Andrzej Rycak rozegrał ponad sto meczów w Ekstraklasie w barwach Pogoni, a kibice Portowców nadali mu nawet przydomek „Książę Szczecina”. W jaki sposób na niego zapracował? Kto uratował tonącą kobietę, a kto zdawał za niego maturę z polskiego? Zapraszamy na rozmowę z byłym graczem, w trakcie której powspominaliśmy z nim stare czasy.

„Kibice ciągle o mnie pamiętają”. Wspomnienia „Księcia Szczecina”

W sezonie 1993/1994 w spotkaniu Pucharu Polski pomiędzy Motorem Lublin a Pogonią Szczecin zrobił pan dobre wrażenie i dzięki pańskiemu decydującemu trafieniu w serii jedenastek zespół z Lublina awansował do kolejnej rundy. Jakie znaczenie miało to dla pana dalszej kariery?

Andrzej Rycak (były piłkarz Pogoni Szczecin): Pokonaliśmy wyżej notowany zespół z Ekstraklasy i byliśmy w kolejnej rundzie Pucharu Polski. Dobry występ w tamtym spotkaniu zadecydował o tym, że wylądowałem w Szczecinie. To był dla mnie dobry sezon w Motorze. Mieliśmy bardzo dobry zespół, który walczył o powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej. W kadrze było kilku doświadczonych zawodników takich jak Grzegorz Komor, Mieczysław Pisz, Roman Żuchnik, Sławomir Wójtowicz, Dariusz Opolski czy Andrzej Brzeszczyński. Wszystko było dobrze oprócz awansu. Szkoda, że nie udało się osiągnąć tego celu. W Pucharze Polski odpadliśmy w półfinale z ŁKS-em Łódź, a ja pół roku później byłem już zawodnikiem „Portowców”. 

Pokonał pan wtedy Radosława Majdana, który później stał się pańskim kolegą z zespołu. Czy wracaliście później do tej sytuacji?

Radek był wtedy uznanym zawodnikiem w polskiej lidze i reprezentantem młodzieżowym kraju. Rozmawialiśmy trochę o tym, ale o ile dla mnie to było spotkanie wyjątkowe, o tyle dla niego to był mecz jeden z wielu.

Co utkwiło panu najbardziej w pamięci z pierwszych dni w Szczecinie? 

Dla mnie był to duży przeskok. Większe miasto, uznany klub, wielka rzesza kibiców. Pamiętam wyjazd na obóz do Frankfurtu, bo to w trakcie zgrupowania w Niemczech dowiedziałem się, że zostanę zawodnikiem Pogoni. 

Część zawodników na początku robiła sobie żarty z pana akcentu…

Trochę się nasłuchałem o tym, że mój akcent był jak w filmach z serii „Sami swoi”. Na szczęście jakoś długo to nie trwało, a poziom żartów był jak najbardziej do przyjęcia. 

Trudno było wejść do tamtej szatni?

Niektórzy zawodnicy mieli problemy z aklimatyzacją, bywały takie momenty. To zależy głównie od usposobienia i charakteru. Ja na szczęście ich nie miałem i nawiązałem z wszystkimi bardzo dobry kontakt.

W 1995 roku strzelił pan gola decydującego o wygraniu 3:2 spotkania z Lechem Poznań i była to pańska pierwsza bramka w barwach Pogoni. Jak pan wspomina to wydarzenie? 

To był zarówno dla Pogoni, jak i dla mnie wyjątkowy mecz. Lech był wtedy mocny, a w jego składzie wystąpili m.in. Paweł Wojtala, Waldemar Kryger, Piotr Reiss, Jacek Dembiński czy Waldemar Przysiuda. U nas za to brakowało kilku zawodników z powodu kartek i kontuzji i w zawiązku z tym wystąpiło paru chłopaków, którzy dopiero wchodzili do Ekstraklasy. Był to fantastyczny mecz. Przegrywaliśmy 0:2, a ostatecznie udało nam się zdobyć trzy punkty. Kontaktowego gola strzelił Robert Dymkowski, a w 89. minucie do remisu doprowadził Maciej Stolarczyk. Minutę później to ja przypieczętowałem naszą wygraną, pokonując Roberta Mioduszewskiego. Pobiegłem od połowy boiska i wpisałem się na listę strzelców.

