Piotr Zieliński schodzi ze skrzydła do środka z piłką przy nodze, oddaje futbolówkę do Sebastiana Szymańskiego, a ten absolutnie fenomenalnie uwalnia Roberta Lewandowskiego, który pokonuje bramkarza drużyny przeciwnej i wyprowadza reprezentację Polski na prowadzenie. To żadna fikcja, żadna imaginacja, żadne zmyślenie, żaden wytwór bujnej wyobraźni, a akcja tego tria z czerwcowego meczu z Belgią. Wtedy skończyło się 1:6 w plecy, więc całkiem skutecznie wymazaliśmy tamto spotkanie z pamięci, ale chyba nie mielibyśmy nic przeciwko, gdyby akurat podobna współpraca trójki Zieliński-Szymański-Lewandowski zaistniała również na katarskich mistrzostwach świata. 

Czy Narodowy Model Parzącej Piłki wykastruje formę duetu Zieliński-Szymański?

I wcale nie jest to myślenie życzeniowe, bo Lewandowski jak wielkim piłkarzem był, tak wielkim piłkarzem jest, Zieliński ma za sobą najlepsze pół roku w swojej długoletniej przygodzie w Neapolu, a Szymańskiemu doskonale posłużyła zmiana klimatu z rosyjskiego na holenderski.

Narodowy Model Parzącej Piłki

W serii Odkrywamy Karty, przedstawiającej kolejno wszystkie reprezentacje MŚ 2022, niezbyt pochlebnie wyraziliśmy się o kształcie polskiej kadry. Jej siłę oceniliśmy na 2,5 w pięciostopniowej skali i diagnozowaliśmy z niemałą dozą złośliwości:

„Jesteśmy trochę jak nieudana randka z Tindera. Na zdjęciach, kurde, klasa. Robert Lewandowski, gwiazda Barcelony, Piotr Zieliński, gwiazda Napoli, Wojciech Szczęsny, czyli podstawowy bramkarz Juventusu, Nikola Zalewski, a więc Golden Boy Web, Matty Cash z Premier League, Szymański rozwijający się w Eredivisie. Nic, tylko się spotkać i szybko brać ślub, bo zaraz ktoś może podwędzić tę partię!

No i dochodzi do tego spotkania.

A tam Krychowiak w środku pola, który musi sto razy przyjąć piłkę i dwieście razy obrócić się dupą, zanim poda do tyłu (względnie w aut). Bednarek bez gry na środku obrony, a nawet jak wcześniej grał, to i tak regularnie zawalał. Glik już na zasadach „dawno i nieprawda”. Skrzydłowi bez liczb…

Nasza reprezentacja okroiła klasę średnią do minimum. Albo mamy kozaków i graczy na wysokim poziomie, albo kompletnych przeciętniaków, którzy w – załóżmy – Danii czy Serbii nie łapaliby się na noszenie bidonów. U góry garnitur, na dole slipki z Cottonworlda”.

Prawda jest taka, że przez dziesięć miesięcy kadencji Czesława Michniewicza nie udało zbudować się niczego trwałego. Bo rejterada byłego selekcjonera, bo tu czwórka z tyłu, bo tam czwórka z tyłu, bo to skrzydłowi, bo to wahadłowi, bo to archaiczni środkowi pomocnicy, bo to dwójka napastników, bo to jeden napastnik, bo kontuzje, bo urazy, bo brak formy, bo goniący terminarz, bo brak czasu. W marcu trzeba było przepchnąć Szwecję po kilku treningach i jednym meczu towarzyskim. W czerwcu trzeba było przeboleć stracone godziny biegania za Belgami i Holendrami. We wrześniu można było się załamać, bo Polska uprawiała Narodowy Model Parzącej Piłki, wykonując mniej ataków pozycyjnych i posiadając piłkę krócej niż rywale we wszystkich meczach międzynarodowych w 2022 roku…

Październik minął błyskawicznie.

