Losy ostatnich czterech selekcjonerów reprezentacji Walii są tak popieprzone, że powinien o nich powstać serial na miarę „Lakers: Dynastia zwycięzców”. Gary Speed powiesił się w garażu. Chris Coleman przeszedł drogę od zera do bohatera. Ryan Giggs uważany jest za zaborczego brutala. A Robert Page? Cóż, w tym całym układzie akurat jego życie jawi się jako całkiem zwyczajne. I to też ma jakiś urok.

Pochwała normalności. O patencie Roberta Page’a

– Nie piszę żadnego hollywoodzkiego scenariusza. I nie cierpię ściemniania. Jestem prostoduszny. Jeśli ktoś mnie wkurwia, usłyszy ode mnie, że mnie wkurwia. Jeśli kogoś lubię, powiem mu setki razy, że go lubię – mawia Rob Page, który nie miałby szansy poprowadzenia reprezentacji Walii na pierwszych mistrzostwach świata od 1958 roku, gdyby historie jego poprzedników nie toczyły się tak nieprawdopodobnymi ścieżkami.

Polskie ślady

11 października 2000 roku. Reprezentacja Polski podejmuje reprezentację Walii na Stadionie Miejskim im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie w eliminacjach do koreańsko-japońskich mistrzostw świata. Z opaską kapitana drużynę wyprowadza Tomasz Wałdoch. Z ławki wchodzi Emmanuel Olisadebe. W bramce stoi Jerzy Dudek. W środku pola biegają Radosław Kałużny i Piotr Świerczewski. Po skrzydełku hasa Jacek Krzynówek. Na ławce trenerskiej zasiada Jerzy Engel. Mecz kończy się bezbramkowym remisem.

Rok później Polacy przypieczętują zwycięstwo w grupie kwalifikacyjnej z dorobkiem dwudziestu jeden punktów i powrót na mundial po szesnastu latach turniejowej posuchy, a Walijczycy będą musieli pogodzić się nie tylko z przedostatnim miejscem w sześcionarodowej stawce i zaledwie dziewięcioma zdobytymi oczkami w dziesięciu potyczkach, ale też ze świadomością własnej marności na arenie międzynarodowej. Jedenaście mistrzostw Europy? Zero występów. Siedemnaście mistrzostw świata? Jeden występ, pół wieku od Korei i Japonii.

Na początku wieku Walia była futbolowym pariasem. Dwie dekady później jest już po dwukrotnych bojach w fazie pucharowej Euro i zapewnionym awansie na mundial w Katarze. I w dużej mierze zawdzięcza to czterem ludziom, którzy zagrali w tamtym spotkaniu z Polską sprzed dwudziestu lat – Gary’emu Speedowi (87 meczów w reprezentacji, selekcjoner w latach 2010-2011), Chrisowi Colemanowi (32 mecze w reprezentacji, selekcjoner w latach 2012-2017), Ryanowi Giggsowi (64 mecze w reprezentacji, selekcjoner w latach 2018-2020) i Robertowi Page’owi (41 meczów w reprezentacji, aktualny selekcjoner).

Tajemnice garażu Speeda

Mieli go za twardziela i wesołka, cieszyli się na jego uśmiech, a on wracał do domu i mówił żonie, że się zabije. Louise, jego partnerka, latami oswajała się z nieskrywanymi samobójczymi myślami swojego sławnego męża. Patrzyła na jego pół tysiąca występów w Premier League, na jego mistrzostwo Anglii z Leeds United, na jego osiemdziesiąt siedem meczów występów w reprezentacji Walii i promieniała z dumy, że Gary Speed nie poddaje się mrokom depresji i trwa przy rodzinie. Zawsze kiedy opowiadał jej o swoich przerażających zamiarach, przywracał się do porządku upiornością perspektywy osierocenia własnych dzieci, Eda i Tommy’ego.

