post

Opublikowane 12.10.2021 10:22 przez

Jakub Olkiewicz

Mecz o wszystko. Mecz o więcej, niż o wszystko. Starcie o prawo gry w barażach, starcie o przepustkę do dalszej walki mundialowej. Gdzieś w perspektywie wielka nagroda – wyjazd na mistrzostwa świata w Katarze, ale i gdzieś za plecami wielki balast – realna groźba rozczarowania 40 milionów kibiców, którzy nie tyle oczekują, co wręcz żądają przynajmniej baraży. Nie ma co się oszukiwać – jeśli masz w składzie najlepszego piłkarza świata, albo chociaż jednego z kilku najlepszych piłkarzy świata, to nie powinieneś omijać żadnej dużej imprezy. 

Mecz bez precedensu?

Skądże znowu. Niektórzy twierdzą, że historia powtarza się jako farsa, inni, że jako pewien rodzaj parafrazy. Jakkolwiek to nazwiemy – pewne podobieństwa są. Bo już raz reprezentacja Polski grała z Albanią mecz o stawce mundialowej. Już raz reprezentacja Polski mierzyła się w eliminacjach mistrzostw świata z Albańczykami i już raz te mecze przeszły do historii jako wydarzenia wyjątkowe, odtwarzane w telewizji częściej niż nasze najsłynniejsze boje z Brazylią czy Francją. Już raz widmo ominięcia dużej imprezy spotkało najlepszego piłkarza w polskiej historii. Dzisiaj jest to Robert Lewandowski. Wtedy, w 1985 roku, był to Zbigniew Boniek.

Reprezentacja Polski niemalże ominęła mundial 1986, mimo że mieliśmy w składzie Bońka, Smolarka czy Żmudę. I niemalże ominęła ten mundial właśnie z uwagi na Albańczyków.

Polska – Albania. Mecz z „Piłkarskiego Pokera”

Źródło: Piłka Nożna/ŁączyNasPiłka

Prezes Kmita przed telewizorem w kultowym dresie Polski. Do ogrodu wkracza udający pijanego sędzia międzynarodowy (jeszcze!) Laguna. Za chwilę ma zostać odegrana kluczowa dla całego filmu scena, uczciwy arbiter odgrywa przed „uczciwym” prezesem komedię, Kmita ma być pewny, że właśnie załatwił ważny mecz. W tle cały czas brzęczy telewizor. Dariusz Szpakowski – chciałoby się napisać „jak zwykle” – narzeka na piłkarzy. Polska – znów, jak zwykle – rozczarowuje. To autentyk. To mecz Polski z Albanią, zremisowany 2:2, w 1984 roku, w ramach eliminacji do mistrzostw świata.

Scena z meczem z Albanią od 38:56:

Dlaczego wybrano ten mecz?

Bo to był zwiastun nadciągającej ery.

Kończył się właśnie złoty wiek polskiej piłki, który trwał tak naprawdę od występów wielkiego Górnika jeszcze w latach sześćdziesiątych. Najpierw wielkie mecze zabrzan, potem pamiętne występy Legii w Europie. Mundial w 1974 roku, Igrzyska Olimpijskie dwa lata później, wreszcie najpiękniejsze lata Widzewa, zespolone z sukcesami kadry w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych.

Pierwszy symptom kryzysu? Przegrane eliminacje Euro 1984. Wówczas jeszcze wydawało się, że to tradycyjnie klątwa Euro, że wszystko za moment wróci do normy, że Boniek ze Smolarkiem jakoś to pociągną, że wzrasta gwiazda Dziekanowskiego, który stanie się następcą Bońka. Ale potem przytrafił nam się remis, którego nie spodziewali się najwięksi pesymiści.

PAWEŁ ZARZECZNY RECENZUJE „PIŁKARSKI POKER”

Równia pochyła

Spróbujmy najpierw zrekonstruować sobie bieg zdarzeń.

10 lipca 1982 roku, Polska ogrywa 3:2 Francję i zostaje oficjalnie trzecią drużyną świata. W sierpniu jeszcze poprawia – w Paryżu wygrywa z Tricolores aż 4:0, co jest naszym najlepszym wynikiem, jeśli mowa o wyjazdowe zwycięstwa z państwami ze ścisłego europejskiego topu. Eliminacje do mistrzostw Europy zaczynamy od zwycięstwa 3:2 nad Finlandią, nastroję mąci dopiero porażka 1:2 z Portugalią, ale za to w Lizbonie – co cały czas dawało nadzieję, że może jeszcze się gdzieś po drodze odkujemy. Tak kończy się druga połowa 1982 roku, jednego z najbardziej udanych w historii rodzimego futbolu.

To, co dzieje się później, to już właściwie forpoczta nadchodzącej ery układów, korupcji, dziwacznych decyzji, a przede wszystkim – porażek. Dwa lata, a jak w soczewce skupione wszystkie nadchodzące problemy. Najpierw przegrane eliminacje Euro – w tym seria trzech domowych remisów z Finlandią, ZSRR i Rumunią. Potem nagle, w 1984, przed rozpoczęciem eliminacji mistrzostw świata, podczas których Polska miała się zrehabilitować, MIESIĘCZNE zgrupowanie w Indiach z okazji Pucharu Nehru.

 Po co zaplanowano taką wycieczkę? Organizmy naszych piłkarzy przyzwyczajone są w styczniu do mrozów, nie do upałów. Trening zimą w Polsce to akurat jedna z dobrych cech naszego szkolenia, trenuje się u nas solidnie. Gra o tej porze z dobrymi rywalami, a nawet pokonanie ich też nie jest dobre. Sztuczne przyspieszenie okresu startowego nie gwarantuje żadnych procentów wiosną. A co będzie jesienią? – taki potok myśli samego Zbigniewa Bońka zacytowano w książce „Smolar. Piłkarz z charakterem”.

Polska miała coś, czego nie miały państwa w Europie Zachodniej. Luksus skoszarowania piłkarzy w jednym miejscu, w jednym czasie. Luksus odgórnego nakazu – podporządkowujemy całą piłkę klubową celom kadrowym, każdy musi puścić swojego reprezentanta, bo czas na miesięczną ciężką pracę z dala od domów. Jak wykorzystujesz tę przewagę? Na wycieczkę do Indii, gdzie najlepiej zapewne bawiła się cała „rodzina PZPN-u”.

KASZTANY Z OGNIA. OPOWIEŚĆ O REPREZENTACJI WOJCIECHA ŁAZARKA

Niezgoda rujnuje

Kolejny z grzechów głównych? Zatracenie tego, co przez lata było siłą – poczucia jedności i współpracy, że wszyscy faktycznie ciągną wózek w tym samym kierunku. Słynna „sprawa Wijasa” to nie jest właściwie przyczyna, ale już skutek całej atmosfery, jaka towarzyszyła ówczesnej polskiej piłce.

Jerzy Wijas, coraz istotniejszy kadrowicz u Piechniczka, trafił do Widzewa w sezonie 1983/84, jako utalentowany gracz GKS-u Katowice, który ma już za sobą twarde ligowe przetarcie. W Widzewie gra właściwie od deski do deski, zdobywa Puchar Polski, współtworzy wielki zespół. Jego problemem jest jednak… Dariusz Dziekanowski. Chwilę wcześniej wielki zawodnik trafia do Łodzi za sprawą sprytu i determinacji Ludwika Sobolewskiego, prezesa klubu. Wojsko jest wściekłe i od początku szuka okazji do rewanżu na znienawidzonym rywalu, który w dodatku wyjął tak łakomy kąsek prosto z zespołu rywala w walce o najwyższe krajowe pozycje.