Nadszedł listopad, a wraz z nim powołania, które sugerują, że Michniewicz wciąż raczej nie zamierza zmuszać swoich podopiecznych do operowania piłką i prowadzenia gry. Najwyraźniej tak to sobie obmyślił, tak to sobie zdiagnozował, takie też prawo selekcjonera, choć przecież wcale nie jest tak, że Polska stoi obroną i kuleje w ataku. Ba, jest wprost przeciwnie – forma czołowych postaci ofensywy znacznie przewyższa dyspozycję kluczowych elementów defensywy. I w tym właśnie miejscu dochodzimy do Zielińskiego i Szymańskiego, którzy – w przeciwieństwie chociażby do tercetu wieloletnich liderów Glik-Bednarek-Krychowiak – przystępują do mundialu w gazie i sztosie.

Zieliński pląsa pod Wezuwiuszem

Pięć i pół roku w Neapolu to szmat czasu, a Zieliński to niezmiennie mocno wyróżniająca się postać w lidze włoskiej. Postać, która nigdy nie pozwoliła wpieprzyć się w paraliżujące łatki, choć ten region Italii prawdziwie miłuje symbole i kultywuje ikony. Polak nie musiał wstydzić się swojej techniki przy Jorginho. Nie wypadał gorzej niż Allan czy Fabian Ruiz. Nie dał zmiażdżyć się monumentalnemu cieniowi Marka Hamsika. W rozwoju nie przeszkadzają mu drobne kontuzje, urazy i wirusy. Ba, swojego czasu Diego Maradona junior, syn najwybitniejszego piłkarza w historii futbolu w stolicy Kampanii, przyznał, że należy do nieformalnego kościoła Zielińskiego, co też ma swoje znaczenie i swój wymiar, szczególnie w tym mieście i na tym stadionie.

W piłce klubowej to po prostu dobry piłkarz na światową miarę. I to od dłuższego czasu. Nie ma żadnych wątpliwości, że jest tak, a nie inaczej. Tym bardziej, że laurki wystawiają mu inni wielcy zawodnicy, ciepłych słów nie szczędzą mu też kolejni klubowi trenerzy, w tym Maurizio Sarri, Carlo Ancelotti, Gennaro Gattuso i Luciano Spalletti, czyli fachowcy kompetentni, medialni i uznani. Co więcej, Zielu wyróżnia się w Serie A w zaawansowanych statystykach. Od lat figuruje w ligowych czołówkach pod względem oczekiwanych asyst, wykonanych kluczowych podań, celności zagrań progresywnych i dokładności tych skierowanych w ofensywną tercję boiska.

Piotr Zieliński. Drugi najważniejszy piłkarz reprezentacji Polski

Jeszcze nigdy nie był chyba jednak tak dobry, tak wyluzowany, tak niebezpieczny i tak błyskotliwy, jak przez ostatnie pół roku. Nieprzypadkowo wyliczenia Squawki wskazywały, że tworzy najwięcej okazji bramkowych w Europie. Nie bez powodu magazyn FourFourTwo umieścił go na trzecim miejscu pośród ofensywnych pomocników globu w ostatnich miesiącach, wyżej sytuując tylko gwiazdorów Manchesteru City – Bernardo Silvę i Kevina De Bruyne.

Serie A? Piętnaście meczów, trzy gole, pięć asyst, liderowanie środkowi pola zespołu, który przemknął przez rundę jesienną jak burza, nie przegrywając ani jednego meczu i zimując na pierwszym miejscu w ligowej tabeli. Liga Mistrzów? Sześć meczów, trzy gole, dwie asysty, fenomenalny występ przeciwko Liverpoolowi, zabawa z Ajaksem. W środku pola, wraz z przyporządkowanymi do ściślejszych ról taktycznych Frankiem Anguissą i Stanislavem Lobotką, pracuje na świetne liczby przebojowej dwójki gwiazdorów młodszego pokolenia – Chwiczy Kwaracchelii i Victora Osimhena. I wszystko to zaledwie kilka miesięcy po wakacjach, w których Napoli chciało wypchnąć go do West Hamu.

