Dlaczego w polskim sporcie mamy brzydkie twarze? Jak w kowbojskim kapeluszu zawiązał sztamę z Björnem Borgiem? Której z pomnikowych postaci polskiego futbolu brakuje podglebia intelektualnego do miana prowokatora? Dlaczego komentarz Dariusza Szpakowskiego to tragedia i dlaczego śmieje się, gdy Bohdan Tomaszewski określany jest mistrzem mikrofonu? Jak to możliwe, że ewolucja akcentów w języku polskim sprawia, że nie jest w stanie zrozumieć szeptano-szeleszczącej polszczyzny współczesnych sprawozdawców? Czy Żyleta naprawdę śpiewała „Nowak Tadeusz to Legii jest Prometeusz”? Jak jego fetyszem zostały puste stadiony? Czy Polska zostałaby mistrzem Europy, gdy tylko Adam Nawałka czytał Jacquesa Derridę? Kiedy melancholik czuje się jak zwierzę? Na te i inne pytania w rozmowie z nami odpowiada Marek Bieńczyk, wybitny polski pisarz, który nawet w najbardziej intelektualnych gremiach nie kryje swojego zamiłowania do sportu. Zapraszamy. 

Bieńczyk: – Nie rozumiem polszczyzny współczesnych komentatorów

***

Marek Bieńczyk (ur. 1956) – pisarz, historyk literatury, eseista, erudyta, tłumacz, enolog. Laureat Nagrody Literackiej Nike za zbiór „Książka twarzy”, autor kultowej „Melancholii. O tych co nigdy nie odnajdą straty” i doskonałego „Kontenera”. 

***

Brzydkie twarzy mamy w polskim sporcie?

Pamiętam polskie biegaczki. Ani o Irenie Kirszenstein, ani o Ewie Kłobukowskiej, ani o Grażynie Rabsztyn nie dało się powiedzieć, że miały ładne twarze.

Ja tu pana podchodzę, a pan o kobietach. 

Wszystkie twarze męskie mają feler. Teraz już tak tego nie śledzę, ale Ewa Swoboda ma chyba dość ładną twarz, prawda?

Prawda, prawda. 

Kiedyś twarze były bardziej charakterystyczne. Tak jak w przypadku aktorów – nie mogę powiedzieć, że współcześnie grają brzydale, bo to w większości przystojni mężczyźni i ładne kobiety, ale w dawnym pokoleniu więcej było osobliwości.

Inżynier Mamoń porównuje twarze polskich i zagranicznych aktorów w Rejsie. 

Że polski aktor jest smutas.

I dłużyzna. 

Dłużyzna, proszę pana. Sportsmanki nakładają bardzo mocny makijaż, on upodabnia twarze, a za czasów mojej młodości tego nie było. Kiedyś też kamera nie wchodziła w nos. Nie można było się nikomu dokładniej przyjrzeć i z pewnej odległości więcej było w tych wszystkich twarzach jakiejś takiej tajemnicy. Nie było też tatuaży…

Schodzimy z twarzy. 

Tatuaże też ujednolicają ciała.

Irena Szewińska nie musiała być piękną kobietą, a ludzie ją kochali, bo wygrywała biegi. 

Mówię Kirszenstein, bo tak sobie zakodowałem. Bardzo ciekawe pytania i tematy, ale nigdy dogłębniej się nad tym nie zastanawiałem, więc niczego nie wymyślimy.

Napisał pan kiedyś bardzo długi tekst o twarzy Leo Beenhakkera. 

Patrzyłem, przyglądałem się i zastanawiałem się, czym też różni się ta holenderska twarz od twarzy polskich trenerów. Twarze mnie interesują, bardzo mnie interesują, sporo o nich piszę, to jest trochę taka moja literacka obsesja.

Więc coś musimy wymyślić. 

Leo Beenhakker miał dobrą twarz. Przynajmniej w tym pierwszym okresie. Potem trochę słoma mu wyszła z butów. Można zapytać inaczej: czy w twarzy sportowca można się zakochać, tak jak człowiek zakochuje się w aktorkach czy aktorach?

Całe pokolenie urodzone w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku obklejało pokoje plakatami ze sportowcami. 

Dla mnie było już po herbacie. Kto był na tych plakatach? Kobiety?

Pewnie też, ale głównie mężczyźni. 

Wyobrażam sobie, że amerykańscy koszykarze. U nas, znaczy w moim pokoleniu, tego nie było, ale też byli idole. Tyle, że nie w oddaleniu setek kilometrów, bo można było ich wyhaczyć w kawiarni, a nawet podejść i pogadać. Moi kumple latali na Legię, przeżywali każde takie spotkanie. Ktoś zagadał z Robertem Gadochą, kiedyś spotkaliśmy przy piwie Tadeusza Cypkę, takiego tam obrońcę, raczej mało znanego, ale ocierającego się o reprezentację.

W piłkarzach z tamtych czasów najbardziej fascynowały pana ich włosy?

Wspólność image’u. Krótko ostrzyżonych się nie lubiło. Powstała moda na zapuszczanie długich włosów, ale takie prawdziwe zdarzyły się rzadko. Z kumplami chodziliśmy do tolerancyjnego liceum, migaliśmy się przed fryzjerem, więc siłą rzeczy sympatyzowaliśmy z ludźmi, których wizualnie rozpoznawaliśmy jako swoich. Z włosami co najmniej do ramion. Teraz jest to trudne, bo nie ma wizerunków ideologicznych i ideowych. Zna pan mój tekst o Björnie Borgu?

Nie znam. 

Szekspira też pan nie czytał? Przeddzień naszej matury. Borg przyjeżdża na mecz z Polską w Pucharze DavisaW czwartek – w piątek był mecz, a w poniedziałek mieliśmy pisać egzamin – poszliśmy na jego trening. Można było wejść, nie było tych przepierzeń, tych bramek, tego zamkniętego świata. W tamtejszym sporcie było wszystko – i świństwa, i przekupstwa, ale jeszcze nie rządziło celebryctwo pieprzone.

Czym rozkochał pana Björn Borg?

Miał koraliki, przepaskę, tak jak i my. Otaczali go oficjele, same garnitury, ale w pewnym momencie zobaczył nas w kowbojskich kapeluszach i mrugnął do mnie okiem. Od tego czasu była sztama, nigdy nie przestałem go dopingować.

W tamten piątek wygrał czy przegrał?

Wygrał w trzech setach 6:4, 6:4, 6:4 z Fibakiem.

Anty-patriotycznie kibicował pan szwedzkiemu mistrzowi w starciu z polskim mistrzem?

Wiadomo było, że Borg pokona Fibaka, którego potem zresztą poznałem, z którym chwilę gadałem, do którego – jak był w audycjach radiowych – dzwoniłem. Zadawałem głupie pytania, na przykład o topspin. Dzisiaj mówię o klątwie Fibaka. Co pochwali Hurkacza, to ten przegra.

Burzą się pomniki i wyobrażenia, kiedy poznaje pan dawnych mistrzów sportu, kiedy koślawe słowo zastępuje sprawne ruchy?

Młodość znika. Niektóre sylwetki budzą nawet litość. Kiedyś widziałem Irenę Kirszenstein-Szewińską na lotnisku przed lotem do Genewy na posiedzenie MKOL-u, miała powykręcane ciało, duży to był kontrast względem lat świetności.

Tym bardziej, że kobiety gorzej się starzeją. 

Oczywiście. Chyba jestem kobietą.

Ale mężczyźni zazwyczaj mają więcej za uszami. 

Po latach wychodzą brudy. Na piłkę Górskiego patrzyliśmy jednak dosyć naiwnie, a kadra Gmocha wydawała nam się wielką drużyną, do tego sklejoną jedną wielką sztamą, a w to, co tam się działo w środku, dzisiaj nawet lepiej nie wnikać.

Jacek Gmoch opowiadał mi kiedyś, że dopuszczano go do kultowego stolika literatów w Czytelniku.

Środowiska się przenikały. Sport łączył się z literaturą przez całe pokolenie pisarzy, dla których ruch i wysiłek fizyczny tworzył spektakl do interpretacji. No i sportowcy mogli być bohaterami istotnej prozy, jak u Stanisława Dygata. Kiedy Gustaw Holubek gadał z Tadeuszem Konwickim o piłce nożnej w Czytelniku, to ludzie się dosiadali, istniała pewna, że tak powiem, przepuszczalność. Ludzie nie zamykali się w bańkach. Oczywiście trochę to idealizuję, ale w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegło wieku, do pewnego momentu – podkreślam: do pewnego momentu – historia sportu stanowiła część większej kulturowej historii Polski. Potem wszystko poszło w stronę specjalizacji.

Wciąż jednak sport żywi umysły miliardów.

No bo co robić w tym życiu? Czymś trzeba się bez sensu ekscytować. A polityka zawsze będzie chciała wykorzystać sport, ale ten też przestał być sprawą wszystkich. Ludzie przestali uprawiać sport w sposób spontaniczny. Kiedyś z moim nieżyjącym już kumplem prawie codziennie graliśmy jeden na jeden. Na stadionie, na studiach, po studiach, do pięćdziesiątki, dobrze było.

Częściej pan wygrywał czy przegrywał?

