post

Opublikowane 20.09.2021 17:27 przez

Przemysław Michalak

Adam Kokoszka prawie trzy lata temu, będąc ledwo po trzydziestce, po cichu zniknął z polskiej piłki. Niedawno znów zaczął grać, ale już głównie dla przyjemności w niższych ligach. Na wiele spraw może spojrzeć na spokojnie, z dalekiej perspektywy. Rozmawiamy o błyskawicznym powołaniu do reprezentacji Polski i występie na Euro 2008, mimo roli rezerwowego w Wiśle Kraków. Kokoszka tłumaczy wymuszenie odejścia z Wisły do Empoli, wspomina pobyt we Włoszech, Polonię Warszawa Józefa Wojciechowskiego, udany okres w Śląsku Wrocław, transfer do Rosji i porażkę 1:8 z Zenitem, poważną kontuzję oraz nieudany transfer do Zagłębia Sosnowiec. Zapraszamy.

Pana kariera trwa czy w Unii Tarnów tylko bawi się pan w piłkę?

W III lidze takiej zabawy już nie ma. Może nie znajdziemy w niej zbyt wielu klubów zawodowych, ale na pewno kilku zawodników w tych najlepszych drużynach zarabia jedynie na graniu. Zakładam na przykład, że Grzesiek Bonin w Chełmiance skupia się tylko na piłce. Dla mnie to bardziej etap, na którym mogę coś przekazać młodszym chłopakom. Wchodzą do zespołu z klubowej akademii, która jest dość duża. Co nie zmienia faktu, że brakowało mi meczowego grania, szatni, jej atmosfery. Każdy, kto funkcjonował w piłkarskiej szatni i spędził w niej pół życia – tak, jak ja – wie, o czym mówię. Przez dwa lata tego nie miałem, zdążyłem się stęsknić.

Wcześniej założył pan, że nastąpił koniec kariery czy zawsze zostawiał sobie otwartą furtkę?

Raczej myślałem, że już nie będę grał. Z czasem jednak zaczęło ciągnąć wilka do lasu. Pojawiły się próby, żeby zaczepić się gdzieś pod Krakowem w IV lidze, poruszać się i pobiegać. A akurat tak się złożyło, że mieliśmy się przeprowadzać do Tarnowa i wtedy pojawiła się okazja, żeby wspomóc Unię, która bardzo chciała awansować do III ligi. Rok wcześniej przegrała baraże z rezerwami Cracovii, za drugim razem się udało, a ja mogłem w tym na wiosnę trochę pomóc.

Jak długo pan to pociągnie? Na karku dopiero 34 lata.

W tym wieku trudno coś długofalowo planować. Sądzę jednak, że nie jest to zbyt długa perspektywa. Wydaje mi się, że ten sezon to maksimum, ale podkreślam to „wydaje mi się”. Umowę mam do czerwca.

Odbierz prawdziwy cashback na start. 50% do 500 zł w Fuksiarz.pl!

Nie miał pan obaw zdrowotnych? Poważna kontuzja z czasów Śląska Wrocław mocno pana wyhamowała.

Na początku wejścia w regularny trening, czyli 3-4 razy w tygodniu plus mecze, były drobne urazy, ze dwa spotkania opuściłem. Jak już się w pełni wdrożyłem i złapałem rytm, to problemów już nie mam i oby tak zostało.

No i jak się pan odnajduje w trzecioligowych realiach? Dla pana to pewnie nowość.

Na początku kariery grałem w trzecioligowych rezerwach Wisły Kraków, wówczas to był trzeci szczebel, zgodny z nazwą. No i mogę powiedzieć, że wiele się nie zmieniło. Jest bardzo fizycznie, gra wielu silnych zawodników.

Rywale się na pana spinają?

Jakoś specjalnie tego nie odczułem.

Granie w Tarnowie jest przetarciem przed pracą trenerską?

Jeszcze nie wiem. Kiedyś taki pomysł rzuciłem, ale teraz nastąpiły zmiany w PZPN-ie i wszystko jest zawieszone. Jako były reprezentant mam możliwość odbycia w przyspieszonym trybie kursu trenerskiego UEFA A i być może kiedyś z tego skorzystam. Trudno mi jednak w tym momencie stwierdzić, czy widziałbym się w roli szkoleniowca.

Co pan robił przez dwa lata boiskowej bezczynności? Na Twitterze promuje pan projekt “Up Score Research & Consulting”.

Pośredniczyłem przy pewnej aplikacji turystycznej, ukierunkowanej przede wszystkim na kraje arabskie i stworzonej w języku arabskim. A tak to dużo odpoczywałem, był czas na różne analizy i przemyślenia. Jeszcze przed powrotem do grania zacząłem też sporo jeździć na rowerze. Wreszcie mogłem się oddać zajęciom, na które wcześniej brakowało czasu.

Pojawiło się zmęczenie futbolem?

W pewnym momencie tak, nie ukrywam. Może nawet nie tyle zmęczenie, co… W Śląsku sezon po sezonie walczyliśmy o utrzymanie, a to sytuacja bardzo obciążająca. O wyższe cele bije się łatwiej i przyjemniej. Gdy musisz co chwila z niepokojem spoglądać w tabelę, na pewno nie jest to sytuacja, o której marzyłeś. Każdy chce grać o mistrzostwo lub puchary, ewentualnie mieć spokojny środek tabeli i swobodnie oddychać.

Teraz u pana wszystko zdaje się toczyć powoli, za to początek kariery miał pan szalony. Mając pięć meczów dla Wisły Kraków, z czego dwa w pierwszym składzie, zadebiutował pan w reprezentacji Polski. Gdyby się to dziś wydarzyło, byłby pan na czołówkach wszystkich portali.

Wtedy też było o tym głośno, choć może ze względu na fakt, że chodziło raczej o skład złożony z ligowców, ten szum dość szybko ustał. Gdyby dziś nadal organizowano takie zgrupowania, na pewno pojawiliby się jacyś zawodnicy, którzy dopiero zaczynają seniorskie granie. A i nawet u Paulo Sousy niektórzy przecież wypłynęli szybko, jak chociażby Kacper Kozłowski czy Nicola Zalewski.

KACPER KOZŁOWSKI: CHCĘ BYĆ NAJLEPSZY NA ŚWIECIE [WYWIAD]

U pana te rzeczy wydarzyły się za szybko?

Myślę, że nie. Poznanie myśli szkoleniowej Leo Beenhakkera, który wcześniej prowadził najlepsze kluby w Europie, na pewno mi pomogło.

Pierwsze powołanie było szokiem?

Nie do końca, bo byłem do niego przygotowywany. Miałem wcześniej kontakt bodajże z trenerem Dziekanowskim, z którym znałem się z kadry młodzieżowej. Zresztą, nie tylko moje powołanie stanowiło wielkie zaskoczenie. Pamiętam, że podobnie komentowano jeszcze kilka nazwisk.

To fakt, reprezentantem stał się też wtedy Paweł Magdoń i nawet od razu strzelił gola Zjednoczonym Emiratom Arabskim.

Korzystaliśmy na tym, że chodziło o przegląd Ekstraklasy i danie szansy piłkarzom, którzy w razie pozytywnej weryfikacji mogliby na coś liczyć w meczach o stawkę. Od paru lat już takich okazji nie ma, więc też liczba ligowych debiutantów znacznie zmalała.

