Dlaczego Puchacz nie gra w Bundeslidze i kiedy zacznie?

Paweł Paczul

16 października 2021, 11:13 • 7 min czytania

Reklama
Dlaczego Puchacz nie gra w Bundeslidze i kiedy zacznie?

Cieszyliśmy się przed sezonem, że dwóch Polaków trafiło do Unionu Berlin, bo to zawsze ciekawiej mieć możliwość oglądać rodaków w Bundeslidze, ale cóż: Tymoteusz Puchacz i Paweł Wszołek zagrali w tym sezonie ligowym tyle meczów, co my i wy. Okrągłe zero. Sytuacja tego pierwszego jest przeciętna, gra tylko w europejskich pucharach, natomiast były piłkarz Legii kompletnie zaginął. Nie występuje nawet w Lidze Konferencji, jeśli w coś gra w Berlinie, to maksymalnie w bilard. Dlaczego jest aż tak mizernie?

TYMOTEUSZ PUCHACZ – 0 MINUT W BUNDESLIDZE

Zacznijmy od Puchacza, bo to przykład jednak bardziej interesujący, w końcu reprezentant Polski, może nawet wypada powiedzieć – przyszłość tej kadry. W końcu nie wychowujemy lewych obrońców czy wahadłowych taśmowo, raczej jak ktoś się pojawi, to trzeba na niego chuchać i dmuchać. A Puchacz w reprezentacji wcale nie zawodzi i z dobrymi, czy niezłymi rywalami, pokazuje, że potrafi grać w piłkę.

Za Anglię wystawiliśmy mu „siódemkę” z komentarzem:

Jesteśmy bardzo, bardzo pozytywnie zaskoczeni. Znamy Puchacza nie od wczoraj – serducho, wydolność, brawura, fantazja, ale i gapiostwo w tyłach, łatka tego gościa, który zawsze musi się raz poważnie pomylić. A dziś? Od pierwszych minut w swoim stylu napakowany jak kabanos. Zero obaw, że naprzeciw niego grają wicemistrzowie Europy. „Dawaj Modziu piłę, jedziemy, gdzie to panu dorzucić?”. W tyłach miewał problemy ze Sterlingiem, ale to nie tak, że Anglik wytarł nim podłogę – po prostu przy posturze Puchacza rywal miał przewagę w zwinności. Ale nic nie zawalił, nie dał się mijać jak czasem jeszcze w zeszłym sezonie w Ekstraklasie. Mentalnie – kozak. Poziom koncentracji utrzymany na pełnym baku przez całe spotkanie. Gdyby Buksa zrobił dwa szybsze kroki na początku meczu, to mógł mieć jeszcze kapitalną asystę.

Reklama

Albania to „szóstka” i opinia:

To Puchacz zapoczątkował akcję bramkową, to on dogrywał Klichowi przed wrzutką na nogę Świderskiego. Piłkarz Unionu Berlin ma problemy w klubie, nie gra, szuka swojego miejsca w Niemczech, ale w kadrze nie zawiódł. Zaliczył aż dwadzieścia pięć strat, parę razy ktoś uciekł mu w obronie i zrobiło się groźnie, ale na tym etapie kariery to wkalkulowane w jego profil. Bo przy tym wszystkim Puchacz gwarantuje sporo pożytecznego chaosu z przodu. Urywał się, wchodził w pojedynki, skiepścił parę dośrodkowań, ale przynajmniej coś się działo. W drugiej połowie, już po godzinie gry, miał taki moment, że wyglądał bardzo przekonująco. Tak jakby miał więcej siły niż cała pozostała boiskowa zgraja.

Wiadomo, trudno wierzyć, że Albania walczyłaby o utrzymanie w Bundeslidze, to jednak zupełnie inny poziom, ale skoro Puchacz naprawdę dobrze zaprezentował się z Anglią, to czy nie poradziłby sobie chociaż w ogonach, jeśli chodzi o Bundesligę? Trener Unionu, czyli Urs Fischer, na razie takiej decyzji nie chce podjąć.