On grał lepiej, trenował w Polonii, dobrą miał technikę, dawał mi fory, ale później zacząłem być od niego szybszy, bo miałem lepszą kondycję.

Czyli jak już zgasły światła, to pan triumfował. 

Raczej przestałem tak strasznie przegrywać.

Dobrze, jakie jeszcze sportowe pomniki zburzył czas?

Trawa nigdy nie jest tak zielona, wiadomo. Najwygodniejszym przykładem jest Jan Tomaszewski.

Dlaczego?

Stracił dystynkcję.

Ładne. 

Po drugie, ze względów politycznych. Po trzecie, ze względów intelektualnych. Można być prowokatorem, ale trzeba mieć do tego jakiekolwiek podglebie myślowe. Mówi chociaż czasami coś ciekawego?

Smaga rózgami na bożonarodzeniowe święta, więc musi być obeznany. 

Nie śledzę już tak prasy sportowej. Trochę się wyostrzyła, ludzie nie boją się pisać i mówić ostrzej.

Mówimy jak jest. 

Przynajmniej coś się dzieje. Kiedyś, w czasach przed-internetowych, kupowało się gazetę i od razu przerzucało się na ostatnią stronę, gdzie był sport, ale też dużo nudy, co uświadomiłem sobie dopiero, kiedy zacząłem czytać francuskie czasopisma. Relacje z igrzysk olimpijskich w tamtejszych dziennikach i magazynach przyprawiały mnie o gorączkę, tyle działo się w tych tekstach.

Nie znam francuskiego, ale słyszałem, że nadsekwańskie gazety sportowe są mocno kwadratowe i nużące, że brakuje im nerwu. 

Tego nerwu nie brakuje w tygodniach społeczno-politycznych, ale proszę mi wierzyć, że absolutnie najlepsze teksty ukazywały się w gazetach codziennych – w Libération i Le Monde. Pamiętam bieg Pietro Mennei na dwieście metrów. Wygrał złoty medal igrzysk olimpijskich w Moskwie, pan sprawdzi gdzie, chyba na pewno tam, bo w zawodach nie brali udziału Amerykanie. Opis tego biegu w Libération sprawił, że tamte dwadzieścia sekund przeżyłem na nowo. Użyto tak nadzwyczajnego języka, że nie mogłem wyjść z podziwu.

Język poetycki czy język dosłowny?

Język, który nie był oderwany od biegu, nie był czystą metaforą, trzymał się rzeczywistości, ale potrafił to tak opowiedzieć, że chciało się to czytać, bo wznosił się na meta-poziom.

Lubi pan słuchać komentatorów sportowych?

Nie bardzo.

Dlaczego?

Nudzę się.

W każdym przypadku?

Lubię niektórych komentatorów tenisa.

Bo to sport ciszy.

Jak ktoś ma coś do gadania, to niech gada. Lubię Karola Stopę, bo ma ładny głos i tworzy nastrój.

Ostatnio było o nim głośno, bo przeklinał. 

Nie szkodzi. Mecze piłki nożnej oglądam przy ściszonym telewizorze. Słabo jest z komentatorami, nawet nie mówię o Dariuszu Szpakowskim, bo to zawsze była tragedia i jest tragedia. Wiem, że nic mi nie powie.

„Ze stadionu Wembley wita Dariusz Ciszewski”, zdarzyło się kiedyś powiedzieć Szpakowskiemu. Lubił pan Jana Cieszewskiego?

Ciszewskiego o wiele bardziej, bo był prawdziwie nerwowy, wkurzał się autentycznie albo autentycznie się unosił. W radiu pasował mi Tomasz Zimoch. Wygłupy i metafory jego przeróżne – raz były udane, innym razem nieudane, ale coś się działo, a lubię jak się dzieje. Żeby zrobić z tego spektakl. Rzadko jest takie napięcie w meczu, że człowiek milczy, bo tak jest gęsto, że już nie warto otwierać ust. Czasami zdarzy się taki mecz w lidze angielskiej, ale to incydentalnie.

Albo w Lidze Mistrzów. 

Tu rzadziej. To jest trochę tak – jak pan wrzuci aspirynę do wody, to nagle wszystko zaczyna buzować, a jak wrzuci się antybiotyk, to ciecz pozostaje niewzruszona. Więc czekam na buzowanie. Rugby jest nudne, ale widziałem raz mecz Francji z Nową Zelandią i tam doszło do takiej gęstości, że niczego już nie potrzebowałem. Nawet tekst zacząłem od razu pisać. A jak się wlecze, jak się dłuży, to chciałbym usłyszeć dobry dowcip, tylko sprawozdawcy się boją, chowają się za cenzurą, bo wiedzą, że na dwa przychylne komentarze dostaną tysiąc nieprzychylnych.

Lubi pan patos?

Lubię patos w siatkówce. Tomasz Swędrowski i Wojciech Drzyzga czasami wpadają w pasyjną euforyczność.

Bardzo głośno krzyczą po zwycięstwach. 

Jest w tym coś naturalnego, a w trakcie meczu potrafią zbudować napięcie.

Siatkówka też temu sprzyja, bo co trzy odbicia dochodzi do kumulacji, czyli próby zdobycia punktu. 

Coś się dzieje, tak, każdy punkt ważny.

W lekkoatletyce przyjemnie słuchało się Marka Jóźwika, najpierw sam biegał przez płotki, potem komentował w latach dziewięćdziesiątych. I pisał dobrze. Świetny był Jerzy Zmarzlik od boksu, ale pan go już nie zna.

Tak świetny jak Bohdan Tomaszewski?

O nie, nie, nie.

Śmieje się pan na określenie „mistrz mikrofonu”?

Trochę się śmieję. Po pierwsze: on kompletnie się nie znał, no może tylko trochę na tenisie.

Co za brutalność. 

Po jego śmierci napisałem miły tekst, bo jego głos stanowił część mojego dzieciństwa. Jak Wyścig Pokoju, to Bohdan Tomaszewski, tam był dobry, ale jak przyszły igrzyska olimpijskie, ktoś zachorował i spadł na niego hokej, poprzestawiały mu się drużyny i przez dwie tercje mylił czerwonych z niebieskimi. Czasami przy tenisie zawiesił głos i słyszało się piłkę, więc to jeszcze, jeszcze, ale to tyle. Dobrze milczał.

Jakie zdolności językowe powinny więc charakteryzować dobrego komentatora sportowego?

Łapię się czasami na tym, że nie jestem w stanie określić, czy młodzi komentatorzy posługują się językiem polskim. Nie jest to ich wina, bardziej szeleszczą, dochodzi do bardzo powolnej ewolucji akcentów w polszczyźnie, nie jestem do tego przyzwyczajony. Przed wojną mówiło się bardzo śpiewnie, dla mnie to był archaizm, taka wschodnia polszczyzna, która teraz stwardniała i stała się taka szeptano-sycząca. Troszkę przeszkadza mi to w odbiorze ich przekazu, bo nie bardzo jestem w stanie ich zrozumieć.

Już rozumiem, dlaczego co piąte pytanie prosi mnie pan o powtórzenie kwestii. 

To jest normalne, za czterdzieści lat też pan nie będzie rozumiał ludzi młodszych. Dobrego sprawozdawcy nie ma, tak jak nie ma dobrego polityka, bo nie da się wszystkich pogodzić. Chciałbym jednak, żeby komentator potrafił mnie zaciekawić, żeby używał więcej metafor, żeby posługiwał się lekką przesadą, popadał w lekką emfazę. Trochę odrywał się od ziemi, ale nie całkowicie.

Skoro pan jest taki mądry, niech pan sam spróbuje przełożyć swoje literackie zdolności na język sportowego mikrofonu. 

Kiedyś nawet miałem taki pomysł, żeby z kolegami literatami skomentować mecz w jakimś prywatnym radiu, bo już miałem dosyć tej nudy. Spodziewam się jednak, że po drugiej stronie odbiornika nie pozostałaby żywa dusza.

Ponoć lubi pan puste stadiony.

Bardzo lubię.

Dziwny fetysz. 

Jest to trochę nostalgiczne, trochę melancholijne, ale też jest to dla mnie taka przestrzeń wybrana. Pusta sala od ping-ponga. Pusta hala od siatkówki. Pusty stadion od piłki nożnej. Życie doznaje ukojenia. Moje miejsce na ziemi.

Nie wymyślono jeszcze sportu, w którym człowiek jest całkowicie sam i zdany tylko na samego siebie. 

Za dzieciaka nie lubiłem bawić się w złodziei i policjantów, więc brałem sznurek-centymetr, leciałem na stadion i skakałem w dal albo wykonywałem trójskok, a potem mierzyłem własny wynik. Byłem sam, to było moje ulubione zajęcie.

Ścigał się pan z duchem. 

Wie pan, lubię grać na punkty. Duch też lubi.

Kiedyś przekonywał pan, że nie lubi pan rywalizować. 

Nie lubię nienawiści. Na turniejach ping-pongowych ludzie zaczynają się czasami kłócić o jeden punkt, a ja, kiedy kumpel mówi mi, że piłka dotknęła stołu, choćbym nawet uważał, że nie dotknęła, i tak powiem: „okej, dotknęła”. I już.

Ale dalej nie rozumiem, co też takiego pociągającego jest w tych pustych stadionach. 