— Zieliński w zeszłym sezonie rozegrał kilka meczów poniżej swojego poziomu, ale to tak dobry zawodnik, że zawsze bierzesz go pod uwagę. Jestem przekonany, że może być topowym piłkarzem, ale wszystko zależy od niego. Musi prezentować się tak, jak w robi to w tym sezonie. Cieszę się, że teraz dobrze się o nim mówi. W zeszłym roku trochę go zmasakrowaliście. Nigdy nie miałem żadnych wątpliwości co do jego umiejętności. Uważam, że to fundamentalny zawodnik dla naszego zespołu i nigdy nie zmieniłem zdania na ten temat – mówi wspierający go Spalletti, który pozwala ma na dużą swobodę w poruszaniu się po boisku.

Klubowy Zieliński jest kozakiem.

Szymański strzela ładne gole

Podobnie jak Sebastian Szymański w Feyenoordzie Rotterdam, z którego śmieją się w Holandii, że nie potrafi strzelać brzydkich goli. Tak było z  Go Ahead Eagles. Tak było z AZ Alkmaar. Tak było z Volendam. Tak było w derbach z Excelsiorem. We wszystkich tych meczach Polak udowadniał, że potrafi robić użytek nie tylko z nienagannej techniki i kąśliwego strzału z dystansu, ale też z przestrzeni. Przyjęcie piłki. Odwrócenie się. Zgubienie rywali błyskawicznym prowadzeniem futbolówki przy nodze, naturalną szybkością lub nienachalnym balansem. Uderzenie. Bomba. Gol. Stały scenariusz jego występów w Eredivisie.

Osiemnaście meczów.

Siedem goli.

Cztery asysty.

Oto jego bilans ze wszystkich rozgrywek. Sebastian Szymański wskoczył w buty Guusa Tila, a kibice Feyenoordu zaskakująco szybko zapomnieli o Holendrze, który w minionym sezonie legitymował się przecież doskonałym bilansem dwudziestu jeden strzelonych goli i pięciu zaliczonych asyst. 23-letni pomocnik, wypożyczony z Dynamo Moskwa, nie ogląda się za plecy i robi jednak swoje.

I robi wrażenie. Mario Been, były piłkarz Feyenoordu, mówi, że Szymański dysponuje wspaniałą techniką, a Okrun Kokcu, kapitan „Klubu Ludu”, dodaje, że nigdy nie widział tak dobrze ułożonej lewej nogi. Wniosek z tego prosty: Szymański w Eredivisie gra na miarę oczekiwań. Naszych, waszych, klubowych, środowiskowych, własnych, nieważne – wszystkich. Miał błyszczeć w ofensywnej lidze? Błyszczy w ofensywnej lidze. Miał podreperować liczby? Podreperował liczby. Miał spokojnie przygotować się do mundialu po ewakuowaniu się z barbarzyńskiej Rosji? Spokojnie przygotował się do mundialu.

Co można zbudować na plecach Zielińskiego i Szymańskiego?

Tak jak Paulo Sousa głosił, że największym skarbem ofensywy reprezentacji Polski są napastnicy, tak Czesław Michniewicz odważnie postawił na zgranie ze sobą duetu Zieliński-Szymański. Wypaliło ze Szwecją, wyszła wspomniana akcja z Belgią, ale potem współpraca trochę przygasła, głównie za sprawą piłkarza Feyenoordu, który zbyt często bywał niewidoczny.