Okazja trafia się szybko. Wijas jako „górnik” z GKS-u Katowice miał zapewniony spokój od wojska. Ale już w Łodzi armia znów mogła się o niego upomnieć. Jak wspomina Fakt, który przygotował sylwetkę piłkarza – problemy były już z wyjazdami na europejskie puchary i mecze z Aarhus i Borussią Moenchengladbach. Natomiast prawdziwe ciężary zaczęły się później, gdy Wijas był już reprezentantem Polski.

– Jurek bał się wojska, ale miał obiecane od Sobolewskiego, że na pewno nikt go nie weźmie. Tylko dlatego zgodził się na Widzew. Gdyby nie Dziekan, wpływów Sobola by starczyło, ale przez Dziekana zrodziła się zemsta Legii i układów. Zniszczyli chłopaka, który zrobiłby międzynarodową karierę. Jurek ukrywał się u mnie w domu, przywoziłem mu jedzenie, ale ile tak można? Wiecznie się nie da. Wpieprzyli go do jednostki karnej. Dogadał się na tyle, że pozwolili mu chodzić na treningi w B-klasie, ale pojawił się artykuł w PS, że ktoś wyraził na to w wojsku zgodę i znowu go docisnęli, zakaz wychodzenia miał – opowiadał nam Wiesław Wraga.

WRAGA: W KAŻDEJ SZATNI JEST DWUDZIESTU SKURWYSYNKÓW

Faktycznie, Wijas jakiś czas ukrywał się przed wszystkimi możliwymi komisjami, żandarmeriami i innymi jednostkami, które mogłyby go wsadzić w kamasze. W jednostce poborowej stawił się ponoć za sprawą samego Ludwika Sobolewskiego. Zemsta armii polegała na tym, że zamiast wygodnego „odsłużenia” wojska w Legii, czy chociaż w którymś z II-ligowych klubów wojskowych, Wijas trafił do klubu LZS Czarne. Wywieziono go na koniec świata, gdzie normalnie wstawał o 5.30, szorował toalety i spał na pryczy. Okej, to rzeczywistość wszystkich poborowych, nie ma co się rozckliwiać. Sęk w tym, że Wijas stawał się podstawowym graczem reprezentacji. Z Turcją zagrał 90 minut i strzelił gola, z Grecją, na start mundialowych eliminacji, kolejne 90 minut, Polska wygrała 3:1.

Wszyscy, łącznie z trenerem Piechniczkiem czy prezesem Sobolewskim, liczyli na to, że uda się rozwiązać ten problem. Prezes obiecywał Wijasowi, że zrobi wszystko, aby mu pomóc. Do końca życia na pytanie dziennikarzy, czego najbardziej żałuje ze swojej wielkiej przygody z Widzewem, bez namysłu odpowiadał, że sprawy Wijasa, której nie był w stanie załatwić po swojej myśli – wspominał sam Włodzimierz Smolarek w swojej książce.

Albania, czyli ówczesne San Marino

Gdy czytamy o tamtych eliminacjach we wspomnieniach piłkarzy, czuć przede wszystkim żal. Stroje? Zabarwione, za małe, albo za duże. Zgrupowania za daleko, za długie, zbyt męczące. Natomiast to daje pewien obraz sytuacji. Zresztą – wyobraźmy sobie, jaka atmosfera panowałaby w kadrze, gdyby nagle Jakuba Modera wypieprzono do grania w A-klasowym zespole pod Słupskiem? Jasne, państwo wtedy miało o wiele poważniejsze problemy niż rozmiar jednostki wojskowej w której odbędzie służbę Jerzy Wijas, natomiast jeśli ktoś sądził, że piłkarstwo polskie połowy lat osiemdziesiątych to jeszcze ten piękny świat Bońka i Smolarka – otóż nie. To świat, w którym wszystko już powoli się rozsypywało.

ALBANIA – POLSKA: WYGRANA POLSKI W FUKSIARZ.PL PO KURSIE 1.98

Albania. W Mielcu. My losowani z pierwszego koszyka, od Albanii na całym kontynencie da się wówczas znaleźć zaledwie sześć teoretycznie słabszych zespołów – w tym Cypr, Maltę i Luksemburg, które stanowią odpowiedniki dzisiejszego San Marino i Gibraltaru. Przed Albanią zastanawiamy się jedynie nad rozmiarami zwycięstwa. Iloma golami, kto strzeli, kto trafi z formą, dzięki czemu wywalczy sobie plac też w tych ważniejszych meczach, z Belgią.

Ostatnie zwycięstwo Albańczyków o punkty? Cztery lata wstecz, w 1980 roku, gdy ograli u siebie równie żałosną w tamtych latach Finlandię.

To wręcz niewiarygodne – trzeci zespół świata gości u siebie ekipę, która nie wygrała od czterech lat. Ludzie z ugruntowaną marką w Europie łapią się z totalnym outsiderem, dla którego sukcesem jest każdy wyszarpany punkt. Początek zresztą idzie zgodnie z planem. Smolarek daje nam prowadzenie w 23. minucie, powoli można wracać do trosk dnia codziennego. A tu po przerwie wyrównanie. Na kwadrans przed końcem Agostin Kola trafia na 2:1. Konsternacja w całej Polsce, konsternacja w Mielcu.

– Jeśli Albańczycy w ciągu całego meczu przeprowadzili dwie akcje i z obydwu strzelili gole, to świadczy o ich stuprocentowej skuteczności oraz stuprocentowej nieskuteczności naszego tak zwanego bloku defensywnego, choć w tym kontekście cała ta uczona nazwa brzmi śmiesznie – napisała po wszystkim „Piłka Nożna”.

Cudem udało się wyszarpać ten remis. Pytamy Dariusza Kubickiego o krótką charakterystykę bohatera meczu.

Był zawodnikiem niekonwencjonalnym, bazował na zwrotności, umiał się też znaleźć w polu karnym. Nie był obdarzony super warunkami, ale miał dużą mobilność, kreatywność. No i wyrównał wtedy w końcówce... – wspomina trener postać Andrzeja Pałasza, który prawdopodobnie uratował kadrę od totalnego linczu. Remis był kompromitacją, po której kadra trafiła pod pręgierz, ale porażka mogłaby być niewybaczalna. Zwłaszcza w kontekście dalszej walki o awans na mundial w Meksyku.

Co ciekawe – Piechniczek na konferencji po meczu wypalił, że sędzia Bruno Galler był dwunastym zawodnikiem Albanii i Belgii. Dziś takie słowa pewnie by nie przeszły, wtedy – wierzyło w to więcej osób. Smolarek twierdził, że to zemsta za dość chłodne przyjęcie w Mielcu, bez żadnych wykwintnych atrakcji dla arbitra tej klasy. Arbiter miał nawet… spać w za krótkim łóżku. Natomiast jakiekolwiek tłumaczenie remisu zachowaniem sędziego trąciło frustracją – to była Polska, trzecia drużyna świata i Albania, jedna z siedmiu najsłabszych drużyn Europy. Nawet jeśli po faulu na Pałaszu powinien być rzut karny – 2:2? Wyrównanie w końcówce? Z Bońkiem na boisku?