W lutym, nadal mając tylko pięć meczów dla Wisły, zagrał pan z Estonią i strzelił gola.

Fajne wspomnienia. Co do mojej sytuacji klubowej, pamiętajmy, o jakiej Wiśle wtedy jeszcze mówiliśmy. Naprawdę trudno było się w niej przebić młodszemu zawodnikowi, panowała olbrzymia i jakościowa konkurencja. Moi rywale do składu grali w reprezentacji lub się o nią ocierali. A obrońcy przecież raczej nie wpuszcza się na 5-10 minut jak gracza ofensywnego.

Krótko mówiąc, status kadrowicza nie zmienił pana statusu w klubie.

Miałem okresy, w których moje położenie stawało się trochę lepsze. Wiosną 2007 zagrałem w lidze siedem razy, a wiosną 2008 – w sezonie mistrzowskim – dziewięć i jakąś cegiełkę do sukcesu dołożyłem. To nie było aż tak mało, biorąc pod uwagę tylko 30 kolejek w terminarzu. W okresach bez gry w Ekstraklasie nie wychodziłem jednak poza rezerwy.

Musiało to być frustrujące. Tu już reprezentacja, perspektywa wyjazdu na Euro 2008, do którego ostatecznie doszło, a pan nadal często kopał z pół-zawodowcami.

Mimo wszystko potrafiłem tę frustrację jakoś okiełznać. Starałem się patrzeć racjonalnie. Walczyłem o skład z Arkiem Głowackim, Tomkiem Kłosem, Cleberem. Trudno, żebym grał ich kosztem. Dziś dużo mówi się o wypożyczaniu młodzieży do niższych lig, ale nawet codzienne trenowanie z zawodnikami takiej klasy może wiele dać. No i mieliśmy jeszcze rezerwy w III lidze, zaraz potem je zlikwidowano. Gdy miałem 18 lat, perspektywa oswajania się z futbolem seniorskim na trzecim szczeblu była całkiem zachęcająca.

W końcu jednak zdecydował się pan wymusić przejście z Wisły do Empoli, powołując się na Prawo Webstera. Z perspektywy czasu: warto było?

Na pewno niektóre tematy po tym odejściu sobie przekreśliłem. Koniec końców Wisła i tak dostała za mnie największe możliwe pieniądze w tamtym czasie, tyle że później. Nie było więc tak, że odszedłem zupełnie za darmo. Wyjazd do Włoch był ciekawy sportowo i życiowo, dużo się nauczyłem, poznałem inną kulturę i język, a na boisku też trochę pograłem. Można powiedzieć, że przetarłem szlak w Empoli. Byłem tam pierwszym Polakiem, a ostatnio co chwila któryś z naszych zawodników idzie do tego klubu na wypożyczenie.

Early Payout w Fuksiarz.pl. Drużyna, której zwycięstwo obstawiłeś, prowadzi 2:0 w dowolnym momencie i wygrywasz zakład

Nie było szans, żeby Wisła pana puściła w normalny sposób?

Pojawiały się różne tematy, zwłaszcza dotyczące wypożyczenia, ale nie wchodziło to w grę. Taki klub jak Wisła chciał mieć szeroką kadrę, zabezpieczenie na każdej pozycji i zapewnienie odpowiedniego poziomu treningowego. Uznałem, że aby się dalej rozwijać, koniecznie muszę zmienić otoczenie i po czasie za bardzo nie żałuję, choć oczywiście wolałbym, żeby się to inaczej odbyło.

Mówił pan, że pewne kierunki się panu pozamykały. Chodziło o powrót do Wisły?

Tak, głównie o to. Latem 2018 roku trenowałem z Wisłą przez około dwa tygodnie, gdy trenerem był jeszcze Maciej Stolarczyk. Zagrałem nawet w sparingu z Monaco. Chciałem się odbudować po kontuzji, ale kontraktu nie podpisałem. Nie wiem, czy sprawy z przeszłości były decydujące, bo w klubie zaczynały się już problemy finansowe, które kilka miesięcy później doprowadziły do pamiętnych zdarzeń, ale takie rzeczy sprzed lat zawsze mają jakieś znaczenie. Może nie decydujące, w tyle głowy u niektórych ludzi jednak zostają.

Są osoby, którym po swoim odejściu nie podałby pan ręki?

Nie, aż tak źle nie było. Wisła broniła swojego interesu, a później otrzymała pieniądze, który mogłaby za mnie realnie dostać w warunkach rynkowych. Różnica polegała na tym, że wszystko trwało parę lat.

Trafiał pan do drugiej ligi włoskiej z najlepszego wówczas polskiego klubu, więc zakładam, że jakiegoś gigantycznego szoku pan nie przeżył, nie był to inny świat.

Spojrzenie na piłkę było trochę inne. Inne treningi, mentalność, kultura. Włoska piłka do teraz najbardziej kojarzona jest z taktyki i wtedy też tak było. Ale żebym odczuł jakąś istotniejszą różnicę sportową, to raczej nie.

Co na starcie było największym wyzwaniem?

Opanowanie języka włoskiego, zwłaszcza że tam mało kto mówi po angielsku. Poszło mi to w miarę sprawnie. Po 2-3 miesiącach już wszystko rozumiałem, a po pół roku zaczynałem komunikatywnie mówić. Do treningów czy wymagań taktycznych też musiałem się przyzwyczaić, ale to nic wyjątkowego. Każdy zawodnik zamieniający Polskę na Włochy musi przez to przejść.

Przy włoskim zaawansowaniu taktycznym poczuł się pan na początku laikiem w tym temacie?

Od zera może nie zaczynałem, ale musiałem wiele rzeczy przyswoić. Codziennie na zajęciach mieliśmy trenera, który chodził za obrońcami i cały czas ich ustawiał, korygował, podpowiadał. Przed każdym meczem przygotowanie mocno strategiczne, pod przeciwnika. Było to dla mnie coś nowego. Teraz jest inaczej, w naszej lidze sporo się przez tych kilkanaście lat zmieniło. Widzę, również po młodszych trenerach, że spojrzenie na piłkę i taktykę poszło do przodu.

Kilku dobrych piłkarzy w Empoli wówczas było. Eder później grał w Interze i reprezentacji Włoch, Riccardo Saponara dziś występuje we Fiorentinie, a Ricardo Soriano w Bolonii.

Był też Lorenzo Tonelli, który potem trafił do Napoli. Wtedy to były chłopaki mające po 17 czy 18 lat, dopiero zaczynali w pierwszym zespole, grali niewiele. Generalnie potwierdza się, że Empoli to idealny klub, żeby kogoś ograć, wprowadzić w realia włoskiej piłki i wysłać dalej. Szkółka dobrze funkcjonuje i z tego, co widzę, co roku bilans transferowy wychodzi na plus. Jest tu coś za coś, bo sportowo klub balansuje na krawędzi Serie A i Serie B. Wypromuje kogoś i sprzeda, ale jednocześnie może spaść z ligi.

Na samych treningach któryś z tych młokosów się wyróżniał?

