Dobre kilkanaście lat temu w środowisku krążyła pyszna anegdota. Pewnego razu Mariusz Lewandowski, wówczas reprezentant Polski, chwycił za telefon i wykręcił numer do żony:

Żaden cudotwórca, żaden nieudacznik. Co czeka Lewandowskiego w Radomiaku?

– To ja, twój Zizou!

„Pozostaje mi się głośno zaśmiać. Nie czuję się polskim Zidanem i nigdy się nie czułem!”, krzyczał do słuchawki zmieszany Lewandowski, gdy przedstawiliśmy go tym dumnym tytułem w jakiejś audycji radiowej. Nie wiemy, jakimi słowami pracę zaproponował mu za to Oktawian Moraru, dyrektor sportowy Radomiaka, ale jedno jest pewne – radomscy decydenci liczą, że w centralno-wschodniej części kraju czterdziestodwuletni szkoleniowiec wykona robotę, której nie powstydziłby się jego ciut starszy francuski kolega ze świata wielkiego futbolu. 

Mariusz Lewandowski nie jest trenerskim nowicjuszem i żółtodziobem, nie wozi się już tylko na paszporcie poważnej międzynarodowej kariery piłkarskiej. Prowadził swoje zespoły w prawie stu meczach ligowych – w pięćdziesięciu na poziomie Ekstraklasy i w czterdziestu dziewięciu na poziomie I ligi. Zdarzyło mu się potknąć, zdarzyło się mu podnieść, zdarzyło mu się ponieść klęskę, zdarzyło mu się odnieść sukces. Żaden z niego geniusz polskiej myśli szkoleniowej, ale daleko mu do łatki przereklamowanego fachowca z ładnym sportowym nazwiskiem. Ten facet wciąż ma coś do udowodnienia. Do tej pory zwolniono go z dwóch klubów, od kilku miesięcy czekał na propozycje nowych wyzwań i otrzymania możliwości sprawdzenia zasadności powiedzenia „do trzech razy sztuka”. I się doczekał. Przejmuje stery w ambitnym Radomiaku i wparowuje w buty zasłużonego Dariusza Banasika. Łatwo będzie mu się wyrżnąć…

Boss z Dubaju traci szatnię w Lubinie

Mariusz Lewandowski został trenerem z wyboru, a nie z konieczności, bo po udanej karierze piłkarskiej mógł pozwolić sobie na pławienie się w luksusowym komforcie egzystencji według własnych zasad. Towarzyszył Rinatowi Achmietowowi i Mircei Lucescu w budowaniu potęgi Szachtara Donieck. Kopał piłkę z Willianem, Fernandinho, Douglasem Costą, Alexem Teixeirą czy Darijo Srną. Z bólem serca odrzucał ofertę Evertonu z czasów Davida Moyesa czy kupę szmalu od Fenerbahce. I wcale nie żałował, ponieważ zaraz wygrywał Puchar UEFA. Nagrał się w reprezentacji Polski. Posmakował futbolu na najwyższym poziomie.

Zbudował markę i przeniósł się z rodziną do Zjednoczonych Emiratach Arabskich, by wieść życie szczęśliwego wiecznie aktywnego wczasowicza – wizytował na treningu Pepa Guardioli, bujał się z Klichami, Barosami, Hubschmannami i innymi znanym postaciami ze środowiska, ćwiczył z Anią Lewandowską i wrzucał zdjęcia z Robertem Lewandowskim, wpadał na Formułę 1 do Abu Dhabi. Najcelniej określił go chyba wspomniany Willian – „boss z Dubaju”. Sam zainteresowany, gdzieś między jedną a drugą relacją z wystawności własnej codzienności, zrobił kurs trenerski i od razu zaznaczył w rozmowie z Faktem: – Nie wiem, czy z niej kiedykolwiek skorzystam.

Plotkowało się, że może objąć Pogoń Szczecin po nieudanej kadencji Macieja Skorży, ale władze Portowców postawiły na Kostę Runjaicia. W międzyczasie jednak Mariusz Lewandowski coraz częściej pojawiał się w Lubinie, aż wreszcie otrzymał konkretną propozycję umowy, która diametralnie zmieniła jego plany i tryb funkcjonowania.

