Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Sympatyczna informacja dla Barcelony: Real przegrywa z Rayo!

Paweł Paczul

Autor:Paweł Paczul

07 listopada 2022, 23:25 • 3 min czytania 28 komentarzy

Jeśli ktoś spodziewał się, że w ten poniedziałkowy wieczór zobaczymy nudny mecz w La Liga, gdzie Real poniekąd planowo walnie sobie dwie, trzy sztuki i wyjedzie z kompletem punktów – był w cholernie wielkim błędzie. Rayo po raz kolejny postawiło się największym w Hiszpanii: 0:0 z Barceloną, 1:1 z Atletico i dziś 3:2 z Realem. I to po jakiej partii!

Sympatyczna informacja dla Barcelony: Real przegrywa z Rayo!

Serio, mieliśmy w tym spotkaniu jeśli nie wszystko, to ogromnie dużo – dwa rzuty karne, w tym jeden powtórzony, analizy VAR-u, walkę Realu z własnymi słabościami, pudło z dwóch metrów, wyrzucenie trenera Rayo na trybuny za krytykę arbitra… Trudno było wyjść do kuchni, żeby zrobić sobie herbatę, bo można było coś przegapić.

Ale oddajmy Rayo co – nomen omen – królewskie, bo rozegrało świetne zawody. Wysoka intensywność, czasami wydawało się, że wieczny pressing, kontrola nad piłką. Rzadko kto potrafi przejąć kontrolę nad wydarzeniami w meczu z Realem, a gospodarzom to się udało – ekipa Ancelottiego oddała ledwie dwa celne strzały, w tym jeden z karnego. Pewnie, można mieć pretensje do takiego Rodrygo, że nie zamienił którejś ze swojej sytuacji na bramkę – szczególnie tej w końcówce, gdy nie trafił na pustą – ale i tak Rayo spisywało się na medal.

Pierwszą bramkę gospodarze strzelili po składnej akcji i uderzeniu Comesana, drugą po pinballu w polu karnym, w którym najprzytomniejszy okazał się Garcia, a trzecią po rzucie karnym. Przy tym ostatnim możemy się zatrzymać, bo w tym meczu nie mogło się rozegrać to klasycznie. Jedenastka została bowiem powtórzona, czego Real oczywiście musi żałować, gdyż Courtois wyjął strzał Trejo. Niemniej doszło do co najmniej jednego złamania przepisów, a pewnie i dwóch, gdyż Carvajal na pewno wbiegł w pole karne za szybko (tuż pod nosem sędziego), a Belg chyba nie utrzymał choć jednej stopy na linii.

Swoją drogą to Carvajal też sprokurował karnego zagraniem ręką, więc popisał się po całości. Z daru od losu strzelec Trejo już skorzystał i Rayo wówczas odzyskało prowadzenie.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Bo trzeba wiedzieć, że choć Real grał w tym meczu przeciętnie, to i tak zdołał na moment wyjść na prowadzenie. Przyjął pierwszą sztukę, ale potem karnego wywalczył Asensio – został skopany chyba ze trzy razy i aż dziwne, że sędzia musiał to oglądać na VAR-ze. W każdym razie wskazał ostatecznie na wapno i Modrić doprowadził do remisu. Cztery minuty później było już 2:1 dla Realu, kiedy głową strzelił Militao.

I można było pomyśleć – oho, klasyczny scenariusz, nawet jak Królewskim idzie średnio, to i tak są nie do zaje… nie do pokonania, wywiozą jakże cenne trzy punkty. Ale jak zostało wspomniane: nic bardziej mylnego, Rayo przed przerwą wyrównało, a w drugiej połowie zadało ostateczny cios.

Końcówka przyniosła wiele emocji, gdyż Real mocno cisnął, by wziąć stąd chociaż remis, a sędzia doliczył osiem minut. Asensio na swoich plecach dźwigał Królewskich po ten punkt, był wszędzie, to on obsłużył Rodrygo kapitalnym podaniem, ale cóż… Jak się nie strzela trzech metrów, to trudno myśleć o czymkolwiek. Rayo przetrzymało ten napór i to ostatecznie w dobrym stylu, bo jeśli zapomnimy o brudnej grze polegającej na wrzucaniu dodatkowych piłek na boisko, to głównie będziemy wspominać fakt, że Real nie zdobył się jednak na ani jedno celne uderzenie w drugiej części gry.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

No i przez to mamy nowego lidera, jest nim Barcelona, która ma dwa punkty przewagi nad Realem. Do mundialu została jeszcze jedna kolejka. Blaugrana gra z Osasuną, Real z Cadizem.

Rayo – Real 3:2

Comesana 5′ Garcia 44′ Trejo 67′ – Modrić 37′ Militao 41′

CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE HISZPAŃSKIEJ:

Fot. Newspix

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Bartosz Klebaniuk wraca do składu Pogoni… po pięciu miesiącach przerwy

Piotr Rzepecki
2
Bartosz Klebaniuk wraca do składu Pogoni… po pięciu miesiącach przerwy

Hiszpania

Ekstraklasa

Bartosz Klebaniuk wraca do składu Pogoni… po pięciu miesiącach przerwy

Piotr Rzepecki
2
Bartosz Klebaniuk wraca do składu Pogoni… po pięciu miesiącach przerwy

Komentarze

28 komentarzy

Loading...