Reklama

Poirier, Fiziev, ktoś inny? To mogą być następni rywale Mateusza Gamrota

Szymon Szczepanik

Autor:Szymon Szczepanik

25 października 2022, 13:56 • 11 min czytania 3 komentarze

Podczas UFC 280 Mateusz Gamrot przegrał walkę z Beneilem Dariushem, przez co Polak będzie musiał jeszcze poczekać na wymarzone starcie o pas. Ale to nie znaczy, że amerykańska federacja powiedziała Gamerowi „game over”. Przeciwnie – w rankingu Mateusz nie wypadł z czołowej dziesiątki wagi lekkiej i wciąż może liczyć na duże pojedynki. A jego potencjalni rywale są co najmniej interesujący. W zależności od tego, jak ułożą się starcia podczas UFC 281 oraz UFC Fight Night 216, Mateusz następnym razem może wyjść do klatki nawet z zawodnikiem pokroju Dustina Poiriera – byłego tymczasowego mistrza amerykańskiej federacji w wadze lekkiej. A prywatnie dobrego kolegi Gamrota, z którym Polak razem trenuje w klubie American Top Team.

Poirier, Fiziev, ktoś inny? To mogą być następni rywale Mateusza Gamrota

JAK BARDZO GAMROT ODDALIŁ SIĘ OD WALKI O PAS?

Przed pojedynkiem z Beneilem Dariushem Mateusz Gamrot mógł poszczycić się serią czterech wygranych walk z rzędu. Piąte zwycięstwo bardzo przybliżyłoby Polaka do potencjalnej walki o pas, a być może nawet byłoby bezpośrednią przepustką do takiego starcia.

Przed występem na UFC 280 Gamer udzielił wywiadu w programie Oktagon Live na Kanale Sportowym, w którym powiedział: – On [Beneil Dariush – dop. red.] nie walczył półtora roku i też zdaje sobie sprawę, że mówi się, że zwycięzca naszej walki może dostać title shota. Wszystko zależy od przebiegu naszego pojedynku. Jeżeli szybko się skończy albo przez trzy rundy będą mocne fajerwerki, to któryś z nas może dostać szansę walki o pas.

Jeszcze wcześniej, bo końcem 2021 roku, Polak zapowiadał że w 2023 roku pragnie przystąpić do walki o pas mistrza UFC w wadze lekkiej. Lecz po trzech rundach pojedynku w Abu Zabi to ręka Dariusha została uniesiona w górę. Z tego względu trudno zakładać, że w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy Gamrot otrzyma taką szansę.

Reklama

O ostatniej walce Gamrota oraz tym, co w najbliższym czasie może czekać Polaka w amerykańskiej organizacji, porozmawialiśmy z Jackiem Adamczykiem, dziennikarzem MMARocks.pl.

Pamiętajmy, że przegrał z rywalem, który być może u nas jest troszkę niedoceniany i znajdował się nieco w cieniu, Ale ostatnio w UFC prezentuje się kapitalnie, wygrał osiem walk z rzędu, jego passa trwa od 2018 roku. I Gamrot bardzo dobrze zaprezentował się w tej walce, to nie była spektakularna porażka – mówi nam Adamczyk: – Oczywiście mam na myśli to, że podjął walkę i starał się nawiązać równorzędny pojedynek, ale przy tym popełnił całą masę błędów. Widać było, ile jeszcze brakuje mu do najlepszego poziomu, więc kto wie – może szansa na mistrzowską walkę przyjdzie w lepszym momencie. Pojedynek z Dariushem pokazał, że wbrew temu, co myślał sam Mateusz oraz jego obóz, on jeszcze nie dorósł do prawdziwie mistrzowskiego poziomu.

Po jego walce na UFC 280 napisaliśmy, że porażka nie jest dla Polaka równoznaczna z utratą możliwości pojedynku o mistrzostwo. Należy traktować ją bardziej jak próg zwalniający, niż ślepą uliczkę. Zwłaszcza, że mówimy o prawdopodobnie najmocniej obsadzonej kategorii wagowej w UFC. A to oznacza, że nawet po porażce Mateusza nie brakuje nazwisk, które mogłyby stworzyć z nim ciekawe zestawienie.

