Prowizoryczny daszek zakrywający 1500 osób. Obdrapane krzesełka. Brak jakiegokolwiek zaplecza. Wyszydzana Papricana zamieniła się w godny podziwu stadion o europejskim standardzie. Pogoń Szczecin już dawno dobiła organizacyjnie do polskiej czołówki. Od dziś może poszczycić się także topową infrastrukturą. Bo to właśnie dziś, podczas meczu z Lechią, nastąpi oficjalne otwarcie nowego obiektu, budowanego od 2019 roku. Czy Pogoń jest gotowa? Jak przebiegała budowa? Co oferuje nowoczesna arena? Odwiedziliśmy Szczecin dzień przed jednym z najważniejszych wydarzeń w historii klubu.

Saperzy, drony i kontener. Szczecin gotowy na imprezę życia

Pogoń Szczecin. Budowa i otwarcie stadionu

Brązowy medal Ekstraklasy, wypromowanie Mateusza Łęgowskiego do reprezentacji Polski, spektakularne pozyskanie Kamila Grosickiego, jeszcze bardziej spektakularny transfer Kacpra Kozłowskiego do Brighton, który okazał się największą sprzedażą w historii ligi. Choć Pogoń wciąż nie doczekała się niczego konkretnego w gablocie, jej rozwój może imponować. Nie tylko rozwój w ostatnich latach. Także ten w ostatnich miesiącach.

To wszystko wydarzyło się w miejscu, które bardziej niż siedzibę czołowego polskiego klubu przypomina…

Czy jest sens, by szukać efektownych porównań? Chyba nie. To zwykły barak. Tymczasowy kontener, w którym „Portowcy” funkcjonowali przez ponad dwadzieścia miesięcy, będący tylko namiastką poważnego biura. To tam dokonywały się transfery. To tam zarządzano kryzysami. To tam załatwiano wszystkie bieżące sprawy. To tam funkcjonował klub.

Jednocześnie to barak o niezwykle rodzinnej atmosferze. Choć na pozór wygląda on jak skrajnie niekomfortowe miejsce do pracy, nikt nie narzeka na brak komfortu. Większość pracowników Pogoni będzie wspominać go jak grę na osiedlowym, asfaltowym boisku, w którego miejscu powstał nowiutki orlik.

Było fajnie, klimatycznie. Ale dobrze, że już za momencik będzie profesjonalnie.

Chłopaki z baraków

Malutkie pokoiki wyposażone w meble ze starej siedziby. Wąski korytarz, na którym nie zawsze jest przestrzeń do tego, by bezkolizyjnie wyminąć drugą osobę. Podłoga, która momentami zdaje się wędrować wraz z przechadzającymi się nią osobami. Siedząc w pokoju rzecznika prasowego słyszy się, jak kontener żyje. Dwa pokoje obok jeden z pracowników odbiera telefon. Drugi zajmuje się właśnie zaproszeniami dla specjalnych gości na otwarcie stadionu. Nie wiem nawet, jak wygląda, ale słyszę, jakie sprawy załatwia. Ktoś wchodzi. Ktoś wychodzi. Ktoś się wita. Ktoś się żegna. Przemiał ludzi na tej niewielkiej powierzchni jest ogromny. Prawie nikt nie zamyka drzwi swojego „gabinetu” w poszukiwaniu ciszy i komfortu.

Najpierw zastanawia mnie jedno: jak tu można pracować?

Potem drugie: dlaczego nikt nie narzeka?

Następnie trzecie: jakim cudem wytworzyła się tu tak fajna atmosfera?

Po chwili domyślam się odpowiedzi. Wystarczy wyjść z baraku, by przypomnieć sobie, jakie warunki do pracy Pogoń będzie miała już za chwilę.

– Biura są gotowe i mogliśmy się do nich przeprowadzić już dwa-trzy tygodnie temu. Uznaliśmy, że zrobimy to po meczu otwarcia. Nasz niebieski kontener pożegnamy z łezką w oku – przekonuje mnie Dariusz Adamczuk, dyrektor akademii i pionu sportowego, którego w przejściowej siedzibie klubu wszędzie pełno. Podobnie jak każdego innego pracownika. W większości polskich klubów ma się wrażenie, jakby nikt tam nie pracował. A w Szczecinie? W tej konfiguracji, wciąż jeszcze obowiązującej, na pewno nie da się pomyśleć w ten sposób.

Dzień dobry. Dzień dobry. Cześć. Cześć. Dzień dobry. Dzień dobry. Cześć. Cześć. Ma to swój niepowtarzalny klimat. Klimat, którego już za chwilę nie będzie, bo Pogoń w najbliższych dniach przeprowadzi się do pachnących jeszcze farbą biurowców umieszczonych na oddanej kilkanaście dni temu do użytku trybunie, która już dzisiaj zostanie oficjalnie zainaugurowana.

– Nieważne, w jakim biurze siedzisz, ale z kim pracujesz. Ludzie, którzy tutaj pracują, nie potrzebują złotych klamek. Dla nas najważniejsza jest atmosfera, wyniki drużyny, wyniki akademii. Jadąc na stadiony w Ekstraklasie oczywiście zazdrościliśmy: tam już wszystko jest gotowe, a my wrócimy do naszych baraków. Ale nie był to dla nas żaden problem – dopowiada Adamczuk.

W podobne tony uderza prezes i współwłaściciel klubu, Jarosław Mroczek. – Da się żyć. Te kontenery wbrew pozorom nie wyglądają w środku źle. To normalne pokoje. Bardziej baliśmy się tego przed przenosinami niż po nich. Trzy lata budowy wydawało nam się wtedy terminem bardzo odległym, a przeleciało to błyskawicznie.

Z jednej strony doglądanie efektów było fajne, z drugiej wszechobecny hałas często przeszkadzał w pracy, tak nam jak i piłkarzom. Było to połączenie budowy z koniecznością funkcjonowania w budowie. Mamy to za sobą. Świetnie nam się współpracowało z wykonawcą, będę zawsze chwalił tę współpracę. Nawet jak były między nami różnice, to siadaliśmy do stołu i tak długo gadaliśmy, aż nie znaleźliśmy sensownego wyjścia dla obu stron – opowiada Mroczek.

W piątek, dzień przed meczem z Lechią, trwające za ścianą przygotowania już nikomu nie przeszkadzają. Ciężki sprzęt dawno wyjechał z obiektu przy Karłowicza. Kiedy gościłem w Szczecinie po raz ostatni, mniej więcej równo rok temu, nie dało się go nie usłyszeć.

