Reklama

Bali się rogów Legii, pokazali swoje. Noc wstydu dla Alkmaar

Kamil Warzocha

Autor:Kamil Warzocha

06 października 2023, 11:49 • 4 min czytania 197 komentarzy

Nie wiemy jeszcze wszystkiego, ale już teraz da się powiedzieć „hola, hola, kogoś ewidentnie poniosło”. Ostatniej nocy doszło do wydarzeń, które nie powinny mieć miejsca na żadnym stadionie, nie zważając na to, jakie drużyny się na nim pojawiły. Bo jeśli po meczu dochodzi do przepychanek nawiązujących do kibicowskich porachunków, ale tym razem z udziałem policji, piłkarzy, dziennikarzy i klubowych działaczy, nie można bez oburzenia przejść do porządku dziennego.

Bali się rogów Legii, pokazali swoje. Noc wstydu dla Alkmaar

Po spotkaniu między AZ Alkmaar a Legią Warszawa nie każdy mógł w spokoju wynieść się poza granice stadionu. Do sieci trafiły nagrania, na których widzimy agresywnie działające holenderskie służby. Ofiarami nie okazali się jednak kibole, a piłkarze i… prezes klubu, Dariusz Mioduski. Legia w komplecie nie mogła wejść do autokaru, ba, nie wróciła tak również do Polski, po tym jak zatrzymani zostali Josue i Radovan Pankov.

O ile Serb z Portugalczykiem mogą mieć coś za uszami, bo naprawdę trudno uwierzyć, że policjanci zapakowali ich na komisariat totalnie bez żadnego powodu, o tyle poturbowanie człowieka, który ma konkretną pozycję w polskim futbolu i strukturach UEFA, nie podlega dyskusji. Ktoś porządnie przeholował i ktoś będzie musiał za to słono zapłacić. I to nie Legia, która być może została pokrzywdzona na zasadzie uprzedzeń. Wiecie, u Holendrów mogło włączyć się coś w stylu „I tak jesteście dzikusami, więc wam dowalimy”.

Sęk w tym, że opieranie się na złej renomie w nieskończoność prędzej czy później kończy się źle. A przecież nie tylko kibice z Warszawy pokazali w Europie, że aniołkami nie są. W Alkmaar też udowodnili, że należy się ich obawiać. Świeża jest przecież tegoroczna sprawa z meczu z West Hamem, kiedy bojówka AZ zaatakowała sektor rodzin piłkarzy z Anglii. Nie było miło. Lała się krew. Dało się wyczuć anarchię. Zresztą nie pierwszy i nie ostatni raz, bo akurat w Holandii policja musi interweniować przy występkach na tle kibicowskim nadzwyczaj często. Władze nie radzą sobie z tym problemem tak jak powinny.

Może dlatego – a byłoby to logiczne – służby porządkowe w Alkmaar są tak przewrażliwione. Zamknęły stadion za szybko, bojąc się, że może dojść do polsko-holenderskiej eskalacji. Może jednak nie trzeba doszukiwać się chamstwa czy złośliwości, personalnej vendetty czy innych pobudek, które wyróżniają w tłumie Legię Warszawa. Ale nawet jeśli mielibyśmy zaakceptować taki tok rozumowania, nawet jeśli ochrona miała podstawy, żeby kogoś od razu ukarać i zakuć w kajdanki, nie da się obronić całokształtu, który mówi nam wprost: więcej tam było emocji niż rozumu. A to doprowadziło m.in. do niedopuszczalnego potraktowania prezesa przyjezdnego klubu i ludzi z nim związanych, którzy najprawdopodobniej są w tej sprawie przypadkowymi poszkodowanymi. To nie może ujść drugiej stronie na sucho. Nie możemy tego tolerować.

Reklama

Niewykluczone, że Legia została niesprawiedliwie wciągnięta w koło nienawiści, które Holendrzy sami sobie wyhodowali. Z jednej strony dla kogoś to może być jakaś okoliczność łagodząca, ale z drugiej – patologie i wojenki na tamtejszych stadionach czy ulicach nie są naszym problemem. A jeśli jakaś grupa polskich kibiców przed meczem wykazała się buractwem i złamało prawo, albo już po ostatnim gwizdku doszło do spięć wewnątrz klubów, nie może być przecież tak, że służby porządkowe i policja odbijają to sobie z podwójną mocą. Wtedy to przybiera znamiona skandalu, nie sprawiedliwości. I właśnie o tym mówimy: o skandalu na skalę międzynarodową.

Nie oczekujemy, że AZ Alkmaar zostanie wykluczone z rozgrywek europejskich, bo to przesadzony kibicowski koncert życzeń. Ale jakieś kary muszą się posypać. UEFA musi zareagować. I nie zmieni tego nawet fakt, że Josue z Pankovem wdali się w konflikt, przez który musieli spędzić noc w areszcie. Bo Holendrzy poszli po prostu za grubo, traktując wszystko co związane z herbem Legii w taki sposób, jakby za każdym rogiem spodziewali się odbezpieczonych pistoletów. Nie tędy droga.

WIĘCEJ O KIBICACH PIŁKARSKICH:

Fot. Newspix

W Weszło od początku 2021 roku. Filolog z licencjatem i magister dziennikarstwa z rocznika 98’. Niespełniony piłkarz i kibic FC Barcelony, który wzorował się na Lionelu Messim. Gracz komputerowy (Fifa i Counter Strike on the top) oraz stały bywalec na siłowni. W przyszłości napisze książkę fabularną i nakręci film krótkometrażowy. Lubi podróżować i znajdować nowe zajawki, na przykład: teatr komedii, gra na gitarze, planszówki. W pracy najbardziej stawia na wywiady, felietony i historie, które wychodzą poza ramy weekendowej piłkarskiej łupanki. Ogląda przede wszystkim Ekstraklasę, a że mieszka we Wrocławiu (choć pochodzi z Chojnowa), najbliżej mu do dolnośląskiego futbolu. Regularnie pojawia się przed kamerami w programach “Liga Minus” i "Weszlopolscy".

Rozwiń

Najnowsze

Piłka nożna

Komentarze

197 komentarzy

Loading...