W Polsce nikt nikogo nie zmusza do picia wódki. Tak samo jest w Afganistanie z narkotykami

Opublikowane 14.07.2018 15:32 przez

Dominik Klekowski

– Urodziłem się z czymś, co ktoś nazwał osobowością zadaniową, która pozwala koncentrować się całkowicie i wyłącznie na zadaniu do wykonania, a jednocześnie nie popycha człowieka w znieczulicę. Tak traktowałem te moje wyjazdy. Mój pobyt w Czeczenii, Afganistanie czy Kongu kończył się w momencie, gdy go opuszczałem. Wracając do Polski, wracałem jednocześnie do mojego tutejszego życia. Oczywiście, pamiętałem, co działo się w Afganistanie, ale nigdy mi się to nie śniło. Nie prześladowało mnie w koszmarach. A moją żonę już tak. Krzysztofa Millera również. Właśnie to uchroniło mnie przed chorobą i tym samym szpitalem, w którym wylądowała żona, Miller i jeszcze jeden z moich znajomych, też fotoreporter – mówi w wywiadzie z serii „Męskie Gadki” Wojciech Jagielski, jeden z najlepszych polskich reportażystów, w 2014 roku odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

***

Z kraju cywilizowanego przenosi się pan w miejsce, gdzie chodząc po ulicach mija się trupy, a wszędzie jest pełno krwi. Jakie to może budzić emocje? 

Nasze wyobrażenie o wojnie jest trochę filmowe. To nie jest tak, że wychodzimy na ulicę i wokół nas leżą szczątki zmarłych ludzi. Albo, że wchodzimy wprost z hotelu w sam środek strzelaniny. Miasta, w których toczą się walki, nie różnią się często od tych, które cieszą się pokojem. Wojna nigdy nie toczy się nieustannie w całym mieście, a tym bardziej w całym kraju. Nie toczy się ona przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. To są raczej chwile. Nigdy również nie jest tak, że ludzie ranni, czy pozabijani leżą godzinami na ulicach.

Jadąc na wojnę, do Tbilisi czy Kabulu, rzadko kiedy wybierałem się prosto z lotniska do miejsca, gdzie toczyły się walki. Jechałem tam do pracy, więc zwykle najpierw starałem się przygotować sobie do niej warunki. Szukałem hoteli, w których mogłem się zatrzymać, w których działały telefony, był prąd. To niezbędne, żeby nadawać korespondencje, a po to przecież tam przyjeżdżałem. Nie przypominam sobie sytuacji, bym wychodząc z taksówki, która wiozła mnie z lotniska, mijał ciała pozabijanych ludzi, czy widział wokół płonące miasto. Do takich miejsc wybierałem się dopiero po rozłożeniu obozowiska. Wiedziałem też zawsze dokąd i po co jadę, więc byłem przygotowany. Wiadomo, na początku, przeżywa się wszystko inaczej, jak nowicjusz. Potem nabierałem doświadczenia, a ono pozwoliło mi się uodpornić na koszmar, ale także sprawiło, że się nie zatraciłem, nie znieczuliłem.

Omijał pan „epicentra wojny” szerokim łukiem? 

Wprost przeciwnie. Skoro byłem wysyłany na wojny, to moim zadaniem było je jak najlepiej zobaczyć. Kilka razy zdarzyło się nawet, że zaraz po lądowaniu wynajmowałem samochód i od razu jechałem na tę osławioną linię frontu. Zawsze starałem się jeździć z fotoreporterami. Ich towarzystwo wymuszało uczciwość. Ja, reporter, mógłbym opisać wojnę na podstawie cudzych opowieści. Oni – nie, a w dodatku musieli podchodzić blisko, najlepiej jak najbliżej. Podchodziłem razem z nimi.

Rozstawiając bazę nie miał pan sytuacji, w której któryś z tubylców zawetował i zdecydowanie odmówił tej czynności? 

Rzadko mnie skądś wypraszano, choć bywały sytuacje, w których moje pojawienie się nie było komuś obojętne. Ilekroć przyjeżdżaliśmy do obozowiska którejś z partyzanckich armii i próbowaliśmy rozlokować się przy jej sztabie, dowódcy wymyślali przeszkody, bo woleli nie mieć świadka w postaci dziennikarza. Jako korespondent wojenny pracowałem jednak głównie w latach 90. Po 2001 roku sytuacja gwałtownie się zmieniła. Wcześniej to ja decydowałem dokąd jadę i z kim chcę rozmawiać, z kim się spotkać, co zobaczyć. Zdarzało się, że traktowano mnie jak nieproszonego gościa, ale nigdy wroga. Po 11 września ci sami afgańscy partyzanci, których odwiedzałem w latach 90., uznaliby mnie za wroga, zabili i nagrali moją egzekucję na film, albo wzięli do niewoli, by mnie wymienić na swoich uwięzionych towarzyszy lub na kilka milionów dolarów okupu. Dowódcy wojsk zachodnich w Afganistanie także oczekiwali, że skoro przyjeżdżam jako dziennikarz do nich, to jestem z nimi, im sprzyjam, przestrzegam ich zasad, jadę tam, gdzie oni pozwalają, oglądam wyłącznie to, co zechcą mi pokazać, uwierzę we wszystko co mówią. Dla nich nie byłem już dziennikarzem tylko przedstawicielem tego samego plemienia. Trudno więc się dziwić, że talibowie nie widzieli już we mnie żurnalisty, lecz plemieńca, tyle że w wrogiej doliny.

Czyli ogólnie rzecz biorąc nie mógł stawać pan po stronie opozycji.

W Afganistanie, ale nie tylko, nie mogłem już przechodzić na drugą stronę, bo wtedy ryzykowałem swoim życiem. Zachodni dowódcy też sobie tego nie życzyli, a tym dziennikarzom, którzy mimo wszystko próbowali kontaktować się z talibami, uprzykrzano życie. Przypominało mi to czasy drugiej wojny w Czeczenii, kiedy Rosjanie wpuszczali na Kaukaz tylko dziennikarzy akredytowanych przy ich sztabie. Żurnaliści mogli poruszać się wyłącznie w asyście rosyjskich żołnierzy albo urzędników. Łamałem to prawo. Jeździłem również do partyzantów. Zatrzymany przez rosyjskich wojskowych byłbym potraktowany jak osoba, która złamała ich prawo. Mogli mnie uznać za szpiega, przemytnika, terrorystę.

Afganistan jest traktowany jako miejsce, gdzie narkotyki stały się zjawiskiem powszechnym. Miał pan sytuację, w której poddałby się urokom owego kraju za namową tubylca?

Dla wielu na świecie Polska kojarzy się z wódką. Są ku temu powody, ale przecież nikt w Polsce nie zmusza przyjezdnych do picia. To wolny wybór. W Afganistanie było podobnie. Jeździłem tam jako dziennikarz, poniekąd więc służbowo, do pracy. Instynktownie czułem, że nie wolno mi stracić kontroli nad wszystkim co mnie otacza. Nie mówię, że nie próbowałem afgańskich używek, ale cały czas pamiętając, żeby nie stracić kontroli. A to podobno się wyklucza.

Po dniu pracy spotykaliśmy się często z innymi dziennikarzami i, jeżeli pojawiał się skręt czy whisky, to tylko w takich towarzyskich okolicznościach. Podróżując po świecie dobrze jest zastanowić się czasem czy nasze zachowanie, dla nas zwyczajne, nie obrazi uczuć tubylców, nie zostanie przez nich źle zrozumiane. Dlatego w czeczeńskich domach nie paliłem papierosów, ani nie przywoziłem wódki w prezencie dla afgańskich znajomych. W hotelowym barze czy pokoju, po ukończeniu pracy, zachowywaliśmy się tak, jak u siebie. To była taka strefa eksterytorialna. Ktoś chciał zapalić papierosa, ktoś inny wypić szklaneczkę whisky albo dwie. A jeszcze inna osoba wolała skręta z marihuaną.

Jak poznał pan bohaterkę swojej książki – Gruzinkę Larę?