6 listopada 2011 roku wystąpił w programie Football Focus na BBC. Emanował entuzjazmem, gadał dużo, śmiał się głośno. Alan Shearer, który po wyłączeniu studyjnych kamer przeszedł z nim na trybuny meczu Manchesteru United z Newcastle United na Old Trafford, twierdził, że Speed ciągle się uśmiechał. Louise, która oglądała występ męża w telewizji, powie później, że „uśmiech, którego nie widać w oczach, wcale nie jest uśmiechem”. Wieczorem wróci do domu. Pokłóci się z Louise o jakąś drobnostkę. Ona spędzi noc w samochodzie. On powiesi się w garażu. Rano chłopcy usłyszą krzyk matki, a ich oczom ukaże się ojciec na sznurze.

Louise zezna na policji, że jeszcze jako nastolatek napisał jej w liście: „chciałbym się położyć, zasnąć i już nie obudzić”. Doda też, że „ten świstek papieru jest odpowiedzią na to, co zrobił,  bo to nie jest normalne, że siedemnastolatek pisze takie rzeczy, być może jego problemy były bombą zegarową, czekającą na wybuch”. W środowisku zaroi się od plotek. W tle majaczyć będzie złowroga figura skazanego za molestowanie seksualne Barry’ego Bennella, niesławnego trenera, którego okrutności Speed miałby paść ofiarą, ale ostatecznie śledczy wykluczą udział osób trzecich i sklasyfikują jego przypadek jako klasyczne samobójstwo w wyniku depresji.

Jego rodzina wyjedzie z kraju. Odetnie się od odium futbolowego zgiełku. Craig Bellamy i Alan Shearer przetrą oczy ze zdumienia. Przecież tak dobrze go znali. Aaron Ramsey i Gareth Bale podobnie. Tych dwóch Gary Speed wprowadzał do reprezentacji Walii, która za jego krótkiej i przedwcześnie zakończonej kadencji pięła się w górę rankingu FIFA.

Bohater Coleman

Chris Coleman, jego następca, swoją kadencję zaczął nie tylko od dramatycznych słów „nikt nie chciałby być na moim miejscu, a tym bardziej już ja”, za które zebrał narodową burę, bo zamiast podnosić na duchu pogrążał piłkarski naród w atmosferze żałobnego szoku po tragedii Speeda, ale też od serii kompromitujących porażek – 0:1 z Kostaryką, 0:2 z Meksykiem, 0:2 z Bośnią i Hercegowiną, 0:2 z Belgią i w końcu 1:6 z Serbią.

Pisaliśmy: „Walijska prasa go nie oszczędzała, bo był to już dla niego kolejny przystanek w pracy trenerskiej, a póki co nie osiągał spektakularnych sukcesów. Przypominano jak żarł się z pracodawcami w Sociedad, jak łgał na konferencji prasowej, że spóźnił się na nią przez to, że pralka zalała mu mieszkanie (w rzeczywistości Marca uwieczniła go, gdy pijany wychodzi z klubu o piątej nad ranem). Nic więc dziwnego, że wątpliwości rosły z dnia na dzień i powszechna stała się już opinia, że Coleman zwyczajnie do tego fachu się nie nadaje. Że jako trener jest zupełnie do bani”.

Cztery lata później jego Walia biła się o finał Euro 2016 z Portugalią, a Tomasz Ćwiąkała odwiedzał drużynę Czerwonych Smoków przed przegranym 0:2 półfinałem: „Coleman to dyplomata. Ale dyplomata w ciekawym wydaniu. Na jednym, zwykłym spotkaniu z dziennikarzami przekazał więcej informacji i merytorycznej wiedzy niż Adam Nawałka na wszelkich konferencjach razem wziętych, i to od czasu Górnika Zabrze. Drużyna, mentalność, odpowiednie podejście do pracy. Team, mentality, attitude. To słowa klucze z konferencji Colemana”. 

Walia przebijała się przez kolejne fazy turnieju w rytmie niosącego Together Stronger (C’mon Wales) w wykonaniu formacji Manic Street Preachers. Mieli barwę, polor, smak i charakter. Grupa kumpli na murawie. Zlali Rosjan i Belgów. Gareth Bale walił przepiękne wolne i chyba nigdy nie był szczęśliwszy na piłkarskiej murawie. Halowi Robsonowi-Kanu w wykonaniu cruyffowskiego zwrotu i walnięciu gola w ćwierćfinale nie przeszkodziło nawet klubowe bezrobocie. Simona Churcha z trzeciej ligi angielskiej rzucono na pogoń półfinałowego wyniku, co przyjęto z takim samym śmiechem, jak i pewnego rodzaju podziwem dla folkloru takiego obrotu spraw.