Adamczyk: – Ta walka o niczym nie przesądza, chociaż odsuwa możliwość starcia o pas. Ale pamiętamy co było z Janem Błachowiczem. Czy ktoś po jego perypetiach i przegranych walkach myślał, że będzie on mógł zawalczyć o mistrzostwo? W UFC panuje swoista sprawiedliwość. Nie wygrywasz, nie dostajesz szans, a jak zwyciężasz, to je otrzymujesz, bez względu na to, czy akurat powinęła ci się noga. Mateusz ma za sobą bardzo dobrą serię, wygrywał efektownie, zgarniał bonusy. A że przegrał? Sam Dana White mówił, że w UFC można się potknąć, to jest wręcz wpisane w występy w tej organizacji. Stąd nikt nie będzie robił mu kolejnych problemów, jeżeli chodzi o próbę dotarcia do mistrzowskiego pasa.

W takim razie przyjrzyjmy się temu, z kim Gamrot mógłby powalczyć w najbliższej przyszłości.

Reklama

WARIANT NAJTRUDNIEJSZY

Przed galą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Chabib Nurmagomiedow otwarcie głosił hasła o tym, że widzi Gamrota w roli przyszłego pretendenta do mistrzostwa wagi lekkiej. Najlepszy zawodnik w historii UFC wyobrażał sobie, że Gamer powalczy o ten tytuł. Rzecz jasna, w pozycji mistrza Dagestańczyk upatrywał swojego rodaka i podopiecznego – Isłama Machaczewa.

Po gali można powiedzieć, że przewidywania Chabiba połowicznie się sprawdziły. Wprawdzie Gamrot będzie musiał poczekać na szansę walki o tytuł, ale za to Machaczew został nowym czempionem UFC w dywizji lekkiej. Rosjanin z Dagestanu w fenomenalnym stylu pokonał Charlesa Oliveirę. W drugiej rundzie Machaczew zaskoczył byłego mistrza (walka toczyła się o wakujący tytuł) z Brazylii potężnym prawym sierpem, który powalił Oliveirę. Następnie skończył robotę w paterze, zakładając rywalowi skuteczny trójkąt rękami. Biorąc pod uwagę styl, w którym Isłam wywalczył pas, bardzo możliwe że Gamrot jeszcze załapie się na jego panowanie. Świeżo upieczony czempion ma 31 lat, więc jest w swoim prime time. I ten najlepszy czas może trwać ładnych kilka lat.

Ale jak na razie walka o pas z Machaczewem nie ma racji bytu. Może zatem obóz Polaka zainteresuje się Charlesem Oliveirą? Brazylijczyk wciąż jest drugim najlepszym zawodnikiem wagi lekkiej. Lecz pytanie brzmi, czy Gamrot na dziś jest gotowy na walkę z wojownikiem tego kalibru? W końcu Charles wcześniej odprawiał Justina Gaethje (nr 3 rankingu UFC w kategorii lekkiej), Dustina Poiriera (nr 2) oraz Michaela Chandlera (nr 5).

Adamczak: – Trudno mi powiedzieć czy przeciwnikiem Gamrota będzie Oliveira. Ja przyznam, że nie wierzę aby to była opcja na teraz. Oliveira może zawalczyć na przykład z Rafaelem Fizievem. Wprawdzie przegrał sobotnią walkę, ale był mistrzem – może władze UFC zestawią to w ten sposób.

WARIANTY NAJMNIEJ PRAWDOPODOBNE

Skoro nasz ekspert wywołał do tablicy Rafaela Fizieva, to zajmijmy się jego osobą. Spoglądając na ranking mogłoby się wydawać, że to sensowny rywal dla Gamrota. W końcu obaj są w pierwszej dziesiątce wagi lekkiej, przy czym Kirgiz zajmuje 6., a Polak 8. pozycję.

Lecz Jacek Adamczak nie ma wątpliwości, że do takiej walki nie dojdzie, a powód jest prosty. Rafael aktualnie notuje passę zwycięstw, po której ma prawo mierzyć wyżej, niż w pojedynek z ósmym fajterem dywizji.