Przypadkiem. Pojechałem do Gruzji z zamiarem szukania materiałów do nowej książki. Nowej i trochę innej niż poprzednie. Chciałem napisać o Gruzinach. Nie o ich wojnach, ale o tym, jacy potrafią być beztroscy, o tym, jak z ogromnym poczuciem humoru przyjmują wszystkie nieszczęścia, które na nich spadały. Mieszkałem u znajomego, który, dowiedziawszy się, że przyjechałem szukać ciekawych historii, powiedział, że musi mnie poznać z pewną kobietą, która przeżyła tragedię. Broniłem się przed tą znajomością, bo nie po taką historię tam pojechałem. Widząc, jak mojemu gospodarzowi zależy na owym spotkaniu, zgodziłem się. Później, gdy Lara opowiedziała mi, co wydarzyło się w jej życiu, nie mogłem się już od tego oderwać. Zastanawiałem się, co mam z nią zrobić. Nie pasowała mi zupełnie do pomysłu na książkę. W końcu uznałem, że napiszę historię Lary. Wiele było takich spotkań z przypadku. Szukałem jednego, a znajdowałem coś innego. Mój jedyny plan, w czasie tych wyjazdów, związany był z wydarzeniami, które miałem opisać. Starałem się mieć uszy i oczy szeroko otwarte. Jeżeli jechałem na rewolucję, a słyszałem historię, która z nią w ogóle się nie wiązała, a była ciekawa, dramatyczna i nadawała się na potencjalny reportaż, materiał dziennikarski, bądź książkę, nigdy jej nie lekceważyłem. W 2010 roku pojechałem do południowej Afryki pisać o kraju, w którym miały zostać rozegrane piłkarskie mistrzostwa świata. Poznałem pewnego kibica z Johannesburga, który twierdził, że wynalazł wuwuzelę. Chciałem o tym napisać krótką korespondencję, ale gdy mi to wszystko opowiadał, zrozumiałem, że jego historia może mówić także o czymś innym. O historii zwykłego człowieka, wplątanego w trudną historię apartheidu. W ten sposób został moim „Trębaczem z Tembisy”.

A poznał pan inne kobiety, które historią przypominały Larę?

Tak. Myślę, że właśnie dlatego, iż takich Lar spotkałem wiele, ta książka w ogóle w powstała. Po prostu wiedziałem, o czym ona mówi. Ona zaś czuła, że ją rozumiem, bo widziałem wojnę, w dodatku tę jej wojnę także. Odniosłem wrażenie, iż gdy Lara opowiadała o swoich wojennych przeżyciach ludziom, którzy nie mieli z nią styczności, wiedziała, że, co by nie mówiła, oni tego po prostu nie zrozumieją. Mnie nie musiała niczego wyjaśniać, niczego dopowiadać.

To czym różniła się jej opowieść od innych?

Lara opowiadała swoją historię jak wytrawny gawędziarz, który opowiada dygresyjnie, ale wraca do punktu wyjścia i stawia kropkę na końcu zdania. Spisanie jej historii było dla mnie względnie prosty zadaniem.

Dlatego zadedykował pan jej książkę?

Nie dedykowałem jej książki. To była jej opowieść, ja ją tylko napisałem. Ona sama przyznała mi: „tak bym to opowiedziała”. Przeczytała książkę, a ona została przetłumaczona na język gruziński i prawdopodobnie wyjdzie w tym roku. Dla mnie była to bardzo trudna sytuacja. nigdy wcześniej nie napisałem czegoś podobnego. Książka opowiadała matce, którą nie jestem; kobiecie, którą nie jestem i w dodatku o osobie prywatnej, nie publicznej. Czasami wystarczy napisać jedno zdanie, które sprawi ból bohaterowi, skrzywdzi go. Bardzo nie chciałem skrzywdzić Lary. Kiedy napisała mi smsa, żebym zadzwonił, bo trzeba porozmawiać, wiedziałem, że przeczytała książkę. Popłakała mi się do słuchawki i powiedziała, że napisałem to tak, jakby ona chciała opowiedzieć.

Utrzymuje pan z nią kontakt?

Sporadyczny, ale wiem co u niej słychać. Wielu Polaków jeździ do Gruzji na wakacje. Niektórzy chcą się napić wina w Tbilisi, drudzy pokąpać w Morzu Czarnym, a jeszcze inni powędrować po górach. Sporo osób wybiera się z książką do Doliny Pankisi, do Lary. Szukają jej i najczęściej znajdują. Mam nadzieję, że gdy wyjdzie gruzińska wersja mojej książki, pojadę do Pankisi ponownie. Lara chciała zorganizować spotkanie ze mną na swojej wsi. Cieszę się, że trochę dzięki tej książce, przyjeżdża do niej w odwiedziny więcej gości. Lara prowadzi pensjonat, żyje z turystów. Agroturystyka to lepszy zarobek, niż wyjazdy zarobkowe na wojnę do Syrii.

Skąd u pana wzięła się fascynacja Azją i Afryką?

Azja to skutek transakcji wiązanej. Najpierw była afryka, zanim jeszcze pojawiło się dziennikarstwo. Bardzo interesował mnie ten kontynent jeszcze za czasów studiów. Chodziłem nawet na zajęcia na afrykanistykę, napisałem pracę magisterską o Ghanie. W końcu trafiłem do PAP-u i tam też chciałem pisać o „Czarnym Lądzie”. Któregoś dnia szef wezwał mnie do siebie i wytłumaczył, że Afryka jest bardzo nisko na liście priorytetów i on nie widzi szans, żebym ją rychło zobaczył. Zaproponował mi, abym zajął się również południem Związku Radzieckiego. Azja więc nie była moim wyborem ale wynikiem propozycji nie do odrzucenia. Szczęśliwie dla mnie przyjąłem ją. Wyjazdy, za czasów Związku Radzieckiego, kosztowały grosze. Wciągnęło mnie to. Zainteresowałem się historią tamtych krajów, im więcej wiedziałem, tym wszystko wydawało się ciekawsze. Nie bez znaczenia było też to, że mogłem tam jeździć i oglądać wszystko na własne oczy. Do Afryki nie mogłem. Już po pierwszym podróżach do do Tadżykistanu, Uzbekistanu, zrozumiałem, że kraje leżące na północ od Amu-Darii są tylko częścią pewnej całości historycznej, kulturowej. Drugą był Afganistan, który w związku z tym anektowałem. Do tej swojej strefy wpływów dołączyłem jeszcze kawał Pakistanu, Kaszmir. Dopiero wtedy ukazała mi się owa całość. zaczęło mnie to jeszcze bardziej ciekawić. Z PAP-u przeszedłem do Gazety Wyborczej, którą naturalnie interesowało południe Związku Radzieckiego, ale Afryka już nie. Dalej jeździłem więc na Kaukaz i do Azji Środkowej, ale dzięki tym wyjazdom otworzyłem sobie w końcu drogę także do Afryki. Moi szefowie uznali, że jeśli z tak dziwacznych krajów potrafię przywieźć ciekawe materiały, to może warto zaryzykować i posłać mnie na południe świata. Tak naprawdę drzwi do Afryki otworzył mi Polak, który w 1993 roku dokonał tam mordu politycznego, porównywanego do zamachu na Kennedy’ego. Od 1993 czas dziennikarskich podróży dzieliłem już po połowie, połowa wyjazdów przeznaczona była na Kaukaz i Azję, a druga część na Afrykę.

Patrząc z perspektywy czasu, który kontynent przypadł panu bardziej do gustu?

Najbardziej podobały mi się wyjazdy do Afganistanu. Jako dziennikarzowi zdecydowanie lepiej pracowało mi się w Azji. Moja biała twarz nie wzbudzała tam negatywnych emocji wśród tubylców. Wtapiałem się w tło, a dziennikarzowi najtrudniej jest pracować gdy się nieustannie rażąco wyróżnia. A tak właśnie było w Afryce. W Kongu, Sudanie, Rwandzie, Nigerii to ja byłem obiektem obserwacji. A także eksperymentów nie tyle socjologicznych czy kulturowych, ile psychologicznych i ekonomicznych. Ciekawiło ich głównie, ile pieniędzy mam w portfelu i ile uda im się ode mnie wyciągnąć. Zmuszali mnie do ciągłej czujności. W Azji wtopienie się w tłum było znacznie łatwiejsze. Mam ciemną karnację, szybko się też opalam. Wystarczyło nie golić się parę tygodni i wtapiałem się w tłum.

Czyli w Azji nie czuł się pan intruzem?

