Reklama

Osłabiony dyrygent przed finalnym koncertem. Ostatnia posługa Kroosa

Szymon Piórek

Autor:Szymon Piórek

28 maja 2022, 14:28 • 5 min czytania 14 komentarzy

Toni Kroos przez lata był dyrygentem Realu Madryt. To on nadawał tempo niemal wszystkim akcjom Królewskich. Obecnie przeżywa najsłabszy sezon od momentu przyjścia do Hiszpanii. Nie zmienia to faktu, że podczas finału Ligi Mistrzów po raz ostatni zamierza przywdziać frak, wziąć do ręki batutę i ponownie wyznaczać rytm gry. Wszystko dla zdobycia piątego Pucharu Europy.

Osłabiony dyrygent przed finalnym koncertem. Ostatnia posługa Kroosa

Nie odgrywa już tak znaczącej roli w zespole. W zasadzie przestał kreować akcje bramkowe. Z pewnością nie znajdzie się wśród pięciu, a może i nawet dziesięciu najlepszych piłkarzy Realu Madryt w tym sezonie. Mimo to dalej cechuje się tymi samymi walorami. Perfekcyjną dokładnością i świetnym przerzutem. Przebiega średnio 9,5 km na mecz, czyli o ok. cztery mniej niż czołowi zawodnicy Bundesligi. W finale Ligi Mistrzów zamierza jednak spełnić swoją ostatnią przysługę. Zdobyć piąty Puchar Europy i dorównać dokonaniu Cristiano Ronaldo. Wtedy będzie mógł świadomie odejść za zasłużoną emeryturę, o której coraz poważniej myśli.

Liverpool – Real Madryt. Finał Ligi Mistrzów

Wcześniejszy odpoczynek od piłki wybrał Philipp Lahm. Część Niemców kończy pracować mając tuż po 60-tce. Nawet Benedykt XVI zrezygnował dożywotniej posługi. Toni Kroos wpisuje się niemiecką mentalność. Właśnie dlatego musi zakończyć to, co zaczął. A swoją erę sukcesów zapoczątkował w 2014 roku, przyjeżdżając do Madrytu ozłocony mistrzostwem świata. W kolejnych ośmiu latach sięgnął z Królewskimi przede wszystkim po trzy mistrzostwa Hiszpanii i tyle samo Pucharów Europy. Był dyrygentem środka pola, co najtrafniej określił jego partner z pomocy.

PARTNEREM PUBLIKACJI O LIDZE MISTRZÓW JEST KFC. SPRAWDŹ OFERTĘ TUTAJ

Gra Realu Madryt zawsze podążała za rytmem Toniego Kroosa. Jeśli Toni chciał grać wolnej, robiliśmy to. Jeśli chciał przyspieszyć, my również przyspieszaliśmy. Działaliśmy na jego warunkach – stwierdził w dokumencie o niemieckim zawodniku Casemiro.

Reklama

Obecnie Kroos ma coraz mniej okazji, by dyrygentem się stawać. Na tle innych, młodszych piłkarzy Realu wyraźnie odstaje pod względem fizycznym. Przede wszystkim jego grała stała się bardziej statyczna. Nie ryzykuje już tak często wbiegając z piłką między dwóch rywali czy szukając innego rodzaju dryblingu. Nie kreuje również tak wielu sytuacji bramkowych swoim kolegom. Sam również rzadko znajduje okazje na strzelenie gola, choć za sprawą estetyki strzału zwykło się mówić o jego trafieniach jako wkładaniu piłek do bramki. Postępujący spadek wpływu na grę Realu widać po jego statystykach:

Wścibski Hoeness

W Polsce powiedzielibyśmy, że „stoi na kole” i przerzuca grę raz w prawo, raz w lewo. Z tego też powodu jeszcze bardziej wzrósł mu współczynnik celnych podań. Obecnie wynosi ponad 94%. Jednak większość tych zagrań jest bezpieczna, kierowana często do tyłu. Poprawił się również w statystyce celnych przerzutów. Wykorzystał to niemogący przeboleć straty niemieckiego pomocnika z Bayernu Monachium Uli Hoeness. Na przestrzeni lat gry w Madrycie raz po raz wypominał mniejsze lub większe błędy zawodnikowi. Nie inaczej stało się teraz, gdy Kroos radzi sobie dużo słabiej.

Z tymi swoimi krzyżowymi zagraniami Kroos nie pasuje już do nowoczesnej piłki. Nikt już tak nie gra – wystrzelił kilka miesięcy prezydent honorowy Bayernu. Niemiecki pomocnik nie odniósł się do jego słów. Przemówił natomiast na boisku, notując rekordową liczbę 17 celnych, długich podań w przedostatnim ligowym meczu z Cadiz (1:1). Niemniej jednak choć słowa Hoenessa nie były najdelikatniejsze, to miał rację. Nowoczesny świat futbolu opierający się na szybkości, dynamice stopniowo zaczyna odjeżdżać Niemcowi. Nie zmienia to faktu, że czy to Federico Valverde, czy też Eduardo Camavinga mogą pozazdrościć Niemcowi umiejętności technicznych, celności podań czy też przeglądu pola. Niemniej jednak w przyszłym sezonie to Urugwajczyk bądź Francuz będą pierwszym wyborem Carlo Ancelottiego. Kroos prawdopodobnie pozostanie na Santiago Bernabeu. Jego umowa wygasa dopiero za rok, ale będzie raczej pełnił rolę zmiennika lub dobrego ducha szatni.