Fiziev wygrał sześć walk z rzędu. Wygrywał z dobrymi nazwiskami, nazgarniał całą masę bonusów za walki. Ostatni raz walczył w lipcu i cały czas jest na zwycięskiej drodze. Walka z kimś, kto ostatnio przegrał, dla Fizieva nie byłaby pojedynkiem, który pozwalałby mu myśleć o zaatakowaniu pasa. A ponieważ w federacji będzie naturalne poszukiwanie kogoś, kto zawalczyłby o tytuł, to nie zdziwiłbym się, gdyby Fiziev dostał szansę walki z Oliveirą. Brazylijczyk też przegrał, ale to inna sytuacja niż z Gamrotem. Jest byłym mistrzem, jest wyżej w rankingu, więc dla Rafaela zupełnie inaczej by to wyglądało – twierdzi nasz ekspert.

Fizieva i Gamrota w zestawieniu wagi lekkiej dzieli jedno nazwisko. Jest to Rafael Dos Anjos. I to byłby najlepszy możliwy wariant dla Gamera. Po pierwsze, walczyłby z zawodnikiem który wyprzedza go w rankingu. Po drugie, obaj przegrali swoje ostatnie pojedynki. Dos Anjos w lipcu poniósł porażkę… właśnie z Fizievem. Przy czym 37-letni Brazylijczyk to uznana marka, mistrz wagi lekkiej z 2015 roku. W trakcie swojej wieloletniej kariery – a tłucze się w UFC od, uwaga, 2008 roku – walczył z najlepszymi zawodnikami w branży. Z Chabibem Nurmagomiedowem na czele.

W dodatku jest grapplerem, zatem polsko-brazylijskie akcje w parterze znakomicie by się oglądało. Innymi słowy, na papierze w tym pojedynku wszystko by się zgadzało. Nie zgadza się tylko to, że Brazylijczyk obecnie ma inny pomysł na swoje najbliższe występy. Rafael przeniósł się do wagi półśredniej, gdzie na początku grudnia stoczy pojedynek z Bryanem Barbereną. Biorąc pod uwagę jego wiek, nie należy traktować tych przenosin jako jednorazowego wyskoku do innej dywizji.

– Ja najbardziej chciałbym zobaczyć walkę z Rafaelem Dos Anjosem – mówi Jacek Adamczyk: – Ale on wraca do innej kategorii wagowej. Szkoda, bo biorąc pod uwagę rankingi oraz ostatnie wyniki Brazylijczyka i Polaka, oraz to że Dos Ajnos to cały czas wielkie nazwisko, byłby to bardzo ciekawy pojedynek. Ale niestety, wybrał on inną drogę.

WARIANT Z WĄTKIEM OSOBISTYM

Zatem z ośmiu nazwisk, które wyprzedzają Mateusza Gamrota w zestawieniu wagi lekkiej, ostały wyłącznie trzy. To Justin Gaethje, Dustin Poirier oraz Michael Chandler. Czy któryś z nich mógłby zostać potencjalnym kandydatem do starcia z Polakiem? Cóż, odpowiedź na to pytanie po części może przynieść dzień 12 listopada tego roku. Wtedy odbędzie się gala UFC 281. Jej głównym wydarzeniem będzie pojedynek Israela Adesanyi z Alexem Pereirą o pas wagi średniej. Lecz w karcie walk znalazło się starcie z Poirier-Chandler. Faworytem pojedynku jest zawodnik American Top Team. Czyli tej samej grupy, w której za Oceanem przygotowuje się Gamrot.

Tak się składa, że Polak i Amerykanin szybko złapali wspólny język. Kiedy w lipcu tego roku Gamer gościł w programie Hejt Park na Kanale Sportowym, opowiadał że ich relacja wychodzi poza salę treningową. Obaj po prostu się zakolegowali.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Mateusz Gamrot (@mateusz_gamrot)

Gdyby złożyło się to jakoś ze wszystkich stron, to… Nie wiem. Ja jako zawodnik z Polski z Kudowy Zdrój, wiadomo, że bym się zgodził na taką walkę z Dustinem. Wszystko pewnie leżałoby po jego stronie, po stronie jego menadżera, Dana Lamberta, całego ATT – powiedział Mateusz, zapytany o potencjalną walkę z The Diamondem, po czym dodał: – Ale oczywiście nie chcę takiej walki. I raczej jej nie będzie, bo wydaje mi się, że jesteśmy na innych pułapach kariery i tego wszystkiego.