Młoty.

Szlifierki.

Dźwigi.

Koparki.

Gdzieś pośrodku tego wszystkiego przeprowadzono największy transfer w historii Ekstraklasy.

***

– Kawa, herbata czy zupa? – pada pytanie, które na stałe powinno wejść do kanonu polskiej gościnności.

Klub stacjonujący w baraku z zupą czy nowoczesna siedziba bez zupy?

Pytanie retoryczne.

***

Stadion czy hotel?

Podobna atmosfera, pokrewna z kontenerowym poczuciem tymczasowości, panuje też na samej trybunie północnej, na której kibice zasiądą po raz pierwszy na spotkaniu z Lechią. To jednak inna tymczasowość. Oznaczająca wyczekiwanie na to, aż wszystko zostanie w stu procentach ukończone. Bo choć Pogoń oddaje swój stadion do użytku, jeszcze nie wszystko jest na nim gotowe. W Szczecinie śmieją się, że dzisiejszy mecz to parapetówka. Już można wprowadzić się do nowego mieszkania, ale wciąż trzeba je urządzić, umeblować, dokupić kwiatki i inne ozdoby.

Trytytka – nierozerwalny element każdego niedokończonego stadionu, ale też nierozerwalny element Polski

Jeszcze w tamtym tygodniu nie było pewne, czy piłkarze przed meczem z Lechią będą przebierać się w nowych szatniach. Wykończono je – w zależności od wersji – w czwartek wieczorem lub piątek rano. Kiedy dzień przed meczem gościmy w pomieszczeniach przeznaczonych dla piłkarzy, ci jeszcze nie widzieli miejsca, które będzie ich drugim domem przez najbliższe lata. Po raz pierwszy zobaczyli je dopiero na piątkowym, popołudniowym treningu. Aż do tego momentu prace wciąż trwają. Panie sprzątające usuwają ślady po robotnikach. Kierownik zespołu dopina ostatnie detale. Piłkarze mają do dyspozycji nie tylko szatnię, ale także strefę relaksu (kanapy i telewizory), pokój do rozgrzewki, siłownię (co ciekawe: mniejszą niż zawodnicy akademii), pomieszczenie do odnowy biologicznej, pralnię, magazyn na obuwie.

Strefa relaksu w nowej szatni piłkarzy Pogoni 

Pięciopiętrowa kondygnacja, mająca służyć nie tylko kibicom, ale także VIP-om, pracownikom klubu i wszelkim służbom, wygląda póki co jak połączenie hotelu z przychodnią. Białe ściany łączą się z miękką wykładziną lub płytkami. Wkrótce zostaną na nich zainstalowane wszelkie klubowe emblematy, które stworzą klimat nowego domu „Portowców”.

Ale czy to istotne? Niekoniecznie, przecież na parapetówce też nikt nie oczekuje, że mieszkanie będzie już w pełni wyposażone. Pogoni zależało na tym, by jak najszybciej oddać obiekt do użytku, bo przecież dla zwykłego kibica nie ma znaczenia to, czy ściany są jeszcze białe, czy już bordowo-granatowe.

Wiele pomieszczeń wciąż stoi pustych, jak na przykład dwie sale przeznaczone specjalnie dla telewizji, wyposażone w green screen, w których te będą mogły prowadzić swoje programy prosto z Karłowicza. Na klubowej loży VIP są póki co tylko stoliki, obrusy, pomalowane ściany i szyba, przez którą z komfortowego miejsca można oglądać spotkania „Portowców”. Na sali konferencyjnej przygotowano oznakowany, imponujący podest dla trenera, ale około 11:00 wciąż nie ma na niej krzesełek. Trzy godziny później odbyła się tam konferencja prasowa przed meczem z Lechią. 

To pokazuje, jak szalone dni – a w zasadzie: jak szalone godziny – przeżywają właśnie pracownicy klubu. Już teraz stadion ma wszystko, czego można oczekiwać od obiektu piłkarskiego. Cztery stanowiska komentatorskie ulokowane w osobnych pokojach. Specjalne pokoje dla służb i zaplecza organizatorów imprezy masowej. Pomieszczenie dla obsługi dwóch telebimów. Dwie szatnie dla sędziów – damska i męska. Dwie szatnie dla trenerów – gospodarzy i gości. Kabiny dla tłumaczy w sali konferencyjnej. Osobny pokój dla dziennikarzy, osobny dla fotografów. Strefę VIP umieszczoną na trzech piętrach, zawierającą 21 lóż, którymi operuje klub i które rozeszły się jak świeże bułeczki.

Kiedy szczecinianie dorobią się już pełnego wyposażenia, będzie na tym stadionie wszystko, czego tylko dusza zapragnie.

***

Oktoberfest w centrum polskiego miasta? Ludowych bawarskich strojów nikt nie zakładał, ale zabawa przednia.

***

Społeczny fenomen budowy stadionu 

– My już się przyzwyczailiśmy, bo trybuny były gotowe od pół roku. Nie czuję stresu. Jeśli czymś się przejmuję, to bardziej samym meczem niż otwarciem stadionu – mówi nam Dariusz Adamczuk. Choć w Szczecinie panuje ogólna ekscytacja, są kibice, którzy podzielają zdanie dyrektora pionu sportowego. Znają już ten stadion na wylot. I nie tylko dlatego, że w grudniu 2020 roku oddano do użytku pierwszą trybunę, z czasem dołożono kolejną, a trzecia została otwarta na ostatnim meczu z Lechem Poznań. To, co dziś zobaczymy, to tylko postawienie kropki nad i. Fani szczecińskiego klubu śledzili na bieżąco postępy prac. W niewielu miejscach w Polsce było tak duże zainteresowanie samą budową stadionu.

Kibice dyskutowali w mediach społecznościowych o tym, że na obiekt wjechały nowe komponenty. Amatorzy budowlanki interesowali się każdą koparką, która pojawiła się przy Karłowicza. Wymieniali się opiniami. Analizowali. Szacowali, czy wszystko idzie zgodnie z planem. Wielu z nich przyjeżdżało regularnie na stadion tylko po to, by zobaczyć, co przez kilka dni zmieniło się na placu budowy.