Stadiony, zamknięte przestrzenie, to takie wyobrażenie raju. W którym nic złego się nie dzieje. Sport kojarzy mi się bardziej z poczuciem braterstwa niż z nienawiścią i rywalizacją. Pewnie idealizuję, ale sport to dla mnie miejsce, w którym nie ma złych uczuć. Jest walka, jest wściekłość, ale nie ma niechęci do drugiej osoby.

Nie męczy pana stadionowe chamstwo?

Strasznie męczy. Dlatego pyta pan o puste stadiony, prawda?

Szukam nowej myśli. 

Publiczność na kortach tenisowych w latach osiemdziesiątych była przyjemna. Jeśli ktoś już coś krzyknął, zaraz reszta go uciszała.

Z pana starych tekstów wypisałem sobie okrzyki rodem ze stadionów – szczególnie groźni brzmi „Nowak Tadeusz to Legii jest Prometeusz” albo ponoć anty-ustrojowe „Kazimierz Deyna naszym przyjacielem jest”.

Najśmieszniejsze, że „Nowak Tadeusz to Legii jest Prometeusz” śpiewała Żyleta.

Teraz to nie do wyobrażenia. 

„Kurwy” też latały od lewa do prawa.

Głupsi ludzie zaczęli chodzić na stadiony?

Żyleta składa się z jednolitej bandy, a kiedyś była bardziej zróżnicowana. Po przeciwległej stronie stadionu siedziała zresztą inteligencja. Nie wiem, jak jest teraz, bo przestałem chodzić na mecze.

Teraz już nie ma inteligencji. 

Jak Legia grała z Górnikiem, Żyleta śpiewała, że „po stadionie poszła plotka, że Szołtysik jebał Włodka”, wie pan… Lubańskiego oczywiście, pojawiały się i takie przyśpiewki, ale zaświadczam o autentyczności słów „Nowak Tadeusz to Legii jest Prometeusz”.

Który z polskich sportowców używał najciekawszego języka? Kiedyś pisał pan, że najłatwiej w literackie ramy wcisnąć Kazimierza Górskiego. 

Nie mówił ciekawie, ale charakterystycznie.

I dosyć oszczędnie.

Łatwo się go imituje. Jerzy Illg, szef wydawnictwa Znak, parodiował go w sposób absolutnie fenomenalny.

Oto fragment pana tekstu: „Słyszałem fantastyczne de imitatione Górski; absolutnym mistrzem w materii jest Jerzy Illg. Mistrzem nie tylko dlatego, że odtwarzał znakomicie tembr głosu i intonację (z najsłynniejszym „mi sia wydaji” na czele), lecz dlatego, że mówił Górskim, to znaczy wytwarzał zdania górskoidalne, takie, których sam Górski nigdy by nie powiedział, ale które należały do logiki jego mowy”.

Kazimierz Górski nie miał zupełnie nic ciekawego do powiedzenia. Interesujące przemyślenia miał za to zawsze Dziekan, Dariusz Dziekanowski.

Samodzielnie pisze felietony do Przeglądu Sportowego. 

W porządku?

Piłkarzem był lepszym, choć przyznam bez bicia, że za wielu jego meczów nie widziałem. 

Ma w sobie coś.

To może najciekawszego języka używał Gmoch?

Śmieszył nas. Rysowaliśmy tę jego grę w kartofle. Obok nas grał w tenisa. Nie przepadałem za nim ani na ławce trenerskiej, ani w telewizji.

Ciężko z panem, to może nobliwy Andrzej Strejlau?

Nie wymieni pan nikogo, kogo polubiłem, kto by mnie zaciekawił. Podobał mi się Beenhakker.

Trochę kupiliśmy jego gadkę. 

A mecz z Portugalią? Pamięta pan? Kiedy Polska grała tak ostatni raz? Zagraniczni trenerzy są na ogół ciekawsi niż polscy trenerzy. Na ogół.

Pisał pan, że w polskich trenerach odbija się gen kombinowania. 

Takiego cwaniactwa.

Kiedy Adam Nawałka został selekcjonerem reprezentacji Polski, uczesał się, poszedł do solarium, wcisnął się w modny garnitur i prezentował się godnie.

Wyglądał elegancko. I od razu mogliśmy iść po mistrzostwo Europy. Coś było w tej drużynie z 2016. Gdy nie karne z Portugalią…

Kiedy w Kopalni przeczytałem pana słowa, że gdyby Nawałka czytał Derridę, nie przegralibyśmy karnych z Portugalią, bo nie ma idealnych powtórzeń w kontekście kolejności strzelców serii jedenastek, nie wiedziałem, czy to tak absurdalnie genialne, że aż śmieszne, czy tak nierzeczywiste, że aż niewarte większego zastanowienia.

Żartowałem, ale faktycznie chociaż mógł zmienić kolejność.

Może wierzył w powtarzalność – zwycięskiego składu się nie zmienia. 

Siedziałem z Michałem Pawłem Markowskim, znanym polskim filozofem, znawcą Jacquesa Derridy, i już przed karnymi powiedziałem mu, że przegramy.

Często zdarza się panu powiązywać sport z literaturą?

Poszukiwanie skojarzeń podczas meczu oglądanego w towarzystwie to doskonała zabawa. Ale też wiążę to jak najbardziej poważnie.

Czyli jest pan widzem erudycyjnym?

Ludycznym. Kiedy jest wyjątkowo ważny mecz, kiedy nadchodzą ostatnie minuty, kiedy przykładowo Górnik czy Legia grały w europejskich pucharach, wstawało się z kanapy i chodziło się po dywanie w modlitewnym oczekiwaniu na ostatni gwizdek. Robię wszystko, żeby mieć coś z tych dwóch straconych godzin na meczu piłkarskim.

Zawsze „straconych dwóch godzin”?

Jeśli mecz się nie zazębi i obejrzy się go bez niczego, to zawsze straconych dwóch godzin. Mecz się musi zazębić.

Co to znaczy?

Zazębił się mecz Manchesteru City z Realem Madryt w Lidze Mistrzów. Zwłaszcza ten w Hiszpanii. Tak samo w tenisie – jak czuje się to zazębienie, to można oglądać cały mecz. Jak się tego nie czuje, to lepiej wyłączyć telewizor.

Musi pan wiedzieć, kto gra na boisku, żeby dobrze oglądało się panu mecz?

Nie muszę. Teraz i tak odbywa się za dużo meczów. Mistrzostwa są co chwilę. Nie ma tego oczekiwania.

Ulubione mistrzostwa świata?

1966.

Czyli pierwsze świadome. 

Za dziecka inaczej chłonie się atmosferę. Oglądałem tamten turnieje z Kaszubami we Władysławowie. Ojciec miał klucze do świetlicy, gdzie znajdował się jeden telewizor na całe miasto. Do pewnego wieku znałem wszystkie wyniki z tamtych mistrzostw świata na pamięć.

Pele był wielkim piłkarzem?

Wtedy był kontuzjowany, w słabej formie…

Skopali go. 

Niemiłosiernie i okrutnie. To były mistrzostwa Eusebio. Dopingowałem Portugalczyków. Zostało po dziś. Cztery lata później widziałem tylko finał.

Ryszard Kapuściński opisywał tamten meksykański czempionat. To, że nakłamał w Wojnie Futbolowej oznacza, iż nie da się nadać potężnej literackiej rangi piłce nożnej?

Da się. Jedyny strach, że piłka nożna zeżre swój własny ogon. Za dużo jest meczów bez znaczenia. Kiedyś było albo do przodu, albo do tyłu, wszystko miało jakąś istotę.

W latach dziewięćdziesiątych Kapuściński głosił, że piłka nożna jest bliska stanu doskonałości. Coś mi podpowiada, że pan tak postrzega ping-ponga. 

Ping-pong jest najlepszym sportem świata w chwili, kiedy trzymam rakietkę, stoję przy stole, odbijam piłkę i w niego gram. Rozwiązanie nadchodzi co sekundę. Dochodzi do takiej erupcji energii, że ma się poczucie nadchodzącej eksplozji.

Umie pan przegrywać?

Umiem, nie przejmuję się nadto. Przegrałem czy wygrałem, było fajnie, spotkaliśmy się…

Płacz w sporcie bywa piękny czy jest dziwny?

Zaczyna być dziwny, gdy się powtarza.

Cristiano Ronaldo, przecież jeden z największych atletów w historii sportu, potrafił przybierać płaczliwy wyraz twarzy, bo minął się z piłką przy bezpiecznym wyniku w polu karnym rywala. 

U niego mi to nie przeszkadzało, bo nie widzieliśmy wszystkich jego gestów, ale niepokoiło mnie, kiedy w czasach szczęśliwie już minionych Iga Świątek rozpadała się jak domino i roniła łzy po mniejszych lub większych niepowodzeniach, bo to było niezdrowe. Gesty ewoluują. Kiedyś tenisiści rzadko rozbijali rakiety o ziemię, a teraz to nagminne. Kiedyś też po każdej wygranej piłce nie było tego charakterystycznego zamaszystego ruchu zaciśniętej pięści…

Odniosłem wrażenie, że kiedyś nieprzychylnie wypowiadał się też pan na temat gestów politycznych na arenach sportowych.

Nie, nie, nie.

O Górskim pisał pan, że „jak miał chodzić do Gierka, to chodził do Gierka”. 

