Reklama

Scott Carson – „atmosferić” najlepszej drużyny na świecie

Kamil Warzocha

Autor:Kamil Warzocha

07 czerwca 2023, 14:47 • 8 min czytania 8 komentarzy

Dawno temu w dość osobliwych okolicznościach Scott Carson był zmiennikiem Jerzego Dudka. Miał okazję obserwować z ławki rezerwowych, jak starszy kolega z Polski przyczynia się do triumfu „The Reds” w finale Ligi Mistrzów w Stambule. Tak Anglik z Whiteheaven zdobył pierwsze trofeum w swojej karierze. Zaczął od najwyższego stopnia i zgarnął medal, mimo że w tamtej edycji rozegrał tylko jeden mecz, czyli mniej niż Chris Kirkland, drugi bramkarz, który przed finałowym starciem z Milanem nabawił się urazu. Jeden mecz, ale za to jaki – przeciwko Juventusowi z Ibrahimoviciem, Del Piero, Nedvedem i Trezeguetem w napadzie. Wtedy 19-letni Carson, dla którego to był debiut w europejskich rozgrywkach i dopiero siódmy występ w zespole seniorskim ogółem, mógł poczuć gęsią skórkę. I choć dzisiaj to już starszy mężczyzna z brodą i dużą szparą między zębami, wciąż może przeżyć podobne emocje. Znów w Stambule. Znów jako zwycięzca. Po osiemnastu latach.

Scott Carson – „atmosferić” najlepszej drużyny na świecie

Historia Carsona jest doskonałym przykładem na to, jak można brnąć przez życie z maksymą „być w odpowiednim miejscu i czasie” i maksymalnie wykorzystywać nadarzające się okazje. Nie mówimy bowiem o golkiperze wybitnym, a w skali Premier League nawet nie bardzo dobrym. Mimo to, Anglik od czterech lat jest piłkarzem Manchesteru City, a niedawno dostał nową umowę na rok więcej. Ma na koncie trzy mistrzostwa Anglii i kilka pucharów, w czym może nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie fakt, że odkąd Anglik trafił do zespołu Pepa Guardioli, na murawę wszedł dosłownie dwa razy, w tym raz w ramach symbolicznych 17 minut w Lidze Mistrzów. A zatem, jeśli kogoś określać mianem żelaznego trzeciego bramkarza w kadrze, to właśnie Scotta Carsona.

Sęk w tym, że na miejscu 37-latka śmiało mógłby odnaleźć się ktoś inny, najpewniej młodszy golkiper. Albo na stałe, albo w ramach rotacji między zawodnikami z akademii lub transferami z zewnątrz. Manchester City byłby przecież w stanie zaoferować takie pieniądze, że niejeden piłkarz o statusie niezłego rezerwowego bramkarza zgodziłby się na rolę podawacza bidonów Edersonowi. Owszem, specyficzna to rola, bo Brazylijczyk opuszcza mecze niezwykle rzadko i nawet jego główny zastępca nie ma łatwo, ale City to jednak City. Rozpala wyobraźnię. W takim razie – dlaczego padło akurat na Scotta Carsona i nic nie wskazuje na to, żeby Guardiola chciał go zastąpić, niejako pozwalając mu na dotrwanie do końca kariery w luksusowym domu spokojnej starości?

Scott Carson – człowiek z innej bajki w piłkarskim Holywood

W 2019 roku Manchester City potrzebował nowych bramkarzy do uzupełnienia kadry. To był okres, w którym Claudio Bravo tracił na znaczeniu i szykował się do odejścia, a Joe Hart grał już w nowym klubie. Obaj zdążyli się przekonać, że przy Edersonie za wiele nie pograją i najlepszym pomysłem będzie po prostu spakowanie walizek. W międzyczasie Guardiola poprosił o ściągniecie Zacka Steffena z Columbus Crew i Scotta Carsona z Derby County. W klubie był jeszcze młody Arijanet Muric, ale jego los był oddany przede wszystkim w ręce innych trenerów. Szwajcar jeździł po wypożyczeniach, aż wreszcie w 2022 roku odszedł do Burnley.

No więc, w sezonie 2019/2020 skład bramkarzy Manchesteru City wyglądał następująco: Ederson, Bravo, Carson. Steffen od razu po przylocie z USA trafił na wypożyczenie. Nie Carson, który wtedy jeszcze przyjechał do Manchesteru z Derby w ramach dwuletniej „pożyczki” (w 2021 City wzięło za darmo). Był to ciekawy zamysł na obsadę pozycji o tyle, że zmiennikami Edersona mieli być 34- i 36-latek. Tylko że jeden wciąż chciał rywalizować z Brazylijczykiem i liczył na jak największą liczbę meczów, natomiast drugi pogodził się z rolą głębokiego rezerwowego od razu po telefonie od Pepa Guardioli. Miał też tę przewagę, że posiadał status „Home Grown Player”. City wiedziało, do kogo się zgłasza z myślą o budowaniu kadry według ustalonych reguł.

