Reklama

Kluby Kadyrowa i oligarchów Putina. Z kim Mariusz Piekarski robi interesy?

Szymon Janczyk

Autor:Szymon Janczyk

13 czerwca 2022, 09:26 • 7 min czytania 204 komentarzy

Nie zastanawiam się, kto jest właścicielem, jakie ma koneksje i historię, nie grzebię po internecie, to zadanie dziennikarzy — stwierdził Mariusz Piekarski w „Meczykach”. Zachęceni tym wyzwaniem sprawdziliśmy więc, kto stoi za klubami, z którymi obrotny menedżer robi interesy.

Kluby Kadyrowa i oligarchów Putina. Z kim Mariusz Piekarski robi interesy?

Pokrętne, absurdalne czy wręcz momentami żenujące tłumaczenia Mariusza Piekarskiego w sprawie Macieja Rybusa, który z jego pomocą podpisał kontrakt z kolejnym rosyjskim klubem, zapewne wkrótce trafią do mainstreamu w kraju naszych sąsiadów. Użycie wspomnienia śmierci Pawła Adamowicza czy sugestii braku bezpieczeństwa w Polsce przy próbie wytłumaczenia tej decyzji to materiał, który propagandziści z Kremla przyjmą z pocałowaniem ręki.

Słowa menedżera Rybusa szokowały, ale prawda jest taka, że mogliśmy się na to szykować. Mariusz Piekarski od dawna siedzi przecież w „samolocie normalnych”, a w Rosji robił interesy nawet z klubem sterowanym przez Ramzana Kadyrowa.

Piekarski rozwiał wątpliwości. Bezpiecznie to jest w Rosji, a Rosjanie w Polsce są zagrożeni

Mariusz Piekarski i Rosja. Z kim polski menedżer robi interesy?

Nie ma żadnej wojny i nie będzie. Znam się trochę na polityce (śmiech) – twierdził Mariusz Piekarski w 2014 roku, trzy tygodnie przed atakiem Rosji na Donbas. To słowa z rozmowy w „Polska The Times”, w której agent tłumaczył, że lepiej sprzedać zawodnika do Rosji, gdzie gra, niż na Zachód, gdzie grzeje ławę. W dodatku — jak dowodził — na Wschodzie można nie tylko pograć w piłkę, ale i nieźle zarobić. Podobnych wypowiedzi Piekarskiego znajdziemy w sieci znacznie więcej. 2017 rok i rozmowa z „Przeglądem Sportowym”.

Reklama

Od paru ładnych lat robię interesy z Rosjanami i mogę o nich mówić wyłącznie pozytywnie. Uważam, że wizerunek Polaków w Rosji i Rosjan w Polsce jest wykoślawiony i krzywdzący. To wina polityków. Oni, niestety, podsycają złe emocje, nie szukają pozytywów, płaszczyzny do współpracy. Oczywiście, o historii trzeba pamiętać, ale żyć nią? Wydarzenia, choć bolesne, sprzed 80 lat przedkładać nad teraźniejszość? Polityk chlapnie coś niemądrego, media podchwycą i nakręca się spirala niechęci między narodami.

W tej samej rozmowie pada pytanie o wizyty w rezydencji Kadyrowa, który trzyma w niej dzikie zwierzęta. – Cóż, takich rzeczy w zachodnich klubach nie zobaczysz! – odpowiadał Piekarski. Prezenty od człowieka bezpośrednio powiązanego z reżimem Władimira Putina? – Po golach Maćka Rybusa Terek pokonał w Moskwie Dynamo. Po meczu do szatni wszedł dyrektor klubu. „Maładiec! Wybierz tylko sobie kolor. Kolor mercedesa”. To był akurat dzień urodzin „Rybki”. Trafił mu się fajny prezent – mówił agent.

Ramzan Kadyrow. Czeczeński tygrys Putina

Prezesi, właściciele klubów, dyrektorzy sportowi są ludźmi z dyskretną klasą. Nie chwalą się pieniędzmi, bo po prostu je mają. Te złote zęby to dziś prędzej można u nowobogackich Polaków zobaczyć. Rosjanie wiele podróżują po świecie, są obyci. Te słowa pewnie nie są na rękę politykom. Oni wolą przedstawiać nieprawdziwy obraz sąsiadów – kontynuował opowieść o swoich transferowych partnerach właściciel agencji „UNIDOS”.