Po wszystkim Owain Fon Williams, rezerwowy bramkarz i dobra dusza szatni, namalował serię obrazów na cześć tamtej ekipy. „The Red Wall” to podróż po najważniejszych miejscach odwiedzanych przez walijskich kibiców na francuskim Euro. Bordeaux, Tuluza, Lille, Paryż. Odwrócone tyłem postacie przeżywają wspólne euforie, boisko jest zaledwie rozmazanym tłem. „Euro”, inna seria dzieł golkipera, hołduje atmosferze wewnątrz drużyny. W jej ramach Williams portretował kolegów, momenty boiskowej radości, kultowe zdjęcia przemieniał na zgrabnie symboliczne obrazy. Colemanowi udało się stworzyć zespół, który naprawdę i nieironicznie czuł się rodziną. Piłkarze przyjeżdżali na zgrupowania, żeby bawić się podczas rozgrywania meczów.

Giggs burzy pomnik

Ech, ten nieszczęsny Ryan Giggs. Gdy Chris Coleman przegrał eliminacje do rosyjskich mistrzostw świata i zamienił Walię na Sunderland, legendarny piłkarz Manchesteru United był naturalnym kandydatem do przejęcia zespołu Czerwonych Smoków. Na Old Trafford uczył się fachu od wielkiego Louisa van Gaala, a Order Imperium Brytyjskiego odebrany z rąk królowej Elżbiety II dodawał mu dżentelmeńskiej powagi. Cel? Awansować na Euro. Wyniki? W kratkę, dwadzieścia cztery mecze, dwanaście zwycięstw, cztery remisy i osiem porażek, ale też zaledwie jedna klęska w dziesięciu ostatnich spotkaniach przed…

No właśnie, przed czym, jak to ująć?

Oficjalnie na selekcjonerskim stołku Giggs siedział bowiem do czerwca 2022 roku, ale od jesieni 2020 roku formalnie nie prowadził już walijskiego zespołu. Zniszczyły go skandale. Aresztowano go pod zarzutem znęcania się nad swoją partnerką, Kate Greville. Były piłkarz i aktywny trener miał obsesyjnie kontrolować związaną ze sobą kobietę. Odcinać ją od współpracowników, przyjaciół i rodziny. Urządzać jej dzikie awantury i sceny zazdrości. Kiedy wściekał się nie na żarty, uciekał się do przemocy. Tabloidy fotografowały siniaki na ciele Kate, a policja uspokajała, że ofiara „odniosła niewielkie obrażenia i nie wymagała leczenia”. Napastnikowi wciąż było jednak mało, bo zaraz rzucał się z łapami do jej młodszej siostry, Emmy. Nie przyznawał się do winy, ale śledztwo miażdżyło jego tłumaczenia, a szum medialny tylko potęgował wrażenie osaczenia, wobec którego nie mógł czynnie kontynuować swojej selekcjonerskiej posługi.

Tym bardziej, że burzył się pomnik. Świat plotkował. Świat trajkotał. Świat przypominał, że prywatne życie Ryana Giggsa to niezły bajzel. Jego własny ojciec rozpętywał rodzinną wojnę i mówił o własnym synu, że jest dupkiem, mamisynkiem i człowiekiem głupim niczym zmywarka. W normalnych okolicznościach słowa Danny’ego Wilsona, kolesia wyklętego przez piłkarza po zdradzeniu matki i przepijaniu dobytku, zostałyby uznane za rojenia żałosnego zgreda, gdyby nie fakt, że Ryan Giggs wdawał się w tatusia i zdradzał swoją żonę Stacey z niejaką Natashą, żoną Rhodriego Giggsa, swojego rodzonego brata, który przeżył załamanie nerwowe i grzmiał, że nikt nigdy nie wyrządził mu większej krzywdy.