Intruz to za mocne słowo. Tam się po prostu nie wyróżniałem aż tak bardzo jak w Afryce. Dziennikarzowi najlepiej jest wtedy, gdy go nie widać. Wówczas najlepiej się przyglądać.

Ostatnio popularnym tematem stali się uchodźcy. Spytam wprost – przyjmować, czy nie przyjmować?

Stawianie sprawy w taki sposób jest zbyt dużym uproszczeniem. To jeden z najpoważniejszych problemów współczesności. Problem gospodarczy, polityczny, problem bezpieczeństwa, ale także problem moralny. Nie da się go rozstrzygnąć głosowaniem esemesami „tak” lub „nie”.

Nie no, lekka przesada.

Ale tak to się mniej więcej odbywa. Do tego sprowadza się cała debata o tym problemie.

Zgoda.

Nie ma żadnej dyskusji, żadnych argumentów, tylko bezrozumny wrzask. Gdyby to była kwestia „wpuszczać, czy nie wpuszczać”. To raczej proces dziejowy, nowa wędrówka ludów. Wiemy z histroii, że jeśli już owe wędrówki zaczynały się, to nie sposób było je zatrzymać. Co najwyżej spowolnić. Europa próbuje utrudnić marsz uchodźcom. Stawia płot graniczny na Saharze. Dla swojego dobrego samopoczucia, aby nie oglądać syryjskich czy afrykańskich dzieci potopionych podczas przeprawy przez Morze Śródziemne. Mnożąc uchodźcom przeszkody, utrudniając im wędrówkę, Europa spowalnia ją. Ale tylko spowalnia. Obawiam się jednak, że zatrzymać się jej nie da, dopóki dla biednego południa bogata północ będzie jedyną nadzieją na dobre, godne życie. A skoro wędrówka ludów może okazać się nieunikniona, powinniśmy raczej rozmawiać o tym, jak ją przetrwać, jak się najlepiej do niej przygotować, jak zabezpieczyć, a nie czy jak ją powstrzymać. Podobnie ma się sprawa z pomocą dla uchodźców. Często wydaje mi się, że, jak mawia mój redaktor naczelny Piotr Mucharski, my, dziennikarze, przypominamy psy, aportujące patyki, rzucane nam przez polityków. A politycy nie chcą rozmawiać racjonalnie, o argumentach, dowodach. Wolą emocje, a zwłaszcza strach, dzięki któremu łatwiej im bałamucić ludzi i nimi manipulować. Dzisiejsze partie polityczne, aspirujące do władzy, nie mają ani programów politycznych, ani nawet nazw, sugerujących jakieś światopoglądy czy wartości. Ich celem jest tylko władza, a żeby ją zdobyć odwołują się wyłącznie do emocji. Do strachu. Strach jest czymś, co najlepiej działa w okresie przedwyborczym. Zauważyłeś, że o uchodźcach nie mówi się dziś tak często i głośno jak przed wyborami?

Tak.

Jestem przekonany, że sprawa wróci jak tylko zacznie się nowy okres przedwyborczy. Nie bałbym się sąsiada o innym kolorze skóry, jeśli, tak jak ja, uważałby nasze podwórko za swoje, czułby się na nim gospodarzem. Nie uważałbym jednak za sąsiada kogoś, kto z założenia jest na moim podwórku tylko przejazdem, nie uważa je za swój dom. W ogóle nie rozmawiamy, dlaczego przybysze, którzy docierają mimo tylu przeszkód do Europy i otrzymują tu pomoc, po jakimś czasie obrażają się na tę swoją ziemię obiecaną. Dlaczego tak się dzieje? Czy oni są przyczyną, czy my? Jak sobie z tym radzić? O tym powinniśmy rozmawiać. Nasze władze bałamutnie mówią, że Polska jest jedynym krajem, do którego imigranci nie napływają. To prawda, ale nie przyjeżdżają tu nie dlatego, że jakiś tam jegomość minister im tego zabronił, postawił na granicy zaporę, tylko dlatego, iż nie są naszym krajem w ogóle zainteresowani. Traktują Polskę wyłącznie jako kładkę do Niemiec. Jeżeli za zgodą Unii Europejskiej zbudowalibyśmy autostradę eksterytorialną z Terespola do Słubic, będzie na niej ruch ciągły, ale tylko w jedną stronę. Nikt nie będzie wychodził poza nią, nawet, by kupić papierosy. Problem uchodźczy jest również zwierciadełkiem, w którym dobrze się samu sobie przejrzeć. Jeżeli my jesteśmy dobrymi chrześcijanami, za jakich się uważamy, to pamiętajmy, że to Ewangelia, a nie jakiś ksiądz proboszcz, choćby i biskup, mówi, jak powinniśmy się zachować. Dobrze jest też nazywać rzeczy po imieniu. Ogromna większość tych, którzy przybywają z Afryki i Azji do Europy to nie wojenni uchodźcy, ale imigranci za chlebem. Przyjeżdżają tu nie po to, by ocalić życie, ale żeby żyć godnie. Często słyszę, jak rozmaici ministrowie opowiadają, że jeśli już koniecznie musimy, wpuszczajmy chrześcijan, ale nigdy muzułmanów. Ciekaw jestem, jakby taki minister rozróżnił na ulicy chrześcijańskiego syryjczyka od muzułmanina? Oznaczy go jakoś? Bo jak nie, to Syryjczyk chrześcijanin zostanie sponiewierany na ulicy tak samo jak muzułmanin. Słyszałem, że pierwszą osobą, pobitą w Polsce z powodu uchodźczej histerii był Chilijczyk. Dobry chrześcijanin, tylko ciemniejszy na gębie.

Mówi się o tym, że powstrzymujemy uchodźców i imigrantów. Popatrzmy na najprostszy przykład – reprezentację Francji. 80% zawodników jest czarnoskórych.

Oni urodzili się we Francji, uważają się za Francuzów, bo za kogo innego mieliby? Uchodźcami byli ich ojcowie, dziadkowie, bądź pradziadkowie. We Francji, mającej tak bogate doświadczenie z przybyszami nie brakuje z tym problemów. Podczas mundialu w RPA doszło do otwarego konfliktu między białymi i czarnoskórymi piłkarzami. Nie wszyscy śpiewają francuski hymn. Użalając się nad wielokulturową i wielokolorową europą dobrze też przypomnieć sobie, skąd się ona taka wzięła. Przypomnieć o koloniach. A także o tym, że po drugiej wojnie światowej, wygodni mieszkańcy Starego Kontynentu sami ściągali do swoich krajów tanich robotników z Afryki i Bliskiego Wschodu. Niemcy zatrudniali Turków do fabryk Volkswagena. Francuzi zabierali Arabów do portów, Belgowie – do kopalni. Sami Europejczycy dla swojej wygody ściągnęli dziesiątki tysięcy robotników. Epoka liberalna, jaka nastała na zachodzie z grubsza biorąc po 1975 roku, zmusiła polityków, by pozwolili tym gastarbeiterom zabrać do Europy rodziny. Problem imigracji i wielokultorowości to także sprawa tożsamości Europy. Jeśli chcemy pozostać otwartym kontynentem, na którym liczą się prawa człowieka i obywatelskie, to nie możemy ich odmawiać ludziom o innym kolorze skóry, którzy również tutaj się urodzili.

Pańskie podróży do Afryki wiązały się z dłuższą nieobecnością. Jak z żoną radziliście sobie państwo z przetrwaniem tej rozłąki?

Te wyjazdy wcale nie były tak długie. Raczej częste. W latach 90. redakcje dobrze radziły sobie finansowo i stać je było na częste podróże dziennikarzy zagranicę. Moja gazeta uznała, że woli mnie wysyłać co jakiś czas do Azji lub Afryki, niżeli miałbym siedzieć w Delhi czy Nairobi przez kilka lat jako korespondent. Przeciętnie mój wyjazd trwał od dwóch do trzech tygodni. Żona niepokoiła się o moje bezpieczeństwo, a pod moją nieobecność musiała brać na siebie całą odpowiedzialność za codzienne sprawy. Problemem była nieprzewidywalność. Nasze życiowe plany zależały od wydarzeń w krajach, o których pisałem. One też decydowały o terminach i kierunkach moich podróży.

Pańska żona napisała książkę o tęsknocie za panem.