– W okresie pandemii szukałem czegoś, czym mogłem zainteresować czytelnika, by zajrzał na mój serwis, gdy nie było meczów ligowych. Jeden z kibiców podesłał mi zdjęcie budowy stadionu z drona. Pomyślałem, by takiego drona kupić i cyklicznie publikować, jak idą postępy prac – opowiada nam Daniel Trzepacz z serwisu pogonsportnet.pl, który nagrał ponad sto odcinków z drona, na których pokazywał na bieżąco, jak idzie budowa stadionu „Portowców”. – Filmy pojawiały się w niedzielę przed 12. Jak nie było o 12 filmu, to niektórzy pytali, czy coś się stało, skoro jeszcze nie ma publikacji. Ludzie na to czekali – parafrazując Włodzimierza Szaranowicza – jak na telenowelę – opowiada lokalny dziennikarz.

To pewien społeczny fenomen, podsycony pewnie tym, że na stadion Pogoni – ze względu na brak ogrodzeń czy kołowrotków – można było wejść bez większych problemów. – Doglądając budowy poznałem kilku dobrych kolegów. Zaczęliśmy spotykać się pod stadionem obserwując, jak idą prace. Przyjeżdżałem sobie zobaczyć, co się dzieje, pochodzić po placu budowy, głównie w weekendy, kiedy nie było tu żadnego ochroniarza. Wytworzyła się grupa ludzi, która ma taką samą zajawkę. Wymienialiśmy się informacjami: słuchaj, byłem dzisiaj na stadionie, pojawiły się pierwsze krzesełka, są nowe przęsła dachu. 

– Zaskakującym momentem było, gdy przyszedłem w styczniu na pierwsze oficjalne zwiedzanie trybuny północnej. Podszedł do mnie jeden z kierowników budowy. Spytał, czy ja to Daniel. Chciał podziękować za materiały z drona, bo ekipa budowlana bardzo często z nich korzystała. Z góry lepiej widzieli pewne rzeczy i drukowali sobie te zdjęcia, nanosili sobie na nie jakieś projekty, poprawki. Fajnie dowiedzieć się, że to było wartościowe nie tylko dla kibiców, ale też dla tych, którzy budowali stadion i dzięki temu mogli ulepszyć swoją pracę – opowiada Trzepacz.

Obserwowanie postępów prac stało się rutyną praktycznie wszystkich pracowników klubu. – Przez te trzy lata codziennie znajdywałem dziesięć minut na to, żeby pochodzić po stadionie, poobserwować, jak idą roboty. Tu coś wbili, tu coś przewieźli, tu coś urosło. Fajna sprawa. Nie tylko ja tak miałem, wielu pracowników wychodziło by zobaczyć, jak idą prace. Żył tym cały klub – mówi nam Dariusz Adamczuk.

 

Tymczasowy budynek klubowy? Tymczasowa była także strefa VIP. W tym namiocie, gotowym na przyjęcie kibiców przy meczu z Lechią, organizowano catering dla VIP-ów. 

Saperzy na budowie

Zanim doszło do wbicia pierwszej łopaty na szczecińskim stadionie, przez kilka lat trwało przerzucanie się przeróżnymi pomysłami. Początkowo rozważano budowę nowego obiektu poza miastem, w Dąbiu. Grunty okazały się jednak zbyt drogie. Jeszcze wcześniej władze miasta mamiły sympatyków szczecińskiego futbolu wizją powstania w stolicy zachodniopomorskiego… pierwszej areny na mistrzostwa Europy 2012. Następnie zaproponowano budowę stadionu z trzema trybunami. Ani kibice, ani klub, nie chcieli zgodzić się na taki scenariusz. Pogoń rozpoczęła walkę o stadion z prawdziwego zdarzenia. Potrzebowała miliona złotych na zaprojektowanie czwartej trybuny. W ramach akcji crowdfundingowej zebrała od kibiców 300 tysięcy złotych. Resztę dołożył sam klub.

Udało się.

– My naprawdę na ten stadion długo czekaliśmy. Byliśmy wiele razy przez władze okłamywani. Jestem kibicem Pogoni od ponad dwudziestu lat. Widziałem różne wizualizacje. Różne plany. Byłem na wielu spotkaniach. Mamy to, co mamy, czyli zupełnie nowy stadion w tym samym miejscu. Jestem mega szczęśliwy, że doczekałem tego momentu. Pojawiały się myśli, że może moje dzieci, albo nawet wnuki, będą czekać na ten moment ze mną. Gdy pojawiła się informacja, że 10 marca 2019 roku z Zagłębiem Lubin zagramy ostatni mecz na starych trybunach, przyjechałem na ten stadion po prostu popatrzeć, jak on wygląda. Człowiek się jednak zżył z tym stadionem. Od swoich znajomych słyszałem: nie uwierzę, jak nie zobaczę koparki, która jeździ po trybunach – opowiada Daniel Trzepacz.

To nie była standardowa budowa. Stadion trzeba było zaprojektować z wykorzystaniem dwóch wałów, przez co jedna jego część, trybuna południowa, jest na wyraźnej górce względem przeciwległej strony. Czy w realizacji projektu zdarzyły się opóźnienia? Tak, w skali kraju – wręcz niezauważalne. Czy koszty wyniosły więcej niż zakładano? Tak, lecz znów – w skali projektu to marginalna kwota. – Na pewno nie przekroczono 400 milionów złotych, to mogę zaręczyć. Była bardzo duża dyscyplina finansowa – deklaruje Jarosław Mroczek. W oficjalnych danych koszt inwestycji to niespełna 365 milionów złotych. Mieści się w nim nie tylko stadion, ale i budynek klubowej akademii i modernizacja jej boisk. Tak lekka nadwyżka to trochę inna sytuacja, niż na przykład w Zabrzu, gdzie budowa trzech trybun pochłonęła 326 milionów złotych, a w momencie przyklepania tej decyzji miasto miało na ten cel 20 milionów.

Z czego wyniknęły symboliczne obsuwy? Opowiada Jarosław Mroczek: – Miałem po drodze wiele obaw, że proces może się zatrzymać, będzie kosztował więcej albo powstaną jakieś niespodziewane problemy. Kryzys covidowy albo gospodarczy mógł w każdej chwili zastopować tę budowę. Covid wstrzymywał prace, bo wielu pracowników chorowało. Większość z nich pochodziła z Ukrainy, więc po wybuchu wojny wykonawca stracił dużą część robotników. Już nie wspominając o problemach z dostępnością materiałów czy wzroście kosztów. Dzięki sensownej polityce wykonawcy, który wcześniej zdecydował się na zakup materiałów, udało się dociągnąć budowę bez znaczącego wzrostu kosztów. Niewielkie zmiany są, ale nie jest to kwota, która windowałaby cenę całego obiektu powyżej ustalonych ram. Po drodze walczyliśmy o wiele drobnych zmian. Nieraz nam się udawało, nieraz nie, ale dzisiaj nie będę opowiadał o tym, co się nie udało. Dzisiaj chcę się cieszyć z tego stadionu.