– Przygotowywałem się do tej roli. Zaliczyłem sporo staży. Kurs trenerski zacząłem sporo przed zawieszeniem butów na kołku, jeszcze na Ukrainie, i na tyle mnie to wciągnęło, że jak nadarzyła się okazja, żeby podjąć pracę na ławce trenerskiej, to się nie wahałem. Mieszkałem w Dubaju, zadzwonił do mnie prezes Sadowski z Zagłębia Lubin, zaproponował mi pracę, mile byłem zaskoczony, ale od razu podjąłem rękawicę. Nie uważam, że to było za wcześnie. Nie boję się trudnych decyzji. Jeśli masz określoną drogę, to powinieneś ją iść. Na rynku pracy jest dużo młodszych ode mnie trenerów z bardzo dobrymi wynikami. Tylko w Polsce brakuje cierpliwości do szkoleniowców. Teraz tendencja trochę się zmienia i tak też niech będzie – niech trenerzy trenują, jak najdłużej i jak najstabilniej. Ale tak, uważam, że nie zacząłem pracować w Ekstraklasie za wcześnie, może nawet powinienem wcześniej, tak ciut wcześniej, ale małymi krokami do przodu i będzie okej – mówił nam w długim wywiadzie.

Zagłębie Lubin, bardzo solidny ekstraklasowy klub z pieniędzmi i aspiracjami, przejął jednak bez żadnego przetarcia w zawodzie i z miejsca wpędził swoją drużynę w chorobę, która w kolejnych latach przekształciła się w nowotwór trawiący klubowy organizm. To właśnie pod jego wodzą Miedziowi zaczęli wykazywać pierwsze symptomy irytującej właściwości bycia regularnymi w swojej nieregularności. Potrafili nie przegrać przez osiem kolejek, by zaraz przegrywać trzy razy z rzędu. Wygrać dwa razy, by zaraz dwa razy zremisować, a następnie dwa razy przegrać, żeby zaraz znów dwa razy wygrać.

I tak cały czas – sinusoidalnie.

Bywały lepsze momenty, bywały gorsze momenty, ale w ostatecznym rozrachunku Lewandowskiemu nie udało się w Lubinie zbudować niczego trwałego. Nie miał wielkiego wpływu na zespół. Jeśli jego drużyna miała swój dzień – wygrywała, jeśli nie miała – przegrywała. I tyle. A gdy porażki zaczęły się pojawiać częściej, Lewandowski nie potrafił dźwignąć drużyny z kryzysu. Między innymi dlatego, że nigdy tego nie robił. Kiedy Miedziowi skompromitowali się po całości i odpadli z rozgrywek Pucharu Polski z Huraganem Morąg, morale szatni siadły, a niedoświadczony szkoleniowiec nie potrafił znaleźć żadnego sensownego sposobu na pobudzenie podupadłej atmosfery. W konsekwencji nadeszła nakręcał się katastrofalny w skutkach efekt kuli śnieżnej – 0:2 z Pogonią Szczecin, 1:3 z Arką Gdynia, 3:3 z Wisłą Płock, 0:2 z Górnikiem Zabrze. Na koniec  – zwolnienie.

„Straciłem szatnię, tego już się nie dało naprawić”, przyznawał nam kiedyś w przypływie szczerości i bronił się całym szeregiem argumentów. Punktował znośnie. W sezonie 2017/18 – 1.40 punktu na mecz. W sezonie 2018/19 – 1.31 punktu na mecz. – Mieliśmy wejść do ósemki – udało się. Wprowadzenie młodych zawodników – wprowadziłem ich chyba ośmiu. To nie jest tak łatwo osiągnąć sukces. Albo grasz na wynik, albo na wprowadzenie młodzieży, albo na coś jeszcze innego – przekonywał Mariusz Lewandowski, ale nie mógł zaprzeczyć jednemu: ta przygoda nie zakończyła się sukcesem.

Musiał zrobić krok w tył.