Ale nagle wspomniane przez Polaka etapy karier mogą się do siebie zbliżyć. Wystarczy, że Poirier przegra z Chandlerem, a wtedy Gamrot może się dla niego wydawać jedną z bardziej interesujących alternatyw. Jeżeli natomiast Dustin pokona Michaela, wówczas będzie mógł ponownie zgłosić akces do eliminatora do mistrzowskiego pasa. Zakładając, że Alexander Volkanovski – mistrz wagi piórkowej – nie zdecyduje się na pojedynek z Isłamem Machaczewem, kolejka do walki z Rosjaninem powinna prezentować się następująco. W roli głównego pretendenta widzimy Beneila Dariusha, który po prostu na to zasłużył, notując serię ośmiu zwycięstw z rzędu. Wtedy Charles Oliveira mógłby sprawdzić Fizieva lub stoczyć rewanż z Poirierem. Zwycięzca tego starcia wyszedłby do kolejnej mistrzowskiej walki.

Ale oczywiście, jak to w UFC bywa, przejście Volkanovskiego może wprowadzić sporo zamieszania.

WARIANT Z KIMŚ Z NIŻSZEJ POZYCJI W RANKINGU

Tym sposobem, chociaż Gamrota w zestawieniu wyprzedza osiem nazwisk, lista przeciwników którzy są wyżej ulokowani, ogranicza się do dwóch. Najsensowniejszymi wyborami wydają się Michael Chandler oraz Justin Gaethje. Oczywiście zakładając, że Chandler przegra z Poirierem. Wtedy obaj będą mieli na koncie porażki z Amerykaninem oraz Oliveirą. W dodatku obaj walczyli ze sobą stosunkowo niedawno, bo na początku listopada ubiegłego roku. Wówczas Gaethje wygrał przez jednogłośną decyzję sędziów.

– Być może następnym rywalem będzie Justin Gaethje. Przegrał z Oliveirą, a wcześniej pokonał Chandlera. Z nazwisk, o których mówimy, to byłoby chyba najlepsze rozwiązanie. Choć jeszcze raz powtórzę, że osobiście najbardziej żałuję Dos Anjosa, który poszedł do kategorii półśredniej. To byłaby naprawdę dobra walka. Ale Gaethje również jest szanowanym nazwiskiem – komentuje Jacek Adamczyk.

W ostateczności obóz Gamrota będzie musiał poszukać niżej notowanego rywala: – Swego czasu mówiło się o tym, że Mateusz miałby zawalczyć z Tonym Fergusonem, ale on jest niżej w rankingu i ta walka niczego by Gamrotowi nie dawała. Więc przed Mateuszem nie ma za wielu nazwisk, bo nie wydaje mi się, żeby po tej walce Gamrot bardzo spadł w rankingu – dodaje Adamczyk.

Istotnie, Gamer w rankingu nawet awansował, choć jest to awans czysto wirtualny, gdyż dalej wyprzedza go ośmiu tych samych zawodników. Polak wskoczył z dziewiątego na ósme miejsce dlatego, że Isłam Machaczew teraz okupuje miejsce czempiona (które wcześniej było puste ze względu na brak mistrza). Nie jest ono numerowane, więc awans Gamrota jest symboliczny.

Jeśli obóz Gamrota miałby rozglądać się za przeciwnikiem o niższej pozycji od Polaka, to w zasadzie istnieją trzy sensowne alternatywy – choć w dwóch przypadkach trzeba będzie poczekać na rozwój sytuacji.