Prace wstrzymywało też kilkanaście wizyt… saperów. – W czasie prac budowlanych odkryliśmy dużo niespodzianek. Chociażby tunele, które są najpewniej pozostałością z czasów II wojny światowej. Były w nich napisy w języku niemieckim i rosyjskim, więc do ich budowy wykorzystywani byli prawdopodobnie jeńcy. Do tego dużo niespodzianek w postaci różnego rodzaju materiałów wybuchowych. Pociski artyleryjskie od 75 do 105 mm. Granaty przeciwpancerne i przeciwpiechotne. Łuski, naboje. Różnego rodzaju pozostałości po amunicji. Było tego bardzo dużo. Tak dużo, że wręcz liczyliśmy to w tysiącach. Saperzy interweniowali podczas budowy kilkanaście razy. Bezpieczeństwo najważniejsze, a wtedy, wiadomo, budowa musi stanąć. Trzeba zabezpieczyć znalezisko, wykopać je, sprawdzić teren wokół. Prawdopodobnie mieściło się tu podczas wojny jakieś gniazdo artyleryjskie i przeciwlotnicze. Liczyliśmy się z podobnymi historiami, ale nie w takiej ilości – mówi nam Piotr Zieliński, rzecznik prasowy urzędu miasta.

***

Tylko kilka sektorów szczecińskiego sektoru ma bordowo-granatowe barwy. Większość krzesełek nosi antracytowy kolor. Dlaczego?

Piotr Zieliński: – W przestrzeni publicznej funkcjonowało określenie „stadion miejski”, a nie stadion budowany przez Pogoń. Jedni utożsamiali go z klubem, drudzy z miastem. Żeby wyważyć te głosy, zdecydowano się na surową kolorystykę z kilkoma akcentami w barwach Pogoni. Żółty napis jest jakimś ukłonem w kierunku klubu.

O krzesełka zadbała firma „Nowy Styl”, która wyposażyła w siedziska sześć stadionów na mistrzostwa świata w Katarze.

***

Pogoń nie będzie zarabiać na stadionie

Nie jest to rzecz, która zmartwi statystycznego kibica. Ale klubową księgową – jak najbardziej. Mimo że dla wielu klubów budowa nowego obiektu to wejście do innego, finansowego świata, Pogoń nie zarobi na swoim stadionie. Koszta utrzymania nowego kompleksu szacuje się w sezonie 22/23 na 17,6 miliona złotych. Przychody nie zrekompensują tej kwoty.

– To trudny temat. Stadion nie generuje super przychodów. Koszty utrzymania całej infrastruktury – nie tylko stadionu, ale i centrum szkolenia – są wyższe niż możliwe do uzyskania przychody ze stadionu. Mamy tu pewien problem, szczególnie przy niestabilnym rynku, gdy ceny strasznie poszybowały w górę. Nie wiadomo, ile będzie kosztowała energia. Na szczęście mamy kontrakty z dostawcą energii w akceptowalnych cenach, ale nie wiemy, jak to będzie wyglądało od 1 stycznia. Ciągle o tym rozmawiamy. Ale nie mamy wyjścia, razem z gminą musimy sobie z tym poradzić – zdradza Jarosław Mroczek.

Wtóruje mu Dariusz Adamczuk: – Chcemy po prostu wychodzić na zero. Póki co jesteśmy na minusie, głównie przez koszty prądu czy inne czynniki. Na pewno będziemy dążyć do tego, żeby stadion się zwracał.

Na szczecińskim stadionie nie ma powierzchni komercyjnych, które mogłyby iść pod wynajem. Miasto i klub nie planują na nim także imprez kulturalnych, które mogłyby poprawić przychody. W Szczecinie uznali, że murawa – droga, zadbana, będąca oczkiem w głowie – jest ważniejsza niż przykładowy koncert, który przy niespełna 22 tysiącach krzesełek i tak nie przyniósłby wielkiego zysku.  Żeby zadbać o jak najlepszą nawierzchnię, dach na trybunie południowej jest przezroczysty. Dzięki temu trawa ma być lepiej nasłoneczniona.

– Zwracaliśmy uwagę na to, żeby murawa była dosłoneczniona. Mamy lampy i świetnych groundsmanów. Jak na ostatni dzień września, murawa jest w bardzo dobrym stanie. Porównuję to ze Szkocją, gdzie mieli hopla na tym punkcie. No więc murawę mamy szkocką! – twierdzi Dariusz Adamczuk. – Korzystamy też z usług sokoła. Puszczamy go czasem nad boiskami treningowymi, żeby nie latały tam wrony, które wydłubywały nam z trawy nasiona. Teraz jest OK, ale wiosną znów będziemy musieli z niego skorzystać. Obok są działki, to na pewno też wpływa na liczbę ptactwa. Ale obyśmy mieli tylko takie problemy – mówi dyrektor pionu sportowego.

Nie oznacza to jednak, że nowy stadion będzie dla „Portowców” ciężarem. Jego efekt widać już powoli przy transferach. – Gdybyśmy wciąż byli na starym stadionie, myślę, że nie mielibyśmy szans, by na mówić Pontusa Almqvista na grę dla Pogoni – zdradza Adamczuk. – Przy transferach na końcu muszą być pieniądze. Ale zawodnicy na pewno patrzą na naszą bazę, na nowy stadion. Nie jest to decydujący aspekt, ale pomaga. Pokazaliśmy Pontusowi bazę, stadion, wcześniej o infrastrukturze opowiadał mu Jens, który odbył już obóz w Szczecinie. I to pomogło przy transferze – dodaje człowiek odpowiedzialny za ruchy kadrowe Pogoni. W ostatnich latach potencjalnym piłkarzom pokazywano wizualizację, jak będzie wyglądał szczeciński stadion. Nie robiło to na nich takiego wrażenia jak realny widok nowych trybun, nowych krzesełek, nowych pomieszczeń klubowych.

***

Pogoń szykuje na otwarcie stadionu konkretne show. Jest ono owiane aurą tajemnicy.

– Nie chcę niczego zdradzać. Wiele osób włożyło dużo pracy, by przygotować oprawę otwarcia stadionu. Niech mają satysfakcję, gdy usłyszą oklaski. Mam nadzieję, że większość kibiców będzie zadowolona z tego, co zobaczą – przekonuje prezes klubu.