To nie było aprobujące ani negatywne, tylko opisowe.

Czyli gest Kozakiewicza się panu podobał. 

Widziałem to w czasie rzeczywistym. Wygwizdywano go strasznie, więc zasłużenie posłużył się najlepszym możliwym środkiem przekazu. Nie przeszkadzają mi gesty polityczne, ale też muszą występować w słusznej sprawie – Świątek nosi ukraińską flagę, a rosyjscy hokeiści ustawiają się w literkę Z. Dobro, które nie wkurza albo zło, które wkurza.

Dlaczego stadiony piłkarskie są tak konserwatywne?

Bo stadiony wypełniają mężczyźni, a mężczyźni w dużej mierze są konserwatywni. Bo każda wspólnota dąży do uproszczenia myślenia. Bo nawet jeśli dobra strona zacznie gwizdać na złą stronę, to wszystko redukuje się do schematu. Powiem tak: jeśli wchodziłbym na kort albo na boisko, to chyba bez żadnych znaków. Jeśli zarabiam milion dolarów i wkładam sobie ukraińską wszywkę w czapkę, to trochę jest to łatwe. Choć jest fajne jednocześnie. Nudzi mnie powtarzalność karier wybitnych sportowców. Zdobywa pan sławę. Zaczyna pan reklamować Rolexa i Huawei. Kupuje pan mieszkanie w Monako. Przy takim szmalu nie ma siły, żeby odzyskać pewien rodzaj niewinności w grze. Odwrót jest już niemożliwy.

Nie ma żadnego sportowca, który w panach oczach jest niewinny?

Są tacy, tylko ja ich nie znam.

O, właśnie obraz Andy’ego Warhola z twarzą Marylin Monroe został sprzedany za 195 milionów dolarów, czyli wciąż za mniej niż PSG zapłaciło za Neymara. I tu, i tu za dużo czy w piłce za dużo, a w sztuce cena w sam raz?

Nie mogę powiedzieć, że to w porządku, a to nie w porządku. Tak samo jest z winami. Są butelki za pięćdziesiąt tysięcy euro, które ktoś kupuje i których ten ktoś nigdy nie wypije, tylko sprzeda za jeszcze ciut więcej i te butelki nigdy nie zostaną otwarte, będą tylko stawały się coraz droższe i droższe, choć w środku znajduje się płyn niezdatny do picia. Albo nawet butelki za dwadzieścia, piętnaście, dziesięć czy pięć tysięcy euro, które smakują gorzej niż butelki za trzydzieści euro.

Do ilu tysięcy można wypić lampkę wina bez poczucia żenady, że sączy się coś burżuazyjnego?

Burżuazyjnego, mówi pan? Słyszałem kiedyś to słowo, na wykładach z Marksa. Są wina takie jak Neymar i wtedy kupowanie czegoś takiego jest trochę obciachowe. Obraz z Marylin Monroe – jeśli zostanie dobrze zakonserwowany – może pan oglądać przez tysiąc lat w galerii sztuki, a Neymara tylko w telewizji na zasadzie zapośredniczenia.

Czyli są wina jak Neymar i są wina jak Kazimierz Górski?

Ale wino jak Kazimierz Górski też nie będzie wybitne, choć podejrzewam, że może smakować lepiej, bo jest proste i szczere. W winie musi być smak.

Gdzie doszukiwać się smaku w sporcie?

Dla mnie w nostalgicznym wspomnieniu wizyt na stadionie Gwardii Warszawa na Stadionie Dziesięciolecia. Nic się nie dzieje, gorące lato, może dwa tysiące na stutysięcznym obiekcie. Mecz niezbyt ważny, kopali i tak się siedziało. I jakoś tak było. Taki rodzaj oddechu od wszystkiego, takiej nieokreśloności. Bo jak jest mecz średnio istotny, to jest dobrze, a to było takie właśnie średnio istotne, tylko dla przyjemności. Kiedyś też, jak mieliśmy czternaście, może piętnaście lat, wbiegliśmy z piłką na murawę niepilnowanego Stadionu Dziesięciolecia. Grywał tam Lubański, grywał Deyna, pograliśmy z pół godziny i my, zanim nas przegonili, do tego bez żadnych pretensji i nieprzyjemności.

W gronach literackich wciskają pana w gorset bramkarza.

Lubiłem stać na bramce.

Co ciekawszego można powiedzieć o staniu na bramce niż traktat o samotności golkipera albo domniemanie szurnięcia tego gościa między słupkami?

Fascynował mnie dotyk ziemi. Rzucałem się i przychodziłem do domu cały umorusany i zakrwawiony. Czułem, że wytarzałem się jak zwierzę. Podobała mi się też rola ostatniego zbawcy swojej drużyny. Ta świadomość, że nie tylko bronię, ale też ratuję swoich.

Czyli – będę złośliwy – niespełniony Jan Tomaszewski. 

Też się mądrzę dzisiaj, tylko że o mnie wtedy nikt nie wiedział i nikt mnie nie kochał. Jeszcze miałem taką manią, że specjalizowałem się w wybijaniu piłki z linii bramkowej. Z tego byłem nawet znany w klasie, a może i w szkole.

Mechanizm strażaka-piromana?

Albo strażaka-melancholika. Czyli wiem, że coś się złego stanie i na wszelki wypadek trzeba tam polecieć.

ROZMAWIAŁ JAN MAZUREK

Czytaj więcej o związkach sportu z kulturą:

Fot. Muzeum Witolda Gombrowicza

Weszło
24.09.2022

Michniewicz: – Mecz ze Szwecją? To już nowa reprezentacja

Na konferencji prasowej przed meczem z Walią, na której przepytano Czesława Michniewicza i Wojciecha Szczęsnego, padło wiele konkretów. Nasz bramkarz uważa, że za dużo dyskutujemy na temat formacji. Selekcjoner uderza w podobne tony twierdząc, że nie ma znaczenia, czy wyjdziemy trójką czy ósemką obrońców, liczy się wykonywanie założeń. Jednocześnie zauważa, że w porównaniu do zespołu, który wywalczył awans w Chorzowie, to już nowa drużyna. Dowiedzieliśmy się o sytuacji Szymańskiego (odniósł drobną kontuzję na rozgrzewce przed meczem z Holandią), Dawidowicza (wrócił […]
24.09.2022
Suche Info
24.09.2022

Eden Hazard: – Czuję się dobrze w Realu, ale chcę grać więcej

Przed meczem Belgia – Holandia w Lidze Narodów Eden Hazard, kapitan reprezentacji „Czerwonych Diabłów” wziął udział w konferencji prasowej, gdzie wypowiedział się o swojej aktualnej sytuacji w Realu Madryt i o budowaniu optymalnej formy na mistrzostwa świata w Katarze. – Przechodziłem przez trudne momenty. Chcę grać, a nie gram. Czuję się dobrze w Realu Madryt. Po prostu gram mniej (śmiech). Jednak kiedy gram, gram dobrze. To delikatna sytuacja… Chcę grać więcej. Wiem, że mogę […]
24.09.2022
Suche Info
24.09.2022

Brazylijczyk z Karabachu zagra dla Polski? „Toczyły się dyskusje na ten temat”

Kady Iuri Borges Malinowski piłkarz Karabachu Agdam w rozmowie z serwisem Futbolinfo.az wyznał, że jeden z przedstawicieli PZPN pytał Brazylijczyka o jego pochodzenie i chęć reprezentowania Polski. W I rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów Lech Poznań mierzył się z Karabachem Agdam. Mistrzowie Polski mile nie wspominają tego dwumeczu, a w szczególności rewanżu, w którym rywale pokazali im lekcję futbolu. Azerowie wygrali 5:1, a dwa gole w tym meczu były autorstwa Kady’ego, bohatera całego […]
24.09.2022
Suche Info
24.09.2022

Wzruszający wpis Zalewskiego w dzień rocznicy śmierci ojca

Dokładnie rok temu zmarł Krzysztof Zalewski, ojciec Nicoli, obecnego reprezentant Polski. Piłkarz AS Romy opublikował wzruszający wpis na Instagramie, którym uczcił jego pamięć.  – Jak ten czas szybko leci, już minął rok odkąd odszedłeś, a wydaje się jakby to było wczoraj. Spójrz na to zdjęcie.. to zawsze było Twoje marzenie, NASZE marzenie. Zawsze mi powtarzałeś: „Czekam tylko na Twój debiut w reprezentacji, a potem mogę odejść”, wydawało się, że to było zrobione […]
24.09.2022
Weszło
24.09.2022

Klich utknął w martwym punkcie, a miejsce w kadrze na mundial odjeżdża

Rok temu taki tytuł brzmiałby idiotycznie. W końcu Mateusz Klich był wtedy jednym z najważniejszych piłkarzy Leeds United. No ale czasy się zmieniły. Trener „The Peackocks” również. I choć Polak na początku kadencji Jessego Marscha dalej odgrywał istotną rolę w zespole „Pawi”, w tym sezonie nie jest już tak kolorowo. Polski pomocnik stracił miejsce w składzie. Ba, na domiar złego wcale nie zapowiada się, aby uległo to zmianie, przez co jego […]
24.09.2022
Suche Info
24.09.2022

Gareth Bale od pierwszej minuty na mecz z Polską?

