Reklama

Juranović-Mladenović. Duet, który zapisze się w historii Ekstraklasy

Kamil Warzocha

Autor:Kamil Warzocha

11 kwietnia 2021, 13:28 • 4 min czytania 16 komentarzy

Kto nie zna filmowych klasyków – ręka w górę. No, chyba nie jest was zbyt wielu, dlatego nikogo nie powinno zdziwić stwierdzenie, że duet Juranović-Mladenović jest niczym Batman i Robin. Albo jak Sherlock Holmes z doktorem Watsonem czy Samuel L. Jackson z Johnem Travoltą w „Pulp Fiction”. Do wyboru, do koloru. No bo kto by pomyślał jeszcze pół roku temu, że nazwiska akurat tej pary będziemy wymieniać jednym tchem w kategorii najlepszych fachowców na swoich pozycjach? Takich, którzy mogą wylądować w podręcznikach jako modelowe przykłady skutecznych wahadłowych. Mimo że po przeciwnych stronach boiska, to jednak uzupełniających się. Robiących bezcenną robotę.

Juranović-Mladenović. Duet, który zapisze się w historii Ekstraklasy

W parze zawsze raźniej

Nad genialną formą Mladenovicia rozpływaliśmy się już niejednokrotnie. W pewnym okresie zaczęły pojawiać się nieśmiałe głosy mówiące o tym, że to być może najlepszy piłkarz Ekstraklasy. Najlepszy obrońca? Oczywiście. Ale czegoś więcej jeszcze w 2020 roku nie można było powiedzieć bez wrażenia, że ktoś spogląda na nas z lekkim zdziwieniem. Teraz, w roku 2021, już nikt nie ma prawa tego podważyć. Nieważne, czy powiemy, że na miano absolutnie topowego zawodnika zasługuje Tomas Pekhart czy Filip Mladenović. Obie tezy pięknie się wybronią.

Ale to już wiemy nie od dziś. To żadne odkrycie Ameryki. Czesław Michniewicz stworzył wahadłowego grającego jak z nut, co wcale nie było takie oczywiste. A jeśli już jesteśmy przy sprawach nieoczywistych, pozytywnie zaskakiwać może jegomość, który zbudował sobie silną pozycję w cieniu Mladenovicia. Pamiętamy doskonale, że Josip Juranović nie miał najlepszej prasy na początku swojej przygody w Warszawie. Trochę przydzbanił, ale, jak widać, klasa piłkarska obroni się prędzej czy później.

Liczby Juranovicia:

  • gol otwierający zwycięski mecz ze Śląskiem
  • asysta z Wartą Poznań
  • zwycięska asysta z Cracovią
  • zwycięska asysta z Wisłą Kraków
  • asysta otwierająca zwycięski mecz z Górnikiem
  • dublet asyst z Pogonią

Nie da się ukryć. Robi Juranović różnicę i to niemałą. Według naszych not jest drugim najlepszym piłkarzem Legii, właśnie po Mladenoviciu (5,67). Bardziej jednak robi wrażenie fakt, że Chorwat imponuje regularnością. Nie schodzi poniżej określonego poziomu nawet wtedy, gdy nie notuje bezpośredniego udziału przy bramce. Dość powiedzieć, że od przegranego meczu z Podbeskidziem na starcie rundy wiosennej, kiedy cała Legia dała ciała, 25-latek nie zaliczył ani jednego występu na miarę niższej noty niż 5. Zresztą – ona zdarzyła się tylko raz. Poza tym, w skali całej kampanii 2020/2021, roi się od szóstek i siódemek.

Rzecz jasna, w przypadku Mladenovicia sytuacja wygląda jeszcze lepiej. 8 goli i 10 asyst, biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki. Wykręcenie double-double jest tuż za rogiem i niewykluczone, że również najlepszy indywidualnie sezon w wykonaniu bocznego obrońcy w Ekstraklasie. Oczywiście Serb gra bardzo ofensywnie, czasami niczym skrzydłowy. Tak jak w meczu z Pogonią, kiedy Juranović asystował przy jego bramce po strzale w polu karnym. Ale przyjmijmy, że ta pierwotna klasyfikacja to jednak obrońca.

Reklama

Co warte uwagi, Mladenović na siedem kolejek przed końcem sezonu wykręcił już lepsze liczby niż swego czasu wielu bocznych obrońców udzielających się często w ofensywie. Przypominamy tych, którzy w ostatniej dekadzie byli zdolni wypracować przynajmniej 10 bramek w jednym sezonie ESA. Oj, przewinęło się kilku ciekawych jegomości.

Dziesięć ostatnich sezonów, dwanaście nazwisk:

  • Dudu Paraiba (9+1), Wilde-Donald Guerrier (3+7), Ricardo Nunes (8+2), Jakub Wójcicki (9+1)
  • Łukasz Broź (3+8), Tomasz Brzyski (10+1), Paweł Olkowski (9+2), Bartosz Szeliga (6+5), Rafał Kosznik (6+5), Maciej Rybus (9+2)
  • Paweł Golański (12+3), Patrik Mraz (13+3)

Żebyśmy mogli pod kątem czysto statystycznym uznać Filipa Mladenovicia za najlepszego bocznego obrońcę ligi od wielu lat, musiałby on jeszcze dorzucić cztery udziały przy bramkach Legii. W tej chwili ma siedem goli i sześć asyst, a więc Patrik Mraz, absolutny top w tej klasyfikacji, jest jak najbardziej w zasięgu. Jeśli chodzi o Juranovicia – cóż, takich liczb jak kolega na drugim wahadle co prawda nie osiągnie, ale i tak jest na dobrej drodze, żeby trafić do galerii wyżej wymienionych obrońców. Obrońców, których zapamiętuje się na bardzo długo. Dorzucić tylko trzy asysty i voila.

Aha, no i wiecie, nigdy nie nie zdarzyło się, żeby jakiś klub Ekstraklasy miał w jednym sezonie dwóch bocznych obrońców z dorobkiem minimum dziesięciu bramek lub asyst na koncie. Tutaj tworzy się fajna historia. Skoro przyjmujemy, że mistrzostwo Polski dla Legii będzie formalnością, niech wezmą się panowie do dzieła i dorzucą ciekawy rekord do gabloty.

Fot. FotoPyk

W Weszło od początku 2021 roku. Filolog z licencjatem i magister dziennikarstwa z rocznika 98’. Niespełniony piłkarz i kibic FC Barcelony, który wzorował się na Lionelu Messim. Gracz komputerowy (Fifa i Counter Strike on the top) oraz stały bywalec na siłowni. W przyszłości napisze książkę fabularną i nakręci film krótkometrażowy. Lubi podróżować i znajdować nowe zajawki, na przykład: teatr komedii, gra na gitarze, planszówki. W pracy najbardziej stawia na wywiady, felietony i historie, które wychodzą poza ramy weekendowej piłkarskiej łupanki. Ogląda przede wszystkim Ekstraklasę, a że mieszka we Wrocławiu (choć pochodzi z Chojnowa), najbliżej mu do dolnośląskiego futbolu. Regularnie pojawia się przed kamerami w programach “Liga Minus” i "Weszlopolscy".

Rozwiń

Najnowsze

Hiszpania

Real Madryt chwali się rekordowym przychodem. Ponad… miliard euro

Bartosz Lodko
2
Real Madryt chwali się rekordowym przychodem. Ponad… miliard euro

Ekstraklasa

Komentarze

16 komentarzy

Loading...