Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Brandin Podziemski rośnie w NBA. Czy skorzysta na tym reprezentacja Polski?

Łukasz Poznański

Autor:Łukasz Poznański

08 grudnia 2023, 12:37 • 9 min czytania 2 komentarze

Brandin Podziemski jak na razie dobrze odnajduje się w NBA. Chwalą go starsi koledzy, a także Steve Kerr, trener Golden State Warriors. Respekt wzbudza zwłaszcza to, że jako debiutant nie czuje strachu. – Debiutanci pier… zagrywki, a on tego nie robi – mówił Draymond Green. Czy przełoży się to na kadrę Polski? I czy Podziemski w ogóle do niej trafi? A jeśli nie on, to kto może zagrać w biało-czerwonych barwach?

Brandin Podziemski rośnie w NBA. Czy skorzysta na tym reprezentacja Polski?

Stworzony do wygrywania

To gracz – mówi po prostu Draymond Green. Tych samych słów używa zresztą w odniesieniu do Podziemskiego trener Steve Kerr. Green uzupełnia jeszcze swoją wypowiedź: – Kiedy myślisz o zawodnikach w tej lidze, zawsze starasz się ich kategoryzować. Ten gość [Podziemski – przyp. red.] to strzelec. Ten gość jest obrońcą. Ten gość może podawać. On wiele umie. 

Mimo że w pierwszych trzech meczach sezonu nie podniósł się z ławki, od tamtego czasu jego rola w ekipie siedmiokrotnych mistrzów rośnie. W ostatnich spotkaniach grał dużo. W starciu z Los Angeles Clippers obok Stephena Curry’ego spędził na parkiecie najwięcej czasu spośród Wojowników. Wszedł już w pierwszej kwarcie, gdy zmienił Klaya Thompsona. Zdobył 12 punktów. W jego przypadku podkreśla się jednak, że nie wszystko to, co daje zespołowi, znajduje odzwierciedlenie w statystykach. 

Jest nieustraszony. Stanie do walki z Jamesem Hardenem, jakby był w tej lidze od kilku lat. To umiejętność, to cecha której większość ludzi nie posiada. Mówimy o debiutancie – zachwala kolegę Draymond Green i dodaje: – Nie popełnia błędów, a to objawia się tym, że nie psuje zagrywek. Debiutanci rozwalają zagrywki. Debiutanci pier… zagrywki, a on tego nie robi.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Najlepszy występ Brandina jak na razie to 23 punkty, 7 zbiórek i 5 asyst przeciwko Minnesocie Timberwolves. Z tym samym przeciwnikiem zaliczył wcześniej świetny mecz, gdy w nieco ponad minutę na parkiecie zdobył 8 punktów. Okazuje się, że nawet najmniejszą szansę można wykorzystać przy odpowiednim nastawieniu. Ono właśnie wydaje się wielkim atutem Podziemskiego. Czerpie garściami od doświadczonych kolegów, chętnie zadaje pytania i uważnie słucha odpowiedzi, czym zyskuje sobie szacunek u starszyzny Wojowników. 

Jest jak gąbka. Chłonie i chce się uczyć. A potem wychodzi na boisko i gra twardo. Robi dokładnie to, czego potrzebuje zespół. Tacy ludzie są stworzeni do wygrywania – to laurka od Chrisa Paula.

Cała dotychczasowa kariera młodego zawodnika z polskimi korzeniami to historia o wykorzystanej szansie. Do NBA wszedł z 19. numerem w drafcie, o kilka pozycji wyżej, niż się tego spodziewano. W dodatku niespodziewanie wzięli go do siebie Warriors, najlepsza ekipa ostatniej dekady w NBA, którzy teraz tego nie żałują. Kolejne tygodnie stanowią bowiem dowód na to, że Podziemski to, jak pisze się w amerykańskich mediach, real deal. 

Aby wygrywać w NBA, oczywiście trzeba mieć talent, ale trzeba też mieć energię. Musisz wnieść coś pod względem radości, energii i konkurencyjności. Bez wątpienia Brandin to ma. To całkiem oczywiste. A nasi fani widzieli, jak ta drużyna zdobywała cztery mistrzostwa. Wygrali je gracze, którzy wnosili energię, radość i pasję. I tego właśnie potrzeba. Więc tego właśnie szukam – mówi trener debiutanta, Steve Kerr. 

