post
Michał Kołkowski

Opublikowane 02.12.2020 14:16 przez

Michał Kołkowski

Gianni Agnelli, swego czasu najbogatszy i najpotężniejszy człowiek we Włoszech, był uzależniony od adrenaliny. Nieustannie kusił los, mawiając: – Są różne sposoby, by umrzeć. Śmierć w wypadku nie wydaje mi się wcale najgorsza. Uwielbiał wyskakiwać ze swojego prywatnego śmigłowca wprost do morza, szokując tłumy gapiów. Po stokach narciarskich śmigał w takim tempie, jak gdyby był olimpijskim mistrzem w slalomie gigancie. Kiedy siadał za kierownicą samochodu, nie interesowały go przepisy. Ignorował zakazy wjazdu, sygnalizację świetlną, no i rzecz jasna miał również w nosie ograniczenia prędkości. Każda przejażdżka w jego wykonaniu przypominała uliczny wyścig Formuły 1. Agnelli prawdopodobnie uwiódł pierwszą damę Stanów Zjednoczonych. Pociągał za sznurki na krajowej scenie politycznej. Często był po prostu nazywany niekoronowanym królem Italii. Niewykluczone jednak, że najwięcej satysfakcji zapewniały mu nie sukcesy biznesowe i polityczne, ani nawet nie kolejne romanse, lecz triumfy ukochanego Juventusu, którym przez dekady dowodził.

Juventus jest towarzyszem mojego życia, zwłaszcza moich emocji – twierdził L’Avvocato. “Adwokat”, jak go nazywano. – Wystarczy, że zobaczę zawodników w czarno-białych trykotach. Czasami wzruszam się nawet wówczas, gdy prasowy nagłówek zaczyna się od wielkiej litery “J”. Od razu myślę o Juventusie. (…) Juve jest dla mnie powodem do radości i dumy, a także do rozczarowania i frustracji. Tak silne emocje może zapewnić tylko prawdziwa, nieskończona historia miłosna.

Agnelli te wszystkie miłosne uniesienia przeżywał jednak na ogół w głębi swojej duszy. Na zewnątrz starał się nie okazywać emocji. Jak przyznał Dino Zoff, który przez długie lata był piłkarzem i trenerem “Starej Damy”, nigdy nie zdarzyło mu się zobaczyć właściciela w stanie wzburzenia. – “Adwokat” nigdy nie podnosił głosu, nawet gdy sprawy nie toczyły się po jego myśli. W zasadzie nie przypominam sobie, by kiedykolwiek przemówił innym tonem niż swój standardowy – spokojny, zimny, lekko ironiczny. Zawsze taki sam. Nawet gdy wygłaszał jakieś mocne przemówienie, albo sprzedawał dziennikarzom jedno ze swoich słynnych powiedzonek, jego głos ani drgnął.

Gianni Agnelli

– To rzadkość wśród właścicieli – dodał Włoch. – Wkładają oni zwykle swoje pieniądze w klub, często zresztą przepalając w ten sposób fortunę, którą ich przodkowie gromadzili przez pokolenia. Ta świadomość utrudnia trzymanie emocji na wodzy. Bez znaczenia, kim jesteś w biznesie i jak wiele osiągnąłeś. Futbol nawet z najbardziej przebiegłego przedsiębiorcy potrafi wydobyć zwierzęce instynkty. Agnelli się temu opierał.

Być może dlatego, że znał swoją wartość. I nigdy nie czuł potrzeby, by przypominać wszystkim wkoło, w czyim ręku leży władza. Trochę jak w tej słynnej scenie z “Gry o tron”: – Król, który musi przypominać, że jest królem, tak naprawdę wcale nim nie jest.

Znana jest anegdota o wizycie Agnellego w kasynie w Monte Carlo. Pewną kobietę przyłapano na tym, że podkrada Włochowi żetony. Kiedy próbowała je spieniężyć, interweniowała ochrona. Gianni – z typowym dla siebie, stoickim spokojem – poprosił kierownika kasyna, by pozwolił złodziejce zachować pieniądze. Jego przyjaciele nie potrafili tego zrozumieć. Agnelli objaśnił im to za pomocą wojennej opowieści: – Podczas II Wojny Światowej pewien niemiecki oficer siedział w barze w Trypolisie. Towarzyszyła mu lokalna piękność. W pewnym momencie parę zaczepił włoski oficer, który zaczął flirtować z kobietą. Niemiec zachowywał się jednak uprzejmie wobec zalotnika. Ostatecznie byli sojusznikami. W końcu Włoch pozwolił sobie na objęcie kobiety. Wtedy Niemiec, nie wypowiedziawszy słowa, dyskretnie wyciągnął pistolet i postrzelił Włocha w stopę. W barze panował tak hałas, że nikt nie usłyszał wystrzału, nawet ta kobieta. Po minucie lub dwóch kulejący Włoch z uśmiechem pożegnał się i odszedł, zostawiając Niemca i jego partnerkę w spokoju. To właśnie nazywam stylem.

Gianni Agnelli, czyli futbolowy romantyk

“Gianni Agnelli żył sensacjami, emocjami i romansami. Romansował ze wszystkim, co piękne i co sprawiało mu radość. Był niesamowicie zamożny, a przy tym cenił w życiu proste rzeczy. No i Zinedine’a Zidane’a”

Carlo Ancelotti

Trudno powiedzieć, czy “Adwokat” rzeczywiście pasjonował się futbolem jako takim. Futbolem w sensie czysto sportowej rywalizacji – taktyki, procesu treningowego i tak dalej. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że aż tak bardzo go to nie interesowało, choć niekiedy to zainteresowanie pozorował, chcąc poznać opinię kolejnych trenerów Juve na jakiś temat. Nie ma jednak najmniejszych wątpliwości, iż do szaleństwa fascynował się on największymi postaciami piłkarskiego świata. Czasami nie musiał nawet obejrzeć danego zawodnika w akcji, by się w nim rozkochać. By go zapragnąć. Tak było choćby w przypadku Michela Platiniego, który trafił do Juventusu w 1982 roku, spędził w nim pięć sezonów i pomógł “Starej Damie” w wywalczeniu właściwie wszystkich najcenniejszych trofeów na krajowej i europejskiej arenie. Agnelli postanowił ściągnąć Francuza do Turynu po tym, jak zaprzyjaźniony dziennikarz z Francji opowiedział mu o niesamowitych możliwościach piłkarza AS Saint-Etienne. Ta iskierka wystarczyła, by rozpalić entuzjazm w sercu “Adwokata”.

JUVENTUS WYGRA DZIŚ Z DYNAMEM KIJÓW? KURS: 1,26 W TOTOLOTKU!

Działacze Juve wzięli zatem Platiniego pod lupę i wkrótce dopięli transfer, zresztą w wielkim sekrecie. Zadbano, by do mediów nie wyciekły przedwcześnie żadne wiadomości. Nawet sam Platini nie był wtajemniczony w część szczegółów. Gdy francuski gwiazdor leciał już potajemnie prywatnym samolotem do Turynu, by omówić warunki indywidualnego kontraktu, odezwał się do niego Giampiero Boniperti, prezydent Juve.

Podejdź tu, mam “Adwokata” na linii – rzekł Włoch.
Słucham? – spytał niepewnie Platini, mocno zdumiony całą sytuacją. Ma telefonicznie rozmawiać z jakimś prawnikiem? Czy to nie może zaczekać, aż wylądują bezpiecznie w Turynie? W co ci Włosi tutaj pogrywają? – Cóż to za adwokat? – zaczął drążyć temat.
– “Adwokat”. L’Avvocato. Gianni Agnelli – Boniperti spojrzał na Platiniego, nie wiedząc do końca, czy to jakiś dziwaczny żart, czy szczere zdumienie. – Chce cię osobiście powitać w Juventusie.
Platini nie miał bladego pojęcia, kim jest ten cały “Adwokat”, bąknął zatem pod nosem jakieś krótkie “ach, no tak” i nieśmiało chwycił za słuchawkę. Odezwał się do niego spokojny głos: – Michel, mój drogi, witaj w Turynie! – powiedział Agnelli. Entuzjastycznie, choć bez przesadnej poufałości. – Posłuchaj mnie. Skoro jesteś już z nami, musimy teraz wygrać wszystko.

Michel Platini i Gianni Agnelli

Chciałoby się rzec – cały Agnelli. Nie tracił czasu na owijanie w bawełnę, zawsze działał szybko i konkretnie. Nie można powiedzieć, by w biznesie kierowały nim proste impulsy, lecz na pozostałych polach swojej życiowej działalności często pozwalał sobie na szczyptę szaleństwa. Albo i na dwie szczypty. Sięgnięcie po Platiniego było właśnie swego rodzaju wariactwem, nie sposób temu zaprzeczyć. Oczywiście z perspektywy czasu trudno oceniać ten ruch inaczej niż jako trafiony w dziesiątkę, lecz w 1982 roku sytuacja była zgoła inna.

Kiedy prezydent Giampiero Boniperti i szkoleniowiec Juve, Giovanni Trapattoni, dowiedzieli się, że Agnelli chce sprowadzić do stolicy Piemontu francuskiego pomocnika, spojrzeli po sobie z głębokim niedowierzaniem. Juve dopiero co dopięło bowiem inny niezwykle głośny transfer – kupiło Zbigniewa Bońka z Widzewa Łódź. Reguły panujące we włoskiej Serie A na początku lat osiemdziesiątych dopuszczały obecność tylko dwóch obcokrajowców w kadrze zespołu. Tymczasem w ekipie “Starej Damy” od dwóch lat grał również Liam Brady. Irlandzki pomocnik, wcześniej gwiazda londyńskiego Arsenalu. Brady w 1981 roku poprowadził Juve do triumfu w Serie A i był na najlepszej drodze, by powtórzyć ten wyczyn również w kolejnych rozgrywkach. Trapattoni mówił po latach: – Mieliśmy w składzie siedmiu, ośmiu reprezentantów Włoch, lecz to właśnie Brady wnosił do drużyny najwięcej cennego doświadczenia. Swoją nienaganną grą w środku pola nadał jej prawdziwą osobowość.

Nasuwa się zatem naturalnie pytanie – po jakie licho wypychać z klubu tak cennego gracza?

Z całą pewnością przeszło ono przez myśl również Bonipertiemu i Trapattoniemu. Obaj wiedzieli jednak doskonale, że nie ma sensu na głos wypowiadać swoich wątpliwości, skoro Agnelli wyraźnie podjął już decyzję zarówno odnośnie przyszłości Brady’ego, jak i Platiniego.