Zabytek, a nie stadion

Poprzedni stadion Pogoni był duży i klimatyczny. Tego nie można mu odmówić. Ale był też całkowicie niefunkcjonalny. Dach przysługiwał jedynie elicie. Kibice nie mieli zapewnionych normalnych toalet. Nawet piłkarze musieli przebierać się w wybudowanym na dostawkę budynku klubowym, a nie na obiekcie, na którym rozgrywali mecze.

Stary budynek klubowy. Z ręką na sercu – dużo gorszy niż kontener? 

– Wspominając stary stadion, jest coś, za czym się tęskni? – pytamy Jarosława Mroczka.

– Za atmosferą z lat 60. Przychodziło wtedy strasznie dużo ludzi. Czasem nawet i po 30 tysięcy. Choć tutaj tylu osób nie wpuścimy, maksymalnie 21 tysięcy, mam nadzieję, że ta atmosfera wróci, że cały stadion będzie cieszył się z sukcesów Pogoni.

– Ostatnie lata stadionu przyniosły jakiekolwiek pozytywne wspomnienie?

– Poza historią, która nas łączyła z tym miejscem… To już był zabytek, a nie stadion. Marzyliśmy o tym, żeby stamtąd uciec. Aż wstyd było nam ściągać zawodników.

– Co się czuje w momencie, gdy stoi się na trybunie ze świadomością, że to już koniec prac?

– Mam tylko jedną emocję. Jestem zwyczajnie szczęśliwy. Szczęśliwy, że doczekaliśmy tej chwili.

Dariusz Adamczuk opowiada: – Pamiętam mecze ligowe w 2007 roku, kiedy zaczynałem działać w Pogoni jako dyrektor akademii. Nie patrzyliśmy wtedy na to, z kim będziemy grać. Patrzyliśmy na pogodę. Frekwencja była uzależniona głównie od niej. Mieliśmy jedną zadaszoną trybunę na 1500 osób. Gdy padało, frekwencja nie była za duża. Gdy nie padało, przychodziło po cztery-pięć tysięcy osób.

– Trybuny nas niosą, niewiele meczów w Szczecinie przegrywamy. A gdy były tutaj rozkopy, mieliśmy okres, gdy częściej wygrywaliśmy na wyjazdach. Cieszę się, że na otwarciu stadionu jesteśmy drużyną, która walczy w Ekstraklasie o najwyższe cele. Znamy przykłady klubów, które otwierały stadion, a zespół spadał albo grał w niższej lidze. Był też przykład Lecha, gdzie otworzono stadion, a drużyna zdobyła mistrzostwo Polski – puszcza oko dyrektor pionu sportowego „Portowców”.

Kiedyś kibice chcieli, by ich klub był po prostu zdrowy i nie dopuszczał do sytuacji, gdy zdecydowaną większość jego kadry stanowią mniej lub bardziej przypadkowi Brazylijczycy, a zespół stacjonuje w Gutowie Małym. Potem pragnęli, by Pogoń po prostu istniała. Następnie, by wygrzebała się z niższych lig i awansowała do Ekstraklasy. Po kilku latach w elicie oczekiwali, że „Portowcy” przestaną być średniakiem, a urosną do rangi liczącej się w Polsce marki. Wreszcie – by na stadionie nie padało na głowę, toaleta nie była toi-toiem, a krzesełka nie zdawały się zadawać pytania „czy naprawdę chcesz tu usiąść?”.

To wszystko na przestrzeni ostatnich lat dostali.

Do pełni szczęścia brakuje jeszcze trofeów. Z nowym stadionem z pewnością będzie o nie łatwiej.

WIĘCEJ O POGONI SZCZECIN: 

Fot. własne

Suche Info
07.12.2022

Cash: – Mundial był cenną lekcją

Matty Cash w rozmowie z talkSPORT krótko podsumował mundial. Reprezentant Polski stwierdził: – Graliśmy z Argentyną, Francją i Meksykiem. To drużyny. które prezentują wysoki poziom. Ostatnie tygodnie były dla mnie cenną lekcją, to przeżycie przerosło moje oczekiwania. Jestem przekonany, że to wpłynie na moją dyspozycję w klubie. Grałem przeciwko najlepszym i nie mogę się doczekać tego w Premier League. Cash dodał także, że koszulki jakie otrzymał od Messiego i Mbappe stanowiły dla […]
07.12.2022
Suche Info
07.12.2022

Marciniak zostaje na mundialu

Szymon Marciniak znalazł się w gronie dwudziestu sędziów głównych, którzy pozostaną do dyspozycji FIFA do końca mistrzostw świata w Katarze. Początkowo na turniej pojechało 36 głównych arbitrów, ale szesnastce już podziękowano i wiadomo, że nie dostaną oni kluczowych meczów. Marciniak takie szanse ma, w przeciwieństwie do trzech europejskich kolegów: Daniela Sieberta, Istvana Kovacsa i  Slavko Vincica. Ambicją Marciniaka jest oczywiście poprowadzenie finału i na razie robi wiele, by taką szansę […]
07.12.2022
Suche Info
07.12.2022

OFICJALNIE: Flick pozostanie selekcjonerem reprezentacji Niemiec

Hansi Flick pozostanie selekcjonerem reprezentacji Niemiec mimo nie wyjścia z grupy na mundialu w Katarze. Flick powiedział: – Chcemy, by Niemcy ponownie stanęli za swoją drużyną narodową w czasie Euro 2024. Możemy tam zdziałać więcej niż pokazaliśmy na mistrzostwach świata. Wyciągniemy z tego turnieju lekcję. Niemcy na trwającym mundialu zdobyli cztery punkty i nie wyszli z grupy. W sumie Flick prowadził kadrę w 20 spotkaniach – wygrał dwanaście z nich, sześć […]
07.12.2022
Suche Info
07.12.2022

Były trener Grabary o polskim bramkarzu: – On jest bardzo dużym egoistą

David Nielsen, były trener Kamila Grabary w Aarhus, skomentował charakter Polaka. Nielsen stwierdził w telewizji TV2: – Myślę, że to, co on robi, jest szalenie prowokacyjne. Robi to na forum publicznym, a takie rzeczy nie powinny mieć miejsca. On jest bardzo dużym egoistą, ma specyficzną mentalność Przypomnijmy, że po błędzie klubowego kolegi w meczu z Argentyną, Mathew Ryana, Grabara napisał na Twitterze: – Must have been politics, for sure. Polski bramkarz wbił […]
07.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
07.12.2022

Niezatapialny. Pepe chce spuentować burzliwą karierę mistrzostwem świata

Portugalia zachwyciła we wczorajszym starciu ze Szwajcarią. Błyszczały przede wszystkim młode gwiazdy ekipy Fernando Santosa, ze szczególnym uwzględnieniem Goncalo Ramosa. Ale przypomniał też o sobie niezatapialny weteran. 39-letni Pepe zapisał się wczoraj na listę strzelców i dał wyraźny sygnał, że ma ochotę spuentować swoją burzliwą karierę tytułem mistrza świata. Jeden z najstarszych We wczorajszym spotkaniu Pepe – poza tym, że jak zawsze solidnie prezentował się w defensywie – […]
07.12.2022
NBA
07.12.2022

Ile jeszcze potrwa kariera Kyriego Irvinga?