Selekcjoner reprezentacji Walii, Robert Page na konferencji prasowej przed meczem z Polską w Lidze Narodów był bombardowany pytaniami o dyspozycyjność i formę Garetha Bale’a. Trener zasugerował, że były piłkarz Realu Madryt może wyjść w niedzielę w pierwszym składzie na starcie „Biało-Czerwonymi”. – Wielkie mecze wymagają wielkich nazwisk. Bale w klubie nie gra zbyt regularnie, ma za sobą długą podróż i zmianę stref czasowych, ale trenuje ciężko i dziś już wygląda dobrze. Będę […]
24.09.2022
Weszło
24.09.2022

Michniewicz: – Mecz ze Szwecją? To już nowa reprezentacja

Na konferencji prasowej przed meczem z Walią, na której przepytano Czesława Michniewicza i Wojciecha Szczęsnego, padło wiele konkretów. Nasz bramkarz uważa, że za dużo dyskutujemy na temat formacji. Selekcjoner uderza w podobne tony twierdząc, że nie ma znaczenia, czy wyjdziemy trójką czy ósemką obrońców, liczy się wykonywanie założeń. Jednocześnie zauważa, że w porównaniu do zespołu, który wywalczył awans w Chorzowie, to już nowa drużyna. Dowiedzieliśmy się o sytuacji Szymańskiego (odniósł drobną kontuzję na rozgrzewce przed meczem z Holandią), Dawidowicza (wrócił […]
24.09.2022
Weszło
24.09.2022

Klich utknął w martwym punkcie, a miejsce w kadrze na mundial odjeżdża

Rok temu taki tytuł brzmiałby idiotycznie. W końcu Mateusz Klich był wtedy jednym z najważniejszych piłkarzy Leeds United. No ale czasy się zmieniły. Trener „The Peackocks” również. I choć Polak na początku kadencji Jessego Marscha dalej odgrywał istotną rolę w zespole „Pawi”, w tym sezonie nie jest już tak kolorowo. Polski pomocnik stracił miejsce w składzie. Ba, na domiar złego wcale nie zapowiada się, aby uległo to zmianie, przez co jego […]
24.09.2022
Inne sporty
24.09.2022

Hurkacz nie obroni tytułu w Metz

Hubert Hurkacz mógł wykorzystać to, że większość czołowych tenisistów globu zameldowało się na Pucharze Lavera. I wygrać słabiej obsadzony turniej w Metz, który zresztą zgarnął już w zeszłym roku. Ale niestety Polak – mimo przekonującej gry w poprzednich rundach – został zatrzymany na etapie półfinałów przez Lorenzo Sonego. Tym samym maleją szanse naszego tenisisty na udział w ATP Finals. Niezwykle cicho było w ostatnich tygodniach wokół Huberta Hurkacza. […]
24.09.2022
Weszło
24.09.2022

Costly jest legendą, Rengifo strzelał Argentynie. Ligowi snajperzy w reprezentacjach

Ekstraklasa napastnikami stoi. Nie wierzycie? Wystarczy zerknąć na powołania do drużyn narodowych. Co prawda w kadrze biało-czerwonych snajperów z rodzimej ligi nie ma, za to coraz częściej sięgają po nich selekcjonerzy innych reprezentacji. Na wrześniowe zgrupowania wyjechało aż siedem „dziewiątek” znad Wisły, dlatego postanowiliśmy bliżej przyjrzeć się losom naszych zagranicznych strzelb. Czy mieliśmy kiedyś sytuację, w której Ekstraklasa mogła pochwalić się powołaniem dla dwóch zawodników do tak silnych drużyn narodowych jak Chile […]
24.09.2022
Weszło
24.09.2022

Mamy czego zazdrościć Węgrom?

Wyrównane boje z potęgami podczas Euro 2020. Teraz dwa triumfy nad Anglią oraz zwycięstwo nad Niemcami w Lidze Narodów. Reprezentacja Węgier, mimo ograniczonego potencjału czysto piłkarskiego, nie przestaje zaskakiwać. Podopieczni Marco Rossiego imponują taktycznym zdyscyplinowaniem i regularnie potwierdzają, że dziś na Starym Kontynencie każdy musi się ich obawiać. Czyżbyśmy mieli zatem czego Madziarom zazdrościć, mimo że na papierze skład reprezentacji Polski prezentuje się bardziej okazale? Cóż, […]
24.09.2022
Weszło
24.09.2022

Polska na trzech środkowych obrońców. Czy to nie jest obecnie fanaberia?

Nie jest tak, że Czesław Michniewicz uparł się na granie trójką z tyłu, bo wychodzimy również na czterech obrońców, zresztą tak było w kluczowym starciu ze Szwecją. Niemniej skoro z Holandią – na 60 dni do mistrzostw świata – zobaczyliśmy trzech środkowych, ten wariant zdecydowanie jest na stole. Pytanie, czy słusznie? Na przykład Tomasz Łapiński w naszej wczorajszej rozmowie stwierdził, że zdecydowanie nie: – Nie potrafimy tak grać. Nie wiem, ile potrzebujemy przykładów, by się o tym […]
24.09.2022
Liczba komentarzy: 84
Subscribe
Powiadom o
guest
84 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Klawisz z Pawilonu
Klawisz z Pawilonu
4 miesięcy temu

Po pierwsze, komentatorów, prawdziwych komentatorów to można policzyć na palcach jednej ręki. Przygniatająca większość to zafajdani radiowcy, którzy tylko psują wiadowisko widzom. Dajmy na to tacy „komentatorzy” piłki nożnej.

Klasyczne teksty: „Piłka jest na wysokości pola karnego” – po chuj to mówić skoro ludzie to widzą na ekranie telewizora czy monitora? „Przełożył sobie piłkę na lewą nogę” – po chuj to mówić skoro ludzie to widzą? I tak można wymieniać i wymieniać 🙂 Po prostu dno. Już pomijam pierdolenie dla samego pierdolenia. Przoduje w tym oczywiście tvp, gdzie w sumie nie wiem o co chodzi. Im więcej słów powiedzą w trakcie transmisji to dostają więcej kasy czy co? Beka z tych zafajdanych radiowców, których ktoś dopuszcza do mikrofonu w telelwizjach wszelakich. Swoim pierdoleniem niszczycie przyjemność z oglądania.

Keramzyt
Keramzyt
4 miesięcy temu

Moje ulubione to ,,uderzył głową w słupek”

Klawisz z Pawilonu
Klawisz z Pawilonu
4 miesięcy temu
Reply to  Keramzyt

Oooooo, byłbym faken zapomniał 🙂 Mistrzostwo niedojechania 🙂

ragazzo
ragazzo
4 miesięcy temu

Uwielbiam momenty jakie przytrafiają się komentatorom tak jak ostatnio Szpakowskiemu – Cóż za fantastyczna atmosfera, co za śpiew kibiców! i zamiast dać posłuchać… gada dalej o bzdetach. Brak wyczucia pauzy największym grzechem komentarza, cenię dlatego Święckiego, który wie kiedy jego głos jest mniej ważny niż głos tysięcy gardeł na stadionach.

Essa
Essa
4 miesięcy temu

Mecze „oglądają” też niewidomi, ludzie z problemami ze wzrokiem, czasami ludzie gotują, piorą, sprzątaja, odpisują na maile, siedzą na twitterze, bawią się z dzieckiem i nie poświęcają meczowi całej tyle uwagi.

Warto spojrzeć czasem trochę szerzej niż swoja perspektywa xD

Klawisz z Pawilonu
Klawisz z Pawilonu
4 miesięcy temu
Reply to  Essa

Spoko, ale dla takich osób jest radio lub audiodeskrypcja. Takie funkcje są dostępne chociażby na tvp, więc nie ma potrzeby, by taki gówniany komentarz dawać na wizji, prosze ja Ciebie 🙂

Antyklawisz
Antyklawisz
4 miesięcy temu

Potężne zesrańsko pana klawisza który wszystko wszędzie widzi i ogląda mecz na szpilkach w piwnicy przez całe 90 minut. Tymczasem mecze są oglądane w pubach, ze znajomymi, jako dodatek w tle, albo nawet do jedzenia i picia w trakcie gdzie „piłka jest w polu karnym” spełnia bezcenną funkcję

Klawisz z Pawilonu
Klawisz z Pawilonu
4 miesięcy temu
Reply to  Antyklawisz

To, że część nie ogląda meczu tylko słucha, bo w między czasie pracuje czy robi jajecznicę nie oznacza, że można w transmisji telewizyjnej pierdolić o umiejscowieniu miejsca i czasu, gdy widz wszystko widzi…

Każdy może „oglądać” jak chce, ale bronienie wszelkiej maści januszy komentatorki, którzy pierdolą teksty w stylu: „akcja idzie środkiem boiska, miało miejsce podanie do bramkarza itd. jest po prostu zjebane do potęgi nieskończonej. I tyle na ten temat.

To tak jakbyś oglądał polski film i do tego miał wyświetlane napisy. Na jaki chuj, pytam?

Najwidoczniej ludzie nie mają żadnych wymagań i zadowolą się byle gównem, ich sprawa, ale profesjonalista powinien robić konkretne transmisje i dawać fachowy komentarz, a nie pierdolić mi o umiejscowieniu akcji, gdzie wszystko widać na ekranie czy monitorze.