Moje dziennikarstwo było naszym wspólnym wyborem. Staraliśmy się nie tracić nad tym kontroli, obliczaliśmy koszty i zyski. Żona najbardziej w życiu ceni pasję, a szybciej ode mnie zauważyła, że dziennikarstwo stało się nią dla mnie. Uważała, iż to najważniejsze, a cała reszta to koszty uboczne. Przeliczyliśmy się. Samemu trudno ocenić, jak bardzo zaawansowana jest choroba, która się w nas powoli lęgnie. Ktoś z boku dawno powiedziałby, że mamy problem. My nie potrafiliśmy tego dojrzeć.

Wiedział pan o tym, że miała plany na napisanie książki?

Tak, wiedziałem. Żona najpierw trafiła do szpitala i tam zaczęła pisać. Byłem jej pierwszym czytelnikiem. Rozmawialiśmy o tym wielokrotnie. Nowa była dla mnie książkowa forma, słowa, które tyle razy słyszałem ułożone teraz w zdania. Patrzyłem też na jej historię jako reporter i od początku byłem przekonany, że jest to materiał książkowy.

Czy kiedyś żona powiedziała panu: „Nie, Wojtek, nigdzie nie wyjeżdżasz. Zostajesz ze mną”?

Dwa razy i pewnie za rzadko. Nie zgodziła się w 1994 na wyjazd do Czeczenii, gdzie akurat wybuchła wojna. Wydawało się to jej absurdem, żebym jechał na Kaukaz, skoro kilka dni wcześniej wróciłem z dwumiesięcznej podróży po Afganistanie i Pakistanie. W Indiach dojechała do mnie Grażyna i razem pojechaliśmy jako dziennikarze do Kaszmiru i na Sri Lankę. Kiedy po powrocie powiedziałem jej, że powinienem jechać do Czeczenii, zapytała, czy w redakcji nie ma innych dziennikarzy? Drugi raz, też w 1994 roku, nie chciała żebym poleciał do Rwandy. Tym razem nie miała racji. Kiedy wybuchła tam wojna i mordy, ja pracowałem w Południowej Afryce. Propozycję wyjazdu otrzymałem, gdy walki tam już dawno ucichły, ale w Polsce przyjęło się uważać, że trwają w najlepsze. Nie pojechałem do tej Rwandy, nie miałem zresztą wielkiej ochoty, bo była to wyprawa z polską pomocą humanitarną, sto dni za późno.

Pańska żona trafiła do kliniki leczenia stresu bojowego, a nigdy na wojnę nie pojechała. Dlaczego więc tak się stało?

Lekarze zdiagnozowali to, jako życie w patologicznej symbiozie. Ja jeździłem, ona zostawała w domu. Bardzo mocno przeżywała moje wyprawy, tak bardzo, że można powiedzieć, że w zasadzie podróżowaliśmy wspólnie. Opowiadałem jej o wszystkim, wolałem, żeby wszystko wiedziała ode mnie, niż polegała na histerycznych relacjach w telewizji. Grażyna bała się tych moich wyjazdów, bała się o mnie, a jednocześnie chciała, żebym jechał. Wiedziała, że na tym polega moja praca. Co więcej, zależało jej żebym wrócił cały, ale też znalazł się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. Dopiero po latach zaczęliśmy zauważać symptomy chorób, które nie sposób było zdiagnozować. W końcu postanowiliśmy zgłosić się do lekarza, który w klinice stresu pourazowego zajmował się moim kolegą, fotoreporterem Krzysztofem Millerem. Pułkownikowi wystarczył kwadrans, aby zdiagnozować chorobę u żony. Po rozmowie z Grażyną, stwierdził, iż cierpiała na stres bojowy, to samo, na co chorował Miller.

Czy żona przeżywała te wyjazdy bardziej niż pan?

Z całą zaś pewnością skutki tych wyjazdów dotknęły wyłącznie ją.

Pozostały panu w głowie jakieś makabryczne obrazki z wyjazdów, które ciężko wymazać z pamięci?

Nie i myślę, że właśnie to uchroniło mnie przed chorobą i tym samym szpitalem, w którym wylądowała żona, Miller i jeszcze jeden z moich znajomych, też fotoreporter. Jeden z poznanych w szpitalu żołnierzy powiedział, że miałem szczęście w życiu, bo urodziłem się z czymś, co nazwał osobowością zadaniową, która pozwala koncentrować się całkowicie i wyłącznie na zadaniu do wykonania, a jednocześnie nie popycha człowieka w znieczulicę. Tak traktowałem te moje wyjazdy. Mój pobyt w Czeczenii, Afganistanie czy Kongu kończył się w momencie, gdy go opuszczałem. Wracając do Polski, wracałem jednocześnie do mojego tutejszego życia. Oczywiście, pamiętałem, co działo się w Afganistanie, ale nigdy nie śniło mi się. Nie prześladowało mnie w koszmarach. A moją żonę tak. Krzysztofa Millera również.

Potrafił pan zostawić życie afgańskie w Afganistanie, a polskie w Polsce?

Tak właśnie było. W Warszawie byłem po prostu sobą, na lotnisku przemieniałem się w siebie-dziennikarza. Kiedy wracałem, zostawiałem go na lotniskach w Kabulu, Kinszasie, Johannesburgu. Myślę, że dalej gdzieś tam jest.

Rozmawiał DOMINIK KLEKOWSKI

Anglia
27.01.2022

Na co liczą kluby Premier League w ostatnich dniach okienka?

Wiemy jak to bywa z okienkami transferowymi – wiele hałasu, by wszystko rozegrało się w ostatnich możliwych godzinach. Mimo że zbliżamy się już do końca okresu przeprowadzania transferów, w Premier League wciąż wiele historii nie dobrnęło do swojego zakończenia. Przed kilkoma klubami czas na najważniejsze decyzje, które mogą zadecydować o ich losach do zakończenia sezonu. […]
27.01.2022
Serie A
27.01.2022

Skała w kadrze, problemy w klubie. Czas się martwić o Glika?

Kamil Glik wielkimi krokami zbliża się do 34. urodzin. Oczywiście w realiach współczesnego futbolu to jeszcze nie jest znak, że czas na emeryturę. Dość powiedzieć, że stoper reprezentacji Polski jest rówieśnikiem Roberta Lewandowskiego, wycenionego ponoć niedawno przez Bayern Monachium na 60 milionów euro. No ale nie wszyscy zawodnicy mogą się przecież starzeć aż tak godnie […]
27.01.2022
Weszło
27.01.2022

Vinicius czeka na premierowe trafienie w reprezentacji. Może dziś?

Już niejeden piłkarz przekonał się o tym, że przełożenie dobrej dyspozycji z piłki klubowej na występy w drużynie narodowej nie należy do prostych zadań. Gra w reprezentacji cześć zawodników uszlachetnia, innym odbiera atuty i paraliżuje. Czasem problem stanowi adaptacja i specyfika zgrupowań. W klubie pracujesz dzień w dzień z tą samą grupą ludzi. Znacie się […]
27.01.2022
Pekin 2022
27.01.2022

Żołnierze, cieśla i arystokrata, czyli najbarwniejsze reprezentacje w historii zimowych igrzysk olimpijskich

Słynne reggae na lodzie. Cieśla z Indiany, który na igrzyskach wystąpił razem z żołnierzem US Navy SEAL. Człowiek, który w celu stworzenia krajowego związku narciarskiego oszukał FIS. Nastolatek, który do najważniejszego startu w życiu przygotowywał się siedząc przez czterdzieści dni w… jaskini. Zimowe igrzyska olimpijskie niezmiennie ustępują skalą i rozmachem letniemu odpowiednikowi. Ale nie znaczy […]
27.01.2022
Weszło
27.01.2022

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Kiedy byłem mały i nie istniało nic odświętniejszego – żadna Wigilia, żaden Lany Poniedziałek, żadnej urodziny – od nocnej walki Andrzeja Gołoty, jako samozwańczy sześcioletni ekspert boksu zawodowego nie rozumiałem tylko jednego. Mianowicie jak to możliwe, że nie wyłania się mistrza świata. Że jest WBO, WBA, IBF, a nie ma odpowiednika finału mundialu. Że mistrzów […]
27.01.2022
Weszło
27.01.2022

Genoa i jej pieniądze mogą zablokować Szewczenkę

Rozwiązanie umowy przez Andrija Szewczenkę z włoską Genoą może okazać się niemożliwe. To sprawi, że Ukrainiec nie będzie mógł przejąć reprezentacji Polski. Prezentacja nowego selekcjonera już 31 stycznia. Oznacza to, że rosną szanse polskich kandydatów, a wśród nich Adama Nawałki. Ukraiński szkoleniowiec we włoskim klubie miał zagwarantowane zarobki na poziomie 2,5 mln euro. Został odsunięty […]
27.01.2022
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
10.01.2022

Siła Early Payout – właśnie dlatego warto grać w Fuksiarzu

Za nami bardzo fajny weekend w europejskiej piłce. Tak fajny, że nawet tęsknota za ekstraklasową kopaninką aż tak mocno nam nie doskwierała. A już szczególnie udane były to dni dla wielu graczy, którzy korzystają z oferty naszych kumpli z Fuksiarza. Z jednej strony przeżyli sportowe emocje, a z drugiej dzięki promocji Early Payout zazieleniły im […]
10.01.2022
Weszło
01.01.2022

Emocje Premier League z ograniczonym ryzykiem. Wystrzałowa promocja Fuksiarza!