Trudno o tak młodych zawodnikach powiedzieć jednoznacznie, czy odnajdą się w seniorskiej piłce. Ja też jako junior początkowo nie wyrastałem ponad resztę, inni nawet szli do góry szybciej, a potem role się zmieniały. Czasami decyduje pół roku czy rok i wszystko przyspiesza. W Empoli takich potencjalnych perełek mieliśmy więcej. Cristian Pasquato podczas treningów imponował, ale w dorosłym graniu praktycznie nie wyszedł poza Serie B i nie do końca sprawdził się w Legii. O nim mówiło się, że będzie nowym Del Piero. Po latach pogadaliśmy, gdy poszedł do Polski. Z pewnością na starcie liczył, że osiągnie więcej.

CRISTIAN PASQUATO – POLSKI EGZAMIN NOWEGO DEL PIERO

To jak pan podsumuje pobyt we Włoszech? Pierwsze dwa lata to w miarę regularne granie, ostatnie półrocze w zasadzie stracone.

W ostatniej rundzie rozegrałem tylko jeden mecz. Mimo to wspominam ten czas bardzo pozytywnie i jak tylko mogę, jadę do Włoch na wakacje. Przy okazji odwiedzam tamte rejony. Podjeżdżałem do miejsca, w którym mieszkałem i na stadion. Zbyt wielu pracowników, którzy już wtedy byli, dziś w Empoli nie ma, ale parę znajomych twarzy pozostało, mogliśmy pogadać. Od czas do czasu mam też kontakt z Antonio Busce, z którym grałem, a który obecnie prowadzi Primaverę Empoli.

Wycisnął pan maksimum z tego pobytu?

Aż tak to nie. Mogłem grać jeszcze więcej, no i nie udało się wejść do włoskiej ekstraklasy. W pierwszym sezonie dostaliśmy się do baraży, ale wyraźnie przegraliśmy dwumecz z Brescią. W następnym roku przymiarki były podobne, a nie weszliśmy nawet do play-offów. Mogło być lepiej, jednak w życiu trzeba nieraz brać to, co jest dane i nie narzekać.

Dwa i pół roku w Empoli i powrót do Polski. Nie chciał pan zostać za granicą?

Były opcje pozostania w Serie B w innych klubach. Projekt, który tworzył się w Polonii Warszawa, wyglądał jednak bardzo ciekawie i dałem się skusić. Mimo wszystko miło było wrócić do kraju. Niektórzy być może wolą trzymać się zagranicy. Tomasz Kupisz ma już chyba jedenasty klub we Włoszech i to też jest jakaś sztuka, żeby tak długo utrzymywać się na powierzchni jako obcokrajowiec. Ja uznałem, że Polonia będzie ciekawszym wariantem niż pozostanie w Serie B.

Zakładam, że dwa lata przy Konwiktorskiej to był najbardziej barwny czas w pana karierze.

No wspomnienia są do dzisiaj. Najwyżej zajęliśmy szóste miejsce w lidze, oczekiwania były większe. Potem zaczęły się przeboje z nowym właścicielem, wielomiesięczne zaległości i każdy wie, jak to się skończyło. Drużynę mieliśmy bardzo dobrą, imponujące nazwiska. Brakowało trochę więcej piłki w piłce, wszystko toczyło się wokół prezesa Wojciechowskiego. Znów mogłem popracować z zagranicznym trenerem. Theo Bos raczej niczym mnie nie zaskoczył, bo znałem szkołę holenderską po reprezentacji Leo Beenhakkera, ale dla niektórych była to większa nowość. Była to zresztą bardzo krótka współpraca, zdążyłem rozegrać u niego jeden mecz. Po porażce z Zagłębiem Lubin prezes zwolnił go w mediach, on dowiedział się później.

Józef Wojciechowski lubił krytykować w rozmowach z dziennikarzami konkretnych zawodników, nieraz dosadnie. Pan mu kiedyś mocniej podpadł?

Personalnie nie, natomiast jeśli traciliśmy gole, cała defensywa znajdowała się na cenzurowanym. Cóż, prezes był postacią barwną, ale zero-jedynkową. Jeśli ktoś całe swoje zawodowe życie spędził w biznesie, to potem wydaje mu się, że w sporcie będzie podobnie. A jak wiadomo, nie jest, tutaj liczba zmiennych i trudnych do przewidzenia czynników jest znacznie większa. Nie wszystko da się przeliczyć i zaplanować. To chyba generalnie problem ludzi biznesu, którzy próbują coś zdziałać w piłce.

„GRACIE JAK ROBOTNICY WIĘC JECIE JAK NA BUDOWIE”. O POLONII WOJCIECHOWSKIEGO

Do Śląska odszedł pan w połowie sezonu 2012/13, zanim jeszcze klub z Konwiktorskiej spotkało najgorsze. Gdy pan się żegnał, czuł, że finał dla Polonii będzie tragiczny?

To był chyba ostatni dzień zimowego okienka. Ja poszedłem do Śląska, a Tomek Jodłowiec do Legii. We Wrocławiu jego odejście wywołało spore zamieszanie, ale dzięki temu zrobiło się miejsce w kadrze. Wszyscy mogliśmy już wtedy zakładać, że wydarzenia w Polonii potoczą się w złą stronę. Jeśli ktoś kolejny raz składał obietnice bez pokrycia, to trudno się łudzić. Plusem tej sytuacji była konieczność stawiania na młodych. Paweł Wszołek czy Łukasz Teodorczyk w normalnych okolicznościach pewnie tylu szans by nie dostali. Nie wszyscy na tej sytuacji stracili.

To była najbardziej zjednoczona szatnia, w której pan przebywał?

Chyba tak. Trenerem był Piotr Stokowiec, który też dopiero zaczynał pracę i dbał o atmosferę. Nieprzypadkowy jest pogląd, że w biednych klubach drużyna potrafi być bardziej zjednoczona, co może się przełożyć na wyniki. W Polonii mieliśmy je dobre – jak na sytuację klubu.

Pan i tak nie był w najgorszej sytuacji, bo swoje we Włoszech zdążył zarobić, a do Polonii też nie przychodził za drobne.

Nowy prezes w większości dostał zawodników po Wojciechowskim, nie miał wpływu na wysokość ich kontraktów. Obojętnie, w jakiej znajdujesz się sytuacji, zawsze oczekujesz wywiązywania się z umowy. Najgorsze były nawet nie same opóźnienia, a kolejne deklaracje, z których nic się nie sprawdzało. Każdy pracownik w każdej branży w takich okolicznościach by się frustrował.

Z kolei w Śląsku chyba najbardziej zrealizował się pan sportowo. Występy od deski do deski, pucharowe boje z Club Brugge i Sevillą, na chwilę nawet powrót do reprezentacji.

Zawsze łatwiej gra się o wyższe cele, sprawia to większą przyjemność. Mieliśmy dobrą drużynę, wielu klasowych i doświadczonych zawodników. To robiło różnicę. Wychodziliśmy na boisko i wygrywaliśmy. Wszystko przychodziło naturalnie. Był to w dużej mierze zespół, który wywalczył mistrzostwo i jeszcze sporo tej jakości zostało. Już po moim przyjściu doszliśmy do finału Pucharu Polski, w którym przegraliśmy dwumecz z Legią. Jesienią fajnie pokazaliśmy się w pucharach. Potem niektóre sprawy w Śląsku nie do końca potoczyły się jak trzeba, a ja skorzystałem z okazji i odszedłem do Rosji. Po powrocie do klubu perspektywy były już trochę inne, cele też.