Czas pokaże, czy w drużynie Warriors Podziemski urośnie do takiego formatu, żeby mówić o nim w kontekście zastąpienia gwiazd zespołu. Bez wątpienia jednak mamy u niego do czynienia z połączeniem pasji, zadziorności i chęci do rozwoju.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

W Golden State i w NBA Brandin walczy o swoją pozycję, a co wniósłby do koszykarskiej reprezentacji Polski? Czy naturalizacja Podziemskiego to dla naszej kadry szansa, z której wypada skorzystać?

Sny o potędze

Mamy świetną kadrę. Naprawdę trzeba by się cofnąć w czasie, żeby znaleźć punkt odniesienia dla tej reprezentacji – mówi ekspert Canal+, Michał Łopaciński. Trudno się z nim nie zgodzić. Ósme miejsce na mistrzostwach świata w 2019 roku, a trzy lata później wejście do strefy medalowej Eurobasketu, to spełnienie marzeń fanów basketu w naszym kraju.

Koszykarze robią to, czego oczekiwalibyśmy od piłkarzy. W ostatnim turnieju prekwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich po prostu wygraliśmy wszystkie spotkania. Bez kalkulacji i oglądania się na rywali. Nawet gdy w trakcie niektórych meczów byliśmy w opałach, liderzy potrafili zapewnić nam zwycięstwa.

Ta kadra na pewno nie potrzebuje zbawcy. To mocna grupa, której siła tkwi w zespołowości, jasnej hierarchii, odpowiedniej mentalności i dobrych relacjach. Gdybyśmy jednak dorzucili do tego kotła soczysty kawał talentu? Wtedy moglibyśmy najpewniej rzucić wyzwanie każdemu.

Podziemski do tego Ponitka, Sochan, Balcerowski. Fantastyczny potencjał – snuje wizję przyszłego składu Kamil Chanas, weteran parkietów i były reprezentant Polski. Mirosław Noculak, trener i ekspert, patrzy nieco bardziej perspektywicznie: – Taka czwórka za dwa lata: Balcerowski, Sochan, Pluta i Podziemski, to jest już nowa jakość i nowe pokolenie w reprezentacji. 

Te dwa lata są tu kluczowe. Przedstawione scenariusze mogłyby się zrealizować najszybciej w 2025 roku, na mistrzostwach Europy. Nie ma praktycznie szans, żeby Podziemski dołączył do kadry już w te wakacje. Ma swoje zobowiązania w NBA, ponieważ będzie zapewne występował w lidze letniej, a do tego czeka go jeszcze cała procedura związana z uzyskaniem polskiego paszportu. 

Dodatkowo, jako zawodnik z NBA, byłby dostępny dla trenera Milicicia zapewne tylko w meczach rozgrywanych latem. Czy stanowi to przeszkodę? Michał Łopaciński twierdzi, że nie. – Podziemski nie zawsze będzie dostępny, ale równie dobrze Jeremy Sochan też nie zawsze będzie dostępny – zauważa. Poza tym jest wielkim entuzjastą dokooptowania drugiego koszykarza z NBA do naszej drużyny narodowej:

To będzie ta szczypta, tak jak dodajemy czasami do zupy. Taka fajna przyprawa, która podkreśli, wydobędzie smak. Koszykarskie umami na miarę naszych możliwości. Absolutnie grzechem zaniechania byłoby nie skorzystać z usług Brandina Podziemskiego.

Brandin Podziemski w starciu z Jamesem Hardenem. Fot. Newspix

Ten entuzjazm podziela także Mirosław Noculak.

To jest chłopak o parametrach, które na pewno predestynują go do gry w reprezentacji Polski. Ma niezły rzut z dystansu, do tego odwagę rzucania. Jest bezczelny w tym dobrym tego słowa znaczeniu, że podejmuje decyzje czasami ryzykowne, które okazują się często dobrymi wyborami. Jest dobrze zbierającym graczem, i w ataku i w obronie. To jest rzadkość, jeżeli chodzi o graczy obwodowych i tak młodych. Dobrze gra jeden na jednego i dobrze broni – mówi były trener reprezentacji Polski w koszykówce 3×3.