Żaden inny koszykarz NBA w ostatnich latach nie wzbudzał tylu kontrowersji. Ba, w całym świecie sportu trudno szukać kogoś takiego jak Kyrie Irving. Sezon 2021/2022 stał w jego przypadku pod znakiem buntu przeciwko szczepionkom na COVID. Podczas trwających rozgrywek trafił natomiast na celownik przez antysemityzm. Stracił lukratywny kontrakt z Nike, a w przyszłym roku będzie wolnym agentem nie tylko na rynku obuwniczym. Oczywiście lista wybryków Irvinga jest znacznie dłuższa. […]
07.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
04.12.2022

Szczęście, Szczęsny czy fart? Jak reprezentacja Polski broni na mundialu?

Szczęście czy fart? Pytał wszystkich Jacek Magiera, tłumacząc, że przychylność fortuny może być efektem czyjejś pracy. W przypadku reprezentacji Polski podczas mistrzostw świata w Katarze pytanie może być podobne — Szczęsny czy fart? Sprawdziliśmy, jak bronią biało-czerwoni i ile w tym zasługi świetnej formy bramkarza, a ile planu na zaryglowanie własnego pola karnego. Niski pressing, zwarte szyki i przydzielenie zadań defensywnych nawet skrzydłowym (Meksyk) czy napastnikom (Argentyna) […]
04.12.2022
Piłka nożna
20.11.2022

Vinicius, Musiala, Valverde, Foden. Najciekawsi debiutanci na mundialu | RANKING

Mistrzostwa świata to spełnienie marzeń każdego piłkarza. Szczególnie pamięta się swój pierwszy występ na takiej imprezie, dlatego przed startem mundialu w Katarze mamy dla was listę debiutantów. Kto zasmakuje największego piłkarskiego turnieju po raz pierwszy? Krótkim słowem wyjaśnienia: w naszym zastawieniu za debiut na mundialu uznajemy pierwsze powołanie. Są bowiem i tacy, którzy znaleźli się w kadrze na poprzednie mistrzostwa świata i choć nie zagrali w nich ani minuty, to mimo wszystko […]
20.11.2022
Weszło
19.11.2022

Ostatnia misja urugwajskich weteranów pod okiem nowego dowódcy

Dla Luisa Suareza, Edinsona Cavaniego, Diego Godina, Martina Caceresa i Fernando Muslery będą to czwarte mistrzostwa świata, ale pierwsze bez legendarnego selekcjonera Oscara Tabareza, który w 2010 roku doprowadził reprezentację Urugwaju do półfinału. Wymieniona piątka pamięta dobrze ten turniej. A Suarez aż za dobrze. Byłemu napastnikowi FC Barcelony cały czas jest wypominane zagranie ręką w ćwierćfinale z Ghaną. Czy Urugwaj będzie w stanie powtórzyć ten wynik już bez pomocy górnej kończyny […]
19.11.2022
Weszło
18.11.2022

Piwo, frytki z kiełbasą i wicelider Ligue 1. Tak to się robi na północy

Z dala od oślepiających świateł Paryża, od ogłuszającego zgiełku Marsylii, od onieśmielającego blichtru Monako wyrosła nowa siła Ligue 1. Lens od zawsze było wysoko na mapie Francji, tuż przy granicy z Belgią i blisko Wielkiej Brytanii, a dzisiaj jest także wysoko w ligowej tabeli, wyłącznie za Paris Saint-Germain. Racing Club – robotnicza duma północy – sensacyjnym wiceliderem. Lens, Avion, Arras. W tym trójkącie toczy się życie zawodników […]
18.11.2022
Ekstraklasa
16.11.2022

Najlepiej zorganizowana polska drużyna XXI wieku? Analiza taktyczna Rakowa Częstochowa

– Jesteśmy powtarzalni, jesteśmy konsekwentni, jesteśmy drużyną, która potrafi wygrywać regularnie, a to w sporcie jest najtrudniejsze – powiedział przed ostatnim meczem minionej rundy Marek Papszun, trener Rakowa Częstochowa, który, zwyciężając 2:1 w Lubinie, zwiększył przewagę nad resztą stawki w tabeli Ekstraklasy do dziewięciu punktów. To największa od piętnastu lat (!) różnica, jaką udało się w naszej lidze wypracować liderowi przed zimową przerwą. Wszyscy go dobrze znają, ale nikt nie potrafi […]
16.11.2022
Weszło
16.11.2022

Kto ryzykuje, nie pije szampana. Taktyczny przewodnik po mundialu

Im mniej czasu mają selekcjonerzy, by popracować z drużynami, tym bardziej wszystkie się do siebie upodabniają. A im mniejsze różnice między nimi, tym większe ryzyko poniesienia wyrzucającej z turnieju porażki. Dlatego trenerzy kadr narodowych nie powinni mieć zbyt wielkich ambicji w kwestii stylu gry. Mundial to gra dla cierpliwych. Wygrywają go niekoniecznie najlepsi, ale ci, którzy popełniają najmniej błędów. Największa piłkarska impreza na świecie niemal od początku istnienia odgrywała podwójną […]
16.11.2022
Liczba komentarzy: 48
Subscribe
Powiadom o
guest

48 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Uznam
Uznam
2 miesięcy temu

Najlepszy w kraju!

Boli Was Wielki Lech
Boli Was Wielki Lech(@boli-was-wielki-lech)
2 miesięcy temu
Reply to  Uznam

Pewnie Niemiec budował i za pożyczone niemieckie pieniądze postawiony. Jak wszystko w tej paprykarskiej kolonii starych Helmutów, którzy w soboty jeżdzą poruchać łatwe Polinnen.