W rywalizacji z Sevillą czuł pan największą bezradność w karierze?

W pierwszym meczu, do momentu czerwonej kartki Dudu Paraiby na początku drugiej połowy, toczyliśmy wyrównany bój i remisowaliśmy 1:1. W dziesiątkę Hiszpanie nam odjechali, a w rewanżu faktycznie nie dali szans i przegraliśmy 0:5. To był niesamowicie mocny zespół. Rakitić, Gameiro, Kondogbia, Bacca – te nazwiska mówią same za siebie. Widać było dużą różnicę. Zresztą, Sevilla właśnie w tamtym sezonie zaczęła swoją serię trzech kolejnych triumfów w Lidze Europy. Znajdowałem się w wieku, w którym mógłbym się jeszcze rozwinąć, więc to mimo wszystko były ciekawe doświadczenia, na przykład co do sposobu grania. Piłkarze Sevilli praktycznie nie grali w kontakcie. Niesamowicie mobilni zawodnicy z przodu, szukający przestrzeni, podań po ziemi i oderwania się od rywala. Pokazywali coś zupełnie innego niż to, do czego byłem przyzwyczajony w Polsce. U nas większość drużyn miała silną „dziewiątkę”, nastawioną na zwarcia z obrońcami.

Transfer do Torpedo Moskwa był klasycznym skonsumowaniem swojego dobrego czasu?

Można tak powiedzieć. Liga rosyjska też należała do europejskiej czołówki. Miałem już 28 lat, była to prawdopodobnie ostatnia szansa, żeby pograć za granicą z mocnymi rywalami. A takich tam nie brakowało. W Zenicie występował jeszcze Hulk i mogłem się dobitnie przekonać o jego możliwościach. Razem z kolegami załadowali nam osiem goli, to akurat niezbyt miłe wspomnienie.

Wygasał mi kontrakt w Śląsku, a oferta nowego nie zachęcała do podpisu. W klubie zaczęły się te problemy właścicielskie i przepychanki między miastem a panem Solorzem. Skład mocno się zmienił. Wielu zawodników odeszło, a w ich miejsce brano głównie obcokrajowców. Tym bardziej chętnie skorzystałem z propozycji Torpedo.

Delikatnie mówiąc, nie rozdawaliście kart w rosyjskiej ekstraklasie.

Od razu nam zapowiedziano, że raczej czeka nas walka o utrzymanie. Budżet klubu na tle innych nie imponował. Nawet gdy w moim drugim występie przegraliśmy 1:8 w Sankt-Petersburgu, nikt nie robił afery. Prezydent przyszedł do szatni i spokojnie powiedział, że my z takim Zenitem w żaden sposób nie możemy konkurować, to inna półka i musimy szukać punktów z przeciwnikami zbliżonymi klasą do nas. Mimo to fajnie było mierzyć się z takimi napastnikami jak Hulk, Kuranyi czy Kokorin. Przyjemnie się grało. Swoje robił też element nowości. Miło czasem zmienić otoczenie. Jak jesteś w lidze polskiej, znasz już innych zawodników, stadiony, sędziów i tak dalej, nic cię nie zaskoczy. W pewnym momencie dopada cię monotonia. A tak musisz wszystko poznać od początku. Sytuacja bardziej wymagająca pod względem mentalnym, ale też bardziej rozwojowa.

Rosja była łatwiejsza w aklimatyzacji niż Włochy?

Tak. Nie potwierdziły się opinie, że relacje między Polakami a Rosjanami są napięte. Być może na szczeblu politycznym tak, ale nie w normalnym życiu. Było mi o tyle łatwiej, że miałem już sporo doświadczenia, nie był to mój pierwszy wyjazd i do pewnych rzeczy automatycznie podchodziłem inaczej niż w Empoli. Tam wyjechałem jako młody chłopak, który nigdzie nie był i niewiele widział. Aklimatyzacja przychodziła mi trudniej, w Rosji od razu wychodziłem z inicjatywą w pewnych kwestiach. Do tego trzeba po prostu dojrzeć. Sebastian Mila w Śląsku też opowiadał, że w Austrii nie do końca był gotowy na zagraniczne wyzwanie.

Z Torpedo nie rozstawał się pan w miłych okolicznościach.

Odszedłem pod koniec sezonu, opuściłem ostatnie mecze, które przypieczętowały spadek. Klub miał duże zaległości, wyników nie było. Marne perspektywy na przyszłość. Miałem możliwość rozstania z winy klubu i skorzystałem z tego, bo dzięki temu byłem do wzięcia na zasadzie wolnego transferu. Gdybym został – umowa obowiązywałaby również na drugą ligę – byłbym zdany na łaskę Torpedo, które mogłoby stwarzać problemy.

Rozliczyliście się?

Jakoś udało się to wszystko uregulować. Torpedo nie podzieliło losu Polonii Warszawa, nie upadło i istnieje do dziś. Aktualnie gra w drugiej lidze, na nowym stadionie w centrum, znalazł się sponsor. Udało się tam wstać z kolan.

Dlaczego zdecydował się pan na powrót do Śląska?

To było środowisko, które znałem. Gdy zostajesz ojcem, bardziej szukasz stabilizacji i przewidywalności. Trener Tadeusz Pawłowski bardzo mnie chciał, warunki kontraktowe tym razem były już zadowalające, lepsze niż przy odejściu. Wróciłem do szatni, w której nie musiałem się zbytnio aklimatyzować, bo większość znałem. I ogólnie to też dobry okres, ale trudniejszy, bo walczyliśmy o utrzymanie, a nie o tym się marzy.

Nadszedł maj 2017 i zerwał pan więzadła w kolanie. Wrócił pan do gry dopiero po piętnastu miesiącach, już w barwach Zagłębia Sosnowiec.

Leczenie się skomplikowało. Najpierw miałem jedną operację, potem musiałem mieć drugą. Od początku źle się to układało. Nie chodzi o jakieś błędy lekarzy. Mój organizm źle zareagował, miałem tzw. artrofibrozę kolana, prowadzącą do zesztywnienia stawu. Odczuwałem duży dyskomfort w ruchach. Dotyka to maksymalnie pięć procent pacjentów, akurat padło na mnie. Wcześniej ten sam problem miał Łukasz Garguła, gdy leczył kolano w Wiśle Kraków.

Ale idąc do Sosnowca, czuł się pan na siłach, żeby nadal grać na sto procent?

Początki były ciężkie. Po tak długiej przerwie potrzeba trochę czasu na odbudowanie się. Niektórzy powtarzają, że czas na powrót do formy powinien być tak długi jak czas leczenia. W moim przypadku musiałby więc być to rok. Odchodząc z Zagłębia czułem się lepiej fizycznie niż w momencie przyjścia.

Potrzebował pan czasu, a w Zagłębiu z marszu wszedł do składu.

Słabo zaczęliśmy, nie było wyników. Po tygodniu i dwóch treningach wszedłem z ławki, a potem wskoczyłem do składu na Lecha i Legię. W Poznaniu nie mieliśmy nic do powiedzenia, przegraliśmy 0:4. Z Legią długo remisowaliśmy i dopiero w ostatnim kwadransie załatwił nas Carlitos.

Utrzymanie tamtego Zagłębia Sosnowiec było w ogóle wykonalne?