“Historia transferu Platiniego do Juve nadaje się na scenariusz filmu szpiegowskiego”

Antonio Felici (“France Football”)

Boniperti poinformował Brady’ego o planach klubu na trzy dni przed ostatnią kolejką sezonu 1981/82. Na wieść o tym, że jego przygoda z Juventusem nieoczekiwanie dobiega końca, irlandzki zawodnik po prostu się rozpłakał. Był całkowicie zdruzgotany. Zdołał jednak pozbierać się choć na tyle, by w finałowym meczu ligowym trafić do siatki z rzutu karnego. Był to gol na wagę dwudziestego scudetto dla Juve.

Agnelli rzecz jasna ucieszył się z kolejnego sukcesu, lecz myślami uciekał już do nadchodzących triumfów. Osiągniętych z Platinim, a nie Bradym. – Kiedy negocjowałem warunki kontraktu w Turynie, w moim mieszkaniu siedzieli działacze Girondins Bordeaux. Oni również chcieli mnie namówić na transfer. Żona przekazała im, że wyjechałem po zakupy, choć byłem wówczas we Włoszech. Musiała utrzymać wszystko w tajemnicy. Czekali na mnie przez trzy godziny, aż w końcu skapitulowali i wyszli. Piętnaście minut później stacja radiowa Europe 1 podała po raz pierwszy informację o tym, że przechodzę do Juve – wspominał Platini.

***

Gdy Agnelli chciał w zespole jakiegoś zawodnika, naprawdę trudno było go powstrzymać przed zrealizowaniem zachcianki. Mobilizował działaczy – najpierw Bonipertiego, a potem głównie Luciano Moggiego, dyrektora generalnego “Starej Damy” – do najbardziej brawurowych, wręcz bezczelnych posunięć. Zwykle zresztą nie musiał wydawać swoim ludziom bezpośrednich poleceń, tak dobrze potrafili oni odczytywać jego intencje. Wystarczyło, że “Adwokat”, z pozoru mimochodem, wypowiedział się ciepło o piłkarzu spoza Juventusu, by jego podwładnym zapaliła się w głowie lampka ostrzegawcza. Natychmiast zaczynali sondować możliwości przeprowadzenia transferu.

Często musieli działać niekonwencjonalnie. Jak choćby w 1996 roku, gdy Juve usiłowało ściągnąć Paolo Montero z Atalanty Bergamo. Defensor był już niemalże dogadany z Interem Mediolan. Sprawa wyglądała na przegraną, lecz nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji.

Opowiadał o tym Claudio Pasqualin, agent Urugwajczyka: – Paolo był już jedną nogą w Interze. Pamiętam to jak dziś. 1996 rok, jesteśmy w siedzibie Nerazzurrich. Papiery na stole. Nagle do Paolo dzwoni telefon. On wychodzi, odbiera i toczy z kimś rozmowę. Do dziś nie wiem na pewno, z kim wtedy rozmawiał. Ale ta osoba tak go oczarowała, że postanowił zerwać negocjacje z Interem. Nie wyobrażacie sobie nawet, jaki wstyd wtedy odczuwałem jako agent. Wszystko dopięte prawie na ostatni guzik, transfer dogadywany od tygodni. Ale czułem się zobowiązany działać zgodnie z zaleceniami mojego klienta. Odwołałem transfer. Czasem w futbolu jeden telefon może zadecydować o wszystkim.

Jak się okazało, do Montero dzwonił niezrównany w takich sytuacjach Moggi. Na czyje zlecenie działał? Odpowiedź jest prosta.

– Zakochałem się w Juventusie od pierwszego dnia. Jak tylko naprawdę zrozumiałem, jak bardzo ten klub jest znienawidzony przez całą resztę Italii. Przekształciłem ich nienawiść w swoją miłość do Juve. Koszulka stała się jak zbroja – powiedział Montero. Znany z krewkiego charakteru piłkarz został zresztą skarcony przez “Adwokata”, gdy uderzył jednego ze swoich przeciwników. – Pamiętam, że L’Avvocato zapytał mnie z goryczą, jak mogłem coś takiego zrobić. Byłem zszokowany i przerażony. Dopytałem, o co dokładnie chodzi, a on odpowiedział: „Paolo… Porządny pięściarz uderzyłby rywala w taki sposób, by ten upadł. Dlaczego trafiłeś go tak kiepsko?”.

Gianni Agnelli u boku Marcello Lippiego

Agnelli uwielbiał piłkarzy kreatywnych, eleganckich. To w nich się zakochiwał i o nich poetycko opowiadał. Ale wiedział, że każdy Platini potrzebuje swojego Gentile, a każdy Zidane swojego Montero. Tak samo jak w biznesie – gdy on stał na czele Fiata i roztaczał urok osobisty na ludzi ze świata polityki oraz biznesu, cała rzesza prawników i dyrektorów odwalała za niego czarną, mniej efektowną robotę.

***

Wspomnianą szybkość działania turyńskich działaczy potwierdza historia z lat osiemdziesiątych. Ian Rush, który przeprowadził się do Turynu w 1986 roku po latach fantastycznej gry w Liverpoolu, nie do końca potrafił się odnaleźć na włoskiej ziemi. Pewnego dnia zaczepił go Agnelli.

Dwa dni wcześniej miałem długie spotkanie z Bonipertim i Agnellim – wspomina Rush. – Szczerze im powiedziałem, jak bardzo jestem rozczarowany swoją grą po przenosinach do Juventusu. Wyznałem, że wielu piłkarzy nie przyjęło mnie ciepło, choć robiłem dużo, by się z nimi zakumplować. Oznajmiłem, że moim zdaniem drużynie brakuje jakości, zwłaszcza w środku pola. A na koniec stwierdziłem, że oczywiście mogę wypełnić kontrakt z klubem, ale nie obrażę się, jeśli podczas najbliższego okienka transferowego zostanę sprzedany. No więc po dwóch dniach Agnelli osobiście się do mnie zwrócił: “Wciąż w ciebie wierzę, Ian. Chcemy, byś został. Powiedz mi, z jakimi brytyjskimi zawodnikami chciałbyś zagrać w Juventusie, by się lepiej tutaj poczuć?”. Po namyśle wymieniłem Marka Hughesa, Johna Barnesa i Petera Beardsleya.

Następnego dnia Juventus złożył oferty za Beardsleya i Hughesa. Ostatecznie obie zostały odrzucone, ale i tak widać wyraźnie, że Agnelli nie rzucał słów na wiatr. Jeśli cenił jakiegoś piłkarza, był w każdej chwili gotowy, by przychylić mu nieba.

“Co dwa tygodnie całym zespołem spotykaliśmy się na zebraniach w posiadłości Agnellego. Gospodarz urządzał nam przemowę motywacyjną. To było dla mnie coś zupełnie nowego. W Liverpoolu właściwie nie miałem kontaktu z prezydentem klubu czy też dyrekcją. W Juventusie było inaczej. Koledzy z zespołu rzadko się do mnie odzywali, za to Agnelli miał dla mnie mnóstwo czasu. Za każdym razem prosił, bym został u niego dłużej po zakończonym zebraniu. Udzielał mi różnych rad i zapewniał, że rozumie moje trudności z zadomowieniem się w Turynie. Wyczuwałem, że koledzy z drużyny zazdroszczą mi tej relacji”

Ian Rush

Z drugiej strony, tak szybko jak sympatia do jakiegoś piłkarza budziła się w sercu “Adwokata”, tak szybko mogła również zgasnąć. Przekonał się o tym sam Rush, a także Michael Laudrup. Kiedy podczas mistrzostw Europy w 1988 roku Agnelli zakochał się w grze Ołeksandra Zawarowa, jednego z liderów reprezentacji Związku Radzieckiego, dotychczasowi ulubieńcy nagle przestali się dla niego liczyć. Walijczyk i Duńczyk znaleźli się na wylocie z Juve – jeden z nich miał bowiem zrobić miejsce w kadrze dla Zawarowa. Ostatecznie padło na Rusha, który ochoczo wrócił do Liverpoolu, aczkolwiek Juve porozumiało się też z PSV Eindhoven w sprawie transferu Laudrupa. Transakcję storpedował sam Duńczyk, dla którego przenosiny do ligi holenderskiej oznaczałyby olbrzymi zjazd tak ze sportowego, jak i finansowego punktu widzenia. – Można mnie było wcześniej poinformować o takich zamiarach – żalił się Laudrup na łamach prasy, gdy okazało się, iż klub próbuje się go na wszelkie sposoby pozbyć.

Rok później w identycznej sytuacji znalazł się… Zawarow. Agnelli uznał ukraińskiego pomocnika za niewypał transferowy i zaczął się rozglądać za nowym liderem ofensywy Juventusu. Tym razem jego serce zabiło mocniej do Enzo Francescolego. Później ujął go swoją grą Roberto Baggio, następnie Alessandro Del Piero i Zinedine Zidane. “Adwokat” zdecydowanie był człowiekiem kochliwym.

O tym, jak chwiejny w swoich uczuciach potrafi być właściciel Juve, przekonał się również Carlo Ancelotti, szkoleniowiec klubu w latach 1999 – 2001. – Pewnego dnia, pod koniec mojej bytności w Turynie, Agnelli zaprosił mnie na spotkanie. Poświęcił mi całą godzinę, w czasie której powiedział, że mnie lubi i we mnie wierzy. “Nie zdobyliśmy mistrzostwa, mamy jednak za sobą dobry sezon. Jesteś dobrym człowiekiem, Carlo. Pamiętaj o tym, ponieważ w życiu nie ma nic ważniejszego”. Następnego dnia wyleciałem z roboty.

***

Oczywiście nie wszystkie zachcianki Agnellego były możliwe do zrealizowania. Wspomniany Francescoli nigdy do Juventusu nie trafił. Podobnie jak Diego Armando Maradona, na którego “Adwokat” ostrzył sobie zęby latami. – Pan Agnelli zalecał się do mnie jak do kobiety. Cały czas wydzwaniał i obiecywał szalone rzeczy. Był gotów zapłacić sto miliardów lirów. Powiedziałem mu, że nie mógłbym zrobić czegoś takiego kibicom Napoli. Byłem jednym z nich. Nigdy nie mógłby nosić koszulki innego włoskiego klubu – wspominał przed laty Diego.

Maradona przybliżył się do Juventusu dwukrotnie. Po raz pierwszy – w 1978 roku, gdy był jeszcze zawodnikiem Argentinos Juniors. Boniperti wybrał się nawet do Ameryki Południowej, by namówić cudownego 18-latka na przenosiny do Turynu. Te plany pokrzyżował jednak prezes argentyńskiej federacji piłkarskiej, który szczerze Włocha nienawidził. Maradona wylądował więc w Boca Juniors, a potem trafił do FC Barcelony. Po latach działacze Juve zaczęli się starać o Argentyńczyka ponownie. Choć akurat prezydent Boniperti nie był już wówczas wielkim entuzjastą pomysłu, by oferować Napoli fortunę za jednego zawodnika. Często musiał tonować zapędy Agnellego, który – gdy już zauroczył się jakimś zawodnikiem – tracił dla niego rozsądek. “Adwokat” parł więc do transferu Maradony niczym lodołamacz. Podobno doszło nawet do jakichś spotkań przedstawicieli Juve z Maradoną i jego agentem, lecz nigdy nic konkretnego się z nich nie narodziło.