„Wielka robota w Bruk-Becie”

Nieciecza to specyficzne miejsce na mapie Polski. W małej wiosce państwo Witkowscy stworzyli sobie prywatny folwark piłkarski, który od lat balansuje na granicy I ligi i Ekstraklasy. Inwestują w niego własne pieniądze, więc z czystym sumieniem mogą pozwolić sobie na błogi komfort nieograniczonej omnipotencji. Ta wszechmoc i ta wszechwładza sprawiają, że Bruk-Bet w różnych momentach minionej dekady potrafił najpierw rozczulić bajeczką o pisaniu uroczej historii w myśl zasady „against modern football”, osiągać naprawdę zaskakująco dobre wyniki i rozpychać się łokciami w szeregu przyzwoitych ekstraklasowych klubów z drugiego rzędu, żeby zaraz przekreślić całe wrażenie seriami niezrozumiałych decyzji, kompulsywnym zwalnianiem kolejnych trenerów, ściąganiem tuzinów starych Słowaków i kiepskim stylem na murawie.

Przez gminę Żabno przewijali się kolejni szkoleniowcy, którzy mieli nieść kaganek oświaty, przeprowadzić rewolucję i uczynić klub stabilnym. Latami powtarzał się ten sam nudny scenariusz – prędzej czy później machano im na pożegnanie. Dwa miesiące dostał Mariusz Rumak, pięć miesięcy etat wyrabiał Maciej Bartoszek, sześć miesięcy pobył Jacek Zieliński, osiem miesięcy przepracował Czesław Michniewicz, dziewięć miesięcy (na własnych zasadach!) wytrwał Marcin Kaczmarek. Dłużej działał tylko Piotr Mandrysz, ale gdy tylko przestawał sobie radzić, Witkowscy nie mieli dla niego żadnej litości.

A Mariusz Lewandowski – fachowiec jednak mniej doświadczony niż wielu jego poprzedników i do tego jeszcze rozbity nieudanym debiutem na ławce trenerskiej w Zagłębiu – zaskakująco jakoś sprostał stawianym mu wyzwaniom w Niecieczy. Przejmował zespół w trudnym momencie, a swoim pierwszym sezonie wprowadził Bruk-Bet do baraży o miejsce w elicie, nie podłamał się porażką i rok później świętował awans do Ekstraklasy. W ciągu półtora roku pierwszoligowej pracy Lewandowskiego tylko Radomiak punktował tak samo często jak Bruk-Bet. Ba, żaden inny klub nie strzelał  tym czasie więcej goli i żaden inny klub nie tracił w tym czasie mniej bramek.

Mariusz Lewandowski zbierał pochwały za zorganizowanie szczelnej defensywy i rozhulanie ataku swojego zespołu. Czuł się silny i dumny ze swojej pracy, więc tylko czasami czasami i trochę za mało zdecydowanie sygnalizował, że przestaje mu się układać z właścicielami i pionem sportowym Bruk-Betu. Dziwił się, kiedy klub ścigał mu niechcianych piłkarzy w letnim oknie transferowym. Nie był zadowolony, kiedy z Niecieczą pożegnał się zaufany trener od przygotowania motorycznego. Od czasu do czasu przebąkiwał, że ma sporo na głowie, bo, jak na ekstraklasowe standardy, dysponuje niewielkim sztabem. Ale Bruk-Bet bardzo obiecująco rozpoczął sezon na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, więc wątpliwości, choć na chwilę, gdzieś się rozmyły…

Oglądaliśmy kolejne mecze ekipy Mariusza Lewandowskiego i sporo rzeczy nam się zgadzało – był pomysł, jakieś automatyzmy, nie brakowało polotu, funkcjonowała ofensywa, nie żenowała defensywa. Dosyć często pisaliśmy, że jego Termalica punktuje gorzej niż gra. Można było sądzić, że płaci typowe dla beniaminków frycowe. Nawet, kiedy przegrywała 0:2 z Lechem po czterech minutach spotkaniach, wcale nie była bezbronna – przeprowadziła dwie zmiany, skorygowała system i wróciła do gry.