Reklama

SPRAWDŹ OFERTĘ FUKSIARZA NA FINAŁ LIGI EUROPY – DO 500 ZŁ BEZ RYZYKA!

Szybko okazało się, że Scott Carson w zupełnie nietypowym dla siebie środowisku odnalazł się perfekcyjnie. W przeszłości tylko w Liverpoolu zaznał smaku przebywania wśród gwiazd, ale to i tak nie był ten sam kaliber. Wcześniej dla Anglika szczytem możliwości było regularne granie w co najwyżej średnich klubach Premier League, lepszych w Championship, a w ramach jedynej zagranicznej przygody bronienie bramki Bursasporu, który grał w Lidze Europy. Wizja przebywania w piłkarskim Holywood była zatem czymś nowym i na pewno kuszącym, nawet jeśli w ofercie zawarta była wyłącznie rola statysty wśród wielkich aktorów. Mamy jednak 2023 rok, a Carson wciąż krząta się po planie filmowym na Etihad Stadium. Nie byłoby tak, gdyby piłkarze go nie pokochali. Co więcej, on stał się dla nich jednym z bohaterów.

„To jeden z naszych najpopularniejszych zawodników. Jest świetnym gościem ze świetnym charakterem, którego warto mieć w szatni dla atmosfery, choć jest też dobrym i ciężko pracującym bramkarzem” – przyznał Ilkay Gundogan.

„Gdyby to zależało ode mnie, dałbym mu kontrakt na kolejne cztery lata!” – powiedział Ederson.

„Scott to najbardziej kochany piłkarz w naszym zespole” – przyznał Jack Grealish.

Reklama

Najlepiej opłacany kumpel i piłkarz od atmosfery na świecie

Nadzwyczajna sympatia ze strony zespołu to jedno, ale Scotta Carsona w Manchesterze City mogłoby już nie być, gdyby nie Ederson. Mówiąc wprost, w tym samym miejscu spotkali się ludzie z różnych stron świata o odmiennych temperamentach, którzy jednak zadziałali na siebie jak magnes. Co prawda to może zabrzmieć negatywnie, ale Carson stał się tak dobrym kumplem Brazylijczyka, że ten zrobiłby chyba wszystko, nawet płacił mu z kieszonkowych, byle codziennie z nim trenować lub spędzać czas w inny sposób. Z drugiej strony, to może być już taki etap relacji, że niepotrzebne są żadne pieniądze, żeby ją podtrzymać.

– Scott i Ederson mają najlepszą braterską więź, jaką kiedykolwiek widzieliście. Ederson trzyma się Carsona cały dzień, a Carson trzyma się Edersona. Myślę, że on zostanie w City, dopóki Ederson nie będzie chciał odejść – powiedział Ben Foster jeszcze przed ogłoszeniem nowego kontraktu dla 37-latka.

Nawet gdy drużyna przegrywa mecz lub nie gra wystarczająco dobrze, Scott jako pierwszy podnosi nas na duchu. Dostarcza najwięcej radości w naszej szatni. Ogólnie w City panuje świetna atmosfera, w której codziennie się przekomarzamy, ale on wnosi to na inny poziom. Raz zaprosiłem go do Brazylii i powiedziałem mu, że powinien nacieszyć się naturalnym pięknem mojego kraju wraz z jego wspaniałymi plażami. Roześmiał się i odpowiedział, że wakacje spędzi w „Costa del Stoke”. Tam, gdzie mieszka – zdradził Ederson.

„Edi” jest top. Top facet. Czasami tylko nie wiem, co głupiego wpada mu do głowy. Na początku, kiedy przyszedłem do City po raz pierwszy, przez pierwsze dwa-trzy tygodnie próbowałem z nim rozmawiać, a on próbował rozmawiać ze mną. Nie miałem pojęcia, co do mnie mówi, a on prawdopodobnie nie miał pojęcia, co ja mówię do niego ze swoim kumbryjskim akcentem. Dopiero po kilku tygodniach się zrozumieliśmy, a przynajmniej tak mi się wydawało, bo po jakichś słowach zacząłem się śmiać i on też. Jak określiłbym nasze relacje? Żona jest zazdrosna! – opowiedział z kolei Scott Carson.

Bromance jak się patrzy. I zapewne najprostsza robota na świecie, bo stresu niewiele, a zysk i radość zapewnione. Scott Carson w swoim życiu już się nagrał (m.in. 266 meczów w Championship, 146 w Premier League i 61 w lidze tureckiej), więc na stare lata zwyczajnie dorabia na emeryturę jako najlepszy kumpel topowego bramkarza na świecie i gość od robienia atmosfery. To swego rodzaju żywa maskotka „Obywateli”. Ważny członek najlepszego w tej chwili klubu w Europie, nawet jeśli poza fanami ligi angielskiej mało kto o nim słyszał.