Antyklawisz
Antyklawisz
4 miesięcy temu

Jaki polski film, jaka jajecznica? Mówię o pubie, domówce, albo piwku między znajomymi do meczu, całkowicie naturalnym środowisku do oglądania meczów baranie

Artur Walikończyk
Artur Walikończyk
4 miesięcy temu
Reply to  Essa

Ile procentowo może być taki osób przy każdej transmisji? Nie no, zajebiste usprawiedliwienie, bez kitu 🙂 Żałosne.

Kandyzowany
Kandyzowany
4 miesięcy temu

Dużo, przez natłok meczów praktycznie żadnego – może oprócz tych reprezentacji narodowej – nie śledzę już gapiąc się w ekran i myślę że to nie tylko moja przywara, więc nie razi mnie to ani trochę.

Kandyzowany
Kandyzowany
4 miesięcy temu
Reply to  Kandyzowany

Zgubiłem istotną treść – często „oglądam” spotkania podczas robienia obiadu (a nie jestem z tych facecików którzy jedyne co potrafią to odgrzać gotowe żarcie w mikrofali), pracy czy czytania, więc sugerowanie że KAŻDY TO WIDZI jest dla mnie zupełnie nietrafiona.

taksądzę
taksądzę
4 miesięcy temu

TVP swoją drogą,ale jeśli chodzi o pie***lenie o rzeczach, które nie dzieją się na boisku to mimo wszystko komentatorzy Eleven są poza zasięgiem.

Skąd wzięła się ta moda o przytaczaniu miliona anegdot w trakcie meczów? 🙁

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
4 miesięcy temu
Reply to  taksądzę

Była taka moda okolo 2012 roku. Chyba Ryczel zapoczatkował we kontrze do Szpaka, a wyszło jeszcze gorzej. Do tego wszystkim debilom przypominam,że Szpakowski siedzi od 80 lat, nie od rządów PIS.

Osąd
Osąd
4 miesięcy temu

Gościu, przypierdalasz się żeby tylko tu zaistnieć. A jak padnie gol to też mają milczeć bo „to widać”?
Druga sprawa jest taka, że nie fajnie ogląda się mecz w którym komentator milczy. Ważne żeby mial szeroki wachlarz polszczyzny w zanadrzu, ciekawostek i statystyk.

Klawisz z Pawilonu
Klawisz z Pawilonu
4 miesięcy temu
Reply to  Osąd

Nie przypierdalam się, by zaistnieć. Podałem konkretne przykłady i argumenty, że komentarz piłki nożnej jest żałosny. W trakcie EURO 2016 do pracy dojeżdżałem autobusem, kierowca zwykle puszczał transmisję w radio i spoko. Umiejscowienie czasu i miejsca działa, ale w radiu, ale nie w telewizji, gdzie wszystko widać jak na dłoni.

Z gola komentator może cię sieszyć i musi wręcz, to oczywiste, ale nie musi pierdolić – jezd goool – tylko jakoś inaczej to ubrać w słowa, ale jak widać to jest poziom nie do przeskoczenia dla januszy komentatorki.

Zawsze bekę masz z dziadka szpakowskiego. W jednej transmisji pierdoli, że statystyki ludzie mogą sobie znaleźć w necie, w drugiej pierdoli kto z kim miał romans, ile ma dzieci i ile razy dzisiaj srał zawodnik X albo co jadł na obiad. A ja się pytam, kogo to kurwa interesuje? xDDDD

Wieczna pompa z tych debili.

Osąd
Osąd
4 miesięcy temu

No nic… Nie dogadamy się. Nadal nie wiem jak według Ciebie owy komentarz powinien wyglądać. Twoje przykłady uważam, za głupkowate. Gdyby się tak trzymać tej całej koncepcji która wysnułeś to… Komentator jest niepotrzebny. Bo co on tam ma przez te 90min gadać?

Klawisz z Pawilonu
Klawisz z Pawilonu
4 miesięcy temu
Reply to  Osąd

Może gadać dlaczego akcja poszła tą, a nie inną stroną, dlaczego przez tego, a nie innego zawodnika, jakieś wypowiedzi na temat postawy i formy piłkarzy, o aktualnym miejscu w którym jest klub, coś o sezonie, trenerze, o postawie w rozgrywach. Zawsze da się transmisję wypełnić czymś ciekawym, co nie będzie pierdoleniem o tym, co widać na monitorze.

„Komentarz” uskuteczniany przy piłeczce w telewizjach nadaje się do radia i tam, by spełniał swoją rolę. W radiu słyszysz i musisz sobie wyobrazić coś czego nie widzisz i teksty w stylu „akcja idzie środkiem, z lewego czy prawego skrzydła, zawodnik X został sfaulowany albo dostał kartkę” mają sens, więc czego tu nie rozumieć? To banalnie proste.

Kandyzowany
Kandyzowany
4 miesięcy temu

A skąd on ma to wiedziec, dlaczego poszła tą a nie inną stroną? Trenerem jest? I ile w trakcie meczu razy ma to tłumaczysz. Próbujesz przeintelektualizowanymi słowami wskazywać twoim zdaniem absurdy współczesnego komentarza, a sam zaganiasz się w ślepą uliczkę i tworzysz kolejne „potworki. To ja już wolę gdy komentator mówi 1:1 co się dzieje na boisku niż wymyśla niestworzone rzeczy byle tylko wytworzyć aurę taktycznego zbawcy dla głupiego widza.

Klawisz z Pawilonu
Klawisz z Pawilonu
4 miesięcy temu
Reply to  Kandyzowany

No to powodzenia z takim podejściem. Polskie filmy też oglądasz z napisami?

Jak można zajmować się komentatorką X lat, znać działaczy, zawodników, trenerów, środowisko i nie mieć ani grama pojęcia o taktyce? No ludzie kochani…Przez tyle lat komentatorzy nie zbierają żadnego doświadczenia? Mam rozumieć, że do każdej transmisji podchodzą z amnezją, uczą się i zapominają o tym, co wiedzą w temacie i jak i ile robili w przeszłości transmisji, tak? 🙂

Cudowne mamy społeczeństwo, że niektórym pasusuje taki tumiwisizm i bylejakość januszerskiej komentatorki 🙂 Brawo!

W Polsce nie ma komentatorów
W Polsce nie ma komentatorów
4 miesięcy temu
Reply to  Osąd

Puziol był faulowany, realizator pokazuje kilka powtórek z rzędu, gdzie widzę nazwisko na koszulce faulowanego zawodnika, więc po co komentator ma mówić, że PUZIOL został powalony na ziemię skoro to jest widoczne na zbliżeniach i powtórkach?

Posłuchajcie sobie zachodnich komentatorów. To nawet na wschodzie siedzą cicho i odzywają się wtedy kiedy trzeba, a w Polsce „komentator” ściga się z „ekspertem”, który powie więcej słów tak jakby mieli płacone od każdego wyrazu :0

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
4 miesięcy temu

Żadna kasa bzdury. To jest niestety szkołą Szpaka, który ma tak wielkie ego, że pewnego razu nie chciał mieć reaserachu wydrukowanego z wiki, bo kurła kiedyś się pisało i stażyści piszą. Chciał to zmienić Basałaj, to na nim wyjechano. Reszta chce być dla januszy i się dostosowuje, jak Iwański, który zapowiadał się świetnie, a skończył jak Szpak 21 wieku. To, że tak Ciszewski, któremu w przeciwieństwie do Szpaka wychodziło i nie gadal tyle tak komentował i tak było w 80 latach, to nie znaczy że sie dzisiaj sprawdza.

Tęcza sręcza
Tęcza sręcza
4 miesięcy temu

Fajny wywiad i ciekawy. Trochę irytuje mnie próbowanie na siłę być mądrym i zadawać mundre pytania, to nie tygodnik literacki

Michael Pole
Michael Pole
4 miesięcy temu
Reply to  Tęcza sręcza

Dobrze gościu zrugał weszłaka za użycie słowa burżuazyjny, to było podsumowanie popisywania się „inteligencją” przy zadawaniu pytań, bo wywiadu nie udziela jakiś tam piłkarz Radomiaka, tylko pisarz

szpakowski = gówno
szpakowski = gówno
4 miesięcy temu

szpakowski to jest największa żenada mikrofonowa 🙂 niech on już spada do radia maryja pogodę zapowiadać czy rozmowy niedokończone.

Janek1988
Janek1988
4 miesięcy temu

Ale w prognozie pogody popierdoliły regiony a w rozmowach niedokończonych nie wiedziałby z kim albo wiedziałby jakiego gość ma kota oraz że z jego teściowa leciał na mundial w Meksyku jednym samolotem

szpakowski = gówno
szpakowski = gówno
4 miesięcy temu
Reply to  Janek1988

Chyba nie sądzisz, że publika radia maryja, by się zorientowała w jego błędach 🙂

Janek1988
Janek1988
4 miesięcy temu

A to też fakt 😉

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
4 miesięcy temu

telewizja TRWAM to wysoki poziom publicystyczny, a wiadomości, czy prognoza pogody, to chyba najwyższy poziom merytoryczny w Polsce. To nei TVP, ale oczywiście „geniusze” głosujący na „jedyną, sluszną partie”, czyli z reguły boomerska ciemnota, myśląca, że są jak ich odpowiednicy z zachodu szczekają jakie to gówno, bo łuny za pis!111. Ej PO-wcy tusk to jednak chce rozdziału państwa od Kościoła, czy jednak znów całuje chleb? A może geniuszem jest ten upośledzony dzban piński, twierdzący że Kaczyński to kuzyn Putina?