Mijały jednak kolejne dni, a wyniki nie przychodziły. I choć, jeszcze na przełomie września i października udało się Bruk-Betowi wygrać z Górnikiem Zabrze (3:1) czy Śląskiem Wrocław (4:3), to zaraz wszystko się posypało. Koniec rundy przyniósł serię porażek – 1:2 z Piastem Gliwice, 1:3 z Pogonią Szczecin, 0:1 ze Stalą Mielec – zwolnienie, choć niedługo wcześniej Lewandowski mówił nam: – Powtarzam moim zawodnikom, że muszą bardziej wierzyć w siebie, bo wielu z nich jeszcze rok czy dwa lata temu znajdowało się daleko od Ekstraklasy, a dzisiaj grają w elicie, bo na to zasłużyli. Zrobiliśmy w Bruk-Becie wielką pracę. Rozwinęliśmy się, a to jeszcze nie koniec procesu stawiania się lepszymi. Uczymy się Ekstraklasy.

Inna sprawa, że ten związek korodował przez cały 2021 rok – runda wiosenna w I lidze wyhamowała rozpęd z rundy jesiennej, a Ekstraklasa sprzedała Bruk-Betowi parę solidnych gongów. Nieprzypadkowo trenerski bilans Mariusza Lewandowskiego z ostatniego fragmentu niecieczańskiej pracy to słabe: 9 wygranych, 14 remisów, 14 porażek. W ostatecznym rozrachunku swoje zrobił, zmył kiepskie wrażenie z czasów kadencji w Zagłębiu Lubin, ale jakaś wielka robota, jak sam chciałby to pewnie widzieć, absolutnie to nie była.

Co czeka Mariusza Lewandowskiego w Radomiaku?

Wielką robotę na swoim poletku wykonał za to Dariusz Banasik w Radomiu. Ten sam facet, którego Mariuszowi Lewandowskiemu przyjdzie zastąpić w Radomiaku. Czy to najtrudniejsze wyzwanie w dotychczasowej karierze czterdziestodwuletniego trenera? Właściwie trudno powiedzieć, bo przecież wcześniej wcale nie miał  jakoś specjalnie łatwo, ciepło i komfortowo ani w Zagłębiu Lubin, gdzie wchodził w buty Piotra Stokowca, ani w Bruk-Becie, gdzie właściciele zawsze uwielbiali zwalniać trenerów. Niby Lewandowski trzyma się i lubi z zatrudniającym go dyrektorem sportowym Oktawianem Moraru, ale już na samym starcie musi wiedzieć, że tym razem wymagania wobec jego osoby są ściśle sprecyzowane i szalenie ambitne.

Radomiak ma wbić się do ścisłej czołówki Ekstraklasy.

Radomiak ma skutecznie walczyć o udział w eliminacjach do europejskich pucharów.

Radomiak ma zapomnieć o Dariuszu Banasiku.

To cholernie trudne zadanie. „Polski Zizou” zaczyna od zaraz, więc choć główne wyzwania czekają go dopiero w lecie i w przyszłym sezonie, właściwie z miejsca musi poprawić wyniki zespołu, który wygrał tylko jeden mecz w rundzie wiosennej Ekstraklasy. Jeśli mu się uda, zaliczy przyzwoity start, ale nikt nie będzie kupował mu kwiatów w podziękowaniu za wspaniałą robotę. Pragnienia radomskiego projektu sięgają dużo wyżej i dużo dalej. Czy Mariusz Lewandowski jest w stanie temu sprostać? Wiele zależeć będzie od wzrostu kultury samej organizacji klubu, bo nowy trener Radomiaka do tej pory nie dał się poznać jako to wielki cudotwórca i fenomen samodzielności, w przeciwieństwie do… choćby takiego Dariusza Banasika.