W podobnym tonie Mariusz Piekarski rozmawiał z „Przeglądem” dwa lata później. – Przy okazji transferów dużo po Rosji jeździłem i pozytywnie się zaskoczyłem jej mieszkańcami. Bardzo dużo złego robią politycy. Tworzą niepotrzebne konflikty, uprzedzenia.

Cóż, wymienione cytaty to nie jest kopalnia dumy i chwały. Ale Mariusz Piekarski w Rosji faktycznie zobaczył wiele. Mało który zagraniczny agent może się pochwalić umieszczeniem w Czeczenii czterech zawodników, a tak się składa, że w klubie Kadyrowa grał kwartet Polaków i wszyscy współpracowali z „UNIDOS”.

Reklama

Kadyrow, proputinowskie Dynamo i transfery Piekarskiego

Oni już wyraz twarzy mają taki, że człowiek ma duży szacunek. Mają ogień w oczach, to naród bardzo silny, są ze sobą. Mam dobre skojarzenia — tak w „Foot Trucku” Mariusz Piekarski opisywał Grozny i Czeczenów. Ramzana Kadyrowa osobiście nie poznał, ale — jak pisały „Sportowe Fakty” – chciałby. Szanse na to nie są już jednak tak wysokie jak wtedy, gdy menedżer co chwilę wysyłał do Achmata (czy też Tereka) kolejnych piłkarzy, bo jeden z ważniejszych popleczników Władimira Putina ostatnio stał się niedostępny. Głowę zaprzątają mu pewnie zbrodnie wojenne popełniane przez „kadyrowców” na Ukrainie.

Milionowe transfery do klubu z Czeczenii nie są jednak jedynymi, które robił Mariusz Piekarski. Agent umieszczał swoich piłkarzy w dziewięciu różnych rosyjskich zespołach. Wśród nich znajdziemy na przykład Dynamo Moskwa, ekipę sponsorowaną przez VTB — bank, który w 2014 roku, gdy Piekarski wątpił w inwazję na Donbas, udostępnił piętro swojego biurowca grupie osób, która wspomniany atak koordynowała. Andrij Kostin, szef powiązanej z Kremlem instytucji, potrafił przebrać się za Józefa Stalina, a w windzie prowadzącej do jego rezydencji usłyszymy piosenki żołnierskie Armii Czerwonej.

Mroczna przeszłość i brudna teraźniejszość Dynama Moskwa

Z VTB związany jest na przykład właściciel FK Krasnodar, Sergiej Galicki, który odsprzedał udziały w swojej firmie wspomnianemu bankowi. Do Krasnodaru Piekarski wrzucił Artura Jędrzejczyka, był też bliski finalizacji transferu Vadisa Odjidjy-Ofoe do tej drużyny. Inna instytucja finansowa Kremla – „Bank of Moscow” – to z kolei sponsor Amkara Perm, gdzie także grał zawodnik Mariusza Piekarskiego. Oczywiście wyliczając kolejne firmy czy rzucając nazwiskami oligarchów, nie sugerujemy, że menedżer osobiście znał ludzi stojących za potentatami współpracującymi z putinowskim reżimem. Jednocześnie jednak nie kupujemy narracji szefa „UNIDOS” z „Meczyków”, że w zasadzie to nie miał pojęcia, z kim robi interesy.

To jest świat, nie wszyscy, którzy dorabiają się pieniędzy, są krystaliczni — tłumaczył się Piekarski. Nie wszyscy, panie Mariuszu, to fakt. Ale pomiędzy „krystaliczny” a „finansujący morderstwa putinowców” jest całkiem spora luka. Na przykład ukraiński właściciel Inhulca Petrowe, który w wywiadzie stwierdził, że jego ręce ukradły mnóstwo pieniędzy (ale od państwa, nie od ludzi), zalicza się do grona tych, którzy się dorobili, ale nie są krystaliczni. Ludzie, o których mówi Piekarski, to jednak zupełnie inna półka.

A to, w jaki sposób sam zainteresowany opowiadał o nich przed kilkoma laty, udowadnia, że jakieś pojęcie o ich działalności miał.

Kazachstan i Cypr — tam też Piekarski spotkał umoczonych oligarchów

Nie musimy się zresztą cofać tak daleko w przeszłość. W „Meczykach” Mariusz Piekarski przyznał przecież, że Kajrat Ałmaty wkrótce czekają problemy finansowe z powodów relacji właściciela z Kremlem. – Zaczęła się wojna na Ukraina, prezydent politycznie powiązany z Rosją jest w areszcie domowym. Sytuacja z 24 lutego pozmieniała wiele żyć – powiedział menedżer.