– W pełni zasłużyliśmy na jeden punkt. Z uznaniem obserwowałem poczynania Polski na Mistrzostwach Świata w Hiszpanii, ale ekipa z tamtych zawodów i ze środowego meczu, to dwie zupełnie inne drużyny – mówił z kolei Shyqyri Rreli, selekcjoner Albańczyków.

Albania – Polska. Maraton Bońka i wielka ulga.

Wszyscy znamy Zbigniewa Bońka i wszyscy znamy jego podejście do zawodu piłkarza. Podejście, które jest dość mocno zabarwione jego własnymi przeżyciami, jego doświadczeniami z piłką na najwyższym, światowym poziomie. Gdy więc któryś z zawodników narzeka na przeładowanie terminarza czy problemy logistyczne, Boniek zawsze ma w rękawie kartę z napisem:

Albania w Tiranie.

Mecz, na który przyleciał samolotem wynajętym przez Juventus. Mecz, w którym zagrał pełne 90 minut pomimo, że ledwie 20 godzin wcześniej wystąpił w finale Pucharu Europy. W dodatku w finale pamiętnym, w finale tragicznym i smutnym – finale na Heysel.

Nic dziwnego, że Zbigniew Boniek się spieszył. To był już okres, gdy nikomu nie mogło przychodzić do głowy jakiekolwiek lekceważenie Albanii. Przed pierwszym meczem? O tak, to autsajder, ogranie ludzi z czwartego koszyka to obowiązek, a pewnie też i przyjemność. Ale już pal licho remis z Polską. Albania po sensacji w Mielcu poszła za ciosem i ograła Belgów 2:0. Stało się jasne, że decydujące mecze zostaną rozegrane na finiszu – najpierw w Tiranie, gdzie my zmierzymy się z Albanią, a następnie w Chorzowie, gdzie Polska miała przyjąć Belgię.

Albania nadal zachowywała szanse na awans, ale generalnie w Tiranie miało się raczej wyjaśnić, kto spadnie do baraży. Belgia, która wypadła lepiej z Polską (2:0 u siebie), czy jednak Polska, która miała szansę odrobić stratę w meczach z Grekami i Albańczykami? Brzmi trochę znajomo? Podobieństw do dzisiejszego meczu jest więcej – choćby ta centralna postać. Dzisiaj to Robert Lewandowski, wówczas – Zbigniew Boniek.

– Zbigniew Boniek był niekwestionowanym liderem, ogromny posłuch w zespole. Nawet starsi od niego się słuchali. Analityczny umysł. Grał już za granicą, prywatnym samolotem dolatywał czasem na mecze… – wspomina w rozmowie z nami Dariusz Kubicki. Jak to z tym samolotem było? Trzeba cofnąć się do Heysel.

COFAMY LICZNIK: 1982 – WIELKI SUKCES POLAKÓW

„To mnie wymieniajcie!”

Ogrom tragedii podkreśla fakt, że wielu piłkarzy o jej rzeczywistym rozmiarze dowiedziała się długo po fakcie. Do szatni dochodziły jakieś strzępki wieści. Zadyma. Panika. Ludzie się tratują. Potem już zamiast rwanych informacji pojawili się ranni, znoszeni do szatni z murawy i z trybun. Jak wspominali piłkarze – niektórych układano i przykrywano klubowymi dresami. UEFA, kluby, ale nawet i służby nalegały: grajcie, zajmijcie czymś ludzi, bo inaczej będzie jeszcze gorzej. Panika narastała, w przypadku przełożenia, czy odwołania meczu, mogło dojść do kompletnego chaosu i dalszego pogorszenia i tak beznadziejnej sytuacji.

– Później spotkałem się z zarzutami, że zupełnie zapomnieliśmy o tym, co stało się na stadionie przed dwiema godzinami. To nieprawda, zresztą wystarczyło popatrzeć na zawodników, którzy zmuszeni byli wyrzucać aut. Bali się iść po piłkę, jeśli spadła ona gdzieś dalej od boiska. Wszędzie mnóstwo psów, policji, koni. I ta tragiczna zrujnowana trybuna. Po meczu ani w szatni, ani podczas kolacji nikt się nie odzywał. Ten puchar, na który tak czekaliśmy, okazał się zupełnie nieznaczący, w cieniu tragedii. Oczywiście nie było nawet mowy o szampanie czy jakimś innym fetowaniu zwycięstwa – pisał w swojej książce „Prosto z Juventusu” Zbigniew Boniek.

Należy też podkreślić, że piłkarze byli przeciwni grze. Zostali jednak namówieni wspomnianą argumentacją UEFA i innych włodarzy. UEFA argumentowała nawet, że czeka… na wojska NATO, by zrobił się porządek. Boniek pisał w „ZIBI. MECZE MOJEGO ŻYCIA”:

„Ostatnie 60 minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego było najbardziej niedorzeczną i tragiczną godziną, jaką przeżyłem w piłkarskiej szatni. W pewnym momencie dowiedzieliśmy się, co się stało, dotarły do nas smutne informacje o ofiarach wśród kibiców. Jak grać – i czy w ogóle grać – w takiej sytuacji? Wiadomości były sprzeczne, ludzie z UEFA i gospodarze stadionu – bezradni, a policja chyba nie przygotowana na tego rodzaju sytuację. Nagle nasza szatnia stała się drogą ewakuacji rannych: wokół biegali policjanci i ratownicy medyczni, niektórych poszkodowanych okrywano naszymi klubowymi dresami. W pewnym momencie zabłąkał się wśród nas jakiś włoski nastolatek, cały we krwi. Doktor La Neve natychmiast się nim zajął. Dzieciak nie umiał odpowiedzieć na pytanie, gdzie jest jego ojciec…”

Właściwie trudno sobie dzisiaj wyobrazić już samą grę w tym meczu na Heysel. A co dopiero brawurę Bońka, który mimo tak przygnębiających okoliczności od razu wyfrunął do Tirany?

Chronologia zdarzeń jest naprawdę imponująca. Ale zanim przejdziemy do tamtego maratonu Bońka, warto nadmienić – poprzedziły go negocjacje z Juventusem. Jak wspominał sam Boniek – scenariusz zazwyczaj był podobny. W książce Pawła Czado, „Tego nie wie nikt” o Antonim Piechniczku, wspomniany jest taki ping pong z działaczami:

Boniek: – Mam mecz reprezentacji z Albanią.

Juve: – A my mamy finał z Liverpoolem.

Boniek: – Ale ja mam mecz z Albanią!

Juve: – Zibi, masz finał! Co cię obchodzi jakaś Albania!

Boniek: – Panowie, żeby nie było. Na pewno pojadę na ten mecz.

Juve: – Jak to?!

Boniek: – Tak to. Jak mi nie załatwicie biletów na samolot, to wyjadę wcześniej i nie zagram na Heysel.

Juve: – Jak pojedziesz, to cię po sezonie wymienimy.

Boniek: – To wymieniajcie, a ja i tak pojadę. Chodzi o mecz reprezentacji Polski.