Czytaj więcej o Radomiaku Radom:

Fot. 400mm.pl

Suche Info
25.09.2022

Feio: – Mam w głowie Motor Lublin w Ekstraklasie

Goncalo Feio, który w wieku trzydziestu dwóch lat zaczyna samodzielną pracę trenerską, zadebiutował w roli trenera Motoru Lublin, który pokonał Hutnik Nową Hutę w wymiarze 3:1.  – W tamtym sezonie dostałem ofertę od ekstraklasowego klubu. Rozgrywki wchodziły jednak w decydującą fazę, nie wyobrażałem sobie, że w takim momencie opuszczę Raków. Niedawno były rozmowy z klubem z Ekstraklasy i dwoma z pierwszej ligi. Konkretna była zwłaszcza oferta z zaplecza Ekstraklasy. Ostatecznie wybrałem […]
25.09.2022
Suche Info
25.09.2022

„Jeśli kogoś peszy gestykulacja Lewego, nie jest gotowy do gry na tym poziomie”

Robert Lewandowski dużo gestykulował i krzywił się na bierność reprezentacyjnych kolegów podczas sromotnie przegranego meczu z Holandią w Lidze Narodów. Po wszystkim wybuchła dyskusja, czy przypadkiem zachowanie kapitana kadry nie ma złego wpływu na mniej doświadczonych piłkarzy z jego drużyny.  – On nie chce nikogo dyskredytować tylko zachęcić do większego zaangażowania. Machaniem rękoma, czy też krzykiem daje kolegom wskazówki, żeby szli do przodu i odważniej zaatakowali. Trudno mu się dziwić, przecież jako najlepszy piłkarz, […]
25.09.2022
Weszło
25.09.2022

Narodowy Model Parzącej Piłki. Kadra, która patrzy na to, jak inni grają

Z Holendrami grać otwartej piłki nie możemy. I z Belgią też nie. Ze Szwedami nie mogliśmy, bo przecież to mecz o dużej stawce. Przyjdą mecze z ogórkami pokroju Gibraltaru i San Marino w eliminacjach, to będziemy mogli się wykazać. Ale gdy rywal narzuca tempo, to stajemy obok niego i patrzymy, jak wystukuje tempo i cieszy się piłką. Dla nas piłka przy nodze to problem, gdy dla innych to szansa. To bodaj największy kłopot nie tylko kadry, ale generalnie polskiej piłki […]
25.09.2022
Suche Info
25.09.2022

Boniek: – Denerwuje mnie, że w tym kraju wszystko zależy od jednego człowieka

Zbigniew Boniek lubi prowokować, lubi dyskutować, lubi polemikę, jak mawia klasyk. W wywiadzie dla Kwartalnika Sportowego opowiedział trochę o swojej naturze i denerwującej go rzeczywistości.  – Lubię podpuszczać, ale próg bólu u nas jest bardzo niski. Wylew chamstwa i hejtu jest niesamowity. Poza tym bardzo się zradykalizowaliśmy, podzieliliśmy. Kiedyś były kabarety, każdy się śmiał. Dziś jak pan się śmieje, może trafić do prokuratury. […]
25.09.2022
Suche Info
25.09.2022

Southgate broni swojego stanowiska

Reprezentację Anglii trawi kryzys. Drużyna Garetha Southgate’a nie wygrała od pięciu spotkań i nie strzeliła gola z gry od ponad czterystu pięćdziesięciu minut. Coraz częściej spekuluje się, że poleci głowa selekcjonera.  Synowie Albionu właśnie przegrali z Włochami w Lidze Narodów, w której spadli z dywizji A do dywizji B. – Znamy swój poziom, swoje umiejętności. Wiemy, co poprawić, wielki turniej nas nie zaskoczy. Myślę, że jestem właściwą osobą do poprowadzenia reprezentacji Anglii na mundialu. Tak będzie […]
25.09.2022
Weszło
25.09.2022

Milik z golem czy memem? TYPUJEMY MECZ WALIA – POLSKA!

25.09.2022
Weszło
25.09.2022

Narodowy Model Parzącej Piłki. Kadra, która patrzy na to, jak inni grają

Z Holendrami grać otwartej piłki nie możemy. I z Belgią też nie. Ze Szwedami nie mogliśmy, bo przecież to mecz o dużej stawce. Przyjdą mecze z ogórkami pokroju Gibraltaru i San Marino w eliminacjach, to będziemy mogli się wykazać. Ale gdy rywal narzuca tempo, to stajemy obok niego i patrzymy, jak wystukuje tempo i cieszy się piłką. Dla nas piłka przy nodze to problem, gdy dla innych to szansa. To bodaj największy kłopot nie tylko kadry, ale generalnie polskiej piłki […]
25.09.2022
Weszło
25.09.2022

Milik z golem czy memem? TYPUJEMY MECZ WALIA – POLSKA!