Jeśli Podziemski zdecydowałby się na grę w biało-czerwonych barwach byłoby to zapewne jego pierwsze zetknięcie z koszykówką “fibowską”, a więc mniejszym boiskiem i przede wszystkim innym stylem gry. W przypadku Sochana ten problem nie występuje, ponieważ grał już w Europie. Brandin przychodziłby też jako młody gracz do drużyny o ugruntowanej hierarchii. Eksperci są jednak co do tego spokojni.

Łopaciński: – Hierarchia zawsze się będzie burzyć, jak się pojawia młody zdolny. To jest wkalkulowane. Jeżeli ta kadra będzie mądrze i dobrze poprowadzona, a Igor Milicić jest takim gościem, który potrafi to wszystko poukładać w całość, to ja bym się nie bał.

Noculak: – W okresie przed mistrzostwami Europy zakładam, że Polacy będą mieli co najmniej 5-6 tygodni na przygotowania. Brandin będzie dostępny w tym czasie. Nie widzę problemu, żeby go wkomponować w system reprezentacyjny. 

Większość kibiców, życzyłaby sobie, żeby operacja Podz, jak skracają nazwisko Brandina Amerykanie, się powiodła. Wizja odmłodzonej, atletycznej reprezentacji, w której do Balcerowskiego i Pluty dołączyliby Sochan i Podziemski mocno działa na wyobraźnię. Żeby młody zawodnik Warriors zagrał w kadrze, trzeba jednak wiele dobrej woli z jego strony (na razie ją wykazuje), ze strony działaczy (którzy chętnie widzieliby go w kadrze), a do tego musi utrzymać formę i zdrowie. My zaś musimy uzbroić się w cierpliwość.

Być może we wrześniu 2025 Podziemski wybiegnie na parkiet w katowickim Spodku na Eurobaskecie w koszulce z orzełkiem. Co do tego czasu?

Kandydaci na Polaków

W ostatnich meczach kadry miejsce dla naturalizowanego gracza zajął Geoffrey Groselle. Amerykanin uzyskał polski paszport, chociaż jego związki z naszym krajem ograniczają się do tego, że od paru lat (z przerwą) występuje w naszej rodzimej lidze. W 2021 roku po znakomitym sezonie w Zastalu Zielona Góra zdobył nawet nagrodę MVP rozgrywek. Wtedy też pojawił się pomysł przyznania mu polskiego obywatelstwa. Zaczęło się od luźnej propozycji rzuconej przez kolegę z drużyny, Łukasza Koszarka w szatni. Rok temu Groselle został formalnie Polakiem, od tego czasu jednak jego forma mocno się obniżyła.

Trener Milicić mimo wszystko postanowił zabrać go na turniej prekwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich rozgrywany ostatniego lata w Gliwicach. Korzystał z niego jednak sporadycznie, głównie w roli zadaniowca. Geoffrey przydał się w meczu finałowym z Bośnią, gdzie każdy punkt był na wagę złota. Zdobył ich pięć w niecałe osiem minut na parkiecie. Czy pojechałby na turniej, gdyby dostępny był Aleksander Dziewa? Pewnie tak, ze składu wypadłby wtedy Mikołaj Witliński, natomiast Groselle najprawdopodobniej odgrywałby jeszcze mniejszą rolę.

Geoffrey Groselle. Fot. Newspix

Zadaniowcem nie był z kolei A.J. Slaughter. Popularny Antek był ważnym zawodnikiem kadry przez wiele lat i co ważne, podchodził do reprezentowania Polski z dużym szacunkiem. Na parkiecie dawał z siebie wszystko, zaliczał naprawdę dobre spotkania, bywało, że wcielał się w rolę lidera drużyny, nawet jeśli czasem grał zbyt egoistycznie. Dodatkowo wypełniał dziurę na pozycjach obwodowych, gdzie brakowało nam jakościowych zawodników. Sztuką byłoby znaleźć kolejnego takiego gracza… albo jeszcze lepszego.

Potrzeby naszej drużyny narodowej nie zmieniły się w ostatnich latach i eksperci widzą miejsce dla dodatkowego zawodnika właśnie na pozycjach obwodowych. Czy jednak w ogóle korzystać z przywileju powołania gracza naturalizowanego? Najbliższe mecze kadry to eliminacje do Eurobasketu, na którym mamy zagwarantowany udział jako gospodarze. Można wykorzystać te spotkania do rozwijania polskich talentów. Zwolennikiem takiego rozwiązania jest Kamil Chanas. 

