gola strzelił na trzy minuty przed końcem dogrywki, a w sobotnim meczu ligowym Nottingham dzielnie się bronił przed naporem lidera aż do 99. minuty. Wtedy jednak twierdza broniona przez Matsa Selsa padła po strzale rezerwowego Darwina Nuneza.

Darwin Nunez ratuje Liverpool w doliczonym czasie gry

Oj, nie są łatwe ostatnie miesiące Jurgena Kloppa na stanowisku trenera The Reds. Niemiecki szkoleniowiec, który po sezonie odejdzie z Liverpoolu, ma prawdziwy szpital w swojej drużynie. Z piłkarzy, którzy aktualnie leczą urazy, można stworzyć całkiem niezłą jedenastkę. Mimo to, ich zastępcy radzą sobie zaskakująco dobrze. Mimo okrojonego składu, wciąż odpierają ataki graczy Manchesteru City i Arsenalu na pozycję lidera tabeli Premier League. W środku tygodnia na przykład, w meczu 1/8 finału Pucharu Anglii, awans Liverpoolowi załatwili dwaj 18-latkowie dopiero wchodzący do pierwszej drużyny, Lewis Koumas i Jayden Danns (TUTAJ).

W sobotnim meczu The Reds męczyli się przeokrutnie w Nottingham. Drużyna Nuno Espirito Santo rozpaczliwie broniła się, aby zdobyć punkt, który w perspektywie walki o pozostanie w Premier League mógł być bardzo istotny. Liverpool jednak wcisnął gola dosłownie w ostatniej chwili. Sędzia przedłużył spotkanie o osiem minut, a podopieczni Kloppa trafili do siatki w dziewiątej. Po wybiciu piłki po rzucie rożnym przez graczy Nottingham, ta trafiła do najlepszego tego dnia na boisku Alexisa MacAllistera. Argentyńczyk wstrzelił ją w pole karne, chyba bez wielkiej wiary w powodzenie tej akcji. Tam jednak do wysoko lecącej piłki wyskoczył wprowadzony po przerwie Darwin Nunez i skierował ją do bramki Selsa. Gospodarze padli bezradnie na murawę, a gracze The Reds mogli wreszcie odetchnąć z ulgą.

Reklama

Liverpool na pewno pozostanie na fotelu lidera po tej kolejce, bo ma cztery punkty przewagi nad City i pięć nad Arsenalem. Nawet jeśli ci wygrają swoje mecze w tej serii gier, to nadal będą za The Reds w tabeli Premier League.

WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. Newspix

Kibic FC Barcelony od kiedy Koeman strzelał gola w finale Pucharu Mistrzów, a rodzice większości ekipy Weszło jeszcze się nawet nie znali. Fan Kobe Bryanta i grubego Ronaldo. W piłce jak i w pozostałych dziedzinach kocha lata 90. (Francja'98 na zawsze w serduszku). Ma urodziny tego dnia co Winston Bogarde, a to, że o tym wspomina, potwierdza słabość do Barcelony i lat 90. Ma też urodziny tego dnia co Deontay Wilder, co nie świadczy o niczym.

Rozwiń

Najnowsze

Anglia

Komentarze

0 komentarzy

Loading...