25.09.2022
Inne sporty
25.09.2022

Kipchoge poprawił swój rekord świata w maratonie!

W 2018 roku w Berlinie Eliud Kipchoge pobił maratoński rekord świata aż o minutę i 18 sekund. Eksperci mówili wówczas, że mamy do czynienia z największym biegaczem w historii na tym dystansie. Jakiś czas potem wielu z nich zwątpiło w Kenijczyka, tłumacząc przed igrzyskami w Tokio, że jego czas już się chyba skończył. GOAT pokazał im jednak, że nie mieli racji. Sięgnął pewnie po olimpijskie złoto, a ponad rok później znowu zadziwił wszystkich poprawiając swój […]
25.09.2022
Weszło
25.09.2022

Gwiezdne Wojny w polskiej piłce. Stal, Resovia, Cracovia i szpiegowskie drony

Marcelo Bielsa wysyłający swoich asystentów w krzaki, żeby podpatrzyli trening ligowego rywala? Przeżytek. W polskiej piłce stawiamy na technologię. W ostatnich dniach głośno zrobiło się o szpiegowskich dronach. – Szpiegowaliśmy wszystkich naszych dotychczasowych rywali. Byliśmy na treningu każdego zespołu, z którym mieliśmy zagrać. Szpiegostwo w futbolu nie jest nielegalne. Nie jest określone w żadnym dokumencie, nikt tego nie opisał – mówił Bielsa, gdy jego asystenta przyłapano na oglądaniu z ukrycia zespołu Chelsea. […]
25.09.2022
Weszło
25.09.2022

Miał być lider, będzie problem? Kryzys formy Jana Bednarka

Jan Bednarek ma 26 lat, przeszło 40 występów w reprezentacji Polski i potężne doświadczenie zebrane na boiskach Premier League. Od dłuższego czasu wydawało się niejako oczywiste i naturalne, że to właśnie on przejmie pałeczkę z rąk Kamila Glika i już wkrótce stanie się pełnoprawnym liderem formacji defensywnej w drużynie narodowej. No i może faktycznie tak się stanie, to dość prawdopodobny scenariusz, ale w tej chwili można się zastanawiać, czy Bednarek w ogóle zasługuje na miejsce w wyjściowej jedenastce […]
25.09.2022
Weszło
25.09.2022

Pochwała normalności. O patencie Roberta Page’a

Losy ostatnich czterech selekcjonerów reprezentacji Walii są tak popieprzone, że powinien o nich powstać serial na miarę „Lakers: Dynastia zwycięzców”. Gary Speed powiesił się w garażu. Chris Coleman przeszedł drogę od zera do bohatera. Ryan Giggs uważany jest za zaborczego brutala. A Robert Page? Cóż, w tym całym układzie akurat jego życie jawi się jako całkiem zwyczajne. I to też ma jakiś urok. – Nie piszę żadnego hollywoodzkiego scenariusza. I nie cierpię ściemniania. […]
25.09.2022
Liczba komentarzy: 27
Subscribe
Powiadom o
guest
27 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
POMPA Z farselońskich pjesów
POMPA Z farselońskich pjesów
5 miesięcy temu

Spadek do pierwszej ligi jeśli chodzi o klub, a Cycu jak to Cycu wyleci na bruk w trakcie sezonu 🙂

Żona Zizou
Żona Zizou
5 miesięcy temu

Bez cienia wątpliwości lepszy z naszych Lewandowskich!

ams
ams
4 miesięcy temu
Reply to  Żona Zizou

Lewy Grzegorz, Lewy Mariusz, Lewy Robert xD

Ewaryst Mierzwiączka
Ewaryst Mierzwiączka
5 miesięcy temu

Weszło tradycyjnie w du… było i gów… widziało. MARIUSZEK TO TRENERSKI NIEUDACZNIK!!! Wszędzie, gdzie pracował jako trener, ROZCZAROWAŁ, ZAWIÓDŁ! Więc cukrowanie nocnikarzy z weszło możecie sobie wsadzić w buty.