Przy negocjacjach dotyczących Albanii Boniek miał być wyjątkowo zdecydowany. Chcecie mnie wymienić po sezonie – wymieniajcie, zresztą, przecież Boniek faktycznie kończył meczem na Heysel przygodę z Juve. Rok wcześniej Juve nie chciało go puścić na mecz z ZSRR, natomiast Boniek argumentował, że chciał odejść z Juve choćby z względów finansowych – Roma dawała 90% wartości kontraktu jako gwarantowaną, w Juve musiał większość podnosić z boiska. Poza tym lubił Rzym, uważał, że to będzie odpowiednie miejsce dla jego rodziny. Nie z powodu Albanii więc odchodził, natomiast fakt faktem, te negocjacje wygrał i prywatny samolot wynajęty przez Agnellego podrzucono na lotnisko.

GIANNI AGNELLI – OSTATNI KRÓL WŁOCH

29 maja, poranek: – największym problemem Zbigniewa Bońka jest ból zęba. Na szybko zostaje zorganizowany dentysta. W dniu meczu odwiedzają go jeszcze Włodzimierz Lubański i przyjaciel z Widzewa, „Zito” Rozborski

29 maja, okolice 21.30 – rozpoczyna się mecz na Heysel. Świętowania zdobycia Pucharu Europy nie ma, sam Boniek odłącza się od grupy – właściwie za moment gra mecz w Tiranie.

30 maja, koło 2.00, lotnisko w Brukseli – zdobywca Pucharu Europy szwenda się po lotnisku – na bramkach powiedziano mu, że sam musi znaleźć odpowiednią maszynę. Wśród setki innych, które tego dnia odwiedziły Brukselę na najważniejszy mecz piłkarski maja 1985. Boniek wspominał, że po lotnisku chodził jak po dworcu autobusowym – stało tam sto samolotów, musiał sam znaleźć właściwy.

30 maja, 4.00, lotnisko w Pizie (według innej wersji – w Bari) – międzylądowanie w Pizie (albo w Bari). Dlaczego? Ano dlatego, że lotnisko w Tiranie pracuje dopiero od 7.00. Boniek ma teraz trochę czasu, by odsapnąć. Według jednej książki – nie śpi w ogóle. Według drugiej – śpi trzy godziny. Zgadza się za to opis lotu. W „Prosto z Juventusu” czytamy: W środku byli tylko dwaj piloci i ja. Nie był to jak pisano prywatny samolot Agnellego, lecz specjalnej firmy przewozowej, która świadczy takie usługi. Niewielki, komfortowy samolot, wyposażony w barek, ale rozwijający prędkość ponad 800 km na h.

30 maja, 7.30, Tirana – jak to w takich historiach bywa – w tym momencie już psuje się wszystko, pogoda, deszcze, samolot. Trzęsło tym naszym samolocikiem jak cholera. Według jednej z wersji Boniek miał lądować w Albanii rano (czyli bez snu), według drugiej – dopiero koło 14 (co uwiarygadniałoby wersję z trzema godzinami odpoczynku w Pizie). Tak czy owak – Boniek melduje się w mieście, w którym ma zagrać mecz jakieś 10-12 godzin po końcowym gwizdku finału Pucharu Europy w Brukseli.

30 maja, 17.30, stadion w Tiranie – Boniek gra z Albanią. Potem wraca do Turynu samolotem i dwa dni nie wstaje z łóżka.

Po prostu zrobili swoje

Całość ma swoją wymowę także dlatego, że Boniek zdobył w tym meczu jedyną bramkę – a zarazem ostatnią swoją w reprezentacji. Ba, to było jego ostatnie, dwudzieste czwarte trafienie dla biało-czerwonych. Akcję zmontował Jan Urban, który grał wówczas prawdziwy koncert, ale Boniek, wówczas już stary wyga, bezbłędnie wykorzystał wielką formę młodszego kolegi. Podanie piętą, strzał – 1:0 jeszcze przed przerwą. Wynik, który gwarantował spokój – ogranie Albańczyków oznaczało, że z Belgią wystarczy nam domowy remis.

Aż dziwne, ile teraz widać analogii. Przecież od początku było jasne – najważniejszy będzie i tak mecz z Belgią. Porażka z Belgami niweczy wszystko, co uda się osiągnąć w Tiranie. Ale jednocześnie Tirana musi być tym pierwszym, pewnym krokiem. Jeśli tutaj się nie przewrócimy, potem można naprawdę wiele zdziałać. Piechniczek mówił wprost – to mecz z Albanią otworzył nam drogę do Meksyku. Boniek wspominał zaś atmosferę.

– Znaleźliśmy się na pierwszym miejscu w grupie eliminacyjnej. W ciągu czterech tygodni nastrój wokół drużyny narodowej zmienił się o 180 stopni. Po Brukseli była totalna krytyka. Teraz nagle staliśmy się głównym kandydatem do awansu – pisał w „Prosto z Juventusu”.

Mecz w Tiranie miał kadrę przede wszystkim odbudować. Sprawić, że to powoli odchodzące pokolenie jeszcze raz się spręży, jeszcze raz udowodni, że zasługuje na miejsce wśród najlepszych na globie. Sam Kubicki wspominał w rozmowie z nami – najbardziej zależało tym najstarszym, oni czuli, że to już końcówka. Brzmi trochę podobnie, prawda?

Wtedy wygraliśmy 1:0. Poprawiliśmy bezbramkowym remisem z Belgami i mundial był już nasz. Co prawda to, co na mundialu, wolelibyśmy zapomnieć, ale przecież – jak wspomnieliśmy – jeśli historia się powtarza, to jako parafraza.

JAKUB OLKIEWICZ I LESZEK MILEWSKI

CZYTAJ TAKŻE:

Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
22.10.2021

Sprawdźmy, postawmy: rozpędzony Benzema, szalejąca Lechia, Warta w kryzysie

Pucharowe emocje za nami, czas zatem ponownie skupić uwagę na europejskich rozgrywkach ligowych. A weekend przed nami iście szalony, jeden szlagier za drugim i szlagierem pogania. Postanowiliśmy zatem – jak zawsze przy piątku – zaproponować wam kilka typów na nadchodzące spotkania. Tradycyjnie staramy się uniknąć wróżenia z fusów – szukamy serii, pass, tendencji. Przekonajcie się, […]
22.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
15.10.2021

Sprawdźmy, postawmy: Napoli w gazie, maszyna Kaczmarka, potknięcie Pogoni

Za nami okno reprezentacyjne, a to oczywiście oznacza, że znów pełno meczów ligowych do obstawienia. Nie będziemy wam jednak dawać byle typów od czapy, losowych zdarzeń i tym podobnych. Tutaj chodzi przede wszystkim o to, żeby spojrzeć na liczby. Liczby to fakty, a fakty analizuje się łatwiej. Co za tym idzie – staramy się szacować […]
15.10.2021
Weszło
09.10.2021

Fuksiarz da wam piątaka za każdego gola Polski z San Marino!