Freddie Bajorek
Freddie Bajorek
2 miesięcy temu

No cóż, takie tylko możesz mieć doswiadczenia. W końcu to towarzysze z wycieczki z NRD jeździli nad Wołgę, poruchać młode Tatarki, czego efektem jest m. in. Twoja osoba wschodniaku:))
A kto budował nowy stadion i za czyje pieniądze, łatwo sprawdzić. Jak nie wiesz jak, zapytaj towarzyszy z Moskwy, pomogą Ci:))))

Boli Was Wielki Lech
Boli Was Wielki Lech(@boli-was-wielki-lech)
2 miesięcy temu

Nawet bycie mieszańcem niemiecko-tatarskim byłoby bardziej chwalebne niż rodowód z Kresów. Zawsze to trochę zachodnich genów (niemieckich). Nie to co u Was. Zresztą nie wiem, czy Tatarzy nie są bardziej cywilizowani niż ost-Polacke.

Freddie Bajorek
Freddie Bajorek
2 miesięcy temu

I na tym budujesz przeświadczenie o własnej wyższości, Arslan? Mieszana tatrsko-niemiecka krew daj Ci takie poczucie?:))) Czy Ty czujesz malcziszka, jaki śmieszny jesteś?;)))) You made my day, wschodniak:)))))

Potop Szwedzki
Potop Szwedzki
2 miesięcy temu

Za te słowa powinieneś -używajac terminologii niemieckiej -zostać zlikwidowanym.

Waclaw
Waclaw
2 miesięcy temu

Głupi chu..ju nie wiem czy to powód do dumy czy nie ale powiem Ci to bo jesteś pierd.olonym niedouczonym ignoranetem, że po wojnie najliczniejszą grupą napływową byli poznaniacy jedyny Niemiec jaki tam był to ten co jezdzi co tydzień do poznania żeby ruchac cie w mordę

Rooo
Rooo
2 miesięcy temu

Misiu a w u kogo soi pałac kaisera ? Buhahahaha babg bag zaorany

Grzegorz
Grzegorz
2 miesięcy temu

Ruchają ale tylko poznaniaków.

Kamillo
Kamillo
2 miesięcy temu

Oby tylko Szczecin nie dostał się do pucharów, bo znowu będzie kompromitacja, jak z Broendby. Szczecin i Gdańsk nie maja prawa grać w pucharach za to co odwaliły ostatnio.

Portowiec
Portowiec
2 miesięcy temu
Reply to  Kamillo

Prawa to ty nie powinieneś mieć do pisania takich komentarzy, zjebie.

Kamillo
Kamillo
2 miesięcy temu
Reply to  Portowiec

A można to tak obrażać bezkarnie drugiego człowieka? Szczecin skompromitował polską piłkę. To był wstyd, od pucharów wara.

Freddie Bajorek
Freddie Bajorek
2 miesięcy temu
Reply to  Kamillo

Chłopcze, zajrzyj raz jeszcze do słownika, żeby pojąć znaczenie słowa „kompromitacja”. Pogoń wysoko przegrała z Broendby. Tylko tyle. Na szczęście nie Ty i tobie podobni decydują o tym, kto ma grać w pucharach.

Rubens
Rubens
2 miesięcy temu
Reply to  Portowiec

Portowiec, dobra odpowiedz!

Boli Was Wielki Lech
Boli Was Wielki Lech(@boli-was-wielki-lech)
2 miesięcy temu
Reply to  Kamillo

Święta racja. Polaczki się przyzwyczaiły do dziadostwa w każdej sferze, więc bronią przegrywów ze Szczecina i Gdańska.

Rooo
Rooo
2 miesięcy temu

No fajne powiedsial ktoś kto kibicuje klubowi z wrinek i nazywa ja lechem który zdechł w 2096 ..to dopiero kompromitacja kibicować reoppwi i jeszcze wyprawiać mu stulecie czy stulejkę- ciężko połapać się w tych zabawach z nieboszczykiem …. to dopiero „wygrana” ….os jak tam loga misiów?

Wojnar ty przegrywie
Wojnar ty przegrywie
2 miesięcy temu
Reply to  Kamillo

Oby legła z genem przegrywa sie nie dostala, bo gwalci ja kazdy

Niebieskie pionki
Niebieskie pionki
2 miesięcy temu
Reply to  Kamillo

Natomiast drużyna z Poznania powinna grać pod prawdziwą nazwą AMICA

Krach
Krach
2 miesięcy temu

Musicie się kiedyś nauczyć że wynik finansowy interesuje bardziej dyrektora finansowego niż księgowych. Księgowość jest raczej od tego żeby nie było bałaganu w sprawozdaniu finansowym i księgach 🙂

Pozdrawiam
Księgowy

Zygmunt
Zygmunt
2 miesięcy temu
Reply to  Krach

Zawsze mnie zastanawiało skąd się wziął ten bonmot i dlaczego powtarzają go wszyscy „dziennikarze” sportowi. Nie mijali nigdy biur księgowych na ulicy? Nie płacą podatków? Nie mają znajomych, którzy się rozliczają na B2B? Nie słyszeli nigdy o fakturach?

Www
Www
2 miesięcy temu

Chyba to jest lepsza opcja. Step by step jak to gadał pierwszy siwy bajerant za czasów Laty. Lepiej stworzyć struktury, szukać w miarę nie złych pikakrzy, przy okazji samemu produkować ich, a później postawić stadion. Casus Lechii tej z Gdańska świetnie to odzwierciedla. Stadion piękny a chuja grają.

Paprykarz1948
Paprykarz1948
2 miesięcy temu

Dziś wieczorem być może będzie szansa wskoczyć na fotel lidera. Dla kibiców to ważny mecz. Pogoń takich nie potrafi wygrywać :/

Kamillo
Kamillo
2 miesięcy temu
Reply to  Paprykarz1948

No i po co oni sie pchaja do pucharów? Zeby kompromitacja była jak z Islandia albo Broendby?

wigor
wigor
2 miesięcy temu
Reply to  Kamillo

Nora kundlu podwarszawski

Freddie Bajorek
Freddie Bajorek
2 miesięcy temu
Reply to  Kamillo

Synu, ty masz jakąś obsesję. A takie nazwy, jak Stjarnan, Dudelange? Vetra Wilno? Levadia Tallin? Karabach? Powtórzę: zajrzyj do słownika i zastanów się nad sensem słowa „kompromitacja”

Kamillo
Kamillo
2 miesięcy temu

Tylko że Wisła, Legia i Lech oprócz bolesnych porażek potrafiły też wygrywać w Europie, a Pogoń ciągle przegrywa kompromitująco.