Widać, że pewne rzeczy się tam nawarstwiły i Zagłębie po spadku nawet w I lidze w zasadzie do teraz ma olbrzymie problemy. Niedawno zmienił się prezes, który już kilka razy odchodził i zostawał. Szanse na utrzymanie zawsze są, ale nie punktowaliśmy i sprawa była prosta. Ja spędziłem w Sosnowcu tylko pół roku, później dokonano więcej transferów i wiosną chłopaki próbowali walczyć. Nie udało się i potem klubowi odbijało się to czkawką.

ŻEGNAJ, ZAGŁĘBIE. NIE BĘDZIEMY TĘSKNIĆ

Zagłębie chciało się z panem rozstać po jednej rundzie, pan się trochę opierał.

Ja tak naprawdę rozstałem się z Zagłębiem już pod koniec stycznia, ale nikt o tym nie pisał. Dopiero w kwietniu poszła oficjalna informacja. Ktoś o mnie zapytał i wtedy klub zakomunikował, że nie ma mnie od początku wiosny. Całkiem sprawnie osiągnęliśmy porozumienie.

Od razu zakładał pan wtedy, że to koniec grania na szczeblu centralnym?

Chciałem być już blisko Krakowa, a moja pozycja przetargowa nie była zbyt mocna: roczna przerwa przez kontuzję, potem cztery mecze w Zagłębiu przez pół roku. Trudno było coś znaleźć, zwłaszcza że ograniczając się do krakowskich okolic, dużego wyboru nie miałem. Wydarzenia potoczyły się tu niejako naturalnie.

W reprezentacji 11 meczów i dwa gole. Tylko 11 meczów czy aż?

Na starcie ma się większe marzenia. Chciałoby się uzbierać i 50 spotkań. Z perspektywy czasu to nie jest jednak tak, że coś mi uciekło, bo trochę udało się osiągnąć. Wystąpiłem także w selekcjonerskim debiucie Franciszka Smudy, w międzynarodowym składzie. Zagrałem też raz u Adama Nawałki w 2014 roku. Konkurencja zawsze była duża, zwłaszcza że inni stoperzy przeważnie grali za granicą, a to często pewna przewaga.

Występ z Mołdawią w styczniu 2014 rozbudził pana nadzieje? Powrót do reprezentacji po pięciu latach…

Raczej się nie łudziłem, choć oczywiście cieszyłem się tym, co mam. Graliśmy piłkarzami z Ekstraklasy, nie był to mecz rzucający na kolana, wygraliśmy tylko 1:0. A konkurencja ciągle duża. Rozkręcał się Michał Pazdan, na topie był Kamil Glik, solidnie prezentował się Łukasz Szukała. Oczywiście jakiś cień nadziei zawsze się pojawia skoro już wystąpiłeś w reprezentacji, ale nie przysłaniało mi to realnej oceny mojego położenia.

Nikt nie odbierze panu udziału w Euro 2008, udało się zaliczyć 45 minut w ostatnim spotkaniu fazy grupowej z Chorwacją. Czego wtedy nam zabrakło, żeby osiągnąć coś więcej?

Niewiele z tego okresu pamiętam i niewiele wtedy wiedziałem. Dużo rzeczy do najmłodszych zawodników nie dociera, jest rozgrywanych poza nimi. Taka jest prawda. Wewnętrzne sprawy i problemy drużyny przechodzą przez starszych, oni to omawiają. Co nie zmienia faktu, że wynik sportowy odzwierciedla to, co się prezentowało na boisku. My te wyniki mieliśmy słabe. Pierwszy mecz z Niemcami, więc wiadomo – rywal będący co najmniej półkę wyżej. I tak to wtedy jeszcze jakoś wyglądało. Później Austria i ten nieszczęsny rzut karny z ostatniej minuty, który do dziś pamiętamy. No a z Chorwacją w praktyce walczyliśmy tylko o honor.

Mimo to grając w tym meczu poczuł pan pierwsze spełnienie w karierze?

Na pewno był to jakiś cel, który udało się osiągnąć. Wszedłem w przerwie, w trudnym momencie, ale udział w Euro 2008 tylko mi pomógł. W tamtym czasie przechodziłem do Empoli i taki mecz sprawił, że od razu byłem tam postrzegany inaczej. Być może nawet ten epizod przeważył szalę, że Włosi zdecydowali się właśnie na mnie. Byli zadowoleni, że wzięli młodego zawodnika, który już pojawił się na największej imprezie. Dobrze to wróżyło w kontekście przyszłości i ewentualnego kolejnego transferu.

Gdyby w tym 2008 roku dowiedział się pan, co będzie w kolejnych latach, odczuwałby pan niedosyt?

Znów mogę powtórzyć, że zawsze chce się osiągnąć jak najwięcej. Gdy przechodziłem do Empoli, większość zawodników po spadku zostało i było mówione, że chcemy szybko wrócić do Serie A. To się nie udało, klub musiał się trochę „odchudzić” i perspektywa awansu się oddaliła. Miałem cichą nadzieję, że uda się pokazać we włoskiej ekstraklasie, a tak się nie stało. Moje oczekiwania na pewnych etapach były większe, ale niczego nie żałuję. Mając 15 czy 16 lat, posiadanie takiego CV jakie mam dzisiaj, jawiło mi się jako coś nie do pomyślenia. Tak staram się patrzeć. Nie osiągałem nie wiadomo jakich sukcesów, ale jakieś spełnienie czuję.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. FotoPyk/Newspix

Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
22.10.2021

Sprawdźmy, postawmy: rozpędzony Benzema, szalejąca Lechia, Warta w kryzysie

Pucharowe emocje za nami, czas zatem ponownie skupić uwagę na europejskich rozgrywkach ligowych. A weekend przed nami iście szalony, jeden szlagier za drugim i szlagierem pogania. Postanowiliśmy zatem – jak zawsze przy piątku – zaproponować wam kilka typów na nadchodzące spotkania. Tradycyjnie staramy się uniknąć wróżenia z fusów – szukamy serii, pass, tendencji. Przekonajcie się, […]
22.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
15.10.2021

Sprawdźmy, postawmy: Napoli w gazie, maszyna Kaczmarka, potknięcie Pogoni

Za nami okno reprezentacyjne, a to oczywiście oznacza, że znów pełno meczów ligowych do obstawienia. Nie będziemy wam jednak dawać byle typów od czapy, losowych zdarzeń i tym podobnych. Tutaj chodzi przede wszystkim o to, żeby spojrzeć na liczby. Liczby to fakty, a fakty analizuje się łatwiej. Co za tym idzie – staramy się szacować […]
15.10.2021
Weszło
09.10.2021

Fuksiarz da wam piątaka za każdego gola Polski z San Marino!