Polska gra z San Marino. Wy wiecie i my wiemy mniej więcej, co to oznacza – jest duże prawdopodobieństwo, że sobie postrzelamy, a Robert Lewandowski w jednym spotkaniem zapewni sobie tytuł najskuteczniejszego snajpera w 2021 roku. A co my będziemy z tego mieć? Jeśli jesteście Fuksiarzami, to na przykład piątaka za każdego gola biało-czerwonych. Nasi […]
09.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
08.10.2021

Wygrana Węgrów, czerwona kartka, mało goli – typy na eliminacje

Przerwa na kadrę jest jak sernik. Jedni lubią, inni nie. Chociaż sernik większość lubi. A czy większość lubi przerwę na kadrę? Dobra, dość rozkmin filozoficznych. Czas na rzetelne podejście do typów. Jak co tydzień w piątek podrzucamy wam garść ciekawych zakładów na weekend. Bez wróżenia z kropli deszczu na szybie, żadnego tak-mi-się-zdaizmu. Szukamy typów, które […]
08.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
01.10.2021

Sprawdźmy, postawmy: Ajax w formie, rzuty rożne Zagłębia i mało goli w Szkocji

Urocze w bukmacherce są hasła, które wręcz ocierają się o wróżbiarstwo. „Przyśniło mi się, czuje w kościach, mam czutkę” – kto z typerów nigdy tak nie pomyślał. Sęk w tym, że różnica między wróżbiarstwem a szacowaniem prawdopodobieństwa jest cienka, płynna i czasem wręcz niezauważalna. My zaczynamy nowy cykl na Weszło, gdzie będziemy wam podrzucali typy […]
01.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
17.09.2021

Obstawiaj Premier League w Fuksiarz.pl i zgarnij freebet!

Siemanko premierligowe świry. Przed nami piąta kolejka ligi angielskiej, więc siadamy w fotelach i wiadomo co dalej. A skoro już ligowa piłka na Wyspach Brytyjskich wraca do gry, warto rzucić okiem na promocję Fuksiarz.pl. Ten legalny polski bukmacher w najbliższy weekend rozdaje freebety za obstawianie meczów Premier League. Sprawa jest prosta – Fuksiarz.pl – da […]
17.09.2021
Inne sporty
24.10.2021

KSW 64: Pudzianowski nokautuje, Przybysz broni pasa przez poddanie!

Na gali KSW 64 największe emocje miały budzić dwie walki – ta Mariusza Pudzianowskiego i ta Sebastiana Przybysza. Ten pierwszy do klatki wychodził naprzeciw ważącego niemal 150 kilogramów Bombardiera, z którym pierwotnie miał zmierzyć się już w marcu. Drugi zaliczał pierwszą w karierze obronę pasa mistrzowskiego kategorii koguciej. Obaj spisali się znakomicie i swoje pojedynki […]
24.10.2021
Ekstraklasa
23.10.2021

Czy Wisła została zjedzona przez smoka wawelskiego? Bo przez Śląsk – na pewno!

Drogi ludu Krakowa, pilna sprawa, nie zważaj na późną porę, olej weekendowe balangi i przejdź się pod nadwiślański pomnik smoka wawelskiego. Mamy podejrzenia, że dzisiejszego popołudnia wszamał prawdziwych piłkarzy Wisły Kraków. Jesteśmy realnie stroskani o to, czy zaraz nie pęknie. Bo kim byli ci ludzie, którzy wyszli na murawę w czerwonych strojach z białą gwiazdą […]
23.10.2021
Weszło
23.10.2021

Weszło z Neapolu: Ołtarze i relikwie

Były opowieści Kuby z Neapolu w formie tekstu, czas na wideo. Bo czasami pewne rzeczy znacznie łatwiej uchwycić obrazem.     Koniecznie przeczytaj Weszło z Neapolu: gdzie ta magia pucharów? Weszło z Neapolu: kościół Maradony
23.10.2021
Weszło
23.10.2021

Jak dostać w łeb i zaprezentować się godnie? Zapytajcie Brighton

0:3 do przerwy i z Brighton właściwie nie było czego zbierać. Mimo tego, że rywalem podopiecznych Grahama Pottera był Manchester City, to i tak był to lekki szok. Mewy miały naprawdę dobry początek sezonu Premier League, gra się kleiła. A początek z The Citizens? Słabiutko.  Gubiła się przede wszystkim obrona, zadziwiająco niepewny był Robert Sanchez. […]
23.10.2021
Weszło
23.10.2021

Kapela ze Szczecina w końcu nastroiła instrumenty i zagrała koncert!

Jak wiadomo, co do Pogoni można mieć trochę wątpliwości. Niby skład się zgadza, a raczej nie tylko „niby”, bo jest naprawdę mocny, to wyniki, a przede wszystkim styl, już nie do końca. Pogoń stać na dobry mecz, ale również na partię kompletnie przeciętną i przegraną, jak z Wisłą w Płocku, żeby już łaskawie nie wspominać […]
23.10.2021
Weszło
23.10.2021

Górnik dał Lechii lekcję pokory

Trochę sielankowo mogło się zrobić w Lechii Gdańsk, której pod wodzą Tomasza Kaczmarka prawie wszystko dotychczas wychodziło. Drużyna z Trójmiasta stała się kandydatem do walki o najwyższe lokaty. Wydawało się więc, że pokonanie u siebie wciąż bardzo nierównego Górnika Zabrze nie stanowi jakiegoś wielkiego wyzwania. Tymczasem skończyło się na remisie i to takim ze wskazaniem […]
23.10.2021
Felietony i blogi
20.10.2021

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Jestem ostatnią osobą w Polsce, która nie napisała jeszcze niczego o Macie, więc zanim zostanę wygnany za to niedopatrzenie – dzisiaj też zabiorę fachowy głos w tej dyskusji. Zwłaszcza, że dyskusja jest wielowątkowa, w każdym z tych wątków absurdalna, a w dodatku najczęściej wypowiadają się w niej ludzie tak rozemocjonowani, że właściwie trudno traktować ich […]
20.10.2021
Weszło
17.10.2021

Jedenaście miesięcy zaległości, jeden puchar. Michniewicz i Lech Poznań.

– Chórzysto, nigdy nie będziesz legionistą – głosił kibicowski transparent legionistów wywieszony w październiku 2020 roku, gdy stało się jasne, że to właśnie Czesław Michniewicz zostanie nowym trenerem stołecznego klubu. Dziś zapewne nastroje wokół samego Michniewicza wśród kibiców Legii są nieco inne, natomiast przed meczem z Lechem Poznań trudno nie uciec od sentymentów. Bo przydomek […]
17.10.2021
Felietony i blogi
13.10.2021

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

To był mecz ze scenariuszem po prostu rozpisanym pod spektakularne wyłożenie się na plecy. Jeśli istnieje jakaś oficjalna lista czynników, które negatywnie wpływają na reprezentację Polski, dzisiaj mieliśmy prawdziwą kumulację. Bo to i trudny, gorący teren. Jak ujął to Paweł Dawidowicz – dziwna trawa, jak sztuczna. Rywal niewygodny, wybiegany, waleczny. Kibice żywiołowi, w dodatku o […]
13.10.2021
Weszło
12.10.2021

Mecz z Piłkarskiego Pokera i niezniszczalny Boniek. Jak Polska grała z Albanią o mundial

Mecz o wszystko. Mecz o więcej, niż o wszystko. Starcie o prawo gry w barażach, starcie o przepustkę do dalszej walki mundialowej. Gdzieś w perspektywie wielka nagroda – wyjazd na mistrzostwa świata w Katarze, ale i gdzieś za plecami wielki balast – realna groźba rozczarowania 40 milionów kibiców, którzy nie tyle oczekują, co wręcz żądają […]
12.10.2021
Weszło
09.10.2021

Mila, Błoński, Kowal i Roki w „Stanie Futbolu”

Dziś mecz z San Marino, ale cały tydzień obfitował przecież w tematy, które proszą się o szersze omówienie. Spotkanie Sousy z Kuleszą, Kozłowski, Zalewski, działo się, wiec i mamy o czym pogadać w „Stanie Futbolu”. Gośćmi Krzysztofa Stanowskiego będą Robert Błoński, Sebastian Mila, Mateusz Rokuszewski i Wojciech Kowalczyk. Start o 10.15 na TVP Sport oraz […]
09.10.2021
Weszło
08.10.2021

Mohammed bin Salman – najbogatszy właściciel. Ale czy najbardziej właściwy?