Dla mnie jako zawodnika był to piękny moment, bo graliśmy przy pełnych trybunach i jeszcze z takim rywalem jak Lech. Mecze z drużyną z Poznania  zawsze zapadały na długo w pamięci. Byłem zresztą na niedawnym meczu z Kolejorza przy okazji otwarcia kolejnej trybuny nowego, pięknego stadionu Pogoni i dalej czuć emocje związane z tą rywalizacją.

Po wygranym 1:0 meczu z GKS-em Bełchatów otrzymał pan od kibiców przydomek „Książę Szczecina”. Taki pseudonim musi napawać dumą.

Na początku był to żart, ale jakoś ten pseudonim do mnie przylgnął. Wiem, że kibice, którzy to wymyślili, do tej pory wywieszają transparent nawiązujący do tego przydomku. Kibice w portowym mieście o mnie pamiętają i ja zawsze będę pamiętał o nich. 

Z fanami ze Szczecina był pan bardzo zżyty, co było widoczne. Którą z sytuacji z kibicami wspomina Pan najmilej?

Wiele sytuacji wspominam miło. Ciekawe zdarzenie miał mój brat Wojtek [również piłkarz – między innymi Stali Mielec czy Hetmana Zamość – przyp. red.], który wracał pociągiem z Warszawy do Zamościa. My wtedy graliśmy na Łazienkowskiej, więc fani Pogoni pomylili go ze mną. Dworzec skandował moje imię i nazwisko, nie wiedząc, że robi to na cześć mojego brata bliźniaka!

W historii zapisał się pan też dzięki temu, że strzelił tysięcznego gola w wykonaniu Pogoni w najwyższej klasie rozgrywkowej. 

O tym, kto strzeli bramkę numer 1000, było głośno w Szczecinie. W spotkaniu z Siarką Tarnobrzeg w 1996 strzeliłem dwa gole, więc nie dość, że zapisałem się w historii, to jeszcze otworzyłem nowy tysiąc. Pamiętam, że w tamtym spotkaniu wygraliśmy 3:0 z drużyną z Tarnobrzegu. Nie zdobywałem wiele bramek w Szczecinie, ale tak się jakoś składało, że jak już to robiłem, to były one ważne lub charakterystyczne. Generalnie byłem raczej takim zawodnikiem, który asystował przy trafieniach. 

Wraz z Pogonią w 1997 roku  udaliście się na obóz przygotowawczy do Malezji. Trzeba przyznać, że ciekawy kierunek, jeśli chodzi o treningi i inne atrakcje.

Był to naprawdę fajny kierunek na obóz, ale odległość też spora. Lecieliśmy kilkanaście godzin samolotem. Pogoń była w Malezji dwukrotnie. To duże przeżycie, zwłaszcza że byliśmy tam w lutym. W Polsce ciężka zima i trudno było trenować, a tam zielono, ciepło i idealne warunki do przygotowania się do sezonu. Nie można było na nic narzekać. I nawet życie komuś uratowaliśmy. Pewnego razu pojechaliśmy na plażę, choć trener Baniak nam zabronił. Wymknęliśmy się z hotelu, żeby udać się nad ocean. Pojechaliśmy tam taksówką, a w miejscu, do którego się udaliśmy, było praktycznie pusto. W pewnym momencie podbiegła do nas jednak grupa osób z Malezji. Okazało się, że ktoś się topi. Olek Moskalewicz i Robert Dymkowski bardzo szybko zareagowali i wyciągnęli kobietę z wody.

W Malezji wygrał pan nawet zakład z trenerem Bogusławem Baniakiem…

Każdy z nas na obóz w Malezji wziął ze sobą jakiś przysmak z Polski. Robert Dymkowski zabrał batoniki „Pawełek”, a my powiedzieliśmy trenerowi, że to tam na miejscu jest polski sklep. Bogusław Baniak nie uwierzył i założył się z nami. Gdy przynieśliśmy mu do pokoju batona, to trener honorowo wskoczył do basenu w ubraniu. 