Ryan Giggs sypiał z Natashą przez osiem lat. W międzyczasie umawiał się też z cycatą laseczką z Big Brothera, Imogen Thomas. I Stacey, i Natasha poczuły się zdradzone, bo Stacey nie mogła uwierzyć, że jej własny mąż nie potrafi utrzymać zapiętego rozporka, a Natasha tkwiła w jakimś tragicznym trójkącie miłosnym z dwoma braćmi. To absurdalnie pogmatwane, szalenie telenowelowe, może nawet trochę żałosne. Tak czy inaczej, koniec końców Giggs wylądował w związku z Kate Greville, ale jego uczucia do nowego obiektu miłosnego okazały się tak toksyczne i chore, że najpierw musiał pożegnać się ze stanowiskiem selekcjonera reprezentacji Walii, a następnie trafił przed sąd z perspektywą spędzenia dobrych kilku lat w kiciu.

Na rozprawie Kate nazwała go potworem. Przekonywała, że podczas pandemicznej izolacji urządził jej piekło i uczynił z niej swoją niewolnicą. Giggs nie przepraszał, ale płakał i mówił, że noce w celach były najgorszymi w jego życiu. Ława przysięgłych nie potrafiła wydać wyroku po czterech tygodniach sądowych batalii i dwudziestu trzech godzinach intensywnych narad. Jego matka komentowała ze smutkiem w oczach, że Ryan Giggs stał się wrakiem człowieka.

Normalność Robert’a Page’a

W tym całym szaleństwie Robert Page jawi się jako ostoja normalności.

Taka ciepła woda w kranie.

Niegdyś twardy stoper z prawie czterdziestoma występami na boiskach Premier League i prawie osiemdziesięcioma meczami na murawach Championship, ponadto były zasłużony reprezentant Walii, no i asystent Ryana Giggsa, odpowiedzialny za kwestie taktyczne i analizę rywali, taki idealny zestaw kompetencji gościa, który wchodzi i doskonale orientuje się w terenie, nie trzeba go wprowadzać i przedstawiać.

Na koncie miał tylko jeden mały skandal. W 2017 roku jego Northampton przegrywało ósmy raz w ciągu ostatnich dziesięciu występów w League One. Ellis Harrison – kto to, do diabła, jest Ellis Harrison? – sieknął właśnie cztery gole w spotkaniu wygranym przez Bristol Rovers w wymiarze 5:0, więc Robert Page najpierw opierdzielał swoich podopiecznych w szatni przez czterdzieści pięć minut, a następnie wyszedł do dziennikarzy, żeby oznajmić im, że spektakl, który właśnie zobaczyli, powinien nosić tytuł „mecz piłkarski: baby kontra faceci”. Baby – Northampton. Faceci – Bristol Rovers.

Na to ozwał się chór domorosłych obrońców moralności i strażników poprawności politycznej, który nakręcił burzę i cieszył się, gdy chwilę później Page tracił pracę w atmosferze drobnego skandalu i gorzkiego niesmaku. Nic, że niedoświadczony trener błyskawicznie przeprosił, że palnął głupotkę w amoku i stresie, że nie miał na myśli dyskryminowania płaci żeńskiej…

Teraz już nikt tego nie pamięta.

Page robi porządne wyniki. Wyszedł z grupy na Euro 2020. Przebrnął przez dwuetapowe baraże o awans na katarski mundial. Dogaduje się z Garethem Balem i Aaronem Ramseyem, największymi gwiazdami, którym doradzał w kwestii wyboru nowych klubów. Wcześniej przez jakiś czas prowadził też kadrę Walii U-21, więc to jemu swoje mocne pozycje w seniorskiej kadrze Czerwonych Smoków zawdzięczają chociażby Ethan Ampadu, Daniel James, Joe Morrell czy Rhys Norrington-Davies.

Ma dystans. I wie, że piłka nożna to show, a futbol reprezentacyjny to emocje. Kiedy więc aktor Michael Sheen, znany choćby z roli Davida Frosta z filmu Frost/Nixon, wygłosił płomienną mowę motywacyjną w telewizyjnym teleturnieju komediowym A League Of Their Own, reklamowaną jako idealne przemówienie charyzmatycznego szkoleniowca do swojej drużyny przed meczem Walii z Anglią na mundialu 2022, Page od razu podzielił się filmikiem z zawodnikami i zapowiedział cały szereg starań, żeby sheenowskie dzieło natchnęło jego podopiecznych już 29 listopada, kiedy dojdzie do prawdziwego starcia między dwoma brytyjskimi drużynami na Ahmed bin Ali Stadium w Ar-Rajjan.