Diego Maradona i Michel Platini – “Adwokat” chciał mieć ich obu

Co wcale nie oznacza, że Agnelli, któremu zdarzało się nawet przyjeżdżać na mecze Napoli, by pooglądać w akcji Maradonę, kiedykolwiek zapomniał o swym ulubieńcu. Mimo że ten nigdy nie wpadł przecież w jego sidła. Znajomi “Adwokata” przypuszczali, że widział on w Diego kolejne wcielenie Omara Siviorego – wielkiej gwiazdy “Starej Damy” na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych.

Wymowną historię opowiedział Ciro Ferrara, który przez lata grał u boku Maradony w Napoli, a w 1994 roku przeniósł się do Juve. – Pierwszy raz spotkałem osobiście Gianniego Agnellego w nieformalnych okolicznościach. W sierpniu 1994 roku mieliśmy zagrać mecz towarzyski w Lizbonie. Czekaliśmy na lotnisku na samolot, gdy podszedł do mnie jeden z dyrektorów. “Ciro, pozwól na moment. “Adwokat” chce z tobą pomówić” – stwierdził krótko. Wybuchnąłem śmiechem. No bo jak miałem to rozumieć, spotkanie z właścicielem klubu na lotnisku, w oczekiwaniu na samolot? Gdzie miałby niby czekać na mnie Agnelli? Poszedłem jednak za tym dyrektorem. Wsiedliśmy do samochodu z przyciemnianymi szybami i pojechaliśmy do strefy zarezerwowanej dla prywatnych samolotów. Narastały we mnie emocje i ciekawość. Gdy nasza krótka podróż się zakończyła, opuściłem auto. Hangarem już zmierzał w moim kierunku sam Gianni Agnelli.

“Adwokat” uścisnął dłoń Ferrary, który poczuł się tym niezwykle doceniony. Jak widać – właściciel Juve i jeden z najpotężniejszych ludzi we Włoszech do tego stopnia go cenił, że nie mógł dłużej czekać na ich pierwsze spotkanie.

Dzień dobry, panie Agnelli – grzecznie przywitał się Ciro.
Witaj! – rozpromieniony “Adwokat” wziął Ferrarę pod ramię i skierował go do swojego osobistego samolotu. Piłkarz aż pokraśniał z zachwytu. Takie wyróżnienie na początku jego przygody z Juve! Chciał nawet coś powiedzieć, lecz zauważalnie podekscytowany Agnelli nie dał mu dojść do słowa. – Witam cię w Juventusie. Wiesz co… Teraz opowiedz mi o Maradonie.

Gianni Agnelli, czyli głowa rodu

“Nie tęsknię za przeszłością i nie boję się przyszłości. Trzeba iść z duchem czasu”

Gianni Agnelli

Juventus trafił w ręce rodziny Agnellich w 1923 roku za sprawą Edoardo Agnellego, który zarządzał już wówczas Fiatem. Przedsiębiorstwo to przejmował pomału z rąk swojego ojca, Giovanniego, czyli założyciela całego motoryzacyjnego imperium.

Giovanni w 1899 roku zapłacił około czterystu dolarów (800 tysięcy lirów) za udziały w nowo powstałej firmie Fabbrica Italiana di Automobili Torino. Okazał się niezwykle zdolnym i kreatywnym przemysłowcem. Szybko rozkręcił biznes i wyrósł na lidera całej spółki. Jeszcze w 1900 roku Fiat wyprodukował w sumie 24 samochody. W 1903 z taśmy produkcyjnej zeszło 135 aut. Natomiast w 1906 roku Fiat osiągnął już wydajność na poziomie przeszło tysiąca oddanych do użytku pojazdów. Firma zaczęła generować naprawdę spore zyski. Nie było najmniejszych wątpliwości, iż pomysł z założeniem zakładu samochodowego okazał się doskonały.

Choć była to idea niezwykle brawurowa.

REMIS JUVENTUSU Z DYNAMEM KIJÓW? KURS: 5,20 W TOTALBET!

Trzeba bowiem pamiętać, że ówczesne Królestwo Włoch było stosunkowo młodym, właściwie dopiero co zjednoczonym państwem. Na początku swego istnienia zmagało się, co naturalne, z olbrzymimi problemami wewnętrznymi. Miało też pokaźne długi. Pod wieloma względami, zwłaszcza na polu gospodarczym, kraj uchodził za zwyczajnie zacofany względem Cesarstwa Niemieckiego czy też Republiki Francuskiej i Imperium Brytyjskiego. – Nie ma drugiego państwa na świecie, w którym nierówności społeczne dotykają warstwę najbiedniejszych w tak wstrząsający sposób jak we Włoszech – mówił Giovanni Giolitti, wielokrotny premier Włoch na przełomie XIX i XX wieku. Stąd nie może dziwić, że początki Fiata nie są jeszcze jedną opowieścią pod tytułem “od zera do milionera”. W Italii raczej nie było miejsca na takie historie. Fiat powstał z inicjatywy ludzi zamożnych, o wysokim statusie społecznym. Do spółki wszedł między innymi hrabia Roberto Biscaretti di Ruffia. Sam Giovanni Agnelli na rzecz nowego biznesu porzucił obiecującą karierę w wojsku, gdzie był porucznikiem kawalerii.

FIAT 4 HP – pierwszy model auta wyprodukowany w fabryce Fiata

Dlaczego akurat Agnelli został dowódcą całego przedsięwzięcia? Z pewnością nie był ani najbardziej majętnym, ani najwyżej sytuowanym spośród pierwszych udziałowców Fiata. Początkowo przydzielono mu zresztą tylko marginalną rolę sekretarza zarządu. Kluczowy głos należał do innych. Agnelli był jednak aktywny, dynamiczny i pomysłowy. Wychodził przed szereg z rozmaitymi propozycjami, które przypadały do gustu partnerom i – co najważniejsze – okazywały się skuteczne. To on wezwał do swojego gabinetu inżyniera Aristide Facciolego, wówczas jednego z najwybitniejszych włoskich konstruktorów samochodowych, po czym… wylał go z pracy. Faccioli nie chciał się bowiem dostosować do motoryzacyjnych trendów, które obowiązywały we Francji, Niemczech i w Stanach Zjednoczonych. Nie życzył sobie, by w jakikolwiek sposób go ograniczano.

Jego następca nie popełnił tego błędu.

Agnelli na wszelki wypadek wręczył mu zresztą rycinę przedstawiającą najnowszy model Mercedesa. – Nie chcemy oczywiście, żebyś kopiował ich rozwiązania. Wiemy, że jesteś znakomitym inżynierem i na pewno masz mnóstwo doskonałych pomysłów – zapewnił swojego nowego podwładnego, poklepując go po plecach. – Pomyślałem sobie tylko, że może cię to jakoś zainspirować.

***

W 1910 roku Fiat był już niekwestionowanym numerem jeden w Italii, jeżeli chodzi o produkcję samochodów. Rozpoczął również zagraniczną ekspansję, otwierając pierwszą filię w Nowym Jorku. Za oceanem włoskie auta uchodziły za synonim prestiżu, ponieważ były wielokrotnie droższe od pojazdów produkowanych w zakładach Forda. Wkrótce Fiat zaczął także wypuszczać na rynek samochody ciężarowe, silniki lotnicze i traktory. Po I Wojnie Światowej firma plasowała się już na trzecim miejscu na liście najpotężniejszych włoskich przedsiębiorstw. Skupiała blisko 90% rynku samochodowego na Półwyspie Apenińskim. – Paradoksalnie, później rozmiar Fiata stał się jego piętą achillesową – zauważa Jennifer Clark w swojej książce poświęconej dziejom marki. – Włochy nie mogły się pochwalić wieloma znaczącymi zakładami finansowymi, więc Fiat zdobył jednocześnie dominującą pozycję w sektorze samochodowym, lotniczym, okrętowym i kolejowym.

Rodzina Agnellich miała już wówczas około 70% udziałów w firmie.

“Samochód to nie poemat. To produkt, który ma się sprzedać”

Giovanni Agnelli

To wszystko nadało przedsiębiorstwu ogromnego znaczenia dla całej gospodarki – dodaje Clark. – Giovanni Agnelli i jego wspólnicy mogli wręcz wpływać na rząd, by ten uchwalał prawo zgodnie z bieżącymi potrzebami firmy. Na dłuższą metę tak wygodna pozycja osłabiła jednak konkurencyjność Fiata na arenie międzynarodowej. Rozleniwiła go. I uczyniła łatwym celem ruchu robotniczego oraz terrorystów.

Agnelli zmarł w 1945 roku, tuż po II Wojnie Światowej. Choć zawodowo mógł się czuć człowiekiem jak najbardziej spełnionym, w życiu osobistym spotkała go okrutna tragedia. Jeszcze w 1935 roku, w wieku zaledwie 43 lat, w katastrofie lotniczej zginął jego syn, wspomniany Edoardo. Giovanni upatrywał w nim kontynuatora swojego dzieła i wszystko wskazywało na to, że tak właśnie się stanie. Edoardo w chwili śmierci był już wiceprezydentem Fiata i de facto zarządzał tym przedsiębiorstwem, a dodatkowo piastował również prominentne funkcje w innych sektorach biznesowo-medialno-politycznego imperium Agnellich, które stale się rozrastało. No i dowodził Juventusem, prowadząc go do sześciu tytułów mistrzowskich w latach 1926 – 1935, w tym pięciu z rzędu. Był to być może najważniejszy okres w całej historii “Starej Damy”, ponieważ pozwolił klubowi zbudować reputację jednej z najpotężniejszych organizacji sportowych w całej Italii.

Juve za sprawą swoich sukcesów zyskało ogólnokrajową popularność. Potem to się oczywiście zmieniło i dzisiaj turyński klub może nawet uchodzić za dość powszechnie znienawidzony, o czym wcześniej mówił cytowany Montero, niemniej – wciąż nie ma we Włoszech drugiego zespołu, który generowałby podobne emocje i zainteresowanie w skali całego kraju.