W końcówce lat 90. w Pogoni nie było zbyt kolorowo, jeśli chodzi o finanse. W tamtym okresie atmosfera w szatni była nie najlepsza ?

W Pogoni atmosfera w szatni moim zdaniem była zawsze dobra. Było sporo wychowanków i zawodników z województwa zachodniopomorskiego. Nie można też zapomnieć o doświadczonych piłkarzach takich jak Piotr Mandrysz, Mariusz Kuras, Andrzej Miązek, Waldemar Jaskulski czy Maciej Stolarczyk. Uważam, że taka mieszanka młodzieży i rutynowanych ligowców się zazębiała. Czasami było biednie, bo czekaliśmy na wypłatę i premię, ale uważam, że było okej. 

Na dziesięć dni przed spotkaniem z Legią wyłączono nawet ciepłą wodę w szatni. 

Przed tym meczem kąpaliśmy się w zimnej wodzie, a następnie szliśmy do sauny, żeby się ogrzać. Nie było to nic strasznego, a taka sytuacja nie trwała długo. Co ciekawe, tamto spotkanie z Legią wygraliśmy 3:1.

Pana brat bliźniak również grał w piłkę. Kiedyś nawet spadliście w jeden dzień do niższej klasy rozgrywkowej.

Tak, był taki moment, że Pogoń i Stal Mielec spadły w jednym momencie. Zadzwoniłem wtedy do mamy, która z automatu myślała, że rozmawia z Wojtkiem. Niestety podzieliłem los brata. 

Spadliście w dramatycznych okolicznościach. Wielu obserwatorów ostatniego meczu do dziś ma wątpliwości co do jego uczciwego przebiegu. 

W 1996 roku przegraliśmy 1:2 z GKS-em Bełchatów. Był to smutny moment dla całego Szczecina. Mogę tylko powiedzieć, że poziom sędziowania w tym spotkaniu bardzo sprzyjał gospodarzom. 

Zdarzyło wam się z bratem kiedyś zamienić rolami w jakiejś sytuacji?

Po latach mogę się przyznać, że Wojtek zdawał za mnie maturę ustną z polskiego. Osiągnął wtedy lepszy wynik za mnie niż na swojej!

Pod koniec kariery udał się pan do USA, a wtedy piłka już nie była najważniejsza. Jakiej pracy podjął się „Książę Szczecina”?

Udałem się do USA, żeby grać w piłkę, ale to się nie udało. Mieszkałem w San Jose. Na miejscu okazało się, że budżet klubu nie pozwalał na podpisanie umowy ze mną. Miałem tam kontakty i kolegów, więc postanowiłem na jakiś czas zostać. Tak jak wielu Polaków pracowałem przy wymianie okien albo drzwi. Były to pospolite, zwykłe prace. Przeskok cywilizacyjny był spory. USA to ogromny kraj z zupełnie innymi możliwościami. 

Nie tak dawno skończył pan pięćdziesiąt lat. Jak Andrzej Rycak podsumowałby ten czas?

Szybko zleciało. Rozegrałem ponad 250 spotkań w Ekstraklasie i na jej zapleczu. Życzę każdemu młodemu zawodnikowi, żeby miał taką okazję. Zawsze mogło być więcej, bo plany trochę pokrzyżowały kontuzje. 

Czym oprócz bycia trenerem zajął się pan po zakończonej karierze?

Tak jak większość byłych zawodników musiałem znaleźć sobie zajęcie. Bycie trenerem na Zamojszczyźnie, skąd pochodzę, nie jest łatwe i tak naprawdę to nie zawód, który pozwala prowadzić dom. Ja od wielu lat pracuję w dużej firmie budowlanej. Jestem zadowolony. Po pracy pełnię rolę trenera młodzieży w Akademii STS Gryf Gmina Zamość. 

Pana największym sukcesem trenerskim był awans z Hetmanem do trzeciej ligi.

Można powiedzieć, że byliśmy wraz z Włodkiem Kwiatkowskim bardzo szczęśliwi z tego sukcesu. Autorem tego awansu była zamojska młodzież, w większości byli to wychowankowie AMSPN Hetman Zamość. Wszyscy kibice Hetmana i cały sportowy Zamość liczy i czeka na powrót klubu na piłkarską mapę Polski. 