W ostatnich dniach żyjemy serialem, w którym główną rolę odgrywa Paulo Sousa, ale czasami odrywamy się od niego po to, by zobaczyć trochę prawdziwej piłki. W obecnym okresie tradycyjnie zapewniają ją drużyny Premier League, a Fuksiarz postanowił jeszcze mocniej podkręcić temperaturę, która towarzyszy poczynaniom graczy na angielskich boiskach. Nasi kumple przygotowali wyjątkową promocję, dzięki której […]
01.01.2022
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
08.12.2021

Dublet Lewandowskiego i wygrana Atalanty? Prawie pięć stów ze 100 złotych

Dziś poznamy ostatnie rozstrzygnięcia w fazie grupowej Champions League. W niektórych grupach wiele rzeczy jest już jasnych, ale w niektórych los poszczególnych drużyn zostanie przyklepany dopiero wieczorem. A takie mecze to nie tylko okazja, by trochę się rozerwać, obserwując piłkarskie zmagania, ale też szansa, by coś zarobić. Dziś mamy dla was propozycję, dzięki której w […]
08.12.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
07.12.2021

Liga Mistrzów w Fuksiarzu. Czy ze 100 zrobimy blisko 500?

Ostatnie łowy były naprawdę udane. Sugerowany przez nas kupon był w pełni trafiony i jeśli ktoś nas posłuchał, to pomnożył stówę i zgarnął 356 złotych. Wtedy wszedł nam Raków, Legia i Liverpool, które wygenerowały łączny kurs 4,05. Dziś – jak się przekonacie – idziemy o krok dalej. Wchodzimy bowiem w ostatnią kolejkę Ligi Mistrzów, a […]
07.12.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
03.12.2021

Sprawdźmy, postawmy: Lens powalczy z PSG, Haaland zmierzy się z „Lewym”

Jak co piątek zapraszamy was na kolejny odcinek cyklu „Sprawdźmy, postawmy”. Przejrzeliśmy weekendową ofertę naszych kumpli z Fuksiarza i zmontowaliśmy z myślą o was przykładowy kupon. Jest kilka obiecujących okazji. Tradycyjnie unikamy typowania na nos – szukamy raczej pewnych tendencji, serii, prawidłowości i właśnie w nich upatrujemy szans na zarobek. RC LENS – PARIS SAINT-GERMAIN: […]
03.12.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
01.12.2021

Postaw stówkę na Raków, Legię i Liverpool i zgarnij ponad 350 złotych

Mecze w środku tygodnia – zwyczajowo, Liga Mistrzów. Dzisiaj jest jednak inaczej. Dzisiaj gra kilka europejskich lig, dzisiaj mamy Puchar Polski. A to zawsze jest dobra okazja do tego, by ograć bukmachera. My postaramy się wam w tym pomóc – przygotowaliśmy trzy zdarzenia, które wyglądają naprawdę sensownie. Skupiamy się na naszym polskim poletku – Fuksiarz […]
01.12.2021
Anglia
27.01.2022

Na co liczą kluby Premier League w ostatnich dniach okienka?

Wiemy jak to bywa z okienkami transferowymi – wiele hałasu, by wszystko rozegrało się w ostatnich możliwych godzinach. Mimo że zbliżamy się już do końca okresu przeprowadzania transferów, w Premier League wciąż wiele historii nie dobrnęło do swojego zakończenia. Przed kilkoma klubami czas na najważniejsze decyzje, które mogą zadecydować o ich losach do zakończenia sezonu. […]
27.01.2022
Serie A
27.01.2022

Skała w kadrze, problemy w klubie. Czas się martwić o Glika?

Kamil Glik wielkimi krokami zbliża się do 34. urodzin. Oczywiście w realiach współczesnego futbolu to jeszcze nie jest znak, że czas na emeryturę. Dość powiedzieć, że stoper reprezentacji Polski jest rówieśnikiem Roberta Lewandowskiego, wycenionego ponoć niedawno przez Bayern Monachium na 60 milionów euro. No ale nie wszyscy zawodnicy mogą się przecież starzeć aż tak godnie […]
27.01.2022
Weszło
27.01.2022

Vinicius czeka na premierowe trafienie w reprezentacji. Może dziś?

Już niejeden piłkarz przekonał się o tym, że przełożenie dobrej dyspozycji z piłki klubowej na występy w drużynie narodowej nie należy do prostych zadań. Gra w reprezentacji cześć zawodników uszlachetnia, innym odbiera atuty i paraliżuje. Czasem problem stanowi adaptacja i specyfika zgrupowań. W klubie pracujesz dzień w dzień z tą samą grupą ludzi. Znacie się […]
27.01.2022
Pekin 2022
27.01.2022

Żołnierze, cieśla i arystokrata, czyli najbarwniejsze reprezentacje w historii zimowych igrzysk olimpijskich

Słynne reggae na lodzie. Cieśla z Indiany, który na igrzyskach wystąpił razem z żołnierzem US Navy SEAL. Człowiek, który w celu stworzenia krajowego związku narciarskiego oszukał FIS. Nastolatek, który do najważniejszego startu w życiu przygotowywał się siedząc przez czterdzieści dni w… jaskini. Zimowe igrzyska olimpijskie niezmiennie ustępują skalą i rozmachem letniemu odpowiednikowi. Ale nie znaczy […]
27.01.2022
Weszło
27.01.2022

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Kiedy byłem mały i nie istniało nic odświętniejszego – żadna Wigilia, żaden Lany Poniedziałek, żadnej urodziny – od nocnej walki Andrzeja Gołoty, jako samozwańczy sześcioletni ekspert boksu zawodowego nie rozumiałem tylko jednego. Mianowicie jak to możliwe, że nie wyłania się mistrza świata. Że jest WBO, WBA, IBF, a nie ma odpowiednika finału mundialu. Że mistrzów […]
27.01.2022
Weszło
27.01.2022

Genoa i jej pieniądze mogą zablokować Szewczenkę

Rozwiązanie umowy przez Andrija Szewczenkę z włoską Genoą może okazać się niemożliwe. To sprawi, że Ukrainiec nie będzie mógł przejąć reprezentacji Polski. Prezentacja nowego selekcjonera już 31 stycznia. Oznacza to, że rosną szanse polskich kandydatów, a wśród nich Adama Nawałki. Ukraiński szkoleniowiec we włoskim klubie miał zagwarantowane zarobki na poziomie 2,5 mln euro. Został odsunięty […]
27.01.2022
Weszło
15.04.2019

Aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił

– Stawiam tezę, że Polska jest krajem przesiąkniętym korupcją i układami mafijnymi. To jest wielki problem. Moim zdaniem rynkiem finansowym rządzi grupa pięćdziesięciu facetów i kobiet, ale w większości facetów, którzy utworzyli skostniały układ rynkowy. – Mafia, o której mówię i którą opiszę w książce, nie ma powiązań politycznych. Nie jest związana ani z PiS-em, ani […]
15.04.2019
Weszło
18.03.2019

Hejt? Ludzie rzucali we mnie kamieniami

– Uwierz mi, miałbym dużo do powiedzenia na temat hejtu, jaki mnie spotkał w czasach największej popularności, w latach 2003-2007. Miałem mnóstwo fanów, ale zdarzały się na koncertach takie incydenty, że leciały w moim kierunku kamienie. Przychodzili dresiarze i mnie wyzywali. Automatycznie młodzież, która chciała się bawić, traciła dobry nastrój, bo kilku debili postanowiło go […]
18.03.2019
Weszło
09.03.2019