Bo co innego Zieliński. O tym po wrześniowym zgrupowaniu pisaliśmy, że definitywnie coś przeskoczyło mu w głowie i narodził się nowy drugi lider kadry, który dźwiga odpowiedzialność nie tylko, kiedy wszystko idzie pięknie i kolorowo, jak to bywało w przeszłości, ale też, i przede wszystkim, kiedy wokół bajzel i nieporządek. Bo istotnie Zielu z tego roku brał na siebie grę, pokazywał się do piłki, nie bacząc na jakość kolejnych przeciwników, marność całokształtu polskiej ofensywy i bycie rzucanym po wszelkich miejscach na murawie. Liczyliśmy, że u Michniewicza grał już…

  • na skrzydle (ze Szwecją),
  • jako jedyna dziesiątka w diamencie (pierwszy mecz z Walią),
  • jako jedyna dziesiątka z dwoma klasycznymi skrzydłowymi (pierwszy mecz z Belgią, pierwszy mecz z Holandią),
  • jako jedna z dwóch dziesiątek w systemie z trzema stoperami (drugi mecz z Holandią, drugi mecz z Belgią),
  • jako quasi ósemka (drugie połowy meczów na ostatnim zgrupowaniu).

I wszędzie ogarniał. Skończyły się dyskusje czy to mezzala, czy może jednak trequartista. Obliczenia, że najlepiej czuje się na pozycji 8,5, gdzieś na kępce oddalonej o równo 16,27 metra od lewej linii bocznej, a zaczęła się poważna rozmowa o facecie, który zaczął operować na długości całego boiska i wyręczać niezbornych „krychowiakowo-glikowatych” kolegów z drużyny w wyprowadzaniu futbolówki z własnej połowy. Przyjemne się na niego patrzyło. I nawet niezmordowany w krytyce Kowal wycofywał swoje „ale, ale, ale”. Wystarczy posłuchać innych reprezentantów. Lewandowski mówi, że Zielu widocznie dojrzał i zaczyna prezentować pełnię potencjału. Glik dodaje, że wielkość jego talentu chwali cała gwiazdorska wierchuszka Europy. Bereszyński puentuje, że to pełnoprawny lider reprezentacyjnej szatni.

Szymański liderem takiego kalibru raczej nie będzie, ale też nikt od niego tego nie wymaga. Dopiero umacnia swoją pozycję w tej drużynie po tym, jak Sousa z irracjonalnych powodów wymiksował go z kadry, potrzebuje czasu, doświadczenia i ogrania, żeby brylować w pełnym znaczeniu tego słowa. Ale, z drugiej strony, co mu szkodzi? Nie jest żadnym szczeniakiem, ma za sobą kilka porządnych rund w silnych ligach i niezłych klubach, talentu nikt mu nie odmówi, nie musi mieć żadnych kompleksów, jest to jakaś polska nadzieja na udany mundial.

Piotr Zieliński ma dwadzieścia osiem lat. Sebastian Szymański jest pięć lat młodszy. Dla pierwszego mistrzostwa świata to doskonała okazja, by w końcu zrobić swoje – rozwiać wszelkie wątpliwości futbolowego świata względem swojej postaci w panteonie czołowych piłkarz kontynentu. Dla drugiego mundial to trampolina do wielkiej kariery. Oby tylko mogli pograć w piłkę nożną, a nie latali bezradnie w ramach bezprogramowości Narodowego Modelu Parzącej Piłki.

Czytaj więcej o reprezentacji Polski:

Fot. Newspix

Suche Info
02.02.2023

Roma odpadła z Pucharu Włoch po porażce z Cremonese

AS Roma odpadła z Pucharu Włoch na poziomie ćwierćfinału. To tym boleśniejsze, że za burtę wyrzuciło ją marne Cremonese.Cremonese, które w Serie A zajmuje ostatnie miejsce, ma osiem punktów i… nie wygrało jeszcze żadnego spotkania. Może pięć ostatnich meczów wskazuje na to, że Cremonese nie jest aż tak łatwo załatwić, bo zespół przegrywa zazwyczaj jedną bramką, natomiast Roma przecież musiała sobie poradzić z takim rywalem. Jeszcze na własnym boisku… No ludzie.A się nie udało – goście najpierw […]
02.02.2023
Weszło
01.02.2023