Rozmawiał PAWEŁ WRÓBEL

Fot. newspix.pl

Więcej o Pogoni Szczecin: 

Weszło
30.09.2022

Quo vadis, Wisło Kraków?

Kiedy Mateusz Kuchta popisał się fenomenalną robinsonadą po strzale głową Igora Łasickiego w ostatniej akcji meczu i utonął w objęciach kolegów z Chojniczanki, stało się wielce prawdopodobne, że Wisła Kraków zakończy wrzesień jako najgorsza drużyna miesiąca w pierwszoligowej stawce.  Nie, to niemożliwe, aż tak źle nie jest, sami przecieramy oczy ze zdumieniem. To jakaś aberracja. Albo, po prostu, kicha podlana nędzą, żeby nie bawić się w trudne słówka. Biała Gwiazda nie wygrała piątego […]
30.09.2022
Suche Info
30.09.2022

Lewandowski: Radomiak jest w budowie, zmierza w dobrą stronę

Mariusz Lewandowski z Radomiaka Radom skomentował mecz z Cracovią. „Zieloni” przegrali z „Pasami” 0:2, a spotkanie kończyli w osłabieniu po czerwonej kartce Pedro Justiniano. – Po prostym wybiciu Cracovii za linię obrony nieporozumienie Pedro Justiniano z Raphaelem Rossim, w niegroźnej sytuacji tracimy bramkę. Później znów po dłuższym podaniu, gdy piłka leci 50-60 metrów Pedro źle obliczył jej lot, zabrakło asekuracji, była czerwona kartka. W dziesięciu graliśmy lepiej niż w jedenastu, […]
30.09.2022
Weszło
30.09.2022

Piast stracił punkty i Kądziora. A Wisła Płock wygrała po raz pierwszy od sierpnia

Po meczu Piasta ze Śląskiem dwa tygodnie temu mieliśmy wrażenie, że gliwiczanie już tylko czekali na tę przerwę na kadrę, żeby wtedy spokojnie przygotować coś nowego w ofensywie. Dziś w Płocku nic nowego nie oglądaliśmy. To wciąż był nudny i przewidywalny Piast. Wykorzystała to Wisła, która długo męczyła się z ekipą Fornalika, ale ostatecznie udało jej się przypomnieć sobie o tym, że mecze też można wygrywać. Gdyby dzisiaj zestawić osobny zespół z nieobecnych w kadrach meczowych obu […]
30.09.2022
Weszło
30.09.2022

Bayern w dwunastu nie miał problemu z Bayerem. Sojusznikiem był Hradecky

Nie przywykliśmy do Bayernu na innym miejscu niż fotel lidera. Wiadomo, to dopiero początek sezonu, ale Bawarczycy w przeszłości raczej szybko zaznaczali swoją dominację i pokazywali rywalom, że pierwsze miejsce jest zajęte. Teraz jest inaczej, po serii czterech meczów bez zwycięstwa Bayern osunął się w tabeli i po prostu musiał dziś wygrać z Bayerem, żeby pokazać, iż kryzys był chwilowy. No i tak też się stało – goście nie mieli na Allianz Arena żadnych szans. Dużo […]
30.09.2022
Suche Info
30.09.2022

Zieliński o Kallmanie: – Mówiłem, że to może być strzał w dziesiątkę

Cracovia pokonała na wyjeździe Radomiak Radom (2:0). Jednym z największych bohaterów tego spotkania był Benjamin Kallman, który zdobył gola i zaliczył asystę przy trafieniu Jakuba Myszora. Na konferencji prasowej Jacek Zieliński nie szczędził pochwał Finowi. – Cieszymy się, bo to ważne zwycięstwo dla naszego zespołu po serii różnych meczów. Już w drugim spotkaniu zaliczamy konkretne przełamanie. Wygrywamy na ciężkim terenie, bo tu naprawdę trudno się gra. I tak było w niektórych […]
30.09.2022
Suche Info
30.09.2022