Czasami tak mam, że chcę się zabić. Życie z Zespołem Tourette’a

– Wpadałam w depresję. Cierpiałam strasznie. W pewnym momencie nie chciałam żyć. Pomyślałam, że może warto dać ludziom święty spokój i odejść z tego świata. Skoro i tak wszystkim przeszkadzam ja i moja choroba… SPRAWDZĘ ROZKŁAD JAZDY. OSTATNI RAZ Paweł miał wiele sytuacji, kiedy mówił, że coś sobie zrobi. Wiesz, tu zerwała z nim dziewczyna, […]
09.03.2019
Weszło
16.02.2019

Musiałem sporo przeżyć, by zrozumieć, że ryzykowanie życia nie ma sensu

Kraj, w którym ludzie nie żyją, lecz przeżywają. Kraj z 90-procentowym bezrobociem, w którym ceny benzyny podniosły się czterokrotnie. Więzienie o maksymalnym rygorze w Stanach Zjednoczonych. Więzienie, w którym paraliżuje strach tak uderzający, że zapominasz, co się działo w środku. Chłopak z oparzoną, zaropiałą nogą, któremu możesz pomóc. Ale i chłopak z oparzoną, zaropiałą nogą, […]
16.02.2019
Męski świat
09.02.2019

Wykład, który zmienił wszystko. Jak poczuć w życiu sens?

Jego wykład z TEDxWSB obejrzało już ponad trzy miliony ludzi. Wielu z nich te 20 minut zmieniło życie. Jacek Walkiewicz, psycholog i mówca, opowiedział nam o tym, jak ważna powinna być dla człowieka uważność. O pasji, która rodzi w nas profesjonalizm. O marzeniach i tym, dlaczego warto je realizować. O prostym zabiegu, który poprawia jakość […]
09.02.2019
Męski świat
12.01.2019

Rapem nie można się nie bawić

Te-Tris na polskiej scenie rapowej znany jest od dawna. Do legendy przeszły już jego freestyle’owe bitwy, m.in. z Panem Duże Pe. Ale o freestyle’u bitewnym woli dziś nie rozmawiać. Bo to rozdział, który zostawił za sobą. Wszelkie inne tematy porusza za to chętnie, a gdy już na jakiś wejdzie, nie będziecie w stanie odgadnąć, w […]
12.01.2019
Weszło Extra
23.01.2022

Sędzia-kelner, trzy żółte kartki, bankiet za wygraną. O specyfice „polskich” sparingów

Przerwa zimowa oznacza, że uwaga kibiców skupia się na sprawach transferowych i sparingach, których każda drużyna w tym czasie sobie nie szczędzi. Rozwój technologii sprawia, że ci najbardziej zainteresowani coraz częściej mogą śledzić sprawdzian swojego zespołu w transmisji na żywo. A skoro tak, dyskusji na temat gry, wyniku i postawy poszczególnych piłkarzy jest jeszcze więcej […]
23.01.2022
Weszło Extra
21.01.2022

„Piechniczek na Księżyc!”, czyli historia nieudanego powrotu

Niekończące się narzekania na rzekomo wrogą postawę mediów, manipulujących opinią publiczną. Regularne konflikty z piłkarzami występującymi w zagranicznych klubach. Kwiaty otrzymane w ramach przeprosin za spóźnienie od delegacji z Widzewa Łódź. Obiecujący, choć przegrany mecz z Anglią na Wembley i straszliwa klęska z Włochami w Neapolu. Dziwaczne decyzje kadrowe. Zaledwie trzy zwycięstwa w czternastu oficjalnych […]
21.01.2022
Weszło Extra
15.01.2022

Jak Janusz Waluś został bohaterem stadionów?

Janusz Waluś ostatnie 29 lat spędził w zakładzie karnym o zaostrzonym rygorze w południowoafrykańskiej Pretorii, do którego trafił za zamordowanie Chrisa Haniego. Dobiega siedemdziesiątki. Większość czasu spędza w celi. Czyta książki. Słucha radia. Trenuje karate. Waży coraz mniej. Niknie w oczach. Liczy, że w lutym zostanie warunkowo zwolniony, opuści więzienie i wróci do Polski, gdzie […]
15.01.2022
Weszło Extra
14.01.2022

Basałaj: – Mam prawo być mądralą

Czy był cenzorem i propagandzistą? Dlaczego nikt nie obraża się już na przyśpiewkę „Jebać PZPN”? Jak to możliwe, że Jerzy Brzęczek przegrał na byciu sobą i dlaczego były selekcjoner nie słuchał żadnych rad? Czy nie przeczuwał wizerunkowej katastrofy przy emisji „Niekochanych”? Co sprawiało, że Adam Nawałka nie chciał udzielać wywiadów? Dlaczego reprezentanci słuchali odpraw Paulo […]
14.01.2022
Ekstraklasa
09.01.2022

Przetrwać trudną zimę. Jak to jest być czerwoną latarnią?

Działacze pierwszoligowych klubów często poruszają temat lokaty na koniec roku w kontekście transferów. „Wie pan, jako lider I ligi nieco łatwiej nam przekonać piłkarzy, że podpisują kontrakt z klubem, który za 6 miesięcy będzie już grać w Ekstraklasie„. To jasne, zrozumiałe, walka na finiszu jesieni nabiera rumieńców również z uwagi na ten detal, jakim jest […]
09.01.2022
Weszło
09.01.2022

Polski piłkarz w Bangladeszu. „Kibice robili ze mną selfie nawet w trakcie treningu”

Rafała Zaborowskiego mogliście u nas poznać już dwa lata temu. Wówczas opowiedział swoją historię od grania w Polsce w III i IV lidze, przez pracę zarobkową połączoną z graniem na czwartym szczeblu w Norwegii, po przejście na piłkarskie zawodowstwo w drugiej lidze greckiej i rumuńskiej. Dziś 27-letni pomocnik jest pierwszym Polakiem, który trafił do bengalskiej […]
09.01.2022
Weszło Extra
20.07.2019

Jakakolwiek piłka seniorska jest lepsza nawet od najwyższej juniorskiej

– Problem tkwi w systemach tych akademii, które mają wychować zawodowych piłkarzy. Przy czterdziestu milionach ludzi w Polsce, poziom, jaki prezentujemy, to patologia. 44% obcokrajowców w Ekstraklasie, a teraz, gdy został zdjęty przepis o zawodnikach bez paszportu UE, zrobi się 50-60% – to mówi samo za siebie. Te systemy nie szkolą zawodowych piłkarzy. Później wchodzą […]
20.07.2019
Weszło Extra
04.03.2019

Jak coś pojawi się na stole, nie będę wybrzydzał

Jeżeli w tym momencie wybieralibyśmy najlepszego piłkarza Ekstraklasy, jest duże prawdopodobieństwo, że wybór padłby na Lukasa Haraslina. Motor napędowy Lechii Piotra Stokowca. Dużą część jego planów pokrzyżowały kontuzje, ale on wraca po nich jeszcze silniejszy. Cóż – być może to ostatnie miesiące Słowaka w naszej lidze. Korzystając z okazji, pogadaliśmy z Lukasem o Lechii, o Parmie, […]
04.03.2019
Weszło Extra
10.11.2018

Pięć lat w lepszej lidze, a polskie kluby i tak się wahały. Niemiłe uczucie

Jednym z mocniejszych akcentów ostatniego okienka transferowego w wykonaniu Cracovii było ściągnięcie Janusza Gola. Od czerwca – wolnego zawodnika, po tym jak Amkar Perm ogłosił upadłość. Nowy pomocnik od razu otrzymał ogromne zaufanie od trenera Probierza, udokumentowane opaską kapitańską. Wszyscy oczekują, że będzie on nowym liderem zespołu. Liderem pokroju Krzysztofa Piątka. Gol opowiedział nam o samym pięcioletnim […]
10.11.2018
Weszło
18.08.2018