To historia bez precedensu w dziejach futbolu. Choć opowieść o kopaniu kulistego przedmiotu przez kilkunastu biegających po trawie ludzi to już grubo ponad 150 lat, do tej pory czegoś takiego zwyczajnie nie mieliśmy. Angielskie „Sroki” przeszły w ręce Mohammeda bin Salmana, który zarządza funduszem inwestycyjnym Arabii Saudyjskiej. Wymiar transakcji, którą właśnie przeprowadziło Newcastle United, zrozumiemy […]
08.10.2021
Liczba komentarzy: 33
Subscribe
Powiadom o
guest
33 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Tadeusz Turkawka
Tadeusz Turkawka
11 dni temu

Ogólnie nie lubię Bońka i moim zdaniem wiele można mu zarzucić. Ale za to, że postawił na swoim i zagrał z Albanią po finale Pucharu Mistrzów, należy mu się wielki szacunek. Wiadomo, że inne czasy itd., ale nie sposób tego nie doceniać.

Gadzio
Gadzio
11 dni temu
  1. Nie, Wijas nie strzelił bramki z Turcją. Obydwie były autorstwa Dziekanowskiego.
  2. Nie, Albania nie była traktowana jak San Marino albo Gibraltar. Owszem, należała do słabszych drużyn, ale miała status – powiedzmy – obecnego Luksemburga. Gości, do których należy podejść z szacunkiem i na maxa. Wystarczy rzucić okiem na wyniki z eliminacji Euro’84. Jedna wpadka – 0-5 z Austrią na początek, a potem minimalne, jednobramkowe porażki, w tym również z ówczesnym wicemistrzem świata, Niemcami (dwa razy po 1-2, w reważnu stracili bramkę bodjże w ostatnich pięciu minutach). Nikt przy zdrowych zmysłach nie traktował Albanii’84 jako totalnego outsidera
qpqa
qpqa
11 dni temu

Artykuł mi się podobał (choć o samym meczu niewiele), ale do dziś nie wiem, jak można Bońka nazywać najlepszym polskim piłkarzem w historii. Lubański i Deyna jedli go na śniadanie.

Leon
Leon
11 dni temu
Reply to  qpqa

To ile tych sniadan zjedli Lubanski i Deyna po zdobyciu Pucharu Mistrzow,PZP,Superpucharu Europy,o ile wiecej razy Lubanski siegnal po 3 miejsce na ms?

Kunta Kinte
Kunta Kinte
11 dni temu
Reply to  Leon

Deyna zagrał w półfinale PM, Lubański w finale PZP. Dokonali tego z polskimi klubami. Widzisz różnicę?
Zibi, Kaka i Włodek to 3 najlepszych polskich piłkarzy w historii naszej. Lewy jeszcze nie przeszedł do historii, jest teraźniejszościa.

Leon
Leon
11 dni temu
Reply to  Kunta Kinte

Mlynarczyk dotarl z polskim klubem tez dotarl do polfinalu PM,zdobyl go z portugalskim i zdobyl 3 miejsce na ms.Co ma piernik do wiatraka,ze zdobywali z polskimi klubami?to taki przytoczony przeze mnie Mlynarczyk powinien byc okreslany jako najlepszy pilkarz w historii.

qpqa
qpqa
11 dni temu
Reply to  Leon

To, że więcej wygrał w sporcie zespołowym, to nie znaczy, że był lepszy. Tak to Rzeźniczak byłby w krajowej czołówce.

Leon
Leon
11 dni temu
Reply to  qpqa

To jakie kryteria przyjmujesz?Wlasne widzimisie i antypatie?

qpqa
qpqa
11 dni temu
Reply to  Leon

Umiejętności piłkarskie.
Ocena K. Górskiego też na moją opinię wpływa.

ambermozart
ambermozart
11 dni temu
Reply to  Leon

idąc tym tokiem myślenia Per Mertesacker ma więcej tytułów mistrza świata niż Messi, Ronaldo, Zlatan i Lewandowski łącznie. Ale to musiał być kozak.

Saffron
Saffron
11 dni temu

Kuba, Leszek top! Świetna lektura

Jozef Wojciechowski
Jozef Wojciechowski (@jozef-wojciechowski)
11 dni temu

40 milionów kibiców? Te 4 dodatkowe miliony, które kibicują Polsce, to skąd pochodzą?

Leon
Leon
11 dni temu

Nie rozumiesz znaczenia zaokraglenia?Skoro juz jestes takim szczegolarzem,to w Polsce mieszka wiecej niz 36 mln ludzi.Plus emigranci polscy za granica,panie rachmistrz.

Pan Janusz
Pan Janusz
11 dni temu

Jak dodasz Polonię to może nawet 50 milionów wyjść.

Adam Pawel
Adam Pawel
11 dni temu
Reply to  Pan Janusz

A do tego Pan Jezus, jak wiadomo był Polakiem i jest królem Polski, więc jeszcze dwa miliardy chrześcijan na całym świecie będzie kibicować Polsce w starciu z muzułmańską Albanią.

ChybaSpalony
ChybaSpalony
11 dni temu

Czy przy golu Pałasza nie było spalonego?

zenon
zenon
11 dni temu
Reply to  ChybaSpalony

Też to chciałem napisać.Moim zdaniem był i to taki półmetrowy.Sędzia niby dobrze ustawiony ale nie zagwizdał…
Spalony imienia gola Rogera Guereiro w meczu z Austrią, też ciężko było wychwycić w pierwszej chwili:):)

floro flores
floro flores (@floro-flores)
11 dni temu

zajebisty tekst, dzięki

jakibic
jakibic (@jakibic)
11 dni temu

jaka gloryfikacja Bońka, brawo. Niestety, autor jest za młody i za ….., aby wiedzieć, że w tamtych czasach Boniek nie potrafił sklecić jednego , prostego zdania. cyt.”..Gra o tej porze z dobrymi rywalami, a nawet pokonanie ich też nie jest dobre. Sztuczne przyspieszenie okresu startowego nie gwarantuje żadnych procentów wiosną. A co będzie jesienią? „’ i to miał powiedzieć (jego przemyślenia) Boniek ? no proszę, dajcie już mu spokój. Każdy kto choć raz słyszał jego wypowiedzi z tamtego okresu, to okrywał się rumieńcem. Owszem, to był cwaniak nad cwaniaki, ale z inteligencją nie miało to nic wspólnego. Z resztą pozostało mu to (cwaniactwo) do dzisiaj. Z tym, że teraz zaczął obracać się w gronie bardziej inteligentnym, więc zasób słów się zwiększył.
Z wylotem po finale, też można by zweryfikować. A może to Juventus zapowiedział , sam od siebie, że podstawi samolot na mecz z Albanią ? Może Boniek wcale nie stawiał na ostrzu noża tej sytuacji ? To tak jak z tą od tramwaju w Gdańsku. Zatrzymałam tramwaj i to był początek strajku. A przecież wiadomo, że wyłączyli prąd i nie mogła jechać,hehe.
Ogólnie Boniek piłkarzem był świetnym i tyle w temacie. Gloryfikacja na każdym kroku, tylko działa na jego szkodę

ambermozart
ambermozart
11 dni temu
Reply to  jakibic

swoją drogą – Boniek był już wtedy w Juventusie. Czy to znaczy, że Juventus zimę nie grał sparingów tylko biegał po polskich górach? 😉

waldemar
waldemar
11 dni temu

„pamiętne występy Legii w Europie”
Wymienicie chociaż jeden przed 1985 r.? Bo te wielkie mecze Górnika z Romą czy MC faktycznie wszyscy znają. Widzew z Liverpoolem… wiadomo. Ale Legia?

