Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Magdoń: – Na Davo trafiliśmy dość przypadkowo [WYWIAD]

Maciej Wąsowski

Autor:Maciej Wąsowski

22 lipca 2022, 16:49 • 10 min czytania 2 komentarze

Paweł Magdoń, dyrektor sportowy Wisły Płock, podsumowuje letnie okno transferowe w wykonaniu Nafciarzy. Opowiada o wszystkich nowych zawodnikach. Przyznaje, że na Hiszpana Davo w klubie z Mazowsza trafili… oglądając innego piłkarza. Dyrektor zaznacza, że Wisła latem szukała na rynku okazji, bo klub nie ma finansów na wielkie transfery. Dlatego m.in. trener Pavol Stano rekomendował pozyskanie zawodników, których znał z ligi słowackiej. Magdoń zdradza też, że dwóch zawodników lidera Ekstraklasy ma zapytania z innych klubów. Odejść może też Damian Rasak, który ma niecały rok do końca umowy.

Magdoń: – Na Davo trafiliśmy dość przypadkowo [WYWIAD]

jednym z wywiadów mówił pan, że Davo trafił do Wisły Płock między innymi dzięki konsultacjom z Mateuszem Boguszem. Obaj w poprzednim sezonie byli zawodnikami hiszpańskiej Ibizy. Chciałbym jednak zapytać jak w ogóle zaczęliście się interesować Davo? Ktoś go polecił?

Paweł Magdoń (dyrektor sportowy Wisły Płock): Pierwszy trop był taki, że od dłuższego czasu obserwowaliśmy rozgrywki III ligi hiszpańskiej. Przypomnę, że Ibiza awansowała na zaplecze LaLiga w sezonie 2020/21. Prawda jest jednak taka, że na Davo trafiliśmy dość przypadkowo, bo jeden z agentów polecił nam innego zawodnika z poziomu Segunda Division B. Oglądaliśmy mecz Ibizy z jakimś innym zespołem i analizowaliśmy zupełnie innego piłkarza. W tamtym spotkaniu Davo się bardzo wyróżniał. Zresztą szybko doszliśmy do wniosku, że chcielibyśmy sprowadzić akurat jego. Mniej więcej rok temu rozmawialiśmy z nim na temat transferu, ale wtedy zdecydował się zostać w Ibizie, bo drużyna awansowała do LaLiga2. Nie ma co się dziwić, że chłopak chciał się sprawdzić na drugim poziomie rozgrywkowym w Hiszpanii, bo nigdy wcześniej nie grał w tej lidze. Cały czas jednak śledziłem występy Davo poprzez różne programy skautingowe. Przez cały poprzedni sezon w zasadzie obejrzałem jego wszystkie mecze.

To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że będzie do nas pasował. Skontaktowałem się z też z Mateuszem Boguszem, zapytałem o to jak Davo wygląda w treningach i jak funkcjonuje w szatni. To była więc dość szczegółowa analiza. Wiosną podjęliśmy decyzję, że znów porozmawiamy z zawodnikiem. Tym razem Davo zgodził się na podpisanie kontraktu. Z jego strony fajne było to, że pytał o nasz styl gry. Miał też dłuższą rozmowę z trenerem Pavolem Stano. Też w niej uczestniczyłem. Przekazaliśmy mu jaką rolę widzimy dla niego w zespole. To była transakcja, do której podeszliśmy bardzo na spokojnie. Jego pozyskanie było bardzo przemyślane.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Dobrze rozumiem, że namawianie go na transfer trwało ponad rok?

No już w zeszłym roku miał od nas ofertę umowy. Kiedy powiedział, że chce się sprawdzić w LaLiga2 odpuściliśmy temat. Wiosną pojawiła się jednak możliwość powrotu do negocjacji i z niej skorzystaliśmy. Davo był też analizowany przez sztab szkoleniowy pierwszego zespołu. Pierwszy szkoleniowiec, inni trenerzy i ja wspólnie podjęliśmy decyzję, że chcemy podpisać z nim kontrakt.

Rozmowa z Davo: Styl Wisły Płock jest dość hiszpański

Braliście pod uwagę fakt, że wielu zawodników z pogranicza LaLiga2 i Segunda Division B po transferach wyróżnia się w naszej lidze? Chcieliście pójść tym tropem i znaleźć swojego hiszpańskiego zawodnika, który będzie pasował do stylu gry Wisły Płock?