Hgf
Hgf
5 miesięcy temu

Oni non stop kreują nieudaczników na „nowe wartościowe pokolenie trenerow” jeden z ostatnich przykładów to tworek

ams
ams
4 miesięcy temu
Reply to  Hgf

Problem w tym, że innych nie mamy, a nadzieja umiera ostatnia xD

ams
ams
4 miesięcy temu

Nie wydaje mi się, żeby w artykule wychwalali trenera Lewandowskiego, ot, napisali jak wyglądała jego historia trenerska. Moje odczucia jednak nie są podobne co Twoje. To po prostu przeciętny trener, póki co nic nie osiągnął, ot, szarzyzna, ale gość ma dopiero 42 lata i uczy się fachu. Ja bym go nie skreślał tak szybko bo wuj wie co będzie za 10 lat. Cukrowania tu nie widzę, napisali jak wyglądała jego dotychczasowa praca, generalnie siedzenia nie urywa.
Nie zgadzam się, że to nieudacznik, on jest zwyczajnie…nieopierzony? Co nie zmienia faktu, że też żaden wielki talent.

Ewaryst Mierzwiączka
Ewaryst Mierzwiączka
4 miesięcy temu
Reply to  ams

A ja widzę cukrowanie. Sorry, ale robienie z awansu Termaliki do ESA wielkiego sukcesu Mariuszka, to gruba przesada. Termalika nie dość, że miała największy budżet w I lidze, to również większy od 1/3 drużyn ekstraklasy. Więc klub z takim budżetem, z takimi możliwościami transferowymi powinien wejść do ESA z buta, razem w futryną. Powinien zdeklasować rywali walczących o awans.

A tymczasem w sezonie 19/20 awansować się nie udało w ogóle, a w sezonie 20/21 Termalika Mariusza Lewandowskiego bardziej się wczołgała do ESA, niż zdeklasowała rywali. O połowę biedniejszy Radomiak wyprzedził ją o 3 pkt. Radomiak Banasika, którego teraz Mariuszek zwolnił.

Doskonały zasięg
Doskonały zasięg
5 miesięcy temu

O ile jeszcze kwestia tego, czy zwolnienie Banasika miało sens, czy nie miało, czy zasłużył, czy też nie, mogłaby jeszcze jako tako stać się przyczynkiem do w miarę merytorycznej dyskusji, byłaby szansa poszukać argumentów za i przeciw, to zastąpienie go Mariuszem Lewandowskim pozbawia tą decyzję jakiegokolwiek, choćby najmniejszego sensu i sprawia, że jest do decyzja kretyńska, idiotyczna, debilna, ……………. (tu miejsce na dowolną ilość obelżywych epitetów).
Szkoda, bo Radomiak nawet fajnie się, jako nowy klub w ESA, zapowiadał. Wyszło szydło z worka, a w zasadzie z worka wypadło gówno.

Gmoch
Gmoch
5 miesięcy temu

Zgadzam się. W ogóle to nie kojarzę, czy M. Lewandowski gdziekolwiek spełnił oczekiwania. Za to faktycznie wszędzie zawodził. Jego drużyny nie są przygotowanie ani fizycznie, ani taktycznie. Taki trener nijaki.

Polska szkoła paździeżowa – z Majewskim (mentorem), Probierzem, Stokowcem, Stolarczykiem i Magierą (przepraszam jeśli kogoś pominąłem). Dodałbym jeszcze Hajto, ale wypadł z obiegu.

kolega zeszło.com?
kolega zeszło.com?
5 miesięcy temu

Żaden trener czyli nieudacznik.

Placzul
Placzul(@placzul)
5 miesięcy temu

Brawo działacze Radomiaka. Radomiak to klub legendarny, z nowoczesnym stadionem, herbem który zazdrości mu cały świat, z chytrą babą, z lotniskiem o którym Michał Probierz może tylko pomarzyć. A teraz jeszcze trener z legendarnym piłkarskim nazwiskiem i Liga Mistrzów u bram.

Tarsycjiusz Dziąsło.
Tarsycjiusz Dziąsło.
5 miesięcy temu

Oj, chyba Mario Lewandario obiecał weszło weekend w Dubaju, że tak mu cukrują.