UEFA ukarała Olympique Marsylia

Olympique Marsylia został ukarany przez UEFA grzywną w wysokości ponad 30 tysięcy euro. Powodem nałożenia tej kary są kibice francuskiego klubu, którzy zakłócali porządek w trakcie i po meczu z Tottenhamem w ramach 1. kolejki Ligi Mistrzów. Komisja Kontroli, Etyki i Dyscypliny UEFA ogłosiła w piątek, że Marsylia została ukarana grzywną w wysokości 15 tys. euro za rzucanie niebezpiecznymi przedmiotami i 15 tys. euro za zakłócanie spokoju na stadionie Tottenhamu oraz 2 500 euro […]
30.09.2022
Weszło
30.09.2022

Quo vadis, Wisło Kraków?

Kiedy Mateusz Kuchta popisał się fenomenalną robinsonadą po strzale głową Igora Łasickiego w ostatniej akcji meczu i utonął w objęciach kolegów z Chojniczanki, stało się wielce prawdopodobne, że Wisła Kraków zakończy wrzesień jako najgorsza drużyna miesiąca w pierwszoligowej stawce.  Nie, to niemożliwe, aż tak źle nie jest, sami przecieramy oczy ze zdumieniem. To jakaś aberracja. Albo, po prostu, kicha podlana nędzą, żeby nie bawić się w trudne słówka. Biała Gwiazda nie wygrała piątego […]
30.09.2022
Weszło
30.09.2022

Piast stracił punkty i Kądziora. A Wisła Płock wygrała po raz pierwszy od sierpnia

Po meczu Piasta ze Śląskiem dwa tygodnie temu mieliśmy wrażenie, że gliwiczanie już tylko czekali na tę przerwę na kadrę, żeby wtedy spokojnie przygotować coś nowego w ofensywie. Dziś w Płocku nic nowego nie oglądaliśmy. To wciąż był nudny i przewidywalny Piast. Wykorzystała to Wisła, która długo męczyła się z ekipą Fornalika, ale ostatecznie udało jej się przypomnieć sobie o tym, że mecze też można wygrywać. Gdyby dzisiaj zestawić osobny zespół z nieobecnych w kadrach meczowych obu […]
30.09.2022
Weszło
30.09.2022

Bayern w dwunastu nie miał problemu z Bayerem. Sojusznikiem był Hradecky

Nie przywykliśmy do Bayernu na innym miejscu niż fotel lidera. Wiadomo, to dopiero początek sezonu, ale Bawarczycy w przeszłości raczej szybko zaznaczali swoją dominację i pokazywali rywalom, że pierwsze miejsce jest zajęte. Teraz jest inaczej, po serii czterech meczów bez zwycięstwa Bayern osunął się w tabeli i po prostu musiał dziś wygrać z Bayerem, żeby pokazać, iż kryzys był chwilowy. No i tak też się stało – goście nie mieli na Allianz Arena żadnych szans. Dużo […]
30.09.2022
Ekstraklasa
30.09.2022

Killman. Fin wykończył Radomiaka, który na dobre zapomniał, jak wygrywać u siebie

Radom jesienią 2021? Trudny teren, na którym punkty tracił każdy, w tym Legia Warszawa czy Lech Poznań. Radom jesienią 2022? Teren, na który każdy przyjeżdża jak do siebie. Cracovia zrobiła to samo i bez większych problemów wróci do domu z kompletem punktów. Trzy z ośmiu spotkań przed własną publicznością wygrał Radomiak od kiedy prowadzi go Mariusz Lewandowski. W sześciu przypadkach to on pierwszy tracił bramkę w Radomiu, a siódmy to samobójcze trafienie Jakuba Rzeźniczaka. Drużyna, która w poprzednim sezonie […]
30.09.2022
Lekkoatletyka
30.09.2022

„Nie jestem jednym z Aniołków Matusińskiego. Zostałam tylko i aż Sofią Ennaoui”