***

Śmierć spadkobiercy sprawiła, że to wnuk i imiennik Giovanniego, urodzony w 1921 roku Gianni, znalazł się na pierwszej pozycji w linii sukcesji. Zresztą Gianni zawsze czuł się bardziej wnukiem swojego dziadka niż synem swojego ojca. Jego relacje z Edoardo były dość poprawne, nie ma się tutaj co doszukiwać jakiejś wzajemnej niechęci, lecz nieszczególnie zażyłe. Co innego z Giovannim. Dziadek znajdował znacznie więcej czasu dla nastolatka i starał się go kształtować na swoje podobieństwo. Być może dlatego Gianni podczas II Wojny Światowej nie skorzystał z możliwości uniknięcia poboru do wojska i z własnej woli ruszył na front. Walczył zarówno w Afryce, jak i na terenie Rosji. Trzykrotnie go raniono – dwa razy w boju z wrogiem, a raz podczas zwyczajnej bójki, gdy oberwał butelką w kantynie.

Ukończył studia prawnicze. Nigdy nie pracował w zawodzie, lecz to właśnie stąd wziął się jego słynny przydomek.

Gianni i Giovanni Agnelli

Co jednak dość zaskakujące – Agnelli dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku przejął stery w przedsiębiorstwie swego dziadka. Wcześniej pozwalał, by Fiatem w jego imieniu zarządzał Vittorio Valletta. Niektórzy twierdzą, że była to głęboko przemyślana i nader roztropna decyzja “Adwokata”, który nie czuł się gotowy, by dowodzić tak olbrzymią firmą, więc wolał dać sobie czas na zdobycie niezbędnego doświadczenia. Inni uważają natomiast, że Gianni zwyczajnie nie był zainteresowany zarabianiem pieniędzy, wolał je beztrosko trwonić. O ekscesach z jego udziałem szybko zrobiło się głośno w całej Italii, a właściwie to na całym świecie. Dokazywał bowiem również we Francji i w Stanach Zjednoczonych.

Wedle dzisiejszego nazewnictwa można powiedzieć, że Gianni Agnelli, zamiast przedsiębiorcą z prawdziwego zdarzenia, na blisko dwadzieścia lat stał się po prostu celebrytą. Bohaterem skandali i skandalików, które zdawały się nigdy nie kończyć.

Gianni Agnelli, czyli bawidamek

“Kobiety chciały być z nim. Mężczyźni chcieli być nim”

Diane von Furstenberg

Latem 1962 roku Jacqueline „Jackie” Kennedy, małżonka prezydenta Stanów Zjednoczonych, Johna F. Kennedy’ego, wybrała się na krótkie wakacje do Włoch. Być może dlatego, że chciała najzwyczajniej w świecie odpocząć, a przecież trudno o lepsze miejsce do relaksu niż słoneczna Italia. A być może nie mogła patrzeć na męża, mniej lub bardziej skrycie rozpaczającego po samobójczej śmierci swojej rzekomej kochanki, Marilyn Monroe? Śmierć uwielbianej aktorki wzbudziła gigantyczne emocje właściwie na całym globie, więc media naturalnie zaczęły się doszukiwać związków między samobójstwem Monroe a niespodziewanym wyjazdem pierwszej damy.

Plotki zaczęły się nawarstwiać, gdy wszędobylscy dziennikarze odkryli, w jaki sposób Jackie Kennedy spędza swój tajemniczy urlop. Notorycznie fotografowano ją w towarzystwie Gianniego Agnellego, najsłynniejszego europejskiego podrywacza. Jackie i Gianni na kolacji. Jackie i Gianni na spacerze. Wreszcie – Jackie i Gianni na jachcie, tylko we dwoje. “Pierwsza dama w sidłach pirata” – napisała jedna z gazet.

Oczywiście do dziś nie ma pewności, czy para tylko ze sobą flirtowała, czy może jednak – jak to się mówi – doszło do czegoś więcej. Agnelli dobrze znał samego Johna Kennedy’ego, zresztą przyjaźnił się z wieloma słynnymi przedstawicielami amerykańskiego establishmentu. Między innymi z Davidem Rockefellerem i Henrym Kissingerem. Ten drugi powiedział o “Adwokacie”: – Gianni był człowiekiem o legendarnym uroku osobistym. Kiedy z tobą rozmawiał, potrafił wywołać wrażenie, że na całym świecie liczy się dla niego tylko ta rozmowa. I to nie była poza. Miał w sobie wielką empatię. (…) Zawsze było z nim mnóstwo zabawy. Rozpierała go energia, więc nawet najpoważniejsze spotkania biznesowe z jego udziałem potrafiły się zamienić w przygodę. Kiedyś zaaranżował dla nas wizytę w podziemiach Bazyliki św. Piotra, gdzie próbował nam wskazać, jak małe niuanse wprowadzone przez Michała Anioła dodały rozmachu całemu projektowi. Potem polecieliśmy do Turynu na mecz. A stamtąd do jego willi, gdzie wreszcie porozmawialiśmy na umówiony temat.

Gianni Agnelli na swoim jachcie

Czy znajomość z Kennedym mogła zatem powstrzymać Agnellego przed uwiedzeniem jego żony? Tego się nie dowiemy, lecz skoro prezydent USA przesłał do swojej żony depeszę: “Less Agnelli, more First Lady” (“Mniej Agnellego, więcej pierwszej damy”) to najwyraźniej również zaniepokoił się medialnymi doniesieniami na temat włoskich przygód Jackie. Tym bardziej że musiał mieć świadomość, iż Gianni nie stronił od używek znacznie mocniejszych niż alkohol i papierosy. Kiedyś – prawdopodobnie pod wpływem kokainy – rozbił się swoim Ferrari, tak dotkliwie kalecząc jedną ze stóp, że do końca życia nie mógł już prowadzić auta. Podczas wypadku towarzyszyła mu naturalnie młodziutka kobieta. Para uciekła z hotelu, gdzie została przyłapana in flagranti… przez jeszcze inną miłośnicę Włocha.

Do grona kochanek “Adwokata” zaliczały się z całą pewnością:

  • Danielle Darrieux, francuska aktorka, której zadedykowana została książka “Oskar i Pani Róża”
  • Pamela Harriman, późniejsza ambasador Stanów Zjednoczonych we Francji
  • Anita Ekberg, szwedzka aktorka, znana przede wszystkim z roli w filmie “Słodkie życie”
  • Rita Hayworth, amerykańska aktorka, wielka gwiazda Hollywood
  • Jackie Rogers, słynna projektantka mody
  • Linda Christian, meksykańska aktorka, jedna z “dziewczyn Bonda”

Jak nietrudno się domyślić – tę listę można ciągnąć bardzo długo. Żeby nie powiedzieć: w nieskończoność. – Są mężczyźni, którzy uwielbiają rozmowy o kobietach. Ja natomiast uwielbiam rozmawiać z kobietami – rzucił kiedyś, a przynajmniej przypisuje mu się ten bon mot.

Wilt Chamberlain, legendarny amerykański koszykarz, przechwalał się niegdyś, że udało mu się zaciągnąć do łóżka dwadzieścia tysięcy kobiet. Agnelli raczej nie mógłby z nim konkurować, ale na reputację największego włoskiego playboya swoich czasów z pewnością rzetelnie zapracował. Zupełnie mu nie zawadzało, że od 1953 roku był żonaty. – Znam wiernych mężów, którzy unieszczęśliwiają swoje żony. I znam mężów niewiernych, którzy czynią swoje żony szczęśliwymi. Ja należę do tej drugiej grupy – zwykł mawiać.

I chyba miał rację, gdyż Marella Agnelli nawet po śmierci męża wspominała go wyłącznie ciepło. – Pewnego dnia, niedługo po naszym ślubie, postanowiłam pojechać do Paryża na kilkudniowe zakupy. Najszybszą metodą podróży był wówczas pociąg. Kiedy dotarłam na dworzec, gdzie umówiłam się z przyjaciółkami, czekała na mnie niespodzianka. Wagon, który zarezerwowałam, wyglądał znajomo. W łazience były ręczniki z moimi inicjałami. Nie brakowało też moich ulubionych mydeł i kremów. Standardowe, pociągowe prześcieradła zostały zastąpione przez nasze, domowe. Na nich również widniały moje inicjały. Był tam nawet wazon ze świeżymi kwiatami! Właśnie wtedy odkryłam, w jaki sposób członkowie rodziny Agnellich podróżują po Europie. Zdałam sobie sprawę, jak bardzo zmieniło się moje życie.

***

Jako się rzekło, Agnelli spoważniał dopiero w latach sześćdziesiątych. Powściągnął zamiłowanie do romansów i imprez. Skoncentrował się na rozwoju Fiata. Z firmą musiał zresztą przebrnąć przez rozmaite społeczno-polityczne kryzysy. W pewnym momencie włoscy parlamentarzyści i najbogatsi przedsiębiorcy żyli w olbrzymim strachu o swojego życie. Na Półwyspie Apenińskim rozpanoszyły się bowiem tak zwane Czerwone Brygady – lewicowa organizacja terrorystyczna, która zaczęła swoją działalność od przeprowadzania drobnych zamachów bombowych w fabrykach, a potem wzięła na celownik najbardziej prominentnych polityków i biznesmenów w kraju. W 1973 roku doszło do porwania Brunona Labate, aktywisty nacjonalistycznych związków zawodowych. Labate został poddany procesowi i uznany za zdrajcę sprawy robotniczej.

Gianni Agnelli podczas przemówienia

W ramach kary rozebrano go do rosołu, ogolono na łyso i przykuto do bramy fabryki Fiata.

To wszystko brzmi jednak jak dziecinne igraszki w porównaniu do losu, który cztery lata później spotkał Aldo Moro, premiera Włoch. Został on porwany, a potem brutalnie zamordowany. Ten ponury dla Italii czas został zapamiętany przez historyków jako “lata ołowiu”. W sumie działania terrorystów pochłonęły kilkaset ofiar śmiertelnych. – Obok ciała Aldo Moro spoczywają też zwłoki naszej Republiki – skomentował ponuro “Adwokat”. Sam nie obawiał się jednak o życie. Przynajmniej takie sprawiał wrażenie. Pomimo usilnych próśb, odmawiał korzystania z ochrony. – Ochroniarze za dużo widzą, a przede wszystkim za dużo mówią – dowodził uparcie.

Jeden ze schwytanych terrorystów przyznał potem w trakcie przesłuchania, że próbował zamordować Agnellego, lecz ten tak szybko poruszał się samochodem, że nie sposób było porządnie wycelować w jego głowę.

***

Kiedy już “Adwokat” wpadł w wir pracy, okazał się równie wielkim pracoholikiem jak wcześniej bawidamkiem.