Przede wszystkim chodziło nam o jego umiejętności i jego profil jako piłkarza. Davo jest bardzo kreatywny. Na razie za nami tylko pierwsza kolejka. W meczu z Lechią (3:0 – przyp. red.) strzelił gola i miał asystę. Liczymy jednak na to, że on wzmocni naszą ofensywę w dłuższej perspektywie. Jego narodowość nie była kluczowa.

Davo można porównać do hiszpańskich piłkarzy, którzy grali już w naszej lidze? Bliżej mu do Daniego Ramireza czy Iviego Lopeza?

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Obaj to skali w naszej ligi bardzo wyróżniający się piłkarze. Można powiedzieć, że gwiazdy. Chociaż może akurat Ramirez swój najlepszy okres na już za sobą. Davo zagrał na razie jeden mecz. Nie róbmy z niego od razu jakiegoś wielkiego objawienia. Na to przyjdzie jeszcze czas, jeżeli utrzyma formę.

davo

Oczywiście, bardziej chodzi mi o porównanie na zasadzie pokazania jego potencjału…

Mnie najbardziej przypomina byłego zawodnika Piasta – Jorge Felixa. Davo jest szybszy od Iviego Lopeza. Bardziej szuka wolnych przestrzeni za plecami obrońców. Ivi częściej lubi być przy piłce i ma bardzo dobre uderzenie z dystansu. Davo jest bardziej podobny do Felixa lub do Gerarda Badii, z jego początkowych lat w Polsce.

Jak wygląda sprowadzenie takiego piłkarza jak Davo od strony finansowej? Klub pokroju Wisły Płock jest w stanie zapłacić za kontrakt więcej niż taka drugoligowa hiszpańska Ibiza?

W tym oknie jako klub wydaliśmy na transfery naprawdę niewiele. Wynika to z naszej sytuacji finansowej. Davo nie przekonywaliśmy pieniędzmi. On w tym roku skończy 28 lat. Dla niego pokazanie się w Ekstraklasie może być jedną z ostatnich szans, żeby wypromować się do jeszcze mocniejszych lig. On nigdy wcześniej nie grał poza Hiszpanią. Naszą propozycję potraktował jako szansę i wyzwanie. Dlatego zdecydował się na przenosiny do Polski i Wisły Płock.

Patrząc na zawodników, którzy przyszli do Wisły Płock można odnieść wrażenie, że na rynku szukaliście głównie okazji, bo większość graczy przyszła do was bez konieczności płacenia odstępnego. Tak było?

Wszyscy zawodnicy pozyskani w tym oknie byli bez kontraktów. Tak było nie tylko z Davo. Na takich zasadach przyszli do nas: Steve Kapuadi, Milan Kvocera, Martin Sulek czy Michał Mokrzycki. Oni wszyscy potrzebują jeszcze trochę spokojnej pracy, żeby wpasować się w nasz zespół. Znamy ich możliwości i parametry. Wiemy na jaki poziom mogą wskoczyć, jeżeli będą pracować z naszym sztabem szkoleniowym. Latem skupiliśmy się na zawodnikach, którzy mogą być tylko lepsi, bo dostrzegamy ich potencjał.

Prezes Wisły Płock Tomasz Marzec: – Może się zdarzyć, że tego lata już nikt więcej do nas nie przyjdzie

Za wyjątkiem Mokrzyckiego – bo on akurat regularnie grał w Ruchu Chorzów – Kapuadi (AS Trencin, bez występu w sezonie 2021/22), Kvocera (Zemplin Michalovce, 14 meczów) czy Sulek (15 meczów dla Trencina i SKF Sered) mają za sobą słabszy okres, a kiedyś pokazali się naprawdę z niezłej strony. Plan na nich jest taki, że chcecie ich odbudować, żeby nawiązali do swoich najlepszych czasów?

Dokładnie tak. Musieliśmy w taki sposób podejść do letniego okna, bo nie mieliśmy wielkich budżetów na transfery i płace. Może nie jest to do końca ryzykowne podejście, bo wiemy na co stać tych graczy, ale musimy dać im czas, żeby doszli do odpowiedniej formy. Kapuadi zagrał w pierwszym meczu z Lechią, bo już w okresie przygotowawczym wyglądał nadspodziewanie dobrze. Sztab uznał, że dostanie szansę od pierwszego meczu i z Lechią było widać, że był to dobry wybór. Sulek za chwilę też zadebiutuje, bo już fizycznie jest na to gotowy.

Słyszałem, że on może grać w zasadzie na wszystkich pozycjach w obronie. W Wiśle szykujecie go na jakąś konkretną pozycję?