Po pierwsze, Gamer z pewnością będzie musiał uważnie oglądać UFC 281. Napisaliśmy już o pojedynku Poirier-Chandler, lecz na tej samej gali bić się będą też Dan Hooker oraz Claudio Puelles. Hooker obecnie okupuje 12. miejsce w rankingu UFC, lecz ma za sobą dwie bolesne porażki w pierwszych rundach. W październiku ubiegłego roku poddał go Machaczew, a w maju 2022 zaliczył TKO od Arnolda Allena. Z kolei Puelles jeszcze nie posiada na swoim koncie zwycięstw z wielkimi nazwiskami, ale seria pięciu wygranych może robić wrażenie. Niezależnie od tego, który z nich wygrałby tę walkę, starcie z Gamrotem mogłoby być dla wygranego naturalnym krokiem. Dla Mateusza również byłaby to ciekawa perspektywa. Z jednej strony miałby możliwość walki z weteranem, który w UFC bił się już z najlepszymi zawodnikami. Z drugiej, w przypadku porażki Hookera, mógłby sprawdzić nieźle zapowiadającego się Peruwiańczyka, dla którego byłby największym wyzwaniem w karierze.

Mateusz Gamrot z pewnością będzie też musiał przyjrzeć się co-main eventowi UFC Fight Night 216, w którym Damir Ismagułow zmierzy się z Armanem Carukjanem. Obaj zajmują odpowiednio 11. i 9. miejsce w rankingu, przy czym Gamer pokonał już Ormianina. Więc ta opcja będzie sensowna tylko w przypadku zwycięstwa Ismagułowa. Kolejny pojedynek z Carukjanem – nawet jeżeli byłby zwycięski – niewiele dałby Gamrotowi.

Na horyzoncie widnieje jeszcze jedno ciekawe nazwisko. To Jalin „The Tarantula” Turner. 27-letni Amerykanin nie miał łatwego początku w UFC, jego bilans walk na start wynosił 1-2. Ale od 2020 roku nie może znaleźć pogromcy. I choć jeszcze nie dane było mu zagrać pierwszych skrzypiec na którejkolwiek gali, to wydaje się, że jego czas powoli nadchodzi. Turner okrzepł w UFC i od dwóch lat mozolnie buduje swoją pozycję. Jak na wagę lekką to kawał chłopa – mierzy aż 190 centymetrów wzrostu. W dodatku dysponuje mocnym ciosem i nigdy nie przegrał przez poddanie. Z pewnością stanowiłby spore wyzwanie dla Gamrota, ale skoro Polak chce być najlepszy, to musi pokazywać klasę z takimi zawodnikami. Zwłaszcza jeżeli myśli o tym, by szybko wrócić do gry o mistrzowski pas.

SZYMON SZCZEPANIK

Fot. Newspix

WIĘCEJ O UFC:

Pierwszy raz na stadionie żużlowym pojawił się w 1994 roku, wskutek czego do dziś jest uzależniony od słuchania ryku silnika i wdychania spalin. Jako dzieciak wstawał na walki Andrzeja Gołoty, stąd w boksie uwielbia wagę ciężką, choć sam należy do lekkopółśmiesznej. W zimie niezmiennie od czasów małyszomanii śledzi zmagania skoczków, a kiedy patrzy na dzisiejsze mamuty, tęskni za Harrachovem. Od Sydney 2000 oglądał każde igrzyska – letnie i zimowe. Bo najbardziej lubi obserwować rywalizację samą w sobie, niezależnie od dyscypliny. Dlatego, pomimo że Ekstraklasa i Premier League mają stałe miejsce w jego sercu, na Weszło pracuje w dziale Innych Sportów. Na komputerze ma zainstalowaną tylko jedną grę. I jest to Heroes III.

Rozwiń

Najnowsze

Inne sporty

MMA

Od krwawego sportu do Conora. Najważniejsze momenty w historii UFC

Szymon Szczepanik
2
Od krwawego sportu do Conora. Najważniejsze momenty w historii UFC
MMA

Nie lubię Donalda Trumpa. O brudnych związkach Republikanów ze światem sportu

Bartek Wylęgała
51
Nie lubię Donalda Trumpa. O brudnych związkach Republikanów ze światem sportu

Komentarze

3 komentarze

Loading...