Walijscy piłkarze podkreślają, że to uczciwy gość, że nie wali ściemy, a atmosfera w prowadzonej przez niego szatni wciąż przypomina klimat z czasów rządów Chrisa Colemana. Swoich zawodników nazywa grupą kumpli i podkreśla surrealistyczność swojego położenia. W 2016 roku nigdy nie pomyślałby, że zostanie trenerem tej reprezentacji, w 2022 roku podpisał kontrakt obowiązujący do 2026 roku. Zasłużył jak nikt, bo przez prawie dwa lata pokornie znosił rolę tymczasowego selekcjonera w ciągłym oczekiwaniu na publiczne wizerunkowe i prawne oczyszczanie Ryana Giggsa.

Oczyszczenie, które nie przyszło, więc to on jest szefem.

I on dyktuje swoje zasady.

Czytaj więcej o Walii:

Fot. Newspix

Weszło
06.12.2022

Polski futbol to palarnia pieniędzy

Zepsuci piłkarze są przepłacanymi milionerami, a partaczący rząd lubuje się w paleniu nieswoich pieniędzy. Nie trzeba być światłym inteligentem, żeby sformułować taki wniosek, popsioczyć w zburzeniu, ponarzekać w złości i wrócić do swojego szarego życia. Ale to już chyba ten moment, żeby zakrzyknąć: dość przemieniania sportu w jedną wielką palarnię mamony. Kadrowicze po „bohaterskim” wyjściu z mundialowej grupy pewnie nie dostaną zapowiadanych sutych premii. Musieliby nie mieć choćby minimum poczucia żenady i wyczucia […]
06.12.2022
Suche Info
06.12.2022

Samuel Eto’o wpadł w szał i uderzył kibica [WIDEO]

Samuel Eto’o słynie z dość kontrowersyjnych wypowiedzi, ale akurat od tej strony go nie znaliśmy. Wygląda na to, że Kameruńczyk ma także problem z utrzymaniem nerwów na wodzy. Tuz po meczu Brazylia – Korea Południowa… zaatakował jednego z kibiców.  Nagranie całego zajścia opublikował w mediach społecznościowych dziennik „La Opinion”. Widać na nim Samuela Eto’o, który wraz ze swoją świtą opuszcza stadion 974, na którym rozgrywano spotkanie Brazylia – Korea. W pewnym momencie podchodzi do nich grupka kibiców, […]
06.12.2022
Suche Info
06.12.2022

Barcelona nie odpuszcza ws. zawieszenia Lewandowskiego

LaLiga odrzuciła odwołanie FC Barcelony dotyczące zawieszenia Roberta Lewandowskiego, ale Katalończycy nie zamierzają składać broni. Według dziennika „Mundo Deportivo” klub przekazał sprawę do Sportowego Sądu Arbitrażowego.  Robert Lewandowski został zawieszony na trzy mecze za czerwoną kartkę, którą obejrzał w listopadowym meczu z Osasuną. Choć tak dotkliwa kara ma raczej związek z rzekomo obraźliwym gestem, który miał pokazać do sędziego, schodząc z boiska. Barcelona złożyła odwołanie od tej decyzji do LaLiga, ale zostało […]
06.12.2022
Suche Info
06.12.2022

Juninho: Nie można porównywać „Lewego” do innych wielkich graczy

Reprezentacja Polski pożegnała się z mundialem po porażce w 1/8 finału z Francją. Sam awans jest sukcesem, ale pojawiło się sporo zastrzeżeń co do stylu gry, ale też postawy niektórych piłkarzy. Jednym z nich jest Robert Lewandowski, który został dość ostro skrytykowany przez byłego reprezentanta Brazylii – Juninho. – Nie można porównywać Lewandowskiego do innych wielkich graczy. Jego poziom jest niższy niż ich. A jego gra dla Polski? Nie zrobił prawie nic! […]
06.12.2022
Prasówka
06.12.2022