Wstawał o brzasku i tego samego oczekiwał od wszystkich swoich współpracowników, do których zwykł wydzwaniać nawet przed piątą rano. Między innymi Giovanni Trapattoni miał spore problemy, by przywyknąć do nowego trybu życia. – Pamiętam mój pierwszy dzień w Juventusie. Nastawiłem budzik na siódmą, żeby około ósmej być już w ośrodku treningowym. O szóstej obudził mnie jednak telefon. Dzwonił “Adwokat”. Zadał kilka kurtuazyjnych pytań i sprawiał wrażenie lekko niezadowolonego, że nie jestem równie rześki jak on. Następnego dnia historia się powtórzyła. Zrozumiałem, że to taki rytuał, do którego muszę się dostosować. Z bólem serca zacząłem więc nastawiać budzik na 5:30.

“Lubiłem rozmawiać z Agnellim o futbolu. Wbrew pozorom, sporo o nim wiedział. Starał się być zaangażowany w codzienne życie drużyny. Podobało mi się też, że wszystkich traktuje z jednakowym szacunkiem. Dino Zoff i sprzątaczka mogli liczyć na taką samą uprzejmość z jego strony. (…) Nie jest też tak, że nie liczył się z pieniędzmi. Sytuacja ekonomiczna kraju była taka, jaka była. Agnelli brał to pod uwagę. Czasami prosił mnie, bym wskazał tańszego zawodnika, bo musiał znaleźć fundusze na podwyżki dla pracowników Fiata. A kiedy już zdecydował się na jeden duży transfer, pozostałe wzmocnienia musiały być skromniejsze”

Giovanni Trapattoni

Inna sprawa, że nawet w młodości Gianni lubił budzić swoich znajomych porannymi telefonami z niefrasobliwym pytaniem o samopoczucie. Zazwyczaj słyszał w odpowiedzi, by nigdy więcej nie wydzwaniał o tak wczesnej porze. Problem w tym, że telefon był na ogół jedynie zapowiedzią nadchodzącej wizyty. Kilkanaście minut po krótkiej rozmowie “Adwokat” już lądował śmigłowcem w ogrodzie swojej “ofiary” i wyciągał ją z łóżka.

Po prostu upewniał się, czy delikwent jest w domu.

***

Z całą pewnością L’Avvocato najbardziej nie znosił w życiu nudy. Musiał stale działać. Jeżeli nie na polu towarzyskim, to zawodowym i futbolowym. Być w ciągłym ruchu, wyznaczać sobie nowe cele. Nużyły go oficjalne bankiety i wystawne przyjęcia w towarzystwie polityków, gdzie nie można sobie było pozwolić na nutę spontaniczności. Choć i tak szukał sposobów, by sprowokować lekkie napięcie nawet w tak sztywnych okolicznościach. Kiedyś gościł w swojej rezydencji prezydenta kraju i polecił swojemu kucharzowi, by ten przyrządził z tej okazji… bycze jądra.

Przepraszam, że się ośmielam, ale nie możemy podać prezydentowi jąder! – obruszył się kucharz.
Możemy – oznajmił spokojnie Agnelli. – To idealne danie dla kutasa.

Skłonność Gianniego do tego rodzaju wybryków doskonale podsumował cytowany już Kissinger. – W jego towarzystwie niebezpiecznie było choćby pomyśleć o czymś głupim bądź ryzykownym, bo on od razu chciał to wcielać w życie.

Gianni Agnelli, czyli symbol

“Chciałbym zginąć na koniu. Jak prawdziwy, stary żołnierz”

Gianni Agnelli

Wygra Juventus czy drużyna lepsza? Mam to szczęście, że zazwyczaj nie muszę się martwić tym dylematem – zażartował niegdyś Agnelli. Oczywiście trochę przesadzając, co było zresztą bardzo w jego stylu. Lubił w ten sposób igrać z mediami. Wrzucać do przestrzeni publicznej różne hasła, które potem całymi latami żyły własnym życiem. Zasłynął między innymi z nadawania piłkarzom wymyślnych pseudonimów. To właśnie on powiedział o Zbigniewie Bońku, że jest “Piękny w nocy”. Z jednej strony podkreślając, iż obecny prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej fenomenalnie spisuje się w kluczowych meczach europejskich pucharów, a z drugiej – wbijając gwiazdorowi szpileczkę. “Adwokat” niewątpliwie chciał również zasugerować, że Boniek mógłby dawać z siebie nieco więcej także w starciach z ligowymi przeciętniakami.

Wszyscy słuchali tego, co Agnelli ma do powiedzenia. Czasami aż przesadnie się tym przejmując, co potwierdza historia Carlo Ancelottiego, opowiedziana w książce “Nienasycony zwycięzca”:

Carlo, budź się. Dzwoni do ciebie L’Avvocato – Ancelotti zerwał się na równe nogi i starał za wszelką cenę odzyskać kontakt z rzeczywistością. Wtedy w słuchawce rozległ się charakterystyczny głos Gianniego Agnellego, który nie radził sobie z wymową głosek „r” i „l”. – Dzień dobły, Całło. Właśnie widziałem głacza z Wybłeła Kości Słoniowej. Facet jest zjawiskowy, nazywa się Kabungaguti. Pewnie już widziałeś, jak gła?
Światowej sławy Kabungaguti. “O kim on, do cholery, mówi?” – gorączkowo zastanawiał się Carletto. – L’Avvocato, przyznaję, że nie wiem nic na jego temat, ale mogę się dowiedzieć. Natychmiast zamawiam nagrania jego meczów.
Jest wiełkim mistrzem. Całło, zaskakujesz mnie. Jak to możliwe, że nic nie wiesz o Kabungagutim?

Umberto i Gianni Agnelli w towarzystwie Carlo Ancelottiego

Szkoleniowiec Juve poczuł się jak kompletny kretyn. Ubrał się i zszedł do lobby, gdzie zastał Luciano Moggiego. Pospieszył w jego stronę.

Luciano, właśnie dzwonił do mnie L’Avvocato.
Naprawdę? I czego chciał?
Pytał mnie o jakiegoś kolesia nazwiskiem Kabungaguti. Słyszałeś o nim?
Czy słyszałem? A czy jest ktoś, kto nie słyszał o Kabungagutim?
Najwyraźniej słyszeli wszyscy oprócz mnie.
Cóż, musisz się przyłożyć do analizy rynku. Kabungaguti jest już niemal nasz.

W tym momencie Ancelotti usłyszał za plecami znajomy głos. Głos Gianniego Agnellego: – Całło, jak to? Jak mogłeś nie słyszeć o wiełkim Kabungagutim? W głowie Ancelottiego kłębiły się już najczarniejsze scenariusze. Gdy odwrócił się z zamiarem przeprosin za swoją ignorancję, spostrzegł, że stoi przed nim nie “Adwokat”, ale Augusto Bellani. Właściciel biura podróży, który organizował wszystkie wyjazdy dla rodziny Agnellich. Najwybitniejszy naśladowca głosu Gianniego.

To był tylko dowcip, ale kiedy Agnelli rzeczywiście przyłapał kogoś ze swoich podwładnych na niewiedzy, bywał brutalny.

***

Oczywiście Juve – podobnie zresztą jak Fiat – za długich rządów Agnellego przeżywało wielkie wzloty, ale i spore upadki. Najpiękniejsze chwile dla “Starej Damy” to oczywiście pierwsza połowa lat osiemdziesiątych, gdy Platini, Boniek, Rossi i reszta ferajny wynieśli klub na europejski szczyt. Udało się tej sztuki dokonać również kilkanaście lat później, już za kadencji Marcello Lippiego. Niedługo przed śmiercią samego “Adwokata”, który odszedł w 2003 roku, w wieku 81 lat. Odszedł aż nazbyt zwyczajnie, bo z powodu raka prostaty. Choć wielokrotnie zwierzał się najbliższym, że swoją śmierć wyobraża sobie w jakichś spektakularnych okolicznościach. Lepiej korespondujących z trybem jego życia.

DYNAMO KIJÓW POKONA JUVENTUS? KURS: 9,31 W EWINNER!

Czy umarł w stu procentach spełniony? Niekoniecznie. Okazało się bowiem, iż sprawdził się w wielu rolach, lecz nie w roli ojca. Jego córka mówiła po latach wprost, że Gianni był w jej życiu po prostu nieobecny. Że wychowywała ją służba i pozostali domownicy, a nie rodzice. Jeden z wieloletnich pracowników Fiata stwierdził zaś, że wspaniale było być podopiecznym Gianniego w firmie, lecz na pewno nie chciałby być jego synem.

W listopadzie 2000 roku samobójstwo popełnił Edoardo Agnelli, pierworodny syn Gianniego. Miał przejąć z rąk “Adwokata” zarówno pieczę nad Fiatem, jak i nad Juventusem. Pasja do futbolu zdawała się zresztą najmocniej ich łączyć. Ale Edoardo postanowił kroczyć własnymi ścieżkami. Przeszedł na islam, co nie spodobało się Gianniemu, który zaczął postrzegać swojego syna jako dziwaka. W końcu odsunął go od rodzinnych interesów. Może nie wyrzekł się go całkowicie, lecz wyraźnie dał mu do zrozumienia, iż jest nim rozczarowany. Giulio Marconi, przyjaciel rodziny Agnellich, wspominał: – Po śmierci Edoardo powiedziałem wprost Gianniemu: “L’Avvocato, musisz wziąć na siebie część winy za tę tragedię. Moim zdaniem Edoardo był świetnym, bystrym dzieciakiem. Nie wierzyłeś w niego i to mogło go popchnąć do tego, co zrobił”.

“Kiedy Gianni dowiedział się o śmierci syna, był wstrząśnięty. – Potrzeba wielkiej odwagi, by zeskoczyć z mostu – powiedział mi”

Tiberto Rodrigo Brandolini d’Adda

To w pewnym sensie wymowne słowa. Nawet w tak tragicznej chwili Agnelli szukał w synu odwagi, z której sam tak słynął i którą tak bardzo chciał widzieć również w nim. – Śmierć Edoardo kompletnie go złamała. Nie mogłem go poznać. To było nieprawdopodobne, że człowiek, który sprawiał dotychczas wrażenie nieśmiertelnego, nagle pękł i zamknął się w sobieopowiadał Lupo Rattazzi.

Edoardo miał nieślubnego syna. Gianni nie uznał go za członka rodziny Agnellich.

***

Dla Juventusu, podobnie jak dla całej Italii, Gianni Agnelli jest postacią pomnikową. Symbolem. Nawet w wymiarze ubioru – do dziś magazyny modowe typują go jako jednego z największych elegantów w najnowszych dziejach Europy. Choć “Adwokat” zawsze nosił się dość luźno, wręcz nonszalancko. Stanowił uosobienie stylu, który Włosi zwykli określać sprezzatura. – Wiele osób sądzi, że Agnelli długo myślał nad swoimi stylizacjami. Przeciwnie. On praktycznie w ogóle się nie zastanawiał nad ubiorem, nie miał na to czasu. Na tym w mojej ocenie polega prawdziwa elegancja, jest niewymuszona i przychodzi naturalnieoceniał Stuart Thornton, majordomus Agnellich.