O kim mowa? Wspomniany właściciel to Kairat Boranbajew, który został aresztowany za defraudację publicznych pieniędzy. Kazachski biznesmen prowadzi interesy także w Rosji i na Białorusi. Jednym z jego bliskich współpracowników jest Wiktor Charitonin, czyli człowiek bezpośrednio związany z Kremlem poprzez prominentnych rosyjskich polityków. Boranbajew jest także sprzężony z władzami w Kazachstanie, gdzie niedawno było gorąco z powodu politycznego przewrotu. Kajrat Ałmaty jest więc kolejnym klubem, w którym wypłaty wpływają na konta dzięki powiązaniom właściciela z putinowskim reżimem. Agencja „UNIDOS” umieściła w tej ekipie dwóch swoich zawodników.

Mariusz Piekarski tłumaczył się także z tego, co wie — albo raczej czego nie wie — o właścicielu Arisu Limassol. W cypryjskim klubie niedawno wylądował jego podopieczny, Karol Struski. Aris buduje swoją potęgę na wyspie, ale buduje ją rękami oligarchy Władimira Fedorowa. Menedżer stwierdził, że myślał, że właściciel Arisu jest Białorusinem i właśnie w nawiązaniu do tej postaci rzucił, że nie sprawdza historii i powiązań ludzi, z którymi robi interesy.

Struski: Cypr to nie liga dla emerytów

Panie Mariuszu, raz jeszcze powtórzymy: nie bardzo chce nam się wierzyć w ten brak wiedzy i świadomości odnośnie tego, kto stoi za Achmatem, Kajratem czy innymi klubami, z którymi zdarzało się panu współpracować. Od lutego było jednak sporo czasu, żeby wykonać rachunek sumienia i przyznać sobie i innym: zjebałem, nie chcę mieć z tymi ludźmi nic wspólnego i żałuję, że miałem. Jakby to powiedzieć: zmieniły się okoliczności. Pan wybrał jednak brnięcie w absurd. Absurd, bo skoro parę lat temu tak ładnie opowiadał pan choćby o Kadyrowie, to dziś nikt nie uwierzy w to, że historia oligarchów i kumpli Putina uprawiających sportwashing jest panu zupełnie obca.

W każdym razie wykonaliśmy pańską prośbę i sprawdziliśmy, z kim pan robi biznesy. Wszystko jest już jasne, dwa kliknięcia i ma pan całą wiedzę o ludziach, którzy płacili za pańskich piłkarzy. Nie ma za co. Teraz czas na pański ruch i jakąś refleksję, choć, prawdę mówiąc, liczymy, że nadeszła ona tuż po zejściu z anteny, gdy zdał pan sobie sprawę, że lada moment pańskie wypowiedzi posłużą do budowania propagandy reżimu morderców i zwyrodnialców odpowiedzialnych za masakry niewinnych ludzi kilkaset kilometrów od pańskiego domu.

WIĘCEJ O ROSJI:

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

Nie wszystko w futbolu da się wytłumaczyć liczbami, ale spróbować zawsze można. Żeby lepiej zrozumieć boisko zagląda do zaawansowanych danych i szuka ciekawostek za kulisami. Śledzi ruchy transferowe w Polsce, a dobrych historii szuka na całym świecie - od koła podbiegunowego przez Barcelonę aż po Rijad. Od lat śledzi piłkę nożną we Włoszech z nadzieją, że wyprodukuje następcę Andrei Pirlo, oraz zaplecze polskiej Ekstraklasy (tu żadnych nadziei nie odnotowano). Kibic nowoczesnej myśli szkoleniowej i wszystkiego, co popycha nasz futbol w stronę lepszych czasów. Naoczny świadek wszystkich największych sportowych sukcesów w Radomiu (obydwu). W wolnych chwilach odgrywa rolę drzew numer jeden w B Klasie.

Rozwiń

Najnowsze

Hiszpania

Kibice byli w szoku. „Luis ludu” De la Fuente z pucharem przyszedł do baru

Patryk Stec
0
Kibice byli w szoku. „Luis ludu” De la Fuente z pucharem przyszedł do baru

Komentarze

204 komentarzy

Loading...