Romeo
Romeo
5 miesięcy temu

Stoi pusty apartament…Dubaj to taka atrakcja dla tych co nie byli na pustyni.

Criticball
Criticball(@criticball)
5 miesięcy temu

Albo będzie dobrze, albo będzie źle.
Plka jest okrągła, a bramki są dwie.

Luis Enrice
Luis Enrice
5 miesięcy temu

Liga zdążyła rozpracować Radomiaka, nauczyć się go i efekt świeżości przestał działać. Czy Radomiak ma piłkarzy takiej jakości, by rywalizować w ESA o coś więcej, niż utrzymanie? Nie zauważyłem. Efekt zaskoczonia przestał działać i nie są w stanie wygrać meczu.

Fifek
Fifek
5 miesięcy temu

Pod koniec marca był już temat grzany Cyca w Radomiaku ale jakoś się jeszcze bronił Banasik. Ustalono, poczekano i teraz oczekujcie zaciągu z Ukrainy na nowy sezon. Wszyscy będą zadowoleni, i Pan i Pani i pewien Pan Vadim.

Cjjdne
Cjjdne
5 miesięcy temu

Nie wiem na co liczyli w Radomiaku? Ze będą się bić o mistrza? Myślicie, ze Lewandowski będzie lepszy od Banasika?

Luis Enrice
Luis Enrice
5 miesięcy temu
Reply to  Cjjdne

Na pewno nie będzie lepszy. W ZL i Termalice pokazał, że nie potrafi stworzyć wartości dodanej.

wiejskie ziemniaczki
wiejskie ziemniaczki
5 miesięcy temu

Typowa logika prowadzących polskie kluby – kolejny trener to zaprzeczenie poprzedniego. Zero ciągłości koncepcji, stylu itd., a potem albo nie wychodzi na tyle szybko, że trzeba znów zmienić trenera i trafi się nowy bardziej pasujący do zastanego materiału ludzkiego, albo trzeba wymieniać pół drużyny w kolejnym okienku – a w międzyczasie trenera i tak się zwolni, więc wymieniona drużyna nie będzie pasować do koncepcji następcy – i tak to się kręci w tym urwidołku.

Tuskok
Tuskok
5 miesięcy temu

Janek – kolejny bardzo dobry tekst. Bravo.
Co do meritum – nie widzę Radomiaka w gronie klubów TOP ekstraklasy : Legia i Lech tak, oprócz nich może Raków, Pogoń, Lechia, Wisła K, Widzew nawet Arka, nawet Śląsk. Ale Radomiak?
Zagrali dużo ponad stan i nawet powtórzyć ten wynik będzie ciężko

Greg
Greg
5 miesięcy temu

Radomiak w pucharach? Czyste science-fiction. Lewandowski zapewne w okolicach listopada zostanie wywalony, bo klub będzie walczył o utrzymanie, a nie puchary.

Placzul
Placzul(@placzul)
5 miesięcy temu

Lewandowski obiecał właścicielom Bruk-Betu utrzymanie beniaminka no i beniaminka utrzymał.

Wit Szelasko
Wit Szelasko
4 miesięcy temu

nie ma stadionu nie ma bazy, nie ma zaplecza finansowego nie ma nic. był trener który wykręcił wynik ponad stan i jak to bywa w eklapie we łbach się poprzewracało.

Fiodor
Fiodor
4 miesięcy temu

Zdjęcie chyba z podstawówki widać przychylność redakcji 🙂

Paddy
Paddy
4 miesięcy temu

Masz być jak Tommy Lee w 'Sciganym’! Powodzenia Mario!

Lecę na piwo
Lecę na piwo
4 miesięcy temu

O kuźwa polski Zizou.. M. Lewandowski (podobne glace, sukcesów brak jako trener) polski Guardiola(M. Probierz.. Podobna facjata, sukcesów brak) niech jeszcze kupią jakiegoś grajka co to z wyglądu bedzie podobny do Cristiano, Mbappe czy innego Neuera i już olać oglądanie innych lig.. Wszystko bedzie.. No oprócz sukcesów ale przecież nie o to w eklapie chodzi..