PRASA. Awantura o kasę w kadrze. „PS”: Michniewicz chciał 10 mln zł dla sztabu

Gorąco w reprezentacji Polski, gorąco w sportowych mediach. „Przegląd” wita nas okładką informującą o konflikcie Roberta Lewandowskiego z Czesławem Michniewiczem. „Fakt” grzmi o skandalu – w środku kryzysu rząd szasta pieniędzmi, oferując piłkarzom miliony. Sport Jakub Kamiński podsumowuje mundial. Co można powiedzieć o stylu, choćby w meczu z Argentyną? – Co mogę powiedzieć? Na pewno po tym awansie i meczu cieszyliśmy się w szatni, że jest po 36 latach awans do fazy pucharowej […]
06.12.2022
Suche Info
06.12.2022

Paulo Bento nie jest już trenerem Korei Południowej

Paulo Bento dość niespodziewanie zrezygnował z funkcji selekcjonera reprezentacji Korei Południowej. Portugalczyk poinformował o tym na konferencji prasowej po meczu z Brazylią (1:4). Korea Południowa sensacyjnie awansowała do 1/8 finału mundialu w Katarze, ale już tam dostała bolesną lekcję futbolu od Brazylii. Podopieczni Paulo Bento zostali rozbici przez Canarinhos 1:4, ale i tak pokazali się z dobrej strony. Tuż po meczu na konferencji prasowej niespodziewane oświadczenie wygłosił Paulo Bento. Portugalczyk postanowił zrezygnować […]
06.12.2022
Weszło
06.12.2022

Polski futbol to palarnia pieniędzy

Zepsuci piłkarze są przepłacanymi milionerami, a partaczący rząd lubuje się w paleniu nieswoich pieniędzy. Nie trzeba być światłym inteligentem, żeby sformułować taki wniosek, popsioczyć w zburzeniu, ponarzekać w złości i wrócić do swojego szarego życia. Ale to już chyba ten moment, żeby zakrzyknąć: dość przemieniania sportu w jedną wielką palarnię mamony. Kadrowicze po „bohaterskim” wyjściu z mundialowej grupy pewnie nie dostaną zapowiadanych sutych premii. Musieliby nie mieć choćby minimum poczucia żenady i wyczucia […]
06.12.2022
Prasówka
06.12.2022

PRASA. Awantura o kasę w kadrze. „PS”: Michniewicz chciał 10 mln zł dla sztabu

Gorąco w reprezentacji Polski, gorąco w sportowych mediach. „Przegląd” wita nas okładką informującą o konflikcie Roberta Lewandowskiego z Czesławem Michniewiczem. „Fakt” grzmi o skandalu – w środku kryzysu rząd szasta pieniędzmi, oferując piłkarzom miliony. Sport Jakub Kamiński podsumowuje mundial. Co można powiedzieć o stylu, choćby w meczu z Argentyną? – Co mogę powiedzieć? Na pewno po tym awansie i meczu cieszyliśmy się w szatni, że jest po 36 latach awans do fazy pucharowej […]
06.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
05.12.2022

Tanecznym krokiem Brazylia weszła do ćwierćfinału

Fenomenalni, spektakularni, fantastyczni. W 1/8 finału Brazylijczycy pozwolili wielu osobom na nowo zakochać się futbolu, który w ostatnich latach był przesycony komercjalizmem. Uosabiali wszystko to, co najpiękniejsze w tym sporcie: dryblingi, swobodę, luz z piłką i piękne bramki. Koreańczycy walczyli dzielnie do końca, dlatego nie tylko nie zakończyli meczu z dwucyfrówką, ale też strzelili pięknego gola honorowego.  Gdyby przeprowadzić ankietę, jakiej reprezentacji kibicuje się w Polsce po odpadnięciu naszej kadry, często padałoby […]
05.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
05.12.2022

Stan Mundialu #16. Łączy nas kasa! Afera premiowa w polskiej piłce

Nie może być spokojnie w temacie reprezentacji. Mundial ledwo co się zakończył dla biało-czerwonych, a już mamy aferę z dzieleniem rządowej kasy. Między innymi o tym od 7:30 pogadają Mateusz Janiak, Jan Mazurek, Szymon Piórek i Maciej Karcz.  
05.12.2022
WeszłoTV
05.12.2022

Katarski Turysta #7. Co myślę o konferencjach Michniewicza?