Na 1500 metrów jest trzecią najszybszą biegaczką w Europie, oraz piątą na świecie. Przed sezonem sama nie spodziewała się takich wyników, stąd za wykonaną pracę w skali szkolnej wystawia sobie szóstkę z plusem. Fani uważają ją za bardzo energiczną osobę, jednak kiedy ma wolny czas, lubi spędzić go w samotności, na przykład z dobrą lekturą. Dawniej deklarowała, że chce pobić rekord Polski. Dziś twierdzi, że nie musi mówić o rekordzie – woli skupić się na własnych […]
30.09.2022
Weszło
30.09.2022

Brak zwycięstwa z Legią będzie dla Lecha kompromitacją

Siódma drużyna w tabeli przyjmuje u siebie lidera, więc teoretycznie powinno być jej trudno, tak przynajmniej podpowiadałaby logika znana z poważnych lig. No, ale nie u nas, bo trzeba sobie jasno powiedzieć, że brak kompletu punktów dla Lecha w starciu z Legią będzie jego kompromitacją. Po pierwsze Legia jedzie do Poznania bez Josue. Też trzeba być pomysłowym gościem, żeby nosić opaskę kapitańską, być najlepszym piłkarzem swojego zespołu i wykartkować się akurat na Lecha, […]
30.09.2022
Liczba komentarzy: 15
Subscribe
Powiadom o
guest
15 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Lopez
Lopez
10 dni temu

Piękny przykład dla młodzieży, panie trenerze. Maturalne oszustwo!

Adek
Adek
10 dni temu
Reply to  Lopez

Baniak też niezły dzban. Nie zajarzył że Dymek mógł przywieźć Pawełka z Polski. Naprawdę ciężko się domyśleć 🙂

Hasan S.
Hasan S.
10 dni temu
Reply to  Lopez

😀 😀 …kurwa, co to są głąby 😀 😀

Ciekawe czy coś takiego jest już „przedawnione” czy jakby ktoś się uparł, to mu mogą teraz jakieś „sankcje” dojebać……. i cała „edukacja” psu w dupę 🙂 🙂

Freddie Bajorek
Freddie Bajorek
10 dni temu

i dlatego wlasnie Belchatow nigdy wiecej nie powinien wylezc z nory, w ktorej sie znalazl

bartoszkuchta3456@gmail.com
10 dni temu

Ikona polskiej piłki ❤️

Kuchta
Kuchta
10 dni temu

Mistrz

zAMOŚCIAK
zAMOŚCIAK
10 dni temu

„Pana największym sukcesem trenerskim był awans z Hetmanem do trzeciej ligi.” – to jest kłamstwo. Hetman nie istniehje JUŻ ponad 10 LAT. i NIE ZANOTOWAŁ ŻADNEGO AWANSU

bodzio
bodzio
10 dni temu

Endriuuuuu Ryyyyyycccccaaakkkkkkk

Murinio
Murinio
10 dni temu

Pozytywna postać, życzę obecnej młodzieży z Zamościa i okolic, ażeby mogła się pochwalić taką ilością rozegranych spotkań na tym poziomie rozgrywek. Pozdrawiam panie Andrzeju.

janusz
janusz
10 dni temu
Reply to  Murinio

Faktycznie pozytywna.
Z oszustwem na maturze, ktorym sie chwali.
Pozytywna postać. W sam raz na dzisiejsze czasy

Meo Lessi
Meo Lessi(@meo-lessi)
10 dni temu

Zajebisty klimat na filmiku, same młode mordy, wszyscy we flekach i te ławki samoczynnie zmieniające swoje położenie 😀

Stary Paprykarz
Stary Paprykarz
9 dni temu
Reply to  Meo Lessi

Kurtka typu „flyers”, spodnie „piramidy” … echhh, to były czasy 😀

100%EG
100%EG
10 dni temu

Księciuniu Złoty!!! Za tego gola na 3:2 to szacuneczek, ale mi się rzeczy przypomniało prze ten materiał video. Ech te lata 90 ….

janusz
janusz
10 dni temu

Co za dzban…
Oszukal na maturze i sie tym chwali.
I gęba go nie pali ze wstydu?

Eddy
Eddy
8 dni temu
Reply to  janusz

Przynajmniej nie wstydzi się o tym głośno mówić. Ile teraz jest walków kręconych na większą skalę! To jest właśnie Polska k…a mentalność, zgnoic drugiego za szczerość.