Już teraz widać, że planuje gładko przejść z futbolu do codziennego życia. Od dłuższego czasu angażuje się w różnego rodzaju akcje charytatywne. Oprócz tego aktywnie peroruje swoje zdanie nt. rozwoju futbolu. Bojkotował nawet chęć zwiększenia liczby meczów z sezonie, tłumacząc, że nieustanny pęd za ciągłymi spotkaniami o najwyższą stawkę doprowadzi do zniszczenia piłki, jaką znamy. Zawodnicy już teraz znajdują się na granicy swoich fizycznych możliwości. Mimo to nadal narzuca im się wymagający reżim treningowy, sprowadzający się do tego, że stają się małpami w płatnym cyrku.

Reklama

Ostatni koncert

Oprócz tego Kroos zauważa, że nawarstwianie się meczów piłkarskich sprawia, że futbol zupełnie zmonopolizował sportowy dyskurs w Niemczech. Żadna inna dyscyplina nie jest w stanie przebić się do głównych wydań wiadomości, jeśli w danej chwili rozgrywa się jakieś „kluczowe” spotkanie. Oprócz swojej społecznej roli Kroos chętnie udziela się w nowych mediach. Jest obecny niemal w każdym kanale mediów społecznościowych. Prowadzi również swój autorski podcast, a od czasu do czasu pojawia się w różnych redakcjach jako felietonista.

Tematów do poruszania posiada całe mnóstwo. Przeżył wielu trenerów, widział drużyny silne, jak i te rozbite. Na jego oczach rozgrywała się transformacja zarówno Realu Madryt, jak i reprezentacji Niemiec. Częściej woli się jednak wypowiadać na temat rodzimego futbolu. A oprócz tego bije od niego wrodzona skromność, co tak komentuje. – Lepiej być kontrowersyjnym w Niemczech i nierozpoznawalnym na świecie niż na odwrót – mówi o sobie zawodnik, który w swoim rodzinnym Greifswaldzie jest rozpoznawalny, ale nie wzbudza w mieszkańcach potrzeby zrobienia sobie z nim zdjęcia czy też wzięcia autografu. Jest jednym z wielu w małej społeczności.

Dziś nie zamierza być jednym z wielu, a najważniejszym. Chce wypełnić swoją ostatnią światową przysługę i zdobyć piąty Puchar Europy. Jak na dyrygenta przystało w Paryżu planuje zagrać ostatni wielki koncert.

WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW:

Fot. Newspix

Urodzony z piłką, a przynajmniej tak mówią wszyscy w rodzinie. Wspomnienia pierwszej koszulki są dość mgliste, ale raz po raz powtarzano, że był to trykot Micheala Owena z Liverpoolu przywieziony z saksów przez stryjka. Wychowany na opowieściach taty o Leszku Piszu i drużynie Legii Warszawa z lat 80. i 90. Były trzecioligowy zawodnik Startu Działdowo, który na rzecz dziennikarstwa zrezygnował z kopania się po czole. Od 19. roku życia związany z pisaniem. Najpierw w "Przeglądzie Sportowym", a teraz w"Weszło". Fan polskiej kopanej na różnych poziomach od Ekstraklasy do B-klasy, niemieckiego futbolu, piłkarskich opowieści historycznych i ciekawostek różnej maści.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Jagoda: Praca przy Ekstraklasie? Jestem jak grzybiarz w lesie w okresie suszy

Kamil Warzocha
2
Jagoda: Praca przy Ekstraklasie? Jestem jak grzybiarz w lesie w okresie suszy
Ekstraklasa

Nie ma już Josue, ale są najlepsi piłkarze w Polsce. Mistrzostwo to obowiązek

Jakub Radomski
16
Nie ma już Josue, ale są najlepsi piłkarze w Polsce. Mistrzostwo to obowiązek

Liga Mistrzów

Ekstraklasa

Jagoda: Praca przy Ekstraklasie? Jestem jak grzybiarz w lesie w okresie suszy

Kamil Warzocha
2
Jagoda: Praca przy Ekstraklasie? Jestem jak grzybiarz w lesie w okresie suszy
Ekstraklasa

Nie ma już Josue, ale są najlepsi piłkarze w Polsce. Mistrzostwo to obowiązek

Jakub Radomski
16
Nie ma już Josue, ale są najlepsi piłkarze w Polsce. Mistrzostwo to obowiązek

Komentarze

14 komentarzy

Loading...