Jak tu pięknie
Jak tu pięknie
11 dni temu

Prawdopodobnie dla pytającego przełom lat 60 i 70 był tak dawno, że „panie, ludzie tyle nie żyją” 😀

waldemar
waldemar
11 dni temu

Nie, to nie jest żart. Legia, i owszem, grała w tych fazach, ale te mecze nie były „pamiętne” – nawet bardziej interesujący się tematem kibic nie kojarzy rywali, nie mówiąc o samych meczach. Chyba, że chodzi o pamiętną aferę związaną z rewanżem z Feyenoordem? Bo same mecze jakoś nie są szczególnie wspominane (w przeciwieństwie do takiej Sampdorii czy rewanżu z Goteborgiem).

zenon
zenon
11 dni temu
Reply to  waldemar

Polecam trochę więcej czasu spędzonych z książkami o tematyce sportowej bo widzę w internetach ciężko poszukać:)
W tym samym roku 1970 Legia dotarła do półfinału Pucharu Europy gdzie przegrała z Feyenoordem po remisie u siebie 0:0 (gdzie byli lepsi ale murawa była koszmarna-lepiej radzili sobie na niej drwale z Rotterdamu),przegrali na wyjeździe 0:2.Górnik w tym samym czasie remisował z Romą w PZP.
Ranga PE była dużo większa niż PZP a mimo to do teraz więcej emocji budzi starcie Górników. Nic dziwnego w latach 70-tych robotniczo-górnicze kluby ze śląska miały dużo lepszy PR:):)

zenon
zenon
11 dni temu
Reply to  waldemar

Nie kompromituj się…. Legia-Feyenoord w półfinale PE czy jak tam teraz to znasz: Ligi Mistrzów

andrzelika drzoli
andrzelika drzoli
11 dni temu

towarzysze z wojska ludowego i milicji obywatelskiej . a teraz wielcy patrioci pies ( nomen omen ) ich …wachał . i dziwić się że Legia do tej pory w Polsce nosi miano sk…. ?

Tobix
Tobix
11 dni temu

Olki Lechu- top

Wacek
Wacek
11 dni temu

Kurwa, ciołki, jakie San Marino? Albania wtedy była u siebie groźna dla najlepszych, to w tamtych eliminacjach opierdolili Belgię 2-0, czyli późniejszego medalistę MŚ 1986. Poza tym mieli remis z nami i Grecją.

Adam
Adam
11 dni temu

2014 mundial ominięty, potem euro 2016, MŚ 2018, potem euro 2021 a teraz MŚ 2022. To prawda Lewy najlepszy napastnik powinien w końcu wziąć odpowiedzialność jak Boniek mówił w sensie piłkarze…

ambermozart
ambermozart
11 dni temu

Całość ma swoją wymowę także dlatego, że Boniek zdobył w tym meczu jedyną bramkę – a zarazem ostatnią swoją w reprezentacji. Ba, to było jego ostatnie, dwudzieste czwarte trafienie dla biało-czerwonych. ” – to są sytuacje kiedy ostatnia bramka w reprezentacji nie jest ostatnią bramką dla reprezentacji? xp

Marek
Marek
11 dni temu

Typowa je..a Legła (sprawa Wijasa). Zawsze kręcą, zawsze mataczą.

Zdzislaw Dyrman
Zdzislaw Dyrman (@zdzislaw-dyrman)
11 dni temu

Świetny artykuł. Bardzo przyjemnie się czytało.

Inne sporty
24.10.2021

KSW 64: Pudzianowski nokautuje, Przybysz broni pasa przez poddanie!

Na gali KSW 64 największe emocje miały budzić dwie walki – ta Mariusza Pudzianowskiego i ta Sebastiana Przybysza. Ten pierwszy do klatki wychodził naprzeciw ważącego niemal 150 kilogramów Bombardiera, z którym pierwotnie miał zmierzyć się już w marcu. Drugi zaliczał pierwszą w karierze obronę pasa mistrzowskiego kategorii koguciej. Obaj spisali się znakomicie i swoje pojedynki […]
24.10.2021
Suche Info
23.10.2021

Gula: – Coś w tej drużynie nie funkcjonuje

Adrian Gula już przeszedł do historii, osiągając najwyższą porażkę Wisły Kraków po utworzeniu Ekstraklasy. Co trener „Białej Gwiazdy” powiedział po meczu? – Muszę powiedzieć kibicom, że to co zaprezentowaliśmy na boisku, to nie jest to, co chłopaki trenują. To bardzo trudny moment dla nas. Czujemy maksymalną odpowiedzialność za ten wynik – mówił Gula na konferencji (cytaty za […]
23.10.2021
Suche Info
23.10.2021

Kamiński znowu strzela w doliczonym czasie! [WIDEO]

Marcin Kamiński to jeden z filarów odradzającego się Schalke, ale też… specjalista od goli w doliczonym czasie gry. Dziś Polak przyklepał pewne zwycięstwo nad Dynamo Drezno, strzelając gola w samej końcówce spotkania. Kamiński znów świetnie zachował się przy stałym fragmencie gry. Wygrał walkę w powietrzu, idealnie skierował piłkę do siatki. Gole dla Schalke strzelili wcześniej […]
23.10.2021
Suche Info
23.10.2021

Kontuzja Grosickiego? Nic poważnego

Kamil Grosicki zdobył wreszcie bramkę po powrocie do Ekstraklasy, ale okupił ją urazem. Chwilę po zdobyciu gola musiał zejść z boiska. Jak groźna jest to kontuzja? Na szczęście niezbyt groźna. Daniel Trzepacz z portalu pogonsportnet.pl poinformował podczas łączenia z Canal+, że Grosickiego czeka tylko kilka dni przerwy. – Wychodził po meczu kulejąc, miał w skrzynce […]
23.10.2021
Ekstraklasa
23.10.2021

Czy Wisła została zjedzona przez smoka wawelskiego? Bo przez Śląsk – na pewno!