Lewandowski wrócił, strzelił i od razu Barca wygrała więcej niż 1:0

Robert Lewandowski powrócił, FC Barcelona znowu zaczęła tworzyć sobie więcej okazji bramkowych. Przełamała również passę trzech zwycięskich meczów po 1:0 i tym razem wbiła Realowi Betis dwa gole. Mimo to do końca spotkanie trzymało w napięciu ze względu na samobójcze trafienie Julesa Kounde. Pod nieobecność Roberta Lewandowskiego, spowodowaną zawieszeniem przez hiszpański sąd sportowy, FC Barcelona postawiła na zwycięski minimalizm. Wszystkie trzy ligowe spotkania wygrała 1:0. Z tego […]
01.02.2023
Suche Info
01.02.2023

Mbappe dwa razy nie trafia z rzutu karnego [VIDEO]

Kylian Mbappe miewał chyba lepsze wieczory w swojej karierze. Francuz dwukrotnie zmarnował rzut karny przeciwko Montpellier i zszedł z kontuzją jeszcze w pierwszej połowie.Najpierw Benjamin Lecomte obronił jedenastkę wykonywaną przez Mbappe, ale sędzia spotkania zarządził powtórkę. Nie dlatego, bo bramkarz złamał przepisy, ale dlatego, że piłkarze Montpellier zbyt szybko wbiegli w pole karne. Mbappe dostał drugą szansę, ale również ją zawalił – najpierw golkiper zbił jego uderzenie na słupek, […]
01.02.2023
Suche Info
01.02.2023

Van den Brom: – Powiedziałem piłkarzom, że zagrali niezłe spotkanie

John van den Brom wypowiedział się po meczu z Miedzią, który Lech zremisował 2:2.Trener powiedział (za Głosem Wielkopolski): – Ciężko po meczu zakończonym takim wynikiem to powiedzieć, ale mówiłem w szatni piłkarzom, że zagraliśmy niezłe spotkanie. Oczywiście, to tylko statystyki, które mi zostały pokazane, ale mieliśmy 73 procent posiadania piłki, 22 sytuacje czy 12 strzałów celnych. Muszę być jednak szczery w rozmowach z drużyną i wiem, że jednej rzeczy nie zrobiliśmy dziś dobrze. Chodzi […]
01.02.2023
Ekstraklasa
01.02.2023

Lech chce gonić Raków, a nie daje rady Miedzi

Niby Miedź Legnica musi ciułać jak najwięcej punktów, w każdym meczu celować w zwycięstwo, ale czy może kręcić nosem na remis z Lechem Poznań? Chyba niekoniecznie. „Kolejorz” może być po tym spotkaniu zirytowany trzema rzeczami. Po pierwsze – skutecznością. Po drugie – spooooorą przewagą, z której nic nie wyniknęło. Po trzecie – rezultatem rzecz jasna. Choć to Lech apelował w lipcu o przełożenie tego spotkania ze względu na występy w eliminacjach do europejskich pucharów, prawdziwym […]
01.02.2023
Suche Info
01.02.2023

Zieliński: – Potrzebujemy jeszcze jednego piłkarza, środkowego obrońcy

Jacek Zieliński w Hejt Parku na Kanale Sportowym wypowiedział się między innymi o przyszłości Maika Nawrockiego i Kacpra Tobiasza, o finansach Legii, transferach czy kontrakcie Josue.Dyrektor sportowy Legii stwierdził: – Na pewno Nawrocki i Tobiasz zostaną z nami do końca rundy, bo okienko w poważnych ligach jest zamknięte. Jeśli chodzi o obsadę bramki, nawet jeżeli pojawi się dobra oferta, to jesteśmy zabezpieczeni, ale nie uważam, by Tobiasza trzeba było szybko sprzedawać. On będzie […]
01.02.2023
Weszło
01.02.2023

Lewandowski wrócił, strzelił i od razu Barca wygrała więcej niż 1:0

Robert Lewandowski powrócił, FC Barcelona znowu zaczęła tworzyć sobie więcej okazji bramkowych. Przełamała również passę trzech zwycięskich meczów po 1:0 i tym razem wbiła Realowi Betis dwa gole. Mimo to do końca spotkanie trzymało w napięciu ze względu na samobójcze trafienie Julesa Kounde. Pod nieobecność Roberta Lewandowskiego, spowodowaną zawieszeniem przez hiszpański sąd sportowy, FC Barcelona postawiła na zwycięski minimalizm. Wszystkie trzy ligowe spotkania wygrała 1:0. Z tego […]
01.02.2023
Ekstraklasa
01.02.2023