Na prawą obronę. W ustawieniu z czwórką obrońców tam czuje się najlepiej. Nie jest to chłopak, który za bardzo pomoże nam na przykład w roli wahadłowego, kiedy zmienimy ustawienia na grę piątką defensorów. Ewentualnie Sulek może też być typowym defensywnym pomocnikiem lub jednym ze stoperów. Żeby grać na środku obrony musi jednak nauczyć się gry w większym kontakcie, bo tego wymaga nasza liga. W Ekstraklasie gra się bardziej fizycznie niż na Słowacji.

W klubach Ekstraklasy panuje deficyt środkowy lewonożny obrońców. Tymczasem w Wiśle macie takich trzech: Kapuadi, Adam Chrzanowski i Anton Krywociuk. Rozumiem, że to zabezpieczenie i rywalizacja, bo chcecie grać ustawieniem z trójką stoperów i wahadłowymi.

Bardziej myślimy o ustawieniu z czwórką defensorów w linii. Cała trójka w takiej sytuacji może rywalizować o pozycję skrajnego lewego stopera. Chrzanowski i Krywociuk mają też naciskać Piotra Tomasika na lewej obronie.

Jeżeli chodzi o Kapuadiego to zauważyłem, że on przy prawie każdym ofensywnym stałym fragmencie gry wędruje w pole karne przeciwnika. Gra w powietrzu to jest jego duży atut?

Predysponują go do tego warunki fizyczne. Ma 196 centymetrów. Kogoś takiego nam brakowało. Jest bardzo przydatny przy stałych fragmentach zarówno w obronie, jak i w ataku. Przy swoim wzroście jest bardzo skoczny i silny. Liczymy na to, że będzie wygrywał sporo pojedynków w powietrzu. Steve może być naszą bronią przy rzutach rożnych i wolnych, zwłaszcza że Mateusz Szwoch, Rafał Wolski czy Dominik Furman potrafią świetnie dośrodkować ze stojącej piłki.

steve-kapuadi

Kapuadi, Kvocera i Sulek to zawodnicy, którzy ostatnio grali w słowackiej ekstraklasie. Rekomendacje na ściągnięcie ich dał trener Stano, który jeszcze rok temu prowadził słowacką Żilinę?

Rozeznanie trenera Stano na tamtejszym rynku na pewno wpłynęło na to, że trafili oni do nas. On chciał ściągnąć w przeszłości Kapuadiego do Żiliny. Wtedy się to nie udało, ale teraz nadarzyła się okazja. Rozmawialiśmy sporo o jego pozyskaniu. Trener był mocno pewny, że to będzie dobry ruch. Z kolei Sulek to znana postać na Słowacji. Byliśmy blisko zakontraktowania go już zimą, kiedy nie było u nas jeszcze Pavola Stano. Wtedy w grę wchodziłby transfer definitywny, ale nie mieliśmy na to środków. Poza tym nasza kadra była wówczas mocno rozbudowana. Swego czasu Sulka chciał Lech Poznań. Teraz był wolnym zawodnikiem i wykorzystaliśmy sytuację. Kvocera to pomysł trenera. Przyjechał do nas na testy już w maju. Długo z nami trenował i wiemy na co go stać.

Kvocera to typowy napastnik czy on może grać na kilku pozycjach z przodu?

Dla nas jest skrzydłowym. Jest bardzo dynamicznym i szybkim zawodnikiem. Ma nam zwiększyć głębie składu na bokach pomocy.

Stano: – „Przepaliłem” zespół. Ostatnie wyniki biorę na siebie

Nie rozmawialiśmy jeszcze o Michale Mokrzyckim. Ten chłopak ma za sobą dwa świetne sezony w Ruchu Chorzów (2020/21 w 3. lidze – 30 meczów, 15 goli i 2 asysty i 2021/22 w 2. lidze – 33 mecze, 9 goli i 3 asysty). W grudniu skończy 25 lat. Z kim on rywalizuje o miejsce w składzie Wisły?

W Ruchu był zdecydowanie najważniejszą postacią drużyny. Mocno przyczynił się do ich dwóch awansów, najpierw do 2. ligi, a ostatnio na zaplecze Ekstraklasy. Jego potencjał jest bardzo duży. Już wzmocnił rywalizację w środku pola. Jego zakontraktowanie było też związane z sytuacją Damiana Rasaka. Już zimą mieliśmy za niego kilka ofert. W tej chwili ma już mniej niż rok do końca umowy (do 30 czerwca 2023 – przyp. red.). Liczymy się z jego odejściem w tym oknie. Mokrzycki będzie go mógł zastąpić zarówno na pozycji numer „sześć” czy „osiem”. Michał jest więc alternatywą do gry na dwóch pozycjach.