“Agnelli to Fiat. Fiat to Turyn. Turyn to Włochy”

popularne słowa o Agnellim

Przede wszystkim jednak – “Adwokat” był uwodzicielem. Uwodził kobiety, polityków, a także piłkarzy i trenerów. Choć nie na każdego jego urok działał z jednakową siłą, większość mu ulegała. Można właściwie powiedzieć, że rozkochał w sobie całą Italię. Kojarzył się bowiem ze wszystkim, co typowo włoskie. Z Fiatem. Z Ferrari. No i rzecz jasna z Juventusem. – Interesowałem się futbolem od urodzenia. Moja rodzina jest z Juventusem od zawsze. I to się nie zmieni – powiedział Agnelli. – Juve to nie jest biznes. To pasja. Jestem wielkim szczęściarzem, że mogłem mieć w życiu właśnie taką pasję. Bo dzielą ją ze mną miliony Włochów.

MICHAŁ KOŁKOWSKI

fot. NewsPix.pl / GettyImages / Wikipedia
źródła: Carlo Ancelotti, Alessandro Alciato: “Nienasycony zwycięzca”; Adam Digby: “Juventus. Historia w biało-czarnych barwach”; Stefania Tamburello: “Mi piace il vento perche non si puo comperare: Gianni Agnelli in parole sue”; Giovanni Trapattoni, Bruno Longhi: “Non dire gatto. La mia vita sempre in campo, tra calci e fischi”; Ian Rush: “The Autobiography”; John Foot: “Calcio. Historia włoskiego futbolu”; Jennifer Clark: “Mondo Agnelli. Fiat, Chrysler and the power of dynasty”; Dino Zoff: “Dura solo un attimo, la gloria. La mia vita”; Claudio Gentile, Alberto Cerruti: “E sono stato gentile”; Stefano Piri: “Roberto Baggio: Avevo solo un pensiero”; Ciro Ferrara: “Ho visto Diego: E dico ‘o vero”; Alvise Cagnazzo, Stefano Discreti: “Montero, l’ultimo guerriero”.

Michał Kołkowski

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze lektury. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Poza tym – sporo tekstów, wywiadów i reportaży o pomorskiej piłce. Na antenie Weszło FM regularnie słychać go w audycji #KiedyśToByło.

Opublikowane 02.12.2020 14:16 przez

Michał Kołkowski

Weszło
11.04.2021

Szymon Żurkowski wreszcie na fali wznoszącej

Był moment, w którym już naprawdę poważnie martwiliśmy się, co wyjdzie z włoskiej przygody Szymona Żurkowskiego. To, że nie wywalczył sobie placu w barwach Fiorentiny można było mieć wkalkulowane, co tu kryć, ale dość długo również w Serie B miał pod górkę. Ostatnie tygodnie dają jednak nadzieję, że najgorsze już za byłym pomocnikiem Górnikiem Zabrze […]
11.04.2021
Weszło
10.04.2021

Łabojko: Koledzy z Brescii mówili, żeby się zbytnio nie przyzwyczajać do trenerów

Jakub Łabojko na początku tego sezonu zamienił Śląsk Wrocław na Brescię Calcio i nie przepadł. Co prawda częściej wchodzi z ławki niż zaczyna od początku, ale gra w prawie każdym meczu. Ze swoją drużyną nadal może mierzyć w awans do Serie A, a niedawno doczekał się premierowego gola na włoskiej ziemi. Rozmawiamy z nim o […]
10.04.2021
Weszło
21.03.2021

Ile trzeba do pokonania Juventusu? Jeden celny strzał

To miał być standardowy dzień w biurze Juventusu. Mecz na własnym stadionie, przeciwnik w kryzysie i wizja walki o wicemistrzostwo Włoch. To wszystko powinno było wystarczyć, żeby uderzyć na pełnej w beniaminka i po prostu pokazać wyższość piłkarską. Plan dobry, ale z luką w postaci faktu, że “Stara Dama” potrafi gubić punkty ze słabiakami. W […]
21.03.2021
Weszło
18.03.2021

Koronawirus znów miesza w światowej piłce. Odwołany mecz Interu!

Historia zatacza koła. Mija rok, odkąd Europa musi borykać się z konsekwencjami, jakie na całe społeczeństwo wywiera pandemia koronawirusa. Przecież to właśnie w marcu 2020 roku pojawiły się pierwsze zachorowania, pierwsze zakazy, pierwsze nakazy, pierwsze lockdowny. Gospodarka zaczęła stawać, ludzie zamknęli się w domach, zaczęli nosić maseczki i częściej myć ręce. Rok temu stanęła też […]
18.03.2021
Włochy
16.03.2021

Od sprzedawania losów do bicia rekordów. Luis Muriel zachwyca w Atalancie

“Razem z ojcem robili wszystko, żeby utrzymać rodzinę. Sprzedawali kupony na loterię na ulicach Santo Tomas, żeby zarobić na dojazdy Luisa na treningi i do szkoły. Pensja jego ojca, który był taksówkarzem, nie sięgała nawet siedmiu dolarów miesięcznie. Luis handlował nie tylko kuponami, ale też pamiątki, które własnoręcznie robiła jego babcia” – pisze Marca o […]
16.03.2021
Weszło
10.03.2021

Czas na rozstanie CR7 z Juve? Obciąża budżet, nie gwarantuje sukcesów

“Zdradzeni przez Cristiano Ronaldo” – krzyczy z okładki “Corriere dello Sport”. O mrocznym dniu Juve pisze “La Gazzetta dello Sport”. A “Tuttosport” narzeka, że odpadać można, ale nie w taki sposób. Włoskie media mówią jednym głosem, krytykując kolejną porażkę Juventusu. Zastanawiają się też, czy projekt “CR7” w Turynie ma jeszcze sens, skoro nawet płacenie 31 […]
10.03.2021
Weszło
07.04.2021

Dobry mecz Juventusu. Piłkarzy Napoli trzeba wykręcać z murawy

To nie było One Man Show, ale niewiele ku temu zabrakło. Federico Chiesa był bez wątpienia najlepszym zawodnikiem na boisku. Zdominował całe spotkanie, nie dał pola do konkurencji Cristiano Ronaldo, nie mówiąc już o Lorenzo Insigne. Świecił najjaśniej, ale tym razem nie ma co się na jego klub zżymać.  Czy Juventus zagrał dobre spotkanie? Ano […]
07.04.2021
Suche Info
17.03.2021

Sarri wróci do Napoli?

Maurizio Sarri pozostaje bez pracy odkąd rozstał się z Juventusem. Okres bezrobocia może się jednak skończyć, bo jak donosi Sport Mediaset, jego powrót na ławkę w Napoli jest prawdopodobny. Zdaniem mediów Aurelio De Laurentiisem coraz częściej rozmawia z Sarrim o jego ponownym zatrudnieniu. Napoli po słabym okresie wzięło się w garść, wygrało trzy z czterech […]
17.03.2021
Weszło
17.03.2021

Niezły Numer – 15 kadrowiczów z topowych lig Europy. Węgry i Albania daleko w tyle

Poznaliśmy już ostateczny kształt kadry Paulo Sousy. Na pierwszym zgrupowaniu nie zabraknie niespodzianek, jednak trzon kadry jest niezmienny. Biało-czerwoni wciąż mogą się pochwalić liczną grupą piłkarzy, którzy na co dzień grają w topowych ligach w Europie. Jak wypadamy na tle rywali z grupy? W zasadzie ustępujemy miejsca tylko Anglii, z którą Sousa chce się bić […]
17.03.2021
Suche Info
16.03.2021

Arrivederci! Całkowita klęska włoskich klubów w Lidze Mistrzów

To jeden z najczarniejszych sezonów dla świata calcio, jeżeli chodzi o występy klubów z Serie A w Lidze Mistrzów. Wszystko wskazuje na to, że ani jedna ekipa z Włoch nie zamelduje się nawet w ćwierćfinale rozgrywek. Dzisiaj z Champions League pożegnała się Atalanta Bergamo, odprawiona z kwitkiem przez Real Madryt. Już wcześniej sensacyjnie poległ Juventus, […]
16.03.2021
Weszło
08.03.2021

Inter uczy, jak zrobić coś dobrze, ale się nie narobić

Jeden celny strzał w całym meczu, jeden gol, trzy punkty. Kto mógłby zrobić coś takiego, jak nie Inter stworzony na modłę Antonio Conte? Zaznaczmy: Inter pewnie zmierzający po mistrzostwo Włoch, Inter podtrzymujący przewagę sześciu punktów nad Milanem. Może nie był to mecz wybitny, ba, poza męska walką po stronie obu ekip nie było na czym […]
08.03.2021
Weszło
07.03.2021

Zieliński z dubletem asyst! Skorupski nie dał rady Napoli

Możemy to powiedzieć bez grama kurtuazji: Piotr Zieliński zaliczył standardowy dzień w biurze. Tak, to już pewnego rodzaju codzienność, że w meczach Napoli widzimy Polaka z bramką lub asystą. Rok 2021 jest pod tym względem absolutnie wyjątkowy. Mówimy o życiowej formie, czymś magicznym. “Zielu” na pozycji nr 10 gra jak z nut, co trzeba powiedzieć […]
07.03.2021
Weszło
18.04.2021

Misja komandosa. Wyzwania przed Włodzimierzem Gąsiorem

Pamiętacie ten odcinek McGyvera, w którym McGyver z ciśnieniomierza, stetoskopu i budzika zbudował pełnoprawny wykrywacz kłamstw? No cóż, McGyver i tak by wymiękł, gdyby jutro zrzucono go w Mielcu. Powiedziałby “OK, może w piętnastym odcinku pierwszego sezonu z rzeczy codziennego użytku zbudowałem defibrylator, ale budowy ekstraklasowej drużyny z Matrasa, Granlunda, De Amo się nie podejmę, […]
18.04.2021
Ekstraklasa
18.04.2021

Gąsior uratuje Stal? “Dziadek? Ten dziadek jeszcze wam pokaże!”

Szacunek. To słowo najczęściej po drugiej stronie słuchawki pada najczęściej, gdy pytamy rozmówców o Włodzimierza Gąsiora. Stal Mielec zatrudniając klubową legendę, wywołała duże poruszenie, bo Gąsior ma już 72 lata na karku i od dwóch lat był szczęśliwym emerytem. Pojawiły się więc szyderki i wątpliwości, czy ktoś taki odnajdzie się na poziomie Ekstraklasy, gdzie po […]
18.04.2021
Weszło
17.04.2021

Tak zdobywa się Puchar Króla

To był piękny mecz w wykonaniu Barcelony. Blaugrana kraśniała i promieniała. Leo Messi zgolił brodę i zaprezentował się absolutnie kosmicznie. Antoine Griezmann zagrał na miarę własnych możliwości. Frenkie de Jong w mistrzowski sposób dyrygował orkiestrą rozpędzonego zespołu z Katalonii. Jordi Alba na skrzydełku robił to, co zwykł jest robić od lat wielu. Tu zagrało wszystko. Joan […]
17.04.2021
Weszło
17.04.2021

To nie czary, Warta gra o puchary?