Zarząd Zagłębia zobaczył we mnie chłopaka stąd, na którym mu nie zależało

Jarosław Kubicki nie ma za przyjemnych wspomnień z debiutu w Ekstraklasie. Zagrał w dwóch meczach, gdy już wiadome było, że jego Zagłębie Lubin następny sezon spędzi na zapleczu. Jednak jego kariera w pewnym momencie nabrała takiej prędkości, że aż sam Jarek był zaskoczony i – jak zresztą przyznaje – być może działo się to za […]
18.08.2018
Weszło
14.07.2018

W Polsce nikt nikogo nie zmusza do picia wódki. Tak samo jest w Afganistanie z narkotykami

– Urodziłem się z czymś, co ktoś nazwał osobowością zadaniową, która pozwala koncentrować się całkowicie i wyłącznie na zadaniu do wykonania, a jednocześnie nie popycha człowieka w znieczulicę. Tak traktowałem te moje wyjazdy. Mój pobyt w Czeczenii, Afganistanie czy Kongu kończył się w momencie, gdy go opuszczałem. Wracając do Polski, wracałem jednocześnie do mojego tutejszego […]
14.07.2018
Liczba komentarzy: 10
Subscribe
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
BigB
BigB(@bigb)
3 lat temu

W Polsce nikt nikogo nie zmusza do picia wódki.
.
Ok, gdzie jest tag „fikcja literacka” lub „bzdury w wywiadzie”?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu
Reply to  BigB

Treść usunięta

tiruriru
tiruriru(@tiruriru)
3 lat temu

W Polsce nikt nie kogo nie zmusza do picia wódki tylko ja odmówisz wszyscy dookoła się wkurwiają i obrażają 😛

Zbigniew_Cumidor
Zbigniew_Cumidor(@zbigniew_cumidor)
3 lat temu

Klekowski jak ty mi zaimponowales tym wywiadem z Panem Wojciechem. Szkoda, że będę jedyną osobą która go przeczyta, bo przecież te debile wolą czytać o meczach Legii czy tam Lecha z pastuchami.

tomatoxyz
tomatoxyz(@tomatoxyz)
3 lat temu

Ciekawy artykuł. Prośba do autora/redaktora o dokładniejszą korektę literówek i nazw własnych (Europa, Morze Czarne) – przecież będzie już wisiał w necie na wieki 🙂

n0_thx
n0_thx(@n0_thx)
3 lat temu

„. Jeżeli my jesteśmy dobrymi chrześcijanami, za jakich się uważamy, to pamiętajmy, że to ewangelia, a nie jakiś ksiądz proboszcz, choćby i biskup, mówi, jak powinniśmy się zachować. Dobrze jest też nazywać rzeczy po imieniu. Ogromna większość tych, którzy przybywają z Afryki i Azji do Europy to nie wojenni uchodźcy, ale imigranci za chlebem. Przyjeżdżają tu nie po to, by ocalić życie, ale żeby żyć godnie. Często słyszę, jak rozmaici ministrowie opowiadają, że jeśli już koniecznie musimy, wpuszczajmy chrześcijan, ale nigdy muzułmanów.”

Kompletnie się z tym nie zgadzam. W Polsce 90% ludzi uważa się za chrześcijan, ale zgodnie z zasadami swojej wiary żyje może 5%. Tyle tylko, że to nie ma znaczenia. Wiara ogólnie w sprawie uchodźców nie ma wbrew obiegowej opinii dużego znaczenia. Wśród uchodźców jest mnóstwo czarnych chrześcijan, i co? zachowują się jakoś lepiej? Oczywiście, że nie. Sprawa Islamu jest wyolbrzymiana. Problem z uchodźcami jest taki, że 2/3 z nich nie przyjeżdża tu po to, by jak Pan to powiedział „żyć godnie”, tylko dlatego że tu mają łatwiej kraść. Oni przyjeżdżają z innego świata. Ze świata, który ma dużo mniej zasad i żyje zupełnie innym życiem. W Europie wszystko jest dla nich na wyciągnięcie ręki, przecież wystarczy to ukraść. U siebie nie ukradli bo za bardzo nie było czego, a jak złapali to odrąbali rękę. A w Europie nie odrąbią tylko najwyżej zamkną na trochę. A nawet jak zamkną to dla nich też żaden kłopot, bo wtedy przyniosą jeść na czas, o nic nie trzeba się martwić, na głowę nie pada i nawet lekarz jest za darmo. Po prostu raj. W swoich krajach muszą walczyć o życie, nie w sensie wojskowym tylko czysto codziennym – jedzenie, spanie itp. W Europie według ich mniemania wszystko jest podane na tacy. Sam Pan mówi, że w Afryce czarni myśleli tylko o tym ile mogą z Pana wydoić kasy, a mieli przecież przed oczami hamulec, że jest pan reporterem. Przyjeżdżają do Europy i myślą tak samo, tylko że tu mają łatwiej, bo białych jest dużo więcej. Widziałem co robą czarni w dużych miastach Francji. Owszem, część z nich przyjechała tu znależć pracę i spróbować żyć godnie, ale to może 1/3. Reszta nie chce pracować, szuka tylko sposobu jak ogolić białego i siebie nawzajem. Najbardziej przerażało mnie to jak mało mają wpojonych zasad moralnych. Okraść kogoś, zabić, zgwałcić – nie mają żadnych wyrzutów sumienia czy zahamowań. To inni ludzie, których nie chciałbym widzieć u siebie. Dobrze jest nazywać rzeczy po imieniu.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

OzjaszGoldberg
OzjaszGoldberg(@ozjaszgoldberg)
3 lat temu

TW „Janusz”. Szkoda, że Pan redaktor Klekowski nie zadał pytań na temat tego okresu pracy „reporterskiej” wąsatego dziennikarza.

pakobet
pakobet(@pakobet)
3 lat temu

http://polskagrupa72.blogspot.com/ – mają mega promocję na dziś na typy!! takiej jeszcze nie bylo! polecam bo sam gram i trafiają kursy nawet po 400! skany dają na bloga!

Rayo
Rayo(@rayo)
3 lat temu

Mimo iż wywiad wciągający to przeczytałem tylko do połowy. Nie byłem w stanie znieść nagminnego pisania nazw geograficznych z małej litery. „europa, morze czarne, syryjczyk”. Serio? To jest o ile się nie mylę jakaś trzecia klasa podstawówki.

Suche Info
27.01.2022

Chambers piłkarzem Aston Villi

Zupełnie niespodziewanie, bez żadnych przecieków, transferu dokonała Aston Villa. Klub ten wzmocnił Callum Chambers. Chambers podpisał umowę do czerwca 2025 roku. Do tej pory był piłkarzem Arsenalu, ale nie grał tam dużo. W tym sezonie dwa mecze ligowe, w zeszłym dziesięć, kiedy wracał do zdrowia po zerwaniu więzadeł krzyżowych. Jego najlepsze chwile u Kanonierów to […]
27.01.2022
Suche Info
27.01.2022

Piątek będzie miał rywala

Dusan Vlahović odchodzi do Juventusu, ale naiwny był ten, kto myślał, że Fiorentina zostanie tylko z Krzysztofem Piątkiem i Polak będzie grał wszystko od deski do deski. Viola szykuje już zastępstwo dla swojej gwiazdy. Kogo? Arthura Cabrala z FC Basel. Brazylijski strzelec regularnie dziurawi siatki w szwajcarskiej lidze: Sezon 19/20 – 14 goli 20/21- 18 […]
27.01.2022
Suche Info
27.01.2022

Przybyłko: – Rozmawiałem z Legią, ale Chicago Fire było konkretne

Kacper Przybyłko trafił do Chicago Fire i już w debiucie – na razie sparingowym – strzelił swoją pierwszą bramkę. W rozmowie z portalem Meczyki.pl mówił między innymi o zainteresowaniu Legii. Przybyłko stwierdził: – Było blisko Legii, ale oni chyba koncentrują się na lecie. To normalne, że zimą nie ma aż tyle pieniędzy. Były rozmowy, były […]
27.01.2022
Anglia
27.01.2022

Na co liczą kluby Premier League w ostatnich dniach okienka?