Polska gra z San Marino. Wy wiecie i my wiemy mniej więcej, co to oznacza – jest duże prawdopodobieństwo, że sobie postrzelamy, a Robert Lewandowski w jednym spotkaniem zapewni sobie tytuł najskuteczniejszego snajpera w 2021 roku. A co my będziemy z tego mieć? Jeśli jesteście Fuksiarzami, to na przykład piątaka za każdego gola biało-czerwonych. Nasi […]
09.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
08.10.2021

Wygrana Węgrów, czerwona kartka, mało goli – typy na eliminacje

Przerwa na kadrę jest jak sernik. Jedni lubią, inni nie. Chociaż sernik większość lubi. A czy większość lubi przerwę na kadrę? Dobra, dość rozkmin filozoficznych. Czas na rzetelne podejście do typów. Jak co tydzień w piątek podrzucamy wam garść ciekawych zakładów na weekend. Bez wróżenia z kropli deszczu na szybie, żadnego tak-mi-się-zdaizmu. Szukamy typów, które […]
08.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
01.10.2021

Sprawdźmy, postawmy: Ajax w formie, rzuty rożne Zagłębia i mało goli w Szkocji

Urocze w bukmacherce są hasła, które wręcz ocierają się o wróżbiarstwo. „Przyśniło mi się, czuje w kościach, mam czutkę” – kto z typerów nigdy tak nie pomyślał. Sęk w tym, że różnica między wróżbiarstwem a szacowaniem prawdopodobieństwa jest cienka, płynna i czasem wręcz niezauważalna. My zaczynamy nowy cykl na Weszło, gdzie będziemy wam podrzucali typy […]
01.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
17.09.2021

Obstawiaj Premier League w Fuksiarz.pl i zgarnij freebet!

Siemanko premierligowe świry. Przed nami piąta kolejka ligi angielskiej, więc siadamy w fotelach i wiadomo co dalej. A skoro już ligowa piłka na Wyspach Brytyjskich wraca do gry, warto rzucić okiem na promocję Fuksiarz.pl. Ten legalny polski bukmacher w najbliższy weekend rozdaje freebety za obstawianie meczów Premier League. Sprawa jest prosta – Fuksiarz.pl – da […]
17.09.2021
WeszłoTV
27.10.2021

Michniewicz z wozu, Legii lżej? Wnioski po zwolnieniu || Roki wyjaśnia #33

Czesław Michniewicz został zwolniony z funkcji trenera Legii Warszawa. Jeśli macie już dość tego tematu, to do zobaczenia za tydzień. Ale jeśli wasze organizmy są w stanie przyjąć kolejną dawkę paplaniny o byłym już trenerze warszawskiego klubu i jego rozstaniu z Legią, to zostańcie na dłużej, bo o tym będzie dzisiejszy vlog Mateusza Rokuszewskiego. 
27.10.2021
Niezły numer
27.10.2021

Jak bardzo rozpędza się Lech? Maciej Skorża w drodze po osobisty rekord

4:1 z Wisłą Płock, wygrany klasyk z Legią Warszawa, 4:0 ze Śląskiem Wrocław. Forma Lecha Poznań w ostatnich tygodniach jest zdumiewająca i przede wszystkim – imponująca. Seria zwycięstw „Kolejorza”, doliczając także dwa pucharowe mecze, wynosi już pięć gier. Gdybyśmy uwzględniali także remisy i liczyli klubowi z Wielkopolski mecze bez porażki, nie byłaby ona może aż […]
27.10.2021
Inne sporty
27.10.2021

Dyskryminacja na mistrzostwach świata w szachach? „Nie mieści mi się to w głowie”

Wyobraźcie sobie, że bierzecie udział w turnieju o randze mistrzostw świata, organizowanym przez najwyższe władze swojej dyscypliny sportu. Zajmujecie w nim miejsce w ścisłej czołówce, ale nie dostajecie przewidzianej regulaminem nagrody. Te jednak otrzymują… osoby, które uplasowały się za wami. Niemożliwe? Też tak myśleliśmy. Aż w kategorii U-2000 (poniżej 2000 punktów rankingowych) na szachowych mistrzostwach […]
27.10.2021
Weszło
27.10.2021

Goncalo Feio: Życie jest za krótkie, żeby nie grać w Europie

Goncalo Feio ma dopiero 31 lat, a już od dekady – z drobnymi przerwami – pracuje w polskiej piłce. Teraz przeżywa swój najlepszy czas, bo jako asystent Marka Papszuna świętuje wiele sukcesów w Rakowie Częstochowa. Rozmawiamy na wiele tematów. Czy Raków faktycznie coraz bardziej zbliża się do Legii? Jaką cenę płaci się za bycie trenerem? […]
27.10.2021
Weszło
27.10.2021

Trener Świtu Nowy Dwór: Jeszcze jestem trochę w szoku, że tak się mogło wydarzyć

– Radek Kamiński, nasz kapitan, też jest nauczycielem w-fu w szkole. Jak powiedziałem, w drużynie są studenci, chłopaki pracujący dorywczo… Taka mieszanka. Poziom stypendiów w Świcie nie pozwala, by dało się tylko z piłki wyżyć – powiedział nam Mariusz Miecznikowski, trener Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, który wczoraj wyeliminował Lechię Gdańsk z Pucharu Polski. Trener Miecznikowski […]
27.10.2021
Felietony i blogi
27.10.2021

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

– To już juniorzy by lepiej zagrali, a nawet jakby byli tak samo słabi, to by przynajmniej zostawili trochę serca – nie ma chyba na świecie kibica, któremu kiedyś, na różnym etapie swojej przygody z futbolem, nie przemknęła przez głowę taka myśl. Zazwyczaj towarzyszy nam w chwilach głębokiej frustracji, gdy kapitan zaczyna grać na czas […]
27.10.2021
Weszło
27.10.2021

Goncalo Feio: Życie jest za krótkie, żeby nie grać w Europie

Goncalo Feio ma dopiero 31 lat, a już od dekady – z drobnymi przerwami – pracuje w polskiej piłce. Teraz przeżywa swój najlepszy czas, bo jako asystent Marka Papszuna świętuje wiele sukcesów w Rakowie Częstochowa. Rozmawiamy na wiele tematów. Czy Raków faktycznie coraz bardziej zbliża się do Legii? Jaką cenę płaci się za bycie trenerem? […]
27.10.2021
Ekstraklasa
24.10.2021

Piast skopał leżącą Legię

Dziesiąty mecz, siódma porażka. Tragiczna atmosfera w drużynie. Legia Warszawa jak na swoje ambicje znajduje się na dnie. Piast Gliwice rozbił ją 4:1, mimo że duet stoperów tworzyli Tomas Huk i debiutujący od pierwszej minuty w Ekstraklasie hiszpański trzecioligowiec Miguel Munoz, a w pomocy jakby nigdy nic biegał dopiero co pozyskany Tom Hateley, który przed […]
24.10.2021
Weszło
23.10.2021

Górnik dał Lechii lekcję pokory

Trochę sielankowo mogło się zrobić w Lechii Gdańsk, której pod wodzą Tomasza Kaczmarka prawie wszystko dotychczas wychodziło. Drużyna z Trójmiasta stała się kandydatem do walki o najwyższe lokaty. Wydawało się więc, że pokonanie u siebie wciąż bardzo nierównego Górnika Zabrze nie stanowi jakiegoś wielkiego wyzwania. Tymczasem skończyło się na remisie i to takim ze wskazaniem […]
23.10.2021
Ekstraklasa
22.10.2021

Mało gwiazd, Wisła Kraków daje najwięcej szans. Młodzieżowcy w tym sezonie Ekstraklasy