Lech chce gonić Raków, a nie daje rady Miedzi

Niby Miedź Legnica musi ciułać jak najwięcej punktów, w każdym meczu celować w zwycięstwo, ale czy może kręcić nosem na remis z Lechem Poznań? Chyba niekoniecznie. „Kolejorz” może być po tym spotkaniu zirytowany trzema rzeczami. Po pierwsze – skutecznością. Po drugie – spooooorą przewagą, z której nic nie wyniknęło. Po trzecie – rezultatem rzecz jasna. Choć to Lech apelował w lipcu o przełożenie tego spotkania ze względu na występy w eliminacjach do europejskich pucharów, prawdziwym […]
01.02.2023
Niezły numer
01.02.2023

30 milionów dla River, najdroższy mistrz świata – rekordowy transfer Enzo Fernandeza

Transfer Enzo Fernandeza był wydarzeniem zimowego okienka w Europie. Mistrz świata pobił rekord ligi angielskiej, ale największą ciekawostką dotyczącą tego ruchu jest fakt, iż pobił także rekord sprzedaży w Argentynie. I to mimo tego, że do Chelsea trafił jako piłkarz Benfiki Lizbona.121 milionów euro – tyle The Blues zapłacili za Enzo Fernandeza. 25% z tej kwoty trafiło do River Plate, które zagwarantowało sobie procent od przyszłej sprzedaży, gdy młody talent trafiał […]
01.02.2023
Weszło
01.02.2023

Dlaczego Warta znów zmieniła właściciela? Przedstawiamy kulisy

Warta Poznań zmieniła właściciela. A właściwie – Warta Poznań wróciła w ręce poprzedniego właściciela. I biorąc pod uwagę jak nierzetelni i niesłowni byli ludzie, którzy chcieli się nią zająć, to wychodzi na to, że zmiana właścicielska jest dobrą wiadomością dla klubu. Ten znów trafił w ręce Bartłomieja Farjaszewskiego, z którym „Zieloni” awansowali do Ekstraklasy.Bartłomiej Farjaszewski wchodził do Warty jako postać anonimowa i przez cztery lata pozostawał w cieniu. Ale za jego kadencji „Zieloni” wywalczyli […]
01.02.2023
Piłka ręczna
01.02.2023

Industria Kielce na krawędzi. Co stanie się z mistrzami Polski?

19 mistrzostw kraju. 17 razy wywalczony Puchar Polski. Wygrana Liga Mistrzów. Finał ostatniej edycji tych rozgrywek, przegrany dopiero po karnych z Barceloną. A teraz spore kłopoty finansowe i przyszłość klubu stojąca pod znakiem zapytania. Industria Kielce – wcześniej grająca też jako Vive Targi, Vive Tauron, PGE Vive, Łomża Vive oraz Łomża Industria – szuka sponsorów i apeluje do władz miasta o pomoc.  Do końca marca„Zarząd […]
01.02.2023
Inne sporty
01.02.2023

Jedyna taka rodzina w sporcie. Sebastian, Petr i reszta Kordów

Sebastiana Kordę polscy kibice mogą kojarzyć z dwóch rzeczy. Po pierwsze, z wyrzucenia z Australian Open Huberta Hurkacza. Po drugie, z bycia synem mistrza wielkoszlemowego, Petra Kordy. Amerykański tenisista miał się od kogo uczyć. Ale jego rodzina jest pełna kapitalnych sportowców. Sam Sebastian czuje się wśród nich najsłabszy. I trudno mu się dziwić.To nie byle jakie sukcesy. Sebastian w styczniu rozprawił się z zawodnikiem, który bywa maszyną na kortach twardych. Daniił […]
01.02.2023