Trzecioplanowy bohater Manchesteru City

W Manchesterze City podkreślają, że Carson pełni także funkcję mentora dla młodszych piłkarzy. Sam Guardiola powiedział: – Kiedy mówi, wszyscy słuchają. Nie jesteście w stanie uwierzyć, jaki ma wpływ na szatnię. Mam nawet taką radę dla młodych zawodników, żeby przebywali ze Scottem w każdym miejscu tak długo, jak to tylko możliwe. Szczerze mówiąc, to byłoby lepsze rozwiązanie niż dłuższe przebywanie w moim otoczeniu. Młodzi aktorzy na planie powinni spędzać dużo czasu ze starszymi. Ich mądrość jest nieoceniona, tak jak doświadczenie Scotta.

Gdyby głębiej się nad tym zastanowić, coś w tym jest. Nie dość, że Carson jest ulubieńcem piłkarzy i kibiców, to jeszcze da się zrozumieć, dlaczego zasłużył na taki szacunek sztabu szkoleniowego, do którego – wedle doniesień angielskich mediów – w przyszłości miałby dołączyć. To człowiek, który łączy dwie różne epoki w futbolu. Do tego nie gwiazda, a patrząc na wszelkie wypowiedzi w mediach czy vlogi kręcone wewnątrz klubu, skromny facet tworzący przeciwwagę dla sumy wysokiego ego w szatni. Wiecie, taki miły wujaszek, którego każdy chce mieć na imprezie rodzinnej, bo zawsze się śmieje i sprzedaje tonę anegdot na zawołanie. A że właściwie w ogóle nie gra w meczach – żaden problem. Jak widać na przykładzie Manchesteru City, dla takich ludzi też może być miejsce.

– Jeśli na swojej drodze komuś pomogłem, znaczy to, że spełniłem swoje zadanie. Zawsze miałem takie podejście. Jeśli pomóc nie na boisku, to poza nim. Kiedy przychodziłem do Manchesteru City, wiedziałem, że mogę nie zagrać żadnego meczu. Raz się udało, trener dał mi nagrodę za ciężką pracę. To był kop motywacyjny do tego, żeby kontynuować nie tylko własną pracę, ale też ciągle być takim samym wsparciem dla reszty chłopaków. Spełniam się tutaj. Delektuję się każdą minutą spędzoną w klubie – powiedział 37-letni Scott Carson w 2021 roku, po tym jak na stałe związał się z ekipą „Obywateli”. Dwa lata później, dokładnie za trzy dni, ma szansę wznieść z nią drugi puchar za wygranie Ligi Mistrzów w swojej karierze. Choć tym razem przed finałem nie zagrał w żadnym spotkaniu, koledzy i tak z pewnością skołują mu jakiś medal, o ile oczywiście pokonają Inter Mediolan.

Źródła: manchestercity.news, dailystar.co.uk, goal.com, fourfourtwo.com, manchestereveningnews.co.uk

Więcej o Manchesterze City:

W Weszło od początku 2021 roku. Filolog z licencjatem i magister dziennikarstwa z rocznika 98’. Niespełniony piłkarz i kibic FC Barcelony, który wzorował się na Lionelu Messim. Gracz komputerowy (Fifa i Counter Strike on the top) oraz stały bywalec na siłowni. W przyszłości napisze książkę fabularną i nakręci film krótkometrażowy. Lubi podróżować i znajdować nowe zajawki, na przykład: teatr komedii, gra na gitarze, planszówki. W pracy najbardziej stawia na wywiady, felietony i historie, które wychodzą poza ramy weekendowej piłkarskiej łupanki. Ogląda przede wszystkim Ekstraklasę, a że mieszka we Wrocławiu (choć pochodzi z Chojnowa), najbliżej mu do dolnośląskiego futbolu. Regularnie pojawia się przed kamerami w programach “Liga Minus” i "Weszlopolscy".

Rozwiń

Najnowsze

Hiszpania

Od Pucharu Syrenki do… Złotej Piłki? Jak rozwijał się Jude Bellingham

Patryk Fabisiak
0
Od Pucharu Syrenki do… Złotej Piłki? Jak rozwijał się Jude Bellingham

Anglia

Hiszpania

Od Pucharu Syrenki do… Złotej Piłki? Jak rozwijał się Jude Bellingham

Patryk Fabisiak
0
Od Pucharu Syrenki do… Złotej Piłki? Jak rozwijał się Jude Bellingham
Hiszpania

Wiceprezydent Barcelony potwierdza. „Nie rozpoczęliśmy rozmów z innymi trenerami”

Patryk Fabisiak
1
Wiceprezydent Barcelony potwierdza. „Nie rozpoczęliśmy rozmów z innymi trenerami”

Komentarze

8 komentarzy

Loading...