Za nami już niemalże 1/3 tego sezonu Ekstraklasy, zatem można się pokusić o pierwsze podsumowania i wnioski dotyczące młodzieżowców. A one są chwilami dość zaskakujące. Któż bowiem spodziewałby się, że słynący w ostatnich latach z wprowadzania obiecujących zawodników Górnik Zabrze na tę chwilę najmniej korzysta z ich usług pod względem minutowym?  Młodzieżowcy w Ekstraklasie – […]
22.10.2021
Weszło
22.10.2021

Tylko Miszta i Nawrocki na plusie. Oceny piłkarzy Legii po Napoli

Legia Warszawa walczyła z Napoli na miarę swoich możliwości, a że te możliwości były mocno ograniczone, porażka 0:3 raczej nikogo nie zaskoczyła. Trudno w takiej sytuacji o pozytywne noty, choć w kilku przypadkach się udało. Skala tradycyjnie 1-10, ocena wyjściowa: 5. Napoli – Legia Warszawa: oceny pomeczowe Cezary Miszta (6) Długo trzymał Legię przy życiu, […]
22.10.2021
Ekstraklasa
18.10.2021

Szok, Radomiak znów pierwszy stracił gola i zremisował

Nieraz narzekamy, że w Ekstraklasie wielu zespołom brakuje powtarzalności, ale Radomiak się z tego wyłamuje. Radomski beniaminek ma powtarzalność i to zarówno w złym aspekcie, jak i dobrym. Dziś przekonała się o tym Jagiellonia.  Jagiellonia – Radomiak: beniaminek podtrzymuje tradycję Zły aspekt polega na tym, że drużyna Dariusza Banasika tradycyjnie musiała stracić gola w pierwszej […]
18.10.2021
Liczba komentarzy: 12
Subscribe
Powiadom o
guest
12 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
mastodont
mastodont (@mastodont)
1 miesiąc temu

Gość serio powiedział, że i tak planowali (pewnie z żoną) przeprowadzkę do Tarnowa? do miasta gdzie wieje chujem? skąd wszyscy spierdalają do Krakowa? do miasta, którego chujowatość w tych rejonach przebija już tylko Dębica w której w ogóle nie świeci słońce przez cały rok?

Marcin
Marcin
1 miesiąc temu
Reply to  mastodont

Nie on jeden. Wbrew temu co piszesz, Tarnów jest fajnym miejscem do życia. Znam co najmniej kilka osób, które męczący Kraków zamieniły na Tarnów.

Władek
Władek
1 miesiąc temu
Reply to  mastodont

ty tak serio myślisz, że spełnieniem marzeń każdego człowieka jest się wyprowadzić do wielkiego miasta i się kisić jak ogór 😉 niektórzy wolą na odwrót, małomiasteczkowy spokój

wiejskie ziemniaczki
wiejskie ziemniaczki (@wiejskie-ziemniaczki)
1 miesiąc temu
Reply to  mastodont

No pewnie, bo zakorkowany Kraków z roweroświrami we władzach to wymarzone miejsce do życia.

Blizbor
Blizbor (@blizbor)
1 miesiąc temu
Reply to  mastodont

Kraków taki piękny, dla deweloperów.

Śmierdzi chujem to w każdym sezonie grzewczych w Krakowie.

SmyQ
SmyQ
1 miesiąc temu

Ciekawie obserwuje się perypetie tych gwiazdek, które uważały się swego czasu za dobre na granie w Wiśle. Kokoszka, Zając, Handzlik, Stolarski. Szczerze liczę, że chociaż młodemu Buksie coś się uda.

floro flores
floro flores (@floro-flores)
1 miesiąc temu
Reply to  SmyQ

jeszcze był taki Leszczak, zagrał 3 mecze w 2008/9, teraz gra w futsal

Liliangarcia
Liliangarcia
1 miesiąc temu

Wymiatał u mnie w FM, sam myślałem że zrobi większą karierę.

Tadeusz Turkawka
Tadeusz Turkawka
1 miesiąc temu

Ciekawy wywiad.

wiejskie ziemniaczki
wiejskie ziemniaczki
1 miesiąc temu

Dobry wywiad, piona.

Domelo
Domelo
1 miesiąc temu

Gosc z moich okolic. Szkoda ze brak ambicji i siano w głowie od lat. 34 lata to dziś młodość ale trzeba mieć odrobine iskry. Chłopak wiózł się cała karierę na jednym sezonie. Żałosne piłkarzyki jak on odbierają mi przez lata ochote do gry i zainteresowania. Po co wogole wywiad z kimś tak nieważnym …

Turbo_Lover
Turbo_Lover
1 miesiąc temu

Pamiętam go z gry w Śląsku Wrocław. Solidny obrońca, ale nic ponadto. Te kilka meczów w kadrze to było maksimum jego kariery.

Suche Info
27.10.2021

Nowe informacje o zdrowiu Paulo Sousy

Paulo Sousa, selekcjoner reprezentacji Polski, otrzymał pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa. Rzecznik prasowy Polskiego Związku Piłki Nożnej twierdzi, że obecność Portugalczyka podczas ostatnich meczów eliminacyjnych z Andorą i Węgrami jest niezagrożona.  – Paulo Sousa już wczoraj miał typowe grypowe objawy. Węch i uczucie smaku go nie opuściły, ale ma gorączkę i ból głowy. Dlatego […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Vuković zabiera głos. „Trenera buduje prezes”

– Legia płaci regularnie, choć staram się odbierać w ten sposób, że płaci nie Legia, a prezes Dariusz Mioduski – zaczyna Aleksandar Vuković swoją rozmowę z dziennikarzem portalu Sport.pl. Były piłkarz i trener Legii krytykuje właściciela stołecznego klubu, wraca wspomnieniami do momentu swojego zwolnienia i próbuje zrozumieć, dlaczego tak wielkie zaufanie w drużynie mistrza Polski […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

„Cash? Liczy się to, czy obroni się na boisku ”

Dyskusja trwa, ale jedno jest pewne: Matty Cash otrzymał polskie obywatelstwo i będzie mógł grać w reprezentacji Polski. W rozmowie z portalem Goal.pl, swoją opinię na temat piłkarza Aston Villi wyraził Michał Żewłakow.  – Przychodzi z ligi angielskiej, więc pod kątem umiejętności ma na starcie czystą kartę, trudno coś mu zarzucić. Natomiast jeśli zagra dwa-trzy […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Koronawirus w Wiśle Kraków

Standardowe cykliczne badania kontrolne na obecność koronawirusa w organizmach piłkarzy i sztabu szkoleniowego Wisły Kraków wykazały przypadki testów pozytywnych.  Biała Gwiazda wydała enigmatyczny komunikat medyczny.  W środę 27 października zawodnicy i sztab szkoleniowy Białej Gwiazdy poddani zostali kolejnym testom kontrolnym na obecność SARS-CoV-2. W toku badań wykryto pozytywne przypadki, a klub niezwłocznie wdrożył niezbędne procedury […]
27.10.2021
WeszłoTV
27.10.2021

Michniewicz z wozu, Legii lżej? Wnioski po zwolnieniu || Roki wyjaśnia #33

Czesław Michniewicz został zwolniony z funkcji trenera Legii Warszawa. Jeśli macie już dość tego tematu, to do zobaczenia za tydzień. Ale jeśli wasze organizmy są w stanie przyjąć kolejną dawkę paplaniny o byłym już trenerze warszawskiego klubu i jego rozstaniu z Legią, to zostańcie na dłużej, bo o tym będzie dzisiejszy vlog Mateusza Rokuszewskiego. 
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Zmiennik Lewandowskiego wypada na dwa tygodnie