– Może warto wychować nowego Koszarka? To jest pozycja newralgiczna, bo wielu trenerów chce mieć pewniaka, a rozgrywający dojrzewa bardzo długo. Rzadko się zdarza, żeby chłopak w wieku osiemnastu czy dziewiętnastu lat był takim dojrzałym zawodnikiem, że będzie trzymał całą drużynę. Nie dość, że musisz ogarniać całą ekipę, to musisz mieć posłuch. Naprawdę trzeba być wybitnym i wysokiej klasy graczem, żeby być dominującą osobą w młodym wieku. Ja byłbym za tym, żeby nasze polskie jedynki dostawały jak najwięcej szans. Dlaczego Andrzej Pluta ma nie wychodzić w pierwszej piątce? Fantastycznie gra w tym sezonie. 

Jak jest w innych drużynach narodowych? Z prawa korzystania z gracza naturalizowanego korzysta nawet Hiszpania, aktualny mistrz Europy. Co ciekawe postawili ostatnio nie na gracza z NBA, a na Lorenzo Browna, rozgrywającego występującego na co dzień w Eurolidze. Przykład Bośni, naszego przeciwnika z ostatniego turnieju, pokazuje zresztą, że pojedynczy gracze z NBA niekoniecznie muszą stanowić aż taką różnicę. 

Reprezentacja z Bałkanów miała w składzie Jusufa Nurkicia, środkowego grającego w pierwszej piątce Phoenix Suns, Lukę Garzę, czyli laureata nagrody dla zawodnika roku w NCAA, a obecnie gracza Minnesoty Timberwolves, czy też wybranego w pierwszej rundzie draftu Dzanana Musę, byłego gracza Brooklyn Nets. Ten teoretyczny handicap nie zdał się na nic w starciu z polskim kolektywem prowadzonym przez euroligowy duet Ponitka-Balcerowski oraz Michała Sokołowskiego, występującego na co dzień w lidze włoskiej.

SPRAWDŹ: PROMOCJA W FUKSIARZ.PL DLA NOWYCH GRACZY. 100% BEZ RYZYKA DO 300 ZŁ

W przypadku naszej kadry ostatnio upadł temat polskiego paszportu dla Jonaha Mathewsa, błyskotliwego lidera Besiktasu Stambuł. Jego wniosek miał mieć jednak braki formalne i choć pierwotnie informowano, że procedury są już na ostatniej prostej, to ostatecznie Mathews obywatelstwa nie otrzymał. Zamiast tego obecnie trwają ponoć rozmowy z zawodnikiem z Euroligi, który ma związki z naszym krajem. Jego nazwisko ma zostać ogłoszone w najbliższym czasie.

Wszystko wskazuje na to, że nasza kadra może być w kolejnych latach atrakcyjna dla graczy, którzy chcą pograć na wysokim poziomie reprezentacyjnym. Nawet tych z NBA, czego dowodem może stać się Brandin Podziemski.

ŁUKASZ POZNAŃSKI

Fot. Newspix

Stara się wcielić w życie ideał człowieka renesansu. Multilingwista. Pasjonat podróży autostopowych i noclegów pod gołym niebem. Przeżeglował morze (na razie jedno), przewspinał góry. Zaśpiewa, zagra. Trochę gorzej z tańcem, chyba że jest to taniec z piłką koszykową. Uwielbia się uczyć. Marzy, by w każdej dziedzinie umiejętności, myśli i wiedzy ludzkiej zdobyć choć podstawową orientację. W sporcie najbardziej pasjonuje go przekraczanie granic. Niezłomna wola, która pozwala zdyscyplinować każdą komórkę organizmu, by w określonej sekundzie osiągnąć powzięty cel.

Rozwiń

Najnowsze

Piłka nożna

Wisła w półfinale Pucharu Polski, chyba że sędzia Kos w przyszłym tygodniu zmieni zdanie

Paweł Paczul
25
Wisła w półfinale Pucharu Polski, chyba że sędzia Kos w przyszłym tygodniu zmieni zdanie
Anglia

Znamy ćwierćfinalistów Pucharu Anglii. Emocje do samego końca w 1/8 finału

Paweł Wojciechowski
0
Znamy ćwierćfinalistów Pucharu Anglii. Emocje do samego końca w 1/8 finału

Koszykówka

Komentarze

2 komentarze

Loading...