Płynnie przechodzimy więc do tego, kto jeszcze może odejść z klubu. Jak blisko od transferu jest Rasak?

W jego przypadku wszystko jest możliwe. Jako klub chcemy prowadzić politykę transferową, w której zarabiamy na swoich czołowych graczach. Damian w ostatnich latach na pewno takim był. W tym momencie nie mamy dla niego konkretnej oferty. Wiele może się jeszcze wydarzyć, bo okno jest przecież otwarte do końca sierpnia. Wiemy, że ma stosunkowo krótką umowę. Jesteśmy otwarci na rozmowy z zainteresowanymi klubami.

damian-rasak

Krzysztof Kamiński nie zagrał w meczu z Lechią. To była spora niespodzianka. Jest szykowany do transferu czy może pauzował z jakiegoś innego powodu?

Krzysiek miał lekką infekcję. Wcześniej miał też jakiś mniejszy uraz. Chodziło tylko i wyłącznie o sprawy zdrowotne.

Czy któryś z piłkarzy Wisły Płock ma w tej chwili propozycję z innego klubu?

Mamy zapytania o dwóch zawodników. Zobaczymy jak sytuacja się potoczy. Nie chcemy się osłabiać, ale okno jest otwarte. Pewnie będziemy mieli jakieś rozmowy w przypadku tych dwóch graczy. Dobrze weszliśmy w sezon, a w poprzednim zajęliśmy szóste miejsce. To sprawia, że różni skauci czy agenci pytają o naszych piłkarzy. Za wcześnie jest jednak, żeby powiedzieć, że ktoś od nas na pewno odejdzie.

Spora liczba zawodników wróciła do Wisły Płock z wypożyczeń. W tej grupie są: Bartłomiej Gradecki (Wisła Puławy), Dawid Kocyła (Bruk-Bet Termalica), Mateusz Lewandowski (Wigry Suwałki) czy Adrian Szczutowski (Stal Mielec). Oni na pewno już u was zostają?

Rozmawialiśmy o tych zawodnikach z trenerem Stano i powiedział, że akurat z tymi piłkarzami chciałby popracować przez kilka tygodni, żeby się im przyjrzeć. Jeżeli pod koniec okna wspólnie dojdziemy do wniosków ze sztabem pierwszej drużyny, że lepiej będzie tych graczy znów wypożyczyć to pewnie tak się stanie. Na razie trener ich obserwuje. Osobiście myślę, że wymieniona czwórka z nami zostanie.

Ostatnie pytanie. Czy w tym oknie coś się jeszcze wydarzy w Wiśle, jeżeli chodzi o transfery do klubu?

Jeżeli kogoś sprzedamy. Tylko w takim przypadku, ktoś jeszcze będzie mógł do nas przyjść. Jeżeli kadra zostanie w takim składzie osobowym, jak obecnie to nie planujemy kolejnych wzmocnień.

Rozmawiał MACIEJ WĄSOWSKI

WIĘCEJ O WIŚLE PŁOCK:

Fot. 400mm.pl

Rocznik 1987. Urodził się tego samego dnia, co Alessandro Del Piero tylko 13 lat później. Zaczynał w tygodniku „Linia Otwocka”, gdzie wnikliwie opisywał m.in. drugoligowe losy OKS Start Otwock pod rządami Dariusza Dźwigały. Od lutego 2011 roku do grudnia 2021 pracował w „Przeglądzie Sportowym”, gdzie zajmował się głównie polską piłką ligową. Lubi pogrzebać przy kontrowersjach sędziowskich, jak również przy sprawach proceduralnych i związkowych. Fan spotkań niższych klas rozgrywkowych, gdzie kibicuje warszawskiemu PKS Radość (obecnie liga okręgowa). Absolwent XXV LO im. Józefa Wybickiego w Warszawie i Wyższej Szkoły Dziennikarskiej im. Melchiora Wańkowicza.

Rozwiń

Najnowsze

Hiszpania

Bracia Williams wprowadzili Athletic Bilbao do finału Pucharu Króla

Piotr Rzepecki
3
Bracia Williams wprowadzili Athletic Bilbao do finału Pucharu Króla

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Gustafsson: Porównania z Runjaiciem? Szczerze mówiąc, mnie to specjalnie nie interesuje

Piotr Rzepecki
1
Gustafsson: Porównania z Runjaiciem? Szczerze mówiąc, mnie to specjalnie nie interesuje

Komentarze

2 komentarze

Loading...