Pod względem statystycznym Eric Maxim Choupo-Moting zalicza najlepszy czas w swojej karierze. Ba, próżno szukać napastnika, który mógłby się z nim równać. Bundesliga – gol co 39 minut. Puchar Niemiec – gol co 23 minuty. Liga Mistrzów – gol co 11 minut. Jasne, wszystko dlatego, że Choupo-Moting jest zmiennikiem Roberta Lewandowskiego i dostaje szanse tylko ze […]
27.10.2021
Niezły numer
27.10.2021

Jak bardzo rozpędza się Lech? Maciej Skorża w drodze po osobisty rekord

4:1 z Wisłą Płock, wygrany klasyk z Legią Warszawa, 4:0 ze Śląskiem Wrocław. Forma Lecha Poznań w ostatnich tygodniach jest zdumiewająca i przede wszystkim – imponująca. Seria zwycięstw „Kolejorza”, doliczając także dwa pucharowe mecze, wynosi już pięć gier. Gdybyśmy uwzględniali także remisy i liczyli klubowi z Wielkopolski mecze bez porażki, nie byłaby ona może aż […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Obrońca Bayernu na wylocie z klubu?

 „Sport Bild” informuje, że Niklas Süle wszedł na drogę rozstania z Bayernem Monachium. Obie strony nie znajdują wspólnej nici porozumienia, co oznacza, że to może być ostatni sezon niemieckiego obrońcy w Bawarii. Jego kontrakt wygasa w czerwcu 2022 roku, a Bayern już rozgląda się za następcami. Nimi mieliby zostać Antonio Rüdiger z Chelsea lub Matthias […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Maldini: – Lewandowski zasłużył na „Złotą Piłkę”

29 listopada odbędzie się gala, na której poznamy zdobywcę „Złotej Piłki” za rok 2021. Najwięcej mówi się o trzech piłkarzach: Messim, Lewandowskim i Benzemie. Polak jest faworytem choćby Kevina De Bryune, a teraz również Paolo Maldini docenia osiągnięcia napastnika Bayernu Monachium. – Myślę, że w tym roku Robert Lewandowski zasłużył na „Złotą Piłkę”. Karim Benzema […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Górnik Zabrze nie bez problemów pokonał Ślęzę Wrocław

Górnik Zabrze przechodzi do dalszej fazy Pucharu Polski. Dzisiaj wygrał z trzecioligową Ślęzą Wrocław na wyjeździe, która postawiła twarde warunki. Mecz zakończył się wynikiem 2:1, a zabrzanie kończyli spotkanie w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Gryszkiewicza. W 15. minucie bramkę strzelił Sanogo, a w 41. na 2:0 podwyższył Tosevski. Trener Urban dał zagrać rezerwowym zawodnikom […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Paulo Sousa z wykrytym koronawirusem!

Według Tomasza Włodarczyka selekcjoner reprezentacji Polski otrzymał pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa. Portugalczyk wykonał badanie antygenowe. Zakażenie ma zostać potwierdzone jeszcze przez jeden test PCR. Informacje na tę chwilę są takie, że nawet kolejny pozytywny wynik nie zagraża obecności selekcjonera na zgrupowaniu kadry w listopadzie. 12 listopada Polska zmierzy się z Andorą, a 15 […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Jednak nie Europa. Marcelo ma wrócić do Brazylii

Brazylijski serwis „Lance” informuje, że Marcelo wróci do ojczyzny. Obecnie lewy obrońca jest piłkarzem Realu Madryt, ale po zakończeniu sezonu 2021/2022 ma trafić do Fluminense. To byłby koniec 14-letniej przygody Brazylijczyka w barwach „Królewskich”. W tym sezonie Marcelo tylko dwa razy z ławki pojawił się na boisku. W czerwcu wygasa mu kontrakt, który nie zostanie […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Rzecznik Lechii Gdańsk podał się do dymisji za… tweeta?

Michała Żurawskiego, rzecznika Lechii Gdańsk, który dzisiaj podał się do dymisji, możecie kojarzyć z wywiadem Jakuba Białka. Nasz dziennikarz zrobił mocny wywiad z reprezentantem Afganistanu i piłkarzem Lechii, Omranem Haydarym. Rzecznik domagał się usunięcia wywiadu po publikacji, bo zawodnicy nie mogą komentować tematów politycznych. W sieci zawrzało, a pan Żurawski był mocno krytykowany. Teraz w […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Fernando Llorente znalazł nowy klub w Hiszpanii

36-letni Fernando Llorente od lipca był bez klubu. Po przygodzie w Tottenhamie postanowił wyjechać do Włoch, gdzie zaliczył epizod w Napoli i Udinese. Teraz wraca w strony, które zna najlepiej. Podpisał kontrakt z drugoligowym Eibar i będzie grał w Hiszpanii. Co prawda na drugim szczeblu rozgrywkowym, ale akurat ten klub walczy o powrót do La […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Włoska federacja bierze pod lupę transfery Juventusu i Napoli

Włoska federacja wszczęła dochodzenie i wzięła pod lupę największe włoskie kluby. Chodzi o zawyżone wyceny poszczególnych piłkarzy, które miały na celu zbilansować budżety przy wymianach zawodników. Słowem: wśród 62 transakcji, które są teraz badane, mogą pojawić się sfałszowane liczby. Szczególna uwaga pada na Napoli i Juventus. 42 podejrzane transakcje pochodzą z biur klubowych Juventusu. Mówi […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Chiellini myślał o zakończeniu kariery przed Euro 2020

Niedawno Giorgio Chiellini przedłużył kontrakt z Juventusem. Jeśli zdrowie pozwoli, w barwach „Starej Damy” będzie grał do 2023 roku. W wywiadzie dla DAZN włoski obrońca przyznał, że rok temu myślał o zawieszeniu butów na kołek. Ta wizja jednak oddaliła się, kiedy zaczęło zbliżać się Euro 2020. – Myśl o emeryturze przeszła mi przez głowę. To […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Gołębiewski: – Nie chcę teraz obiecywać, jak będzie grała Legia

W poniedziałek Marek Gołębiewski został trenerem Legii Warszawa. W czwartek będzie miał swój pierwszy mecz za sterami nowej drużyny ze Świtem Skolwin. Dzisiaj na konferencji prasowej opowiedział trochę o swoim podejściu i sytuacji w szatni. – Wszystko co powiem teraz, musi mieć odzwierciedlenie na boisku. Nie chcę teraz obiecywać, jak będzie grała Legia. Na pewno […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Guti może wrócić na ławkę trenerską. Kierunek: Turcja

 Hiszpański „AS” informuje, że Guti otrzymał ofertę poprowadzenia tureckiej Kasimpasy i poważnie zastanawia się nad jej przyjęciem. Hiszpan miałby zacząć pracę od stycznia. Guti wcześniej prowadził Almerię, ale po ponad roku pracy na zapleczu La Ligi został zwolniony przez saudyjskiego właściciela klubu. Od czerwca 2020 roku były piłkarz Realu Madryt jest wolnym trenerem. Dziewiętnaste miejsce […]
27.10.2021