Drogi ludu Krakowa, pilna sprawa, nie zważaj na późną porę, olej weekendowe balangi i przejdź się pod nadwiślański pomnik smoka wawelskiego. Mamy podejrzenia, że dzisiejszego popołudnia wszamał prawdziwych piłkarzy Wisły Kraków. Jesteśmy realnie stroskani o to, czy zaraz nie pęknie. Bo kim byli ci ludzie, którzy wyszli na murawę w czerwonych strojach z białą gwiazdą […]
23.10.2021
Suche Info
23.10.2021

Najwyższa domowa porażka Wisły w Ekstraklasie

Wisła Kraków dostała na własnym stadionie piątkę od Śląska Wrocław. Jak się okazuje, to… największa porażka w historii „Białej Gwiazdy” przy Reymonta od kiedy Ekstraklasa jest Ekstraklasą. Poprzedni „rekord” też należał do Śląska Wrocław, który w sezonie 16/17 wygrał w Krakowie 5:1. Teraz ten wynik został przebity, sobotni mecz zakończył się wynikiem 5:0. Bilans największych […]
23.10.2021
Weszło
23.10.2021

Weszło z Neapolu: Ołtarze i relikwie

Były opowieści Kuby z Neapolu w formie tekstu, czas na wideo. Bo czasami pewne rzeczy znacznie łatwiej uchwycić obrazem.     Koniecznie przeczytaj Weszło z Neapolu: gdzie ta magia pucharów? Weszło z Neapolu: kościół Maradony
23.10.2021
Weszło
23.10.2021

Jak dostać w łeb i zaprezentować się godnie? Zapytajcie Brighton

0:3 do przerwy i z Brighton właściwie nie było czego zbierać. Mimo tego, że rywalem podopiecznych Grahama Pottera był Manchester City, to i tak był to lekki szok. Mewy miały naprawdę dobry początek sezonu Premier League, gra się kleiła. A początek z The Citizens? Słabiutko.  Gubiła się przede wszystkim obrona, zadziwiająco niepewny był Robert Sanchez. […]
23.10.2021
Suche Info
23.10.2021

Hertha wygrywa z Gladbach. Udział Piątka przy bramce [WIDEO]

Krzysztof Piątek rozegrał swój drugi mecz w wyjściowym składzie Herthy w tym sezonie. Bilans ma świetny – przed tygodniem ograł Eintracht, a dziś Borussię Moenchengladbach. Polak miał udział przy bramce, choć na jego koncie nie zostanie dopisana asysta. Piłka po strzale Piątka wylądowała na plecach jednego z piłkarzy Gladbach. I odbiła się na tyle niefortunnie, że spadła […]
23.10.2021
Suche Info
23.10.2021

Kimmich: – Nie zaszczepiłem się, bo mam obawy

„Bild” donosił ostatnio, że w Bayernie Monachium jest pięciu niezaszczepionych piłkarzy. Do nieprzyjęcia szczepionki na koronawirusa przyznał się Joshua Kimmich. – Nie zaszczepiłem się, bo mam obawy związane z brakiem długoterminowych badań. Niemniej zachowuję się odpowiedzialnie i przestrzegam wszystkich zasad higienicznych. Wszyscy nasi niezaczepieni piłkarze są testowani co dwa-trzy dni – mówi reprezentant Niemiec w […]
23.10.2021
Weszło
23.10.2021

Kapela ze Szczecina w końcu nastroiła instrumenty i zagrała koncert!

Jak wiadomo, co do Pogoni można mieć trochę wątpliwości. Niby skład się zgadza, a raczej nie tylko „niby”, bo jest naprawdę mocny, to wyniki, a przede wszystkim styl, już nie do końca. Pogoń stać na dobry mecz, ale również na partię kompletnie przeciętną i przegraną, jak z Wisłą w Płocku, żeby już łaskawie nie wspominać […]
23.10.2021
Suche Info
23.10.2021

Pierwszy gol Grosickiego po powrocie! [WIDEO]

Kamil Grosicki wyglądał w Pogoni nieźle, ale brakowało mu liczb. Sam w naszym wywiadzie przyznawał, że miałby większy luz, gdyby miał już coś w swoim dorobku. – Nie powiem, że nie myślę o tym. Parę spotkań już rozegrałem. Miałem sytuacje, mogłem strzelić bramkę, mogłem mieć już asysty. Ale jestem spokojny, że to wszystko przyjdzie. Z każdym meczem będę […]
23.10.2021
Suche Info
23.10.2021

Lewandowski: – Nie zasłużyliśmy na porażkę

Mecz Rakowa z Bruk-Betem obfitował w gole – padło ich aż pięć – i nie da ukryć się, że Bruk-Bet zaprezentował się całkiem nieźle. I piszemy to nawet mimo faktu, że nie podnieśli z boiska żadnego punktu. Trener niecieczan, Mariusz Lewandowski, uważa, że jego drużyna nie zasłużyła na porażkę. – Mecz obfitował w wiele sytuacji z […]
23.10.2021
Weszło
23.10.2021

Górnik dał Lechii lekcję pokory

Trochę sielankowo mogło się zrobić w Lechii Gdańsk, której pod wodzą Tomasza Kaczmarka prawie wszystko dotychczas wychodziło. Drużyna z Trójmiasta stała się kandydatem do walki o najwyższe lokaty. Wydawało się więc, że pokonanie u siebie wciąż bardzo nierównego Górnika Zabrze nie stanowi jakiegoś wielkiego wyzwania. Tymczasem skończyło się na remisie i to takim ze wskazaniem […]
23.10.2021
Weszło
23.10.2021

Gdzie Wisła Kraków ma największe rezerwy?

Wisła Kraków jest jedną z najbardziej nieprzewidywalnych drużyn ligi. Wyłapie 0:5 od Lecha Poznań. Przegra mecz, w którym gra większość czasu z przewagą zawodnika. Z drugiej strony ograna Legia. Zdemolowane Zagłębie. Ciekawe transfery i wizja rozwoju, ostatnio podkreślona nawet przez współpracę ze StatsBomb. Nawet ta akcja Yeboaha, która niosła się po świecie – niby ciekawostka, […]
23.10.2021
Bundesliga
23.10.2021

Lewandowski nieskuteczny, Bayern i tak zwycięski

Czy Bayern Monachium zagrał w dzisiejszym starciu z Hoffenheim swój najlepszy futbol, wskoczył na najwyższe obroty? Zdecydowanie nie. Ale nawet przeciętnie dysponowani Bawarczycy bez najmniejszych trudności rozbili swoich rywali aż 4:0. A wygraliby znacznie wyżej, gdyby nie katastrofalna skuteczność Roberta Lewandowskiego, który zmarnował kilka stuprocentowych sytuacji strzeleckich. Bayern – Hoffenheim. Spokój mistrzów Niemiec Na ogół […]
23.10.2021
Suche Info
23.10.2021

Cash: – Mama gotuje mi pierogi, barszcz, mielone, gołąbki i bigos

Matty Cash został przepytany przez portal meczyki.pl na gorąco po spotkaniu z Paulo Sousą. Wydaje się, że jego debiut w reprezentacji jest tylko kwestią czasu. Co mówił Cash? Jak zwykle w takich przypadkach, wszystko widział w samych superlatywach. Gra dla Polski? Podekscytowanie i zaszczyt. Sousa? Otwarty i inteligetny człowiek. I tak dalej, i tak dalej. Wyciągnęliśmy […]
23.10.2021
Suche Info
23.10.2021

Haaland nie zagra do końca roku?

Dziewięć goli i cztery asysty. Tylko sześć ligowych meczów wystarczyło Erlingowi Haalandowi do wykręcenia tej znakomitej statystyki. Może się jednak zdarzyć tak, że Norweg nie powiększy już w tym roku swojego dorobku. Haaland opuścił już mecze z Gladbach i Augsburgiem z powodu urazu mięśniowego. Wrócił na Mainz, strzelił dwa gole, a potem znowu wypadł. Dziś zabrakło […]
23.10.2021