Czesław Michniewicz, konferencje prasowe, szpilki wbijane w dziennikarzy, arogancja, lekceważenie statystyk. O tym jest kolejny vlog z Kataru, tym razem w innej formie – felietonowej, a nie reporterskiej. Q&A o mundialu i Katarze – zadawajcie pytania w komentarzach! 
05.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
05.12.2022

Livaković obronił Chorwację! Koniec pięknej japońskiej przygody

Wojciech Szczęsny może się czuć zagrożony już dzień po odpadnięciu reprezentacji Polski z mundialu w Katarze. Na horyzoncie pojawił się nowy kandydat do miana bramkarza turnieju – Dominik Livaković. Kolejny golkiper podtrzymał chorwacką tradycję wygrywania w fazie pucharowej wielkich turniejów po rzutach karnych, bezlitośnie zatrzymując strzały Japończyków. Japończyków, którzy w zasadzie niewiele zrobili, aby utrudnić mu to zadanie. Czy był to najnudniejszy z dotychczasowych meczów fazy pucharowej? Wszystko na to wskazuje. […]
05.12.2022
Liczba komentarzy: 7
Subscribe
Powiadom o
guest

7 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Budka Sórfera
Budka Sórfera
2 miesięcy temu

Super tekst!

Wafelek
Wafelek
2 miesięcy temu

Louise zezna na policji, że jeszcze jako nastolatek napisał jej w liście: „chciałbym się położyć, zasnąć i już nie obudzić”. Doda też, że „ten świstek papieru jest odpowiedzią na to, co zrobił, bo to nie jest normalne, że siedemnastolatek pisze takie rzeczy, być może jego problemy były bombą zegarową, czekającą na wybuch”

Jeśli ta babka nikoimu o tym nie powiedziala tylko skrywala prawde zeby potem to zeznac na policji jjeszcze w obliczu wczesniejszego klotni no to xd chyba czego nie rozumiem

Niuchoń
Niuchoń
2 miesięcy temu

Najlepsze jest to ze Ryan Giggs sobie pociupciał, posuwał dupę brata itd. ale przynajmniej kilkanascie lat temu, a z tą babką, z którą ma teraz sprawe, to sprawa wcale nie jest taka oczywista, wyglada mi to na klasyk panienki, ktora chce wyciagnac bogacza na hajs, bo sie czuła nieszczesliwa, trudny przypadek

Paweł Mariuszek
Paweł Mariuszek
2 miesięcy temu
Reply to  Niuchoń

Sprawa do oczywistych raczej nie należy, ale i to o czymś świadczy. Niedawno trwała rozprawa, ława przysięgłych nie doszła do porozumienia. Sprawę odroczono.

Łukasz
Łukasz
2 miesięcy temu

To aż smieszne, że do Page przyczepiono się o teksty „baby kontra faceci”. To pokazuje, że Brytyjczycy nie lubią kwiecistego języka. Mowa trawa to podstawa. Nawalka by się u nich sprawdził, a Łazarek to nie ich klimaty.

Poza tym świetny tekst.

braciak pogby
braciak pogby
2 miesięcy temu

Drugi z rzędu, bardzo dobry tekst red. Mazurka :O Może jakieś korepetycje dla reszty gamoni, panie Janku?

Kokomaroko
Kokomaroko
2 miesięcy temu

Krzysztof Stanowski przeprasza Pana Dariusza Tuzimka za naruszenie jego dóbr osobistych w postaci godności i dobrego imienia, do czego doszło wskutek publikacji, zawierających nieprawdziwe informacje i nieuprawnione oceny na temat Pana Dariusza Tuzimka, dotyczące wykonywania przez niego obowiązków zawodowych, które zamieszczone zostały w książce „Stan Futbolu. Tajemnice boiska, szatni i piłkarskich gabinetów” i w artykułach, dostępnych na portalu weszlo.com