Mieliśmy nadzieję, że po dwóch naprawdę ciekawych spotkaniach w sobotę z Ekstraklasą, liga pójdzie za ciosem i zaliczy hattricka. No bo Wisła za Hyballi ma nigdy nie odpuszczać, bo Warta – jakkolwiek to brzmi – może walczyć o puchary. Nie bawmy się w Huberta Urbańskiego, nie budujmy napięcia. To nie był hattrick, to nie był […]
17.04.2021
Weszło
17.04.2021

Mój pierwszy raz – Krzysztof Stanowski

Krzysztof Stanowski przepytywany przez Tomasza Smokowskiego w programie Mój pierwszy raz na Kanale Sportowym. Nie trzeba polecać. 
17.04.2021
Anglia
17.04.2021

Tuchel wygrywa w szachy z Guardiolą

Postawmy sprawę jasno – to nie było porywające widowisko. Pierwsze 45 minut zapisało się w naszej pamięci tak trwale, jakby zaraz po gwizdku Mike’a Deana przyszedł Will Smith i błysnął pewnym długopisem. Chelsea i Manchester City grały na przeczekanie, ale da się to wytłumaczyć. Dla obu klubów był to piąty mecz w ciągu dwóch tygodni. […]
17.04.2021
Weszło Extra
12.04.2021

“Cyberpunk 2077 jest wyłomem w wizerunku CD Projektu”

– W Polsce generalnie lubimy zamieniać pracę w grę. Lubimy realizm. Wielkie kosmiczne sagi, historie o super-żołnierzach – to jest domena takich krajów jak USA czy Australia. Nie mówię, że nie ma u nas miłośników science-fiction czy fantasty, ale polski gracz docenia gry z tych gatunków, o ile jest w nich choć odrobina brudu i […]
12.04.2021
Weszło Extra
09.04.2021

“Rywalizacja USA i Chin to mecz drużyn, które różnią się pod każdym względem”

– Kiedy dochodzimy do momentu – na przykład w związku z mistrzostwami świata w Katarze albo klękaniem przed meczami – gdy od sportowców zaczyna się oczekiwać politycznych deklaracji, to znaczy, że doszło do pomieszania pojęć. Wydaje mi się, że musimy coś z tym zrobić, inaczej sport jaki znamy po prostu ulegnie w tak wielkim stopniu […]
09.04.2021
Weszło Extra
08.04.2021

Piłkarze w walce z rakiem. Bądź jak Robben, nie bądź jak Hartson

Mohamed Abarhoun umarł dwa miesiące po tym, jak ogłosił, że wyzdrowiał. Stilian Petrow życie zawdzięcza żonie. Jonas Gutierrez musiał pożegnać się ze swoimi bujnymi czarnymi włosami. Sola Bambę najbardziej rozśmieszyła peruka żony Neila Warnocka. Eric Abidal wyglądał już jak trup. Francesco Acerbi uznał raka za karę i szansę na odkupienie. Germana Burgosa rak uczynił piłkarsko […]
08.04.2021
Weszło Extra
28.03.2021

13 dni królestwa. Jak czarujący oszust z Wilna został władcą Andory?

Z łatwością zdobywał serca arystokratek i milionerek, choć czasami nie było go stać nawet na kupno maślanej bułeczki. Suchą stopą przeszedł przed dwie wojny światowe, mimo że w trakcie obu znajdował się w centrum wydarzeń. Nie złamał go pobyt we francuskim i hiszpańskim więzieniu, nie złamała sowiecka, amerykańska i francuska niewola. Rozmachu w rozpychaniu się […]
28.03.2021
Weszło Extra
27.03.2021

Chcę tylko, by Hania nie była więźniem swojego ciała…

– Marzę, żeby Hania była samodzielna i mogła korzystać z życia. To tyle. Chcemy doprowadzić do tego, by nie była więźniem swojego ciała. O to walczymy, o tym marzymy – opowiada Adrian Błąd. Jego córka, Hania, wskutek komplikacji przy porodzie, ma poważne problemy neurologiczne. Zaburzenia ruchu, zaburzenia wzroku, zaburzenia mimiki twarzy. W rozmowie z nami […]
27.03.2021
Weszło Extra
20.03.2021

“Jeśli na Ziemi wylądowaliby kosmici, nie byłoby to dla mnie zaskoczeniem”

To nie jest klasyczny wywiad ze sportowcem. Właściwie nie pada w nim ani jedno zdanie o piłce nożnej. Martin Chudy, bramkarz Górnika Zabrze, pasjonuje się światem. Tak to nazwijmy. Sam tłumaczy, że kiedy się nakręci, nie da się zatrzymać jego słowotoku. Rozstrzał tematów, który poruszał w rozmowie z nami, jest wprost nieprawdopodobny. Osho, Bill Gates, […]
20.03.2021
Włochy
27.02.2021

Na Juventus nie da się patrzeć

Ależ ten Juventus jest w tym sezonie słaby. Miewa “Stara Dama” oczywiście przebłyski lepszej gry, zdarza jej się wygrać od czasu do czasu ważny mecz. Jak gdyby sugerując, że już za chwilkę wszystko wróci na właściwe tory i Juve znów będzie wielkie. Ale nie jest. Podopieczni Andrei Pirlo prezentują futbol okropny. Obrzydliwy. Dzisiejszy mecz z […]
27.02.2021
Włochy
24.01.2021

Fiorentina 1998/99. Eksplozja, kontuzja, karnawał i niespełnione marzenie o scudetto

7 lutego 1999 roku. Fiorentina, prowadząca w Serie A po dziewiętnastu ligowych kolejkach, podejmuje przed własną publicznością Milan. Drugi w tabeli włoskiej ekstraklasy. Spotkanie kończy się bezbramkowym remisem. Czyli  w miarę przyzwoitym rezultatem, patrząc z perspektywy ekipy z Florencji. Mimo to, gospodarze z murawy zeszli z minami tak nachmurzonymi, jak gdyby dopiero co przerżnęli 0:5. […]
24.01.2021
Weszło
22.01.2021

Między Turynem a Dortmundem. Paulo Sousa i jego dwa lata na szczycie

Ottmar Hitzfeld nie posiadał się z dumy, komentując sensacyjne zwycięstwo Borussii Dortmund nad Juventusem w finale Ligi Mistrzów z 1997 roku. – Zwyciężyliśmy z drużyną złożoną z niesamowitych piłkarzy. Z drużyną, która od dwóch lat była praktycznie niepokonana w Europie. Sprawiliśmy wielką niespodziankę – zachwycał się niemiecki szkoleniowiec. Rzecz jasna triumf w Champions League miał […]
22.01.2021
Włochy
15.01.2021

Zaczynał w Romie, pokochał Lazio. Pięć mgnień Angelo Peruzziego

Trzeba przyznać, że Angelo Peruzzi już na pierwszy rzut oka wyglądał jak bramkarz. Konkretnie – bramkarz, który w weekendy stoi przy wejściu do nocnego lokalu we Władysławowie i pilnuje, by nikt nie wnosił do środka wódki, kupionej po taniości w okolicznym sklepie monopolowym. Krępy, nabity mięśniami, potrafiący odstraszyć napastnika z pola bramkowego samym spojrzeniem. No […]
15.01.2021
Włochy
02.12.2020

Gianni Agnelli – ostatni król Włoch

Gianni Agnelli, swego czasu najbogatszy i najpotężniejszy człowiek we Włoszech, był uzależniony od adrenaliny. Nieustannie kusił los, mawiając: – Są różne sposoby, by umrzeć. Śmierć w wypadku nie wydaje mi się wcale najgorsza. Uwielbiał wyskakiwać ze swojego prywatnego śmigłowca wprost do morza, szokując tłumy gapiów. Po stokach narciarskich śmigał w takim tempie, jak gdyby był […]
02.12.2020
Weszło
14.11.2020

Umarł król, niech żyje car. Ołeksandr Zawarow, czyli historia pewnego rozczarowania

Ołeksandr Zawarow został wybrany do jedenastki najlepszych ukraińskich piłkarzy XX wieku. Kiedy w 1988 roku ten błyskotliwy pomocnik trafiał do Juventusu, znajdował się u szczytu kariery. Spodziewano się, że z powodzeniem zastąpi w ekipie “Starej Damy” samego Michela Platiniego. Spekulowano, kto zrobi w Serie A większą furorę – on czy Lothar Matthaus. Porównywano go z […]
14.11.2020
Liczba komentarzy: 14
Subscribe
Powiadom o
guest
14 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Piotrus
Piotrus
4 miesięcy temu

Dobry z niego był wariat, takich ludzi dziś brakuje. Spoko artykuł 😉

lelumpolelum
lelumpolelum
4 miesięcy temu
Reply to  Piotrus

Dzisiejsza oligarchia to straszni nudziarze. No ale Gates, Musk czy Zukerberck to tzw. geeki, a nie potomkowie wielkich przemysłowców od dziecka przyzwyczajeni do dolce vita.

F91-DudeLange
F91-DudeLange (@f91-dudelange)
4 miesięcy temu

Adwokatowi przypisuje się tyle cytatów… uwielbiam ten jego o tym, że zakup Zizou był po to żeby sprzedać więcej samochodów we Francji i Algierii 😛 Nie każdy łapał się na jego ironię i sposób bycia, co trochę widać w książce o Zibim…

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin (@fc-bazuka-bolencin)
4 miesięcy temu
Reply to  F91-DudeLange

Za duży kij w dupie ma. I jak mu ktoś coś powie to się obraża albo atakuje zainteresowanego, bo on ma przecież zawsze rację.

Milanista
Milanista
4 miesięcy temu

Najlepszy z Najlepszych. Jako kibic Milanu zawsze zazdrościłem Juventusowi rodziny Agnellich. Klasa, szyk, elegancja… wolę to od szemranego Berlusconiego robiącego Rossonerim wiochę na cały świat

Ledlaststand
Ledlaststand
4 miesięcy temu

Najlepszy autor na Weszło!

Juventino
Juventino
4 miesięcy temu

Rewelacyjny tekst! Adwokat był niepowtarzalny.

Marcin
Marcin
4 miesięcy temu

Świetny artykuł, do dziś brakuje mi Giannego.

Tomasz TS
Tomasz TS
4 miesięcy temu

Miałem przeczytać artykuł a tu nagle czytam prawie książkę 🙂 taka mini biografia Agnellich 🙂 dobra robota ,takich artykułów nie znajdziecie w żadnej gazecie w Polsce . Autor wymiata , gratulacje!