Lehtochj
Lehtochj
2 miesięcy temu
Reply to  Kamillo

Przegrała to twoja stara , jak cię zobaczyła po porodzie wroniecka gnido.

Paprykarz1948
Paprykarz1948
2 miesięcy temu

Karabach x3.
Z Broendby można było przegrać, ale nie w takich okolicznościach w takich rozmiarach.
To było jednak frajerstwo.

Freddie Bajorek
Freddie Bajorek
2 miesięcy temu

Mnóstwo wspaniałych wspomnień z tej- jak to napisałeś Autorze- „odrapanej Papricany”. Mecz z Legią za czasów Bekdasa. Mecz z Bełchatowem 1998, i rewanż za przekręty sprzed dwóch sezonów. Mecze z Lechem, na nich zawsze była atmosfera, nawet tych przegranych. Daj Boże, żeby na nowym było jeszcze lepiej.

Patryk
Patryk
2 miesięcy temu

Świetny artykuł . Brawo Kuba . Jedyna uwaga do Ciebie , nie żebym się czepiał bardziej do uświadomienia . Dąbie to dzielnica Szczecina , jest nawet stacja Szczecin-Dąbie , więc nie można powiedzieć ,że to poza miastem . Poza centrum owszem ale nie poza miastem . Pozdrawiam ,dobra robota 😉

Freddie Bajorek
Freddie Bajorek
2 miesięcy temu
Reply to  Patryk

Hmm, racja co do Dąbia, pamiętaj jednak, że przed wojną to było odrębne miasto:)

Jggj
Jggj
2 miesięcy temu

Ale pierwszą

Raf
Raf
2 miesięcy temu
Reply to  Patryk

Dąbie to osiedle, a nie dzielnica 🙂 Dzielnice są cztery – Śródmieście, Prawobrzeże, Zachód i Północ 🙂

Murphy
Murphy(@murphy)
2 miesięcy temu

Zmiana jakościowa, nie tylko w kwestii samego boiska głównego i trybun krytych dachem, ale i samego otoczenia stadionu. Można chyba z czystym sumieniem napisać, że to najlepszy taki kompleks w Polsce.

imie
imie
2 miesięcy temu

Pogoń ma siedzibę na Twardowskiego, a nie na Karłowicza

Rooo
Rooo
2 miesięcy temu
Reply to  imie

Siedzibę ma na Karłowicza , stadion jest na Twardowskiego…

Syrenka Ariel
Syrenka Ariel
2 miesięcy temu

Więcej przeskalowanych stadionów dla złodziejskich klubów za pieniądze podatników. Komuna ma się dobrze. Troglodyci na ultrasach nawet sobie nie zdają sprawy jak bardzo są komiczni w oczach myślącego człowieka.

Rooo
Rooo
2 miesięcy temu
Reply to  Syrenka Ariel

O matko misiu- przeczytałeś artykuł czy tylko pier….isz głupoty? Operatorem stadionu będzie klub I to on będzie ponosił wszelkie kosztu utrzymania a co za tym idzie sporo dopłacał- to wszystko jest napisne wyżej ale trogodyta czytać nie umie ….

Ave
Ave
2 miesięcy temu

Jako kibic Lecha gratuluję nowego stadionu. Najlepsze kluby (a przynajmniej te mające kibiców) muszą mieć duże stadiony by móc się rozwijać i wspólnie ciągnąć naszą piłkę do przodu. Poza tym co to za mecz Pogoni z Lechem jak na stadionie nie ma tych kilkunastu-kulkudziesięciu tysięcy kibiców. To kibice robią atmosferę, a atmosfera dodaje głównego smaku tej wciąż średnio-słabej lidze.

1948
1948
2 miesięcy temu
Reply to  Ave

glos normalnosci mimo innych barw. pozdro

Paprykarz1948
Paprykarz1948
2 miesięcy temu
Reply to  Ave

Święte słowa mordo

Niebieskie pionki
Niebieskie pionki
2 miesięcy temu
Reply to  Ave

Głos rozsądny. Jeżeli jesteś kibicem Lecha, to nie widziałeś ich w akcji ponad 16 lat. BTW, ile herbów miał Lech?

Waldek King
Waldek King
2 miesięcy temu

W latach 90-tych do Szczecina zawitał Lech z flagą, „Dwa dni budowy i kurnik gotowy”. Jak widać, zajęło to nieco więcej czasu ale w końcu jest w miarę ładny i nie wygląda to na Tesco Arena Gliwice.

RadRAD
RadRAD
2 miesięcy temu

Mam 34 lata. W wieku 5 lat tata zabrał mnie na pierwszy mecz. Przez lata gdzieś od wieku lat 10 jeździłem przez całe miasto z prawobrzeża na każdy mecz. Te wszystkie spotkania na byłym stadionie miały niepowatarzalny urok. Schody na których można wybić sobie zęby. Błoto na koronie stadionu. Problemy z wejściem i szarpanki z ochroną przy kołowrtokach.

Ale to się zmieniło. Nie ukrywam, że dzisiaj uronię łzę w czasie meczu. Tyle pięknych emocji. Tyle wkurwień. Tyle rozczarowań. No i co z tego?

Ja kocham Pogoń. Kocham tą pseudopiłke ekstraklasową.

Poziom?
A co za różnica? Skoro teraz kiedy to pisze płacze ze szczęścia ponieważ daje mi ona tyle emocji.

Rubens
Rubens
2 miesięcy temu
Reply to  RadRAD

Dobrego meczu RadRad i jeszcze wiekszych na nim emocji. Pozddrawiam

Adam
Adam
2 miesięcy temu
Reply to  RadRAD

Zęby dalej można sobie na tych schodach wybić, bo ktoś stwierdził, że jedna wysokość i długość stopni jest dla słabych 😉

Misio
Misio
2 miesięcy temu

Zdjęcie budynku klubowego (to na końcu) powinniście zestawić na początku z kontenerami bo to go one zastąpiły. Budynek szatni zaś, a tego zdjęcia nie zamieściliście był akurat przyzwoity.

Tomasz
Tomasz
2 miesięcy temu

Nie jestem kibicem Pogoni ale muszę przyznać że stadion świetny oglądałem trochę wczoraj, wrażenie świetne! Dzięki takim stadionom Polska pilka wygląda trochę lepiej w Europie szkoda ze piłkarsko dalej kupa