PUCHACZ I BUNDESLIGA? TO MOŻE BYĆ FAJNE POŁĄCZENIE

Reklama

TYMOTEUSZ PUCHACZ – BRAK JAKOŚCI W TYŁACH

Jeśli Puchacz gra, to w Europie, w Lidze Konferencji, która – cóż – nie cieszy się jakąś wielką renomą. Polak zagrał dwa mecze z KuPS w eliminacjach i zaliczył asystę, ale Finów odpalił nawet Vuković z Legią, toteż pamiętamy, jaki to rywal. Z kolei w samej grupie Puchacz dostał dwie szanse – ze Slavią w podstawie (1:3) i końcówkę z Maccabi (3:0).

Ten pierwszy mecz oglądał Tomek Urban, ekspert od ligi niemieckiej, pracujący obecnie w Viaplay i Puchacz go nie zachwycił. Jak mówi Urban: – Puchacz w Europie się niczym nie zasłużył, ani niczego nie zawalił. Niemiecka prasa się na nim nie skupiała. Ze Slavią był bojaźliwy, pod prądem, schowany. W kadrze czuje się już dużo pewniej.

Jak to wygląda w statystykach? W meczu z Czechami Polak miał siedem strat, wygrał cztery na sześć pojedynków na ziemi, z kolei jeśli przyszło mu się mierzyć w powietrzu – a było tak dwa razy – nie wygrał ani jednego. Podawał ze skutecznością 64%, natomiast wykonał tylko jedenaście zagrań. Dla porównania – z Anglią miał 27 podań i 67% celnych. Siedem na 10 wygranych pojedynków, szesnaście strat.

Nie jest to więc niebo a ziemia, natomiast w kadrze Puchacz jest bardziej pod grą i to z rywalem nieporównywalnie lepszym niż Slavia. Jednak właśnie tutaj przechodzimy do kluczowego problemu, jeśli chodzi o Polaka – w taktyce Paulo Sousy ma w gruncie rzeczy wiele swobody. Może, a wręcz musi, hasać z przodu, wrzucać, obsługiwać napastników sensownymi podaniami. W Unionie – przeciwnie. Jego pierwszym i nadrzędnym celem jest obrona, a z tym – jak wiemy – Puchacz wciąż ma sporo problemów.

Reklama

Widać to po średnich pozycjach z meczów przeciwko Anglii i Slavii:

 

Jasne, należy pamiętać, że Union grał w dziesiątkę, natomiast ta taktyka Unionu naprawdę jest dość defensywna. Urban mówi: – W Unionie każdy musi bronić, tak więc naturalnie wahadłowy też musi bronić. Tymkowi tej gry defensywnej brakuje.

Reklama

TYMOTEUSZ PUCHACZ I PAWEŁ WSZOŁEK. PUCHACZ MUSI PRACOWAĆ NAD… MOTORYKĄ

Gdzie jeszcze leży problem Puchacza? Co ciekawe, zdaniem Urbana, również w motoryce. Nam wydaje się, że Puchacz to koń do biegania, który mógłby latać w obie strony przez więcej niż 90 minut, co oczywiście jest po części prawdą, natomiast trzeba do tego wszystkiego przyłożyć skalę niemieckiej piłki.

Urban twierdzi: – Mówię o pewnym problemie z motoryką z pełną świadomością. Na warunki polskie to jest koń. Natomiast rozmawiałem niedawno z Kamilem Piątkowskim na lotnisku i on stwierdził: „wiesz co, ja myślałem, że jestem świetnie przygotowany fizycznie. W Polsce dobrze się czułem, trudno było mnie zajechać, pojechałem do Salzburga i jestem przeciętny pod tym względem. Nie wyróżniam się”. Też mówił o tym Robert Gumny po transferze, że Bundesliga to nie jest inna półka, tylko inna szafa. Tymek musi się do tego przyzwyczaić. On oczywiście robi sprinty po linii, ale w Unionie trzeba zaraz zrobić taki w drugą stronę. Puchacz ma w tym aspekcie jeszcze trochę do nadrobienia.

NIE WEJDZIE MECZ? W FUKSIARZU ODBIERZESZ FREEBET!

Natomiast może trochę optymizmu. Po pierwsze Puchacz to trzeci najwyższy transfer Unionu w historii. Wiadomo, że kwota 2,5 miliona euro (za Transfermarkt) nie rzuca na kolana, ale takie są stawki w klubie ze stolicy i skoro Puchacz jest na podium, nie zostanie strącony przy byle okazji. Będą na niego stawiać, bo po prostu w niego zainwestowali. To podobna sytuacja jak z Kownackim – gdyby Fortuna nie zwariowała i nie zapłaciła za Polaka siedem baniek, już pewnie dawno by go pogoniła. A tak wierzy, że choć część pieniędzy odzyska albo Kownacki jednak zacznie się spłacać na boisku.