Wiemy jak to bywa z okienkami transferowymi – wiele hałasu, by wszystko rozegrało się w ostatnich możliwych godzinach. Mimo że zbliżamy się już do końca okresu przeprowadzania transferów, w Premier League wciąż wiele historii nie dobrnęło do swojego zakończenia. Przed kilkoma klubami czas na najważniejsze decyzje, które mogą zadecydować o ich losach do zakończenia sezonu. […]
27.01.2022
Suche Info
27.01.2022

Zmiany w zarządzie Legii

Legia.Net informuje, że dojdzie do zmian w zarządzie Legii. Ten obecnie funkcjonuje w trzyosobowym składzie – Dariusz Mioduski, Tomasz Zahorski i Jarosław Jurczak. Czwartym do brydża ma być Marcin Herra. Zasiada on obecnie w zarządzie Legia Tenis, wcześniej był w spółce PL.2012, która koordynowała polskie przygotowania do mistrzostw Europy, jest także prezesem Arena Operator, która […]
27.01.2022
Suche Info
27.01.2022

Daníel Leó Grétarsson nowym zawodnikiem Śląska

Daníel Leó Grétarsson został nowym piłkarzem Śląska Wrocław. Islandczyk podpisał kontrakt do czerwca 2025 roku. Grétarsson to środkowy obrońca, w razie potrzeby może obsadzić też lewą stronę defensywy. Ostatnio występował w Blackpool, ale grał tam mało. Zaliczył 12 występów w League One, a po awansie znalazł się jeszcze bardziej w odstawce – trzy mecze na […]
27.01.2022
Suche Info
27.01.2022

OFICJALNIE: Paweł Wszołek piłkarzem Legii

To już oficjalne – Paweł Wszołek wrócił do Legii. Zawodnik został wypożyczony do końca sezonu 2021/2022. – Paweł Wszołek dobrze spisywał się w Legii i zawsze mogliśmy na nim polegać. Potrzebowaliśmy piłkarza na tę pozycję – mamy Mattiasa Johanssona, a Paweł jest bardziej ofensywnie usposobionym zawodnikiem. Jestem przekonany, że będzie się prezentował tak, jak przed […]
27.01.2022
Serie A
27.01.2022

Skała w kadrze, problemy w klubie. Czas się martwić o Glika?

Kamil Glik wielkimi krokami zbliża się do 34. urodzin. Oczywiście w realiach współczesnego futbolu to jeszcze nie jest znak, że czas na emeryturę. Dość powiedzieć, że stoper reprezentacji Polski jest rówieśnikiem Roberta Lewandowskiego, wycenionego ponoć niedawno przez Bayern Monachium na 60 milionów euro. No ale nie wszyscy zawodnicy mogą się przecież starzeć aż tak godnie […]
27.01.2022
Weszło
27.01.2022

Vinicius czeka na premierowe trafienie w reprezentacji. Może dziś?

Już niejeden piłkarz przekonał się o tym, że przełożenie dobrej dyspozycji z piłki klubowej na występy w drużynie narodowej nie należy do prostych zadań. Gra w reprezentacji cześć zawodników uszlachetnia, innym odbiera atuty i paraliżuje. Czasem problem stanowi adaptacja i specyfika zgrupowań. W klubie pracujesz dzień w dzień z tą samą grupą ludzi. Znacie się […]
27.01.2022
Pekin 2022
27.01.2022

Żołnierze, cieśla i arystokrata, czyli najbarwniejsze reprezentacje w historii zimowych igrzysk olimpijskich

Słynne reggae na lodzie. Cieśla z Indiany, który na igrzyskach wystąpił razem z żołnierzem US Navy SEAL. Człowiek, który w celu stworzenia krajowego związku narciarskiego oszukał FIS. Nastolatek, który do najważniejszego startu w życiu przygotowywał się siedząc przez czterdzieści dni w… jaskini. Zimowe igrzyska olimpijskie niezmiennie ustępują skalą i rozmachem letniemu odpowiednikowi. Ale nie znaczy […]
27.01.2022
Suche Info
27.01.2022

Kasperczak: – Z wyboru selekcjonera zrobiła się szopka

Henryk Kasperczak nie jest zadowolony z tego, jak długo ciągnie się telenowela z wyborem nowego selekcjonera reprezentacji Polski. Wyraził swoją opinię na łamach Sport.Dziennik.pl. Trener stwierdził: – Wydaje mi się, że najpoważniejszym kandydatem do pracy z reprezentacją był Marcel Koller, ale Szwajcar ostatecznie odmówił. Teraz Kulesza chce pokazać, że wskaże swojego kandydata, że nie będzie […]
27.01.2022
Suche Info
27.01.2022

Kolejne wzmocnienie Rakowa?

Raków zbroi się na rundę wiosenną Ekstraklasy, ale dotychczasowe posiłki mają mu nie wystarczyć. Klub ściągnął już Deiana Sorescu, Bogdana Racovitana i Szymona Czyża. Teraz czas na napastnika. Miałby nim być Illija Szkurin, informuje portal Meczyki. Szkurin to piłkarz CSKA Moskwa, który przebywa na wypożyczeniu w Dynamie Kijów. W ośmiu ligowych meczach nie strzelił jeszcze […]
27.01.2022
Weszło
27.01.2022

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Kiedy byłem mały i nie istniało nic odświętniejszego – żadna Wigilia, żaden Lany Poniedziałek, żadnej urodziny – od nocnej walki Andrzeja Gołoty, jako samozwańczy sześcioletni ekspert boksu zawodowego nie rozumiałem tylko jednego. Mianowicie jak to możliwe, że nie wyłania się mistrza świata. Że jest WBO, WBA, IBF, a nie ma odpowiednika finału mundialu. Że mistrzów […]
27.01.2022
Suche Info
27.01.2022

„Co ma do tego moja zmarła matka?”, czyli awantura w Serie B

Ostatnia kolejka Serie B. Lecce podejmuje Vicenzę, lider podejmuje czerwoną latarnię tego sezonu rozgrywek na zapleczu włoskiej elity. 2:1 dla faworytów, ale mecz na styku, szalona końcówka. W pewnym momencie doliczonego czasu gry do sędziego podchodzi Riccardo Meggiorini i zaczyna płakać… Kamery rejestrują skargę Meggioriniego, który chwilę wcześniej strzelił gola kontaktowego dla Vicenzy. 36-letni napastnik […]
27.01.2022
Suche Info
27.01.2022

Rangnick jednak na stałe w Manchesterze United?

Czy Manchester United pod wodzą Ralfa Rangnicka stał się potęgą na miarę swojego potencjału? Nie. Czy to jednak oznacza, że trener tymczasowy, bo takim mianem tytułuje się Niemiec, nie zostanie w swojej roli na dłużej niż kolejne kilka miesięcy? Wcale nie jest to powiedziane.  W tekście o początku awaryjnej kadencji Rangnicka w Anglii pisaliśmy: Jeżeli […]
27.01.2022
Weszło
27.01.2022

Genoa i jej pieniądze mogą zablokować Szewczenkę

Rozwiązanie umowy przez Andrija Szewczenkę z włoską Genoą może okazać się niemożliwe. To sprawi, że Ukrainiec nie będzie mógł przejąć reprezentacji Polski. Prezentacja nowego selekcjonera już 31 stycznia. Oznacza to, że rosną szanse polskich kandydatów, a wśród nich Adama Nawałki. Ukraiński szkoleniowiec we włoskim klubie miał zagwarantowane zarobki na poziomie 2,5 mln euro. Został odsunięty […]
27.01.2022
Suche Info
27.01.2022

„Boniek sprzątał po Lacie, Kulesza sprząta po Bońku”

Serial „Jak PZPN wybiera selekcjonera?” ciągnie się od miesiąca. Henryk Kasperczak uważa, że z procesu wyboru nowego selekcjonera zrobiła się szopka.  – Zbigniew Boniek sprzątał po Grzegorzu Lacie, teraz Cezary Kulesza sprząta po Bońku. Oni podejmują samodzielnie decyzje. Widać było, że Kulesza nie ma przekonania do Sousy i wykorzystał sytuację, gdy ten zwrócił się do […]
27.01.2022
Suche Info
27.01.2022

Kręcina wskazuje wymarzonego kandydata na selekcjonera

Zdzisław Kręcina wskazał swojego wymarzonego kandydata na selekcjonera reprezentacji Polski. I jest to wybór – powiedzmy sobie szczerze – tak nieoczywisty, jak absurdalny.  – Miałbym wymarzonego kandydata – gdyby był dziesięć lat młodszy. To – moim zdaniem – mistrz świata w kategorii dokonywania niemożliwego. Czego by się nie tknął, kogo by nie prowadził, kończyło się […]
27.01.2022