Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Górnik Zabrze już ma luz. Czwarte z rzędu zwycięstwo, czwarte z rzędu czyste konto

Przemysław Michalak

Autor:Przemysław Michalak

05 maja 2023, 23:35 • 4 min czytania 22 komentarzy

Jeszcze niedawno wydawało się, że kibiców Górnika Zabrze czeka nerwowe obgryzanie paznokci w kontekście ligowego bytu, a tymczasem na trzy kolejki przed końcem ich drużyna zapewniła sobie utrzymanie. Czwarte z rzędu zwycięstwo, czwarte z rzędu czyste konto –  zadanie wykonane, dziękujemy. Jan Urban powrócił na Roosevelta w glorii i chwale.

Górnik Zabrze już ma luz. Czwarte z rzędu zwycięstwo, czwarte z rzędu czyste konto

Naprawdę trzeba to docenić, mimo że okoliczności pożegnania Bartoscha Gaula były absurdalne i idealnie wpisywały się w uniwersum polskiej piłki, które w ostatnich miesiącach zdaje się odżywać po okresie względnego spokoju.

Górnik Zabrze – Warta Poznań 2:0. Rasak i Pacheco na pierwszym planie

Górnik pod wodzą Urbana jest przede wszystkim zespołem mądrym. Potrafi grać odważnie i intensywnie, z rozmachem, ale potrafi również cierpieć, cofnąć się, oddać inicjatywę i jednocześnie nie bronić się wtedy rozpaczliwie. To kluczowa różnica w porównaniu z Gaulem, który uparcie forsował jeden, bardzo ambitny – a chwilami przekraczający cienką granicę między ambicją a naiwnością – pomysł na grę i nie posiadał planu B.

Dziś obejrzeliśmy Górnika praktycznie w pełni kontrolującego przebieg boiskowych wydarzeń. Dla Warty ten sezon mógłby się już skończyć. Z dużym wyprzedzeniem wypełniła podstawowe zadanie (za co słowa uznania), na coś więcej w praktyce nie ma szans, a sytuacja kadrowa staje się coraz gorsza. W obronie zabrakło Stavropoulosa i Ivanova, na dodatek pod koniec pierwszej połowy do grona kontuzjowanych dołączył opuszczający murawę na noszach Szymonowicz. Jeszcze chwila i stoperami z konieczności będą Kupczak z Kopczyńskim.

Goście zaczęli nie najgorzej, od kilku niezłych wejść w pole karne Górnika, ale szybko musieli oddać inicjatywę. Kluczem do zwycięstwa gospodarzy był świetny środek pola. Przyjście Damiana Rasaka w zimowym oknie to strzał w dziesiątkę, kogoś takiego w drugiej linii zabrzan brakowało. Kombinowano z Kamberami czy innymi Vrhovcami, a Jean Mvondo to jednak piłkarz bardziej jednowymiarowy, do prostszych zadań, który gola nie strzeli i asysty nie zaliczy. Rasak dobrze wywiązuje się z zadań klasycznej “szóstki”, dodaje dynamizmu w swojej strefie i jednocześnie jest w stanie szarpnąć do przodu. Z Wartą spokojnie wykończył znakomite podanie Podolskiego, natomiast w końcówce przez moment cieszył się z gola na 3:0, gdy jego uderzenie przełamało ręce Lisa. Bramkarz Warty w ostatniej chwili złapał piłkę. Sędziowie się pospieszyli i początkowo uznali bramkę, ale powtórki pokazały, że niemal na pewno futbolówka została zatrzymana na linii. Decyzja musiała zostać zmieniona.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Najlepszy w piątkowy wieczór był jednak Dani Pacheco. Pal licho formalną asystę do Dadoka, który tak zawinął z dystansu, że Lis się nie połapał i obejrzeliśmy piękne trafienie. Hiszpański pomocnik pokazał, jak niesamowicie dojrzał. To już nie jest gość, którego interesuje głównie to, co dzieje się, kiedy ma piłkę przy nodze. Wtedy oczywiście nadal daje jakość, kilka razy to pokazał – prostopadłe podanie do Olkowskiego: miodzio – ale oprócz tego znakomicie się ustawiał, czytał grę, odbierał piłkę i wygrywał fizyczne starcia. On i Rasak naprawdę dobrze się uzupełniają. Cofnięcie Pacheco i znalezienie mu nowej pozycji to także zasługa Urbana.

Warta słaba jako zespół

Kolejny raz z przyjemnością patrzyło się na poczynania Yokoty. To taka lepsza wersja Kajetana Szmyta, który dziś do przerwy jeszcze coś próbował, czasami coś mu wychodziło, ale po zmianie stron zgasł całkowicie. Japończyk ma niebywałą lekkość w dryblingu, a przy tym raczej go nie nadużywa, stara się grać dla zespołu. Jeśli nie wsiąknie w ligową szarzyznę, będzie miał Górnik z niego mnóstwo pożytku i mnóstwo kasy.

Nad całością czuwał Podolski, choć druga odsłona w jego wykonaniu była już znacznie słabsza, znikał z radarów. Niestety, znów ujrzeliśmy też gorsze oblicze “Poldiego”. Chcemy wierzyć, że starcie z Szymonowiczem prowadzące do jego kontuzji było przypadkowe, natomiast na pewno do przypadku nie należało kopanie w piłkę między nogami leżącego Matuszewskiego, w którego Podolski wszedł bezsensownie z całym impetem, nie mając żadnych szans na odbiór. Jakim cudem Krzysztof Jakubik nie pokazał w tej sytuacji żółtej kartki, wie tylko on sam.

Warta tym razem wypadła słabiutko jako zespół, a w jej przypadku to podstawa, bo na nadmiar indywidualności nie narzeka. W zasadzie może się cieszyć, że nie przegrała wyżej, bo Van der Hurk zaraz po wejściu zmarnował dwie wyborne sytuacje. Spokojnie na listę strzelców mógł się również wpisać Olkowski.

Górnik może już spać spokojnie, przynajmniej w kontekście kończącego się sezonu. Później kilka rzeczy trzeba wyjaśnić. Na przykład to, czy Jan Urban zostaje. Ze słów dyrektora sportowego Łukasza Milika w C+ wynika, że trener będzie musiał zaakceptować pomysł klubu na nowy sezon i od tego zależy kontynuowanie współpracy. Jak dla nas to raczej Urban powinien przedstawić swój plan, a działacze spróbować go zrealizować…

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Fot. Newspix

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń

Najnowsze

Hiszpania

Dobre wieści dla kibiców Realu. Bellingham wróci szybciej, niż się spodziewano

redakcja
0
Dobre wieści dla kibiców Realu. Bellingham wróci szybciej, niż się spodziewano

Ekstraklasa

Hiszpania

Dobre wieści dla kibiców Realu. Bellingham wróci szybciej, niż się spodziewano

redakcja
0
Dobre wieści dla kibiców Realu. Bellingham wróci szybciej, niż się spodziewano
Ekstraklasa

Zmiany w radzie nadzorczej Korony. Czy to atak na prezesa Jabłońskiego?

Piotr Rzepecki
1
Zmiany w radzie nadzorczej Korony. Czy to atak na prezesa Jabłońskiego?

Komentarze

22 komentarzy

Loading...