Konrad
Konrad
4 miesięcy temu

Znakomita robota Panie Michale! Przeczytane z przyjemnością!

E.Zaraza
E.Zaraza
4 miesięcy temu

czytałem to 2 dni :)… na raty. warto było

Robert
Robert
4 miesięcy temu

Rewelacyjny artykuł, super się czytało. Niemal widziałem przed oczami uśmiechniętego Gianniego. Oby tak dalej! Gratulacje dla autora!

Marcin
Marcin
4 miesięcy temu

Chyba najlepszy tekst jaki czytałem na Weszło w tym roku. Natomiast na pewno ścisły top. Kłaniam się nisko autorowi, zajebiata robota przez wielkie “Z”.

Karol
Karol
4 miesięcy temu

Świetny artykuł. Wielkie dzięki za niego!

Suche Info
18.04.2021

Mecze reprezentacji Polski w Dublinie zagrożone?!

Jak podaje Daily Mail, jedno z miast-gospodarzy Euro 2020 może niebawem stracić swój status. Chodzi o stolicę Irlandii – Dublin, gdzie swoje dwa mecze fazy grupowej miała rozegrać reprezentacja Polski.  Jest to spowodowane brakiem zapewnienia ze strony irlandzkiej Federacji w kwestii wpuszczenia fanów na stadiony. Jak wiemy, był to jeden z wymogów UEFA, który spełniła […]
18.04.2021
Suche Info
18.04.2021

Sheffield United oficjalnie spadło z Premier League

Radość jednych to smutek drugich, czego dowód wiedzieliśmy wczoraj na angielskich boiskach. Po zaledwie jednym sezonie nieobecności Norwich City wywalczyło awans do Premier League. Z elitą pożegna się jednak zespół Sheffield United.  Szable niemal od początku sezonu okupują ostatnie miejsce w tabeli, ale do wczoraj miały matematyczne szanse na utrzymanie się. Zostały one rozwiane po […]
18.04.2021
Weszło
18.04.2021

Misja komandosa. Wyzwania przed Włodzimierzem Gąsiorem

Pamiętacie ten odcinek McGyvera, w którym McGyver z ciśnieniomierza, stetoskopu i budzika zbudował pełnoprawny wykrywacz kłamstw? No cóż, McGyver i tak by wymiękł, gdyby jutro zrzucono go w Mielcu. Powiedziałby “OK, może w piętnastym odcinku pierwszego sezonu z rzeczy codziennego użytku zbudowałem defibrylator, ale budowy ekstraklasowej drużyny z Matrasa, Granlunda, De Amo się nie podejmę, […]
18.04.2021
Suche Info
18.04.2021

Rafa Benitez wróci do LaLiga?

Chociaż od ostatniej pracy w Europie minęły zaledwie dwa lata, Rafa Benitez chce wrócić na Stary Kontynent. Hiszpan niedawno rozwiązał kontrakt z chińskim Dalian Pro, które prowadził od 2019 roku. Powodem były względy rodzinne.  60-letni Benitez wypowiedział się przychylnie na temat swojego powrotu do Premier League. Najbardziej rozważano go w Newcastle United, ale kandydatura ta […]
18.04.2021
Suche Info
18.04.2021

Adam Buksa zaczął strzelanie w MLS

W pierwszym meczu nowego sezonu MLS, Chicago Fire podjęło New England Revolution. W spotkaniu wzięło udział dwóch Polaków – Przemysław Frankowski i Adam Buksa.  Jednakże tylko jeden z nich opuszczał plac gry z podniesioną głową. Gospodarze prowadzili już 2:0, po tym jak w pierwszym kwadransie piłkę do siatki wpakował Robert Berić, a następnie Luka Stojanović. […]
18.04.2021
Ekstraklasa
18.04.2021

Gąsior uratuje Stal? “Dziadek? Ten dziadek jeszcze wam pokaże!”

Szacunek. To słowo najczęściej po drugiej stronie słuchawki pada najczęściej, gdy pytamy rozmówców o Włodzimierza Gąsiora. Stal Mielec zatrudniając klubową legendę, wywołała duże poruszenie, bo Gąsior ma już 72 lata na karku i od dwóch lat był szczęśliwym emerytem. Pojawiły się więc szyderki i wątpliwości, czy ktoś taki odnajdzie się na poziomie Ekstraklasy, gdzie po […]
18.04.2021
Weszło
17.04.2021

Tak zdobywa się Puchar Króla

To był piękny mecz w wykonaniu Barcelony. Blaugrana kraśniała i promieniała. Leo Messi zgolił brodę i zaprezentował się absolutnie kosmicznie. Antoine Griezmann zagrał na miarę własnych możliwości. Frenkie de Jong w mistrzowski sposób dyrygował orkiestrą rozpędzonego zespołu z Katalonii. Jordi Alba na skrzydełku robił to, co zwykł jest robić od lat wielu. Tu zagrało wszystko. Joan […]
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

Co za emocje w Cagliari, 4:3 po dwóch golach w doliczonym czasie!

Nie żałowali dzisiaj ci, którzy wieczór spędzili z ligą włoską. Cagliari przyjmowało na swoim obiekcie Parmę i przyznajemy – nie brzmi to najbardziej seksownie, zwłaszcza, gdy równolegle toczą się boje choćby z udziałem Barcelony. Ale rany, jakie emocje zafundowali nam dzisiaj Włosi. Gospodarze do drugiej minuty doliczonego czasu przegrywali 2:3, by ostatecznie zwyciężyć 4:3! Już […]
17.04.2021
Weszło
17.04.2021

To nie czary, Warta gra o puchary?

Mieliśmy nadzieję, że po dwóch naprawdę ciekawych spotkaniach w sobotę z Ekstraklasą, liga pójdzie za ciosem i zaliczy hattricka. No bo Wisła za Hyballi ma nigdy nie odpuszczać, bo Warta – jakkolwiek to brzmi – może walczyć o puchary. Nie bawmy się w Huberta Urbańskiego, nie budujmy napięcia. To nie był hattrick, to nie był […]
17.04.2021
Weszło
17.04.2021

Mój pierwszy raz – Krzysztof Stanowski

Krzysztof Stanowski przepytywany przez Tomasza Smokowskiego w programie Mój pierwszy raz na Kanale Sportowym. Nie trzeba polecać. 
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

Skorża: Jestem zszokowany pierwszą połową!

– Wydawało się, że będziemy mieć większą kontrolę nad piłką bliżej naszej bramki. A tak nie było. Stąd zmiany w drugiej połowie. Nie winię za to obrońców, bo więcej elementów się na taki obraz składa. Jestem jednak zszokowany tym obrazem, który zobaczyłem w pierwszej połowie – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej Maciej Skorża.  – Największe […]
17.04.2021
Anglia
17.04.2021

Tuchel wygrywa w szachy z Guardiolą

Postawmy sprawę jasno – to nie było porywające widowisko. Pierwsze 45 minut zapisało się w naszej pamięci tak trwale, jakby zaraz po gwizdku Mike’a Deana przyszedł Will Smith i błysnął pewnym długopisem. Chelsea i Manchester City grały na przeczekanie, ale da się to wytłumaczyć. Dla obu klubów był to piąty mecz w ciągu dwóch tygodni. […]
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

W lidze ukraińskiej pozostały formalności – Dynamo na drodze po mistrzostwo!

Wyboista była ta droga. Mircea Lucescu, legendarny trener Szachtara Donieck, trafił do Dynama Kijów w atmosferze skandalu. Fanatycy z Kijowa nawoływali – a część dalej nawołuje – do jego rezygnacji, bo zatrudnianie ulubieńca kibiców największego wroga zawsze powoduje wściekłość u takich grup. Lucescu sam początkowo miał wątpliwości, wydawało się, że może zrezygnować z pracy po […]
17.04.2021
Weszło FM
17.04.2021

Niedziela w Weszło FM: Ekstraklasa, Serie A i Liga Minus!

Sobota obfitowała we wspaniałe piłkarskie emocje, mamy nadzieję, że niedziela wcale nie będzie gorsza! Wszystkie najważniejsze wydarzenia będziesz mógł śledzić słuchając naszego radia Weszło FM. Oto szczegóły ramówki: 9:00 – 10:00 – “W ciemno” – Marcin Ryszka w swojej audycji udowadnia, że bariery istnieją tylko w naszych głowach i spotyka się z gośćmi mocno związanymi […]
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

Fornalik: Zdarzało się i przegrać tego typu mecze

Ile daje doświadczenie trenerowi ekstraklasowemu? Jedno jest pewne – można się nauczyć spokojnego przyjmowania rzeczywistości. Waldemar Fornalik, choć zremisował dzisiaj 2:2 prowadząc jeszcze na pięć minut przed końcem 2:0, zachował spokój na konferencji prasowej. – Z czasem doliczonym uzbierało się prawie dziesięć minut i takie rzeczy się zdarzają, mi zdarzyło się nawet przegrać taki mecz […]
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

KTS wreszcie wraca do gry, choć nie od przyszłego tygodnia!

Oj, stęskniliśmy się za tym naszym KTS-em. Klub Towarzysko-Sportowy Weszło ostatni oficjalny mecz ligowy rozegrał 15 listopada, gdy rozjechał 6:0 Madziar Nieporęt, trzecią drużynę w ligowej tabeli. Przez przedłużający się lockdown, A-klasa stała aż do dziś. Wznowienie rozgrywek zaplanowano w całej Polsce na przyszły weekend, 24-25 kwietnia. Już teraz wiemy, że KTS jednak na murawę […]
17.04.2021
Weszło
17.04.2021

Raków przywitał Skorżę. Bez chleba i soli, ale z pompą!

Chyba wszyscy zgodzimy się, że powrót Macieja Skorży do Ekstraklasy to wydarzenie sporego kalibru. Niestety – z perspektywy szkoleniowca Lecha patrząc – świadomość tej rangi mieli również piłkarze Rakowa Częstochowa, którzy przygotowali na taką okazję coś specjalnego, nie dając gościom większych szans na pozytywny wynik.  A może to bardziej chęć godnego pożegnania się z gościnnym […]
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

Fiorentina przegrywa, Drągowski fauluje na karnego

Tym razem nie udało się Bartłomiejowi Drągowskiemu zaczarować strzelca przy rzucie karnym. Choć Bartek ma już na koncie kilka efektownych parad po uderzeniach z jedenastego metra – dzisiaj skapitulował przy obu próbach Domenico Berardiego. Fiorentina z Polakiem w bramce przegrała 1:3 z Sassuolo.  Pierwsza połowa nie zapowiadała takiego obrotu spraw, bo goście z Florencji prowadzili […]
17.04.2021