Reklama

Po drugie rywalizacja na stronie Puchacza nie jest specjalnie wymagająca. Gra tam Niko Gießelmann, 30-letni Niemiec, który nigdy nawet nie kręcił się wokół reprezentacji, zresztą dopiero od sezonu 18/19 jest na poziomie pierwszej Bundesligi.

Urban charakteryzuje go i też uspokaja: – To nie jest wielki piłkarz. Wyrobnik. Jeżeli nasz piłkarz jedzie na Zachód do lig TOP5 i ma za rywala takiego zawodnika, to po prostu musi sobie z nim poradzić, jeżeli chce zaistnieć. Jestem spokojny o Puchacza. Musi się otrzaskać z niemiecką piłką, wyeliminować swoje niedostatki, wówczas będzie grał.

PAWEŁ WSZOŁEK – BEZ SZANS W UNIONIE

I o ile w przypadku Puchacza można znaleźć powody do optymizmu, o tyle w przypadku Wszołka – już nie. Byliśmy przekonani, że były zawodnik Legii idzie do Unionu jako zmiennik Trimmela, ale w klubie od razu stwierdzono, że nie, że Wszołek na wahadło się nie nadaje i jeśli już, to ma mieć miejsce z przodu. Ale właśnie tam tego miejsca dla niego kompletnie nie ma.

Urban: – Union gra najczęściej 5-3-2. Trudno znaleźć tam przestrzeń dla Wszołka. Dwójka napastników to Kruse-Awoniyi, potem jest trzech środkowych pomocników, raczej skoncentrowanych na bronieniu. Dla Wszołka zostawałyby ogony, kiedy trzeba gonić wynik i rozszerzyć grę, ale w kadrze jest Sheraldo Becker, zawodnik jeszcze szybszy niż Wszołek. On zaznaczył się już w Bundeslidze asystą czy golem, więc trudno się będzie Wszołkowi przebić.

Reklama

10 CIEKAWOSTEK O UNIONIE BERLIN

Były zawodnik Legii w kadrze meczowej Unionu znalazł się w tym sezonie tylko dwukrotnie. Ale wiadomo: całe spotkania przesiedział wówczas na ławce rezerwowych. Teraz dodatkowo wciąż walczy z urazem. Ale jak wróci, to może powalczy jednak o to wahadło? Nikłe szanse. Trimmel to legenda klubu, kapitan, gra tam od sezonu 14/15, robił awans do Bundesligi. Poza tym dla Niemców niedostatki Wszołka na wahadle są zbyt wyraźne.

Szansą byłaby zmiana ustawienia, ale trener Unionu nie ma po co tego robić. W lidze berlińczycy przegrali tylko raz, są blisko strefy pucharowej. Wszołek jest w kropce. Urban mówi: – Wzięli go na sztukę, żeby uzupełnił kadrę i w razie czego był do rotacji. Natomiast ta kadra Unionu jest bardzo szeroka i na trybunach siedzą piłkarze, którzy już w Bundeslidze grali i coś zrobili. Wszołek musi czekać, ale ileż może czekać, zaraz okaże się, że jest pół roku bez grania.

Jeżeli piłkarzowi zależało na graniu, a nie na pieniądzach czy ładnym mieście, to wybrał bardzo źle. Zabrakło researchu, sprawdzenia, jak gra Union i kto może być rywalem do składu. W efekcie Wszołek może całą rundę spędzić w pozycji siedzącej zanim poszuka wypożyczenia czy wręcz transferu.

Reklama

***

Podsumowując – można wierzyć, że Puchacz niedługo się odkręci i zacznie dostawać swoje szanse w Bundeslidze. Union w niego zainwestował, a Tymek pokazuje w kadrze, że naprawdę potrafi się odnaleźć. Wszołek to z kolei historia do zapomnienia. Czekał, zwodził wręcz Legię, by na końcu trochę sam siebie oszukać.

CZYTAJ TAKŻE:

Fot. FotoPyk

Reklama
Paweł Paczul

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Szalony sezon w Europie. Ojrzyński najlepszy, Legia prawie najgorsza

AbsurDB
3
Szalony sezon w Europie. Ojrzyński najlepszy, Legia prawie najgorsza

Weszło