Klawisz z Pawilonu
Klawisz z Pawilonu
4 miesięcy temu
Reply to  Dzikie Bydle

Naucz się czytać, gamoniu. Pisałem o radiu maryja 🙂

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
4 miesięcy temu

To takie same media i jest tam wyższy poziom, niż w tych waszych kodziarskich gazetkach PO-wska ku.wo

Klawisz z Pawilonu
Klawisz z Pawilonu
4 miesięcy temu
Reply to  Dzikie Bydle

Ale po co wsadzasz mnie w dualizm? To, że krytykuję trwam/radio maryja za brak obiektywizmu i propagandę – obecną w każdym medium – nie oznacza, że jestem wyznawcą polsatu, tvp, tvn czy innego gówna. Telewizji nie oglądam od 2010 roku 🙂

No, ale dla takiego cymbała bez szkoły jak Ty, jeśli ktoś nie głosuje na PiS z automatu oznacza, że głosuje na PO, co? 🙂 Beka z ciebie i tobie podobnych w „myśleniu”.

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
4 miesięcy temu

Powielasz retorykę PO-wca. Tak jak PIS-owcy o TVN, który jest ok.

TW SZCZUR
TW SZCZUR
4 miesięcy temu
Reply to  Dzikie Bydle

Ale z ciebie zjebany dualista do potęgi N. Masz rację, poza PiS-em i PO nie ma nic innego, nie ma nic pomiędzy, zero odcieni szarości, zero ludzi, którzy mają wyjebane na politykę 🙂

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
4 miesięcy temu

To, że nie oglądasz nie oznacza, że jesteś mądry. Piszesz takie bzdury,że ja pie..ole. Pogodynki w TRWAM i Radio Maryja mają wykształcenie wyższe, każda jedna i do tego meteorologicznym warsztatem dysponują. Jest nawet biochemiczka, ale oczywiście debil jak ty będzie pierdolił głupoty.

kibolkiewicz4
kibolkiewicz4
4 miesięcy temu
Reply to  Dzikie Bydle

Co ty pieprzysz propagandowa, czarna, pisowska szczekaczko ??? 😀 😀 …. tv trwam i radio maryja „wysoki poziom publicystyczny i merytoryczny” ??? Hahahahaa… przeszedłeś samego siebie, dziki bydlaku !!! 😀 😀 …….przecież to nawet ludzie oglądający i słuchający tego na co dzień w to nie uwierzą, synek …. 🙂

Jarosław Pińsky
Jarosław Pińsky
4 miesięcy temu
Reply to  Dzikie Bydle

Taka merytoryka, że no stop propaganda 🙂 Ci źli, ci dobrzy i koniec tematu. Dobrych do nieba, bo robią tylko dobrze, a złych do piekła, bo robią tylko źle 🙂 Beka.

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
4 miesięcy temu

no mówiłem, tak to jest jak się zna te media ze słyszenia,za to pewnie ten idiota piński z dwoma wyorakmi skazujacymi, rzucajacy tak samo jak lis oskarżenia bez dowodów jest ok, ale czego po PO-wcach sie spodziewać. Ostatnio zresztą wylazło mnóstwo ruskich troli i dziwne szczekają tak jak tusk przykazał;)

Janek1988
Janek1988
4 miesięcy temu
Reply to  Dzikie Bydle

Jak chodzi o Tv Trwam to przyznam się,że niekiedy oglądam bo czasem lecą ciekawe audycje historyczne lub dokumenty. I jeszcze jeden plus w porównaniu z TVP. Tam gość się może swobodnie wypowiedzieć i prowadzący nie wpierdala mu się w co drugie słowo nie zdając sobie sprawy z tego że widz przed tv kompletnie nic nie rozumie z tego kociokwiku. Podobnie politycy. Pierdola wszyscy na raz i chuja z tego się rozumie. Ja panu nie przerywałem!!!

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
4 miesięcy temu
Reply to  Janek1988

No bo TVP to standardy niskie z kiepskimi dziennikarzami, począwzy od sportu,który zawsze był kiepsko opakowany z wyjątekim 2 lat rządów Szaranowicza, skończywszy na publicystyce. To są ludzie z „republiki”, więc mnie to nie dziwi.

xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
4 miesięcy temu
Reply to  Janek1988

Nic dziwnego skoro jak w tv trwam robią program i zapraszają gościa pod tezę z góry ustaloną to kto komu będzie przerywał? 🙂

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
4 miesięcy temu

Do tego eksperci sportowi Radia Maryja i TRWAM, bili chociażby w quizie etoto mejwenów na głowie. Tam nawet poradnik o wędkarstwie ma wyższy poziom, niż w tych PO-wskich mediach. Papuga i Brzeziński mają wiedzę nawet na temat ligii litewskiej, ale ciemnogród boomerski naczytał się wyborczej i myśli, że są kimś.
Nawet Biden Wami gardzi i lewica i słusznie.

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
4 miesięcy temu

A i na koniec. Jak Szkolnikowski chciał Borkiem zastąpić Szpaka, to połowa tych starych wypierdów KOD-ziarskich szczekała, że TVPIS się zasłużonego komentatora chce pozbyc. Ale czego się po PO-wcach „ludziach” bez kręgosłupa, co pokazała sprawa rosyjska można spodziewać. Idźcie do tego idioty pińskiego lepiej, bo może upośledzona krzyżówka pijanego jeża z szczurem wynalazła nową mega sensację, której nawet TVN nie puści.

Jarosław Tusk
Jarosław Tusk
4 miesięcy temu
Reply to  Dzikie Bydle

Czytać nie da się tych twoich wypocin. Wszędzie tylko albo PiS albo PO. Ty myślisz, że wszyscy mają klapki na oczach i myślą tylko jednym albo drugim schematem? Może tak jest w twoim przypadku ale to nie oznacza, że inni są tacy jak ty. Ogarniasz?

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
4 miesięcy temu
Reply to  Jarosław Tusk

jebać jednych i drugich, po prostu pisze jak w jest w pewnych przypadach

asek
asek
4 miesięcy temu

Mnie najbardziej drażni jak włączę na eleven jakiś hicior ligi włoskiej typu Venezia – Cagliari. Komentatorzy spuszczają się jakby komentowali finał mistrzostw świata ohhhhh ahhhh łał blałł. Naprawdę lepiej się słucha spokojnego tonu jak to nawet robił śp. Jan Ciszewski. Golimy Haiti 7-0 a tam spokojny wyważony komentarz bez zbędnego darcia i gadania głupot.

Klawisz z Pawilonu
Klawisz z Pawilonu
4 miesięcy temu
Reply to  asek

Ciszewski wiedział jakiego poziomu rywalem było Haiti, więc się nie grzał, bo i po co 🙂 Nie było takiej potrzeby.

Janek1988
Janek1988
4 miesięcy temu

Ciszewski czytał grę i potrafił ci wytłumaczyć dlaczego tak a nie inaczej a bzdury typu szukał wewnętrzna częścią stopy dalszego słupka. Sentyment mam też jak np mówił o graczach,przykładowo o Gadosze,pan Robert będzie wykonywał rzut rożny. Cis to była klasa sama w sobie

Lopez
Lopez
4 miesięcy temu
Reply to  asek

Akurat głos i sposób mówienia Ś. P. Jana Ciszewskiego mnie doprowadzał do szału. Nigdy nie potrafiłem zrozumieć zachwytów nad Jego komentarzem.
Faktem jest jednak, że dzisiejsi gadacze z tv potrafią zepsuć nawet ciekawe widowisko. Nie mam na myśli pracowników jednej stacji, bo jest ich więcej, np. Szpakowski i Zawadzki z TVP, Kowalski z Polsatu, Jagoda z C+ itd.

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
4 miesięcy temu
Reply to  Lopez

Masz do tego zdania prawo, ale Ciszewski naprawdę był świetny. Gadał kiedy trzeba, robił emocje. To był komentator swoich czasów. Dodam, że najgorszym komentatorem jest Feddek, symbol miernoty wychowanków Szpaka.

Vairelles
Vairelles
4 miesięcy temu
Reply to  asek

Nie ma nic gorszego niż nudny komentarz

sajgonski
sajgonski(@sajgonski)
4 miesięcy temu

Mogę być literackim ignorantem, ale pan pisarz to albo żartowniś, albo megaloman. Cokolwiek okazałoby się prawdą, to sprawia on wrażenie mało sympatycznej osoby. Wręcz buca:

-Zna pan mój tekst o Björnie Borgu?
-Nie znam.
-Szekspira też pan nie czytał?

Lubię mądre rozmowy z mądrymi ludźmi, ale tutaj czułem jakby uprawiano sztukę dla sztuki. Ot, zabawa słowem, właściwie pozbawiona treści.

Jeśli ktoś lubi ciekawe wywiady na poziomie, polecam program „Dezerterzy” Łukasza Orbitowskiego.

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
4 miesięcy temu
Reply to  sajgonski

Niestety w Polsce pewna „elitarna,postępowa’ opcja taka już jest. Buta, pogarda, megalomania i kompleksy. Żeby być jak Ci na zachodzie, a tam autorytety to naprawdę fajne, skromne osoby z poczucią nauczania, ale nie wywyższania się.

Kandyzowany
Kandyzowany
4 miesięcy temu
Reply to  sajgonski

Przecież powiedział to z przymrużeniem oka, redaktor Mazurek powinien dodać (śmiech) byś to wyłapał?

Kandyzowany
Kandyzowany
4 miesięcy temu
Reply to  Kandyzowany

Ale za Orbitowskiego szanuję. Podpisuję się pod rekomendacją.

sajgonski
sajgonski(@sajgonski)
4 miesięcy temu
Reply to  Kandyzowany

Nie wiem czy się śmiał, czy żartował. Zostało to podane w takiej formie i nie snuję domysłów. Ty wiesz jak rzeczywiście było? Istnieje jakieś nagranie?

hajduszoblo
hajduszoblo
4 miesięcy temu

Fajny i ciekawy wywiad, ale od rozmówcy bije taka pretensjonalność i silenie się na bycie oryginalnym co trochę drażni.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin
4 miesięcy temu

Rugby nudnym sportem a puste stadiony ciekawe?! Aha…

Oja
Oja
4 miesięcy temu

Mazurek to aktualnie jedyny dziennikarz na weszlo, który mógł udźwignąć ten wywiad

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
4 miesięcy temu

Problemem tego kraju są ludzie starzy. KOD-ziarze, PIS-owcy,PO-wcy. Szpakowskiego chciał ruszyć Basałaj za SLD, to wyjechali na nim. Coś tam próbował Braun podczas EURO 2012,to znowu wyskoczyli dziadersi. Chciał Szkolnikowski, to „opozycjoniści”. To jest straszne ilu dziadków w tym kraju piastuje urząd od komuny, bo legenda, bo się gówniorze nie znają, łun w 82 takie emocje dał, że my z Halyną płakaly!

Strach pomyśleć co by było z karierą Twarowskiego, Smoka, czy nawet Ćwiąkały,jakby nie komercyjne telewizję.

xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
4 miesięcy temu
Reply to  Dzikie Bydle

szpakowski jest chujowy – zero przygotowania do transmisji, za grosz merytoryki i w ciągu jednego spotkania w ciągu pięciu minut nazwisko jednego zawodnika jest w stanie przekręcić pięć razy 🙂

PUZIOL

stary cap, który od dekady powinien siedzieć w fotelu bujanym przy kominku.

Mama Biedronia
Mama Biedronia
4 miesięcy temu

Kiedy przeprosisz za obrażenie mnie przed meczem ze Szwecją, gdy nie wierzyłeś w Szczęsnego skurwysynu? Bo oczywiście pod artykułem spierdoliłeś jak najgorszy tchórz.

Janek1988
Janek1988
4 miesięcy temu

Mnie jeszcze denerwuje cykliczne wpieprzanie angielszczyzny. Już nie chodzi się na zakupy tylko na shopping,albo influencer albo mnóstwo innych. Mikołaj Rej słusznie pisał że Polacy nie gęsi i swój język maja

Cham
Cham
4 miesięcy temu
Reply to  Janek1988

To prawda i to nie dotyczy tylko tekstów. Z ciekawości spojrzałem w jakim językach śpiewali na Eurowizji. Litwini, Serbowie czy nawet Islandczycy, o Ukraińcach nie mówiąc – w swoich językach. Polak – oczywiście po angielsku. Ale tego Ochmana jeszcze rozumiem, on wychował się w Stanach. Tylko, że co roku było to samo.

Jarosław Tusk
Jarosław Tusk
4 miesięcy temu
Reply to  Cham

Nie każdy język fajnie brzmi kiedy się w nim śpiewa. Śpiewając po angielsku masz statystycznie większe szanse na zwycięstwo. Czy Serbowie, Islandczycy lub Litwini byli na podium tegorocznej Eurowizji? Nie byli.

Janek1988
Janek1988
4 miesięcy temu
Reply to  Jarosław Tusk

Ja na ten przykład nie wyobrażam sobie śpiewania w języku niemieckim. Twardy jak cholera. Ale jeśli Niemcy chcą to proszę bardzo

dfg
dfg
4 miesięcy temu
Reply to  Janek1988

Zawsze mogą coś w stylu Rammsteina wysłać, do tego niemiecki nadaje się idealnie.

dfg
dfg
4 miesięcy temu
Reply to  Jarosław Tusk

Za to Portugalczycy w 2017 wygrali. Już nie mówiąc o zwycięstwach Ukrainy. A Serbia była przynajmniej w pierwszej piątce.

Assuncao
Assuncao
4 miesięcy temu

Przeintelektualizowane gadanie o niczym

Mama Biedronia
Mama Biedronia
4 miesięcy temu
Reply to  Assuncao

Dla ciebie na pewno.

Janusz Wójcik
Janusz Wójcik
4 miesięcy temu

Czytam ten portal od 10 lat. Mimo niepodważalnego spadku poziomu, dla m.in. takich wywiadów, wchodzę na niego codziennie. Brawo Panie Mazurek, świetny rozmówca i prowadzący-nieodstający rzekłbym.

FałszywyProfil
FałszywyProfil
4 miesięcy temu

Kwinto, kto to jest?
Sam wygląda jak pół dupy zza krzaka, a recenzuje wygląd innych. Typowe dla środkowiska wyborczej (bo jak Nike to ulubieniec wyborczej musi być)

Sakan Hukur
Sakan Hukur
4 miesięcy temu

Ale, że pan pisarz przy okazji autoryzacji wywiadu nie kazał wykreślić tego „erudyta” z własnej notki biograficznej, to słabo o panu świadczy. Najbardziej rozumni ludzie zawsze byli bardzo skromni, to taka cecha szczególna. Że tak ośmielę się pisarzowi „erudycie” podpowiedzieć.

Ewaryst Mierzwiączka
Ewaryst Mierzwiączka
4 miesięcy temu

Wielki szacun za ten wywiad. Redaktor podołał rozmówcy, choć ten był bardzo wymagający. Pokazywanie futbolu, czy w ogóle sportu, z różnej perspektywy, to świetny pomysł.

Choć większość refleksji Pana Bieńczyka uważam za kompletnie niedorzeczne, to jednak ciekawie jest poznać mikrokosmos takiego człowieka. Zwłaszcza, że pojawiają się tu wątki sportowe, no i futbolowe.

Niemniej jednak fragment o urodzie kobiet wymienionych z nazwiska uważam za wyjątkowo gówniarski. Pan Bieńczyk, choć kreuje się na mega wrażliwe sumienie ludzkości, nie umie się zachować w stosunku do płci pięknej i to jest słabe. A przecież wszyscy dobrze wiemy, że NIE MA BRZYDKICH KOBIET, TYLKO WINA CZASEM BRAK.

Refleksje nt. komentatorów genialne. Przyśpiewka Żylety: „Po stadionie poszła plotka, że Szołtysik jebał Włodka” mega kreatywna!

Dzięki za ten wywiad i proszę o więcej.

Muzungu
Muzungu
4 miesięcy temu

Jest to, nie zaprzeczając, prawda.

Wojtek Hadaj-Kowalczyk
Wojtek Hadaj-Kowalczyk(@wojtek-hadaj-kowalczyk)
4 miesięcy temu

Jak na Weszlo to spoko tekst. Mazurek się upalił i dawał radę, bo interlokutor akurat taki na pseudo filozoficzne pierdolenie, aczkolwiek pan miał kilka fajnych uwag. Trochę megaloman, jak większość artystów, nawet tych zupełnie nieznanych.

many
many
4 miesięcy temu

Nie istotna twarz, w sporcie wazne by byc swiezym w kroku

Mama Biedronia
Mama Biedronia
4 miesięcy temu

Mazurek TOP jak zwykle. Obawiam się tylko że czytelnicy weszlo, co zresztą widać po komentarzach są za głupi by zrozumieć choćby połowę z tego o czym rozmawialiście.

Ewaryst Mierzwiączka
Ewaryst Mierzwiączka
4 miesięcy temu
Reply to  Mama Biedronia

ty, ćwierćgłówku, nie zrozumiałeś nawet 5%.

Printbartek6
Printbartek6
4 miesięcy temu

Mega , mega wywiad . Inny , facet jest zupełnie inny a zarazem bardzo ciekawy i normalny

Kibic
Kibic
4 miesięcy temu

To nie wina komentatorów a tych którzy takich zatrudniają i o nich powinniśmy dyskutować.

baran
baran
4 miesięcy temu

Pezeczytalem wywiad. To była strata czasu.

DeTaczer
DeTaczer
4 miesięcy temu

Mnie osobiście najbardziej drażnią eksperci dosiadający się do komentatora głównego – najczęściej byli piłkarze bądź trenerzy, którzy chcąc popisać się swą erudycją rzucają wyświechtanymi sloganami na lewo i prawo. Gra w procentowe bingo grozi alkoholizmem…

zuraw
zuraw
4 miesięcy temu

Nie wymyślono jeszcze sportu, w którym człowiek jest całkowicie sam i zdany tylko